Brak zainteresowania jako wina?

08.08.05, 13:01
Czy wina, to tylko picie, bicie, zdrada itp? (U mnie była zdrada, ale chyba
tego nie udowodnię). Czy totalna obojętność, życie własnym życiem,
odstawianie na boczny tor, brak troski, moga być uznane za winę. Tak właśnie
zachowuje się mój od czasu zdrady. Wystąpił z pozwem o rozwód bez orzekania o
winie.
    • bursztynowe Re: Brak zainteresowania jako wina? 08.08.05, 13:02
      Wina wymaga dowodów, konkretnych i namacalnych.
    • tricolour W sądzie są proste zasady... 08.08.05, 14:17
      ... a najważniejsza to: obowiązek udowodnienia spoczywa na tym, który coś twierdzi.

      Jeżeli twierdzisz, że mąż Cię zaniedbuje, to przedstaw jakie masz standardy
      zachowań wyniesione z domu, czy mąż o nich wie i na czym polegało zaniedbanie...

      smile
      • e07 Re: W sądzie są proste zasady... 08.08.05, 14:40
        To rozumiem, tylko, czy to w praktyce ma szanse się sprawdzić. Czy jeśli
        przedstawię świadka, że nie wyszedł ze mną z kościoła (taki katolik!!!) jak
        dostałam bólu brzucha i sama z dzieckiem doczołgałąm sie jakoś do do domu, ale
        jednak doczołgałam, jest argumentem. Nie pobił mnie przecież, ja przeżyłam itd.
        • tricolour Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 15:29
          ... ale by to miało jakieś znaczenie, to trzeba to UDOWODNIĆ.

          Nie wiem jak się dowodzi ból brzucha - chyba tylko poprzez stosowne
          zaświadczenie lekarskie.
          • e07 Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 15:46
            czy to tylko cynizm, czy naprawde nie chwytasz o co chodzi?
            • tricolour Ja nie chwytam? 08.08.05, 15:55
              Idziesz, kobieto, do SĄDU!!

              Tam nikogo nie bedzie interesował Twój ból brzucha, jeżeli na to nie będzie
              dowodu z przychodzi lub szpitala.

              Sądu nie interesuje Twoje samopoczucie, z czego będziesz żyła Ty i dzieci, gdzie
              mieszkała itp.

              Decydujesz się na najpoważniejszą rzecz w życiu a czego oczekujesz ode mnie? Że
              Ci będę durnoty pisał, że piekne życie przed Tobą?
              Życie będzie takie, jakie sobie ułożysz...
              • anybody1 Re: Ja nie chwytam? 08.08.05, 16:42
                tu nie chodziło o ból brzucha, tylko o to, że facet olał zupełnie jej problem.
                zostawił ją z tym samą, nie zainteresował się tym w jakim jest stanie.
                to mógł być atak wyrostka albo jeszcze jakieś inne świństwo, a on miał to
                gdzieś.
                chodzi o to, że nie mogła na niego liczyć, a nie o to że bolał ją brzuch. ot,
                taki przykład podała, a Ty uczepiłeś się tego co najmniej istotne.

                • e07 Re: Ja nie chwytam? 09.08.05, 10:54
                  Dzięki, wyjąłeś mi to z ust. Dokładnie tak.
                  • tricolour To teraz... 09.08.05, 21:45
                    ... tylko powiedz to wszytsko w sądzie, opisz jak było... ze szczegółami. Twój
                    mąż powie "nie, tak nigdy nie było" i cały "dowód" diabli wezmą.

                    Może nie zrozumiałem...
          • anybody1 Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 15:52
            a jak sie udowadnia tzw. "sprzeczność charakterów"? często jest to powód
            rozwodów, jak to wytłumaczysz?
            • czekolada72 Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 16:04
              hihihi moj ciaglejeszcze tez podal taki powod oraz odmienne priorytety. Ale
              poniewaz wystepuje bez orzekania - to nie wiem jeszcze jak bedzie udawadnial
            • bursztynowe Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 16:04
              Mylisz "powód" i "dowód"
              • czekolada72 Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 16:27
                to chyba bnie do mnie?
              • anybody1 Re: Możesz mówić, co chcesz... 08.08.05, 16:39
                nie wydaje mi się. wątek dotyczy powodu a nie dowodu.
    • akacjax Re: Brak zainteresowania jako wina? 08.08.05, 17:34
      Pytanie pierwsze, czy chcesz się rozwieść.
      Pytanie drugie, czy z orzekaniem, czy bez orzekania.
      Jeżeli on wnosi, a Ty uważasz, że to jego wina, on się nie zgadza, to nie
      dostaniecie rozwodu, dopóki jego winy nie udowodnisz.
      Jeżeli on wnosi, a Ty uważasz, że to jego wina, on się zgadza i mówi np. że
      jest z kims związany, a nastąpił między Wami całkowity rozkład(trwały!) w
      związku, to rozwód dostaniecie.

      A to o czym piszesz, to skutek, objaw zaniku więzi uczuciowej. Ważne czy nie
      istnieje(i jak długo) pożycie fizyczne, czy jesteście rozdzieleni gospodarczo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja