Jak to jest z tymi rozwodami ??

15.09.05, 10:16
Obserwuję to forum od dłuższego czasu i odnoszę wrażenie, że to przeważnie
kobiety są inicjatorkami rozwodów, niezależnie od tego, kto ponosi główny
ciężar winy za rozpad związku.
Kilka wyjątków zdaje się tylko potwierdzać tę regułę. Moje pytanie brzmi, czy
tak jest rzeczywiście i jaka może być przyczyna takiego zjawiska ??
    • mindsailor Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 10:18
      jesteśmy bardziej konkretne, odważne, lubimy mieć w życiu porządek, nie lubimy
      chaosu, musimy mieć pewność, a balansowanie na krawędzi to już kompletnie nie
      dla nas
      • czekolada72 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 10:54
        Inicjatorką mojego rozwodu była kochanka mojego męża - więc wszystko się
        zgadza smile))
        • mindsailor Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:00
          ale to głupie, że o Waszym małżeństwie, właściwie jego braku zadecydowała
          trzecia osoba. a mąż taki nią zauroczony, że nie brał spraw w swoje ręce?

          inicjatorem mojego rozwodu był mąż i chwała mu za to, bo ja bym chyba jeszcze
          pozwlekała...
          • czekolada72 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:43
            mindsailor napisała:

            > ale to głupie, że o Waszym małżeństwie, właściwie jego braku zadecydowała
            > trzecia osoba. a mąż taki nią zauroczony, że nie brał spraw w swoje ręce?
            >

            Tak , bo w koncu trafil na miłość swego życia, a panienka była taka sprytna, ze
            przeprowadziła błyskawicznie dwa rozwody. Tak mu wygodnie i już. Gdyby miał
            brać, to pewnie byśmy jeszcze dłuuuuuugie lata byli małżeństwem, chyba, że ...
            ja bym wniosła pozew wink)

            A na poważnie - to wcale nie jest wesołe sad
            • mindsailor Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:48
              wiem, ale czasem trzeba popatrzeć na to z dystansem i zmrużonymi oczyma, bo
              czlowiek może zgłupieć od dramatu i powagi sytuacjismile

              to rzeczywiście zaradna ta panienka. i lubi błyskawiczne porządkiwink ale chociaż
              uwolniła Cię od nudnych formalnościtongue_out
              • czekolada72 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 12:11
                mindsailor napisała:

                > to rzeczywiście zaradna ta panienka. i lubi błyskawiczne porządkiwink ale
                chociaż
                >
                > uwolniła Cię od nudnych formalnościtongue_out

                Lubi, mozenie tak do konca blyskawiczne, no i szkoda, ze nie pytajac i nie
                liczac sie z nikim, jedzie jak czolg, miazdzy wszystko co ma na drodze....
      • joasia69 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:11
        w pełni się z Tobą zgadzam!
        I od siebie dodam,że w domu, przynajmniej ja, chcę mieć po prostu normalnego
        facetasmile
    • elein Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:02
      Zazwyczaj to kobiety sa inicjatorkami slubów (facet rzadko sam z siebie wpadnie
      na to żeby się oswiadczyć)
      tak samo to kobiety są najczęściej inicjatorkami rozwodów (facetowi rzadko
      przeszkadza fakt posiadania formalnej żony i etatowej kochanki z którą żyje)

      Moze po prostu dlatego, ze kobiety bardziej dbają o porządek. Nie tylko na
      półkach w kuchni ale też w swoim zyciu.

      A facet? Cóż... może to wynik tego, że przecież jemu tak istotna rzecz... zwisa!
      Po prostu zwisa. smile)))
      • mindsailor Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 11:18
        dokładnie, facetom taki bałagan życiowy nie przeszkadza! im zwisa większość
        rzeczy, niestetycrying
    • akacjax Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 14:11
      Inicjatorki? Masz na myśli osobę składającą pozew?
      Mężczyźni uwielbiają związki. Mniej lub bardziej formalne, daje im to często
      wikt i opieruneksmile
      Będą się bronić rękamni i nogami przed samodzielnością.
      Z tego powodu nie skłądają pozwów w "próżnię", chyba, że czeka ciepło domku z
      innąsmile
      • mindsailor Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 14:22
        > Z tego powodu nie skłądają pozwów w "próżnię", chyba, że czeka ciepło domku z
        > innąsmile

        to też nie zawsze reguła. moim zdaniem formalności raczej ich nie interesująsad
      • bezecnymen dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 14:22
        jako facet czuję się wybitnie dowartościowany Waszym przekonaniem o lenistwie,
        braku odpowiedzialności, wygodnictwie, niezdolności do brania spraw w swoje
        ręce itp....
        biorąc pod uwagę, że zgodnie z Waszą opinią, kobiety lubią porządek, nie lubią
        niepewności i cyt. balansowania na krawędzi, po jakie licho wiązałyście się z
        tak nisko ocenianymi obiektami? mieli się zmienić pod wpływem ciepła waszych
        uczuć, czy po prostu nie chciałyście dostrzegać w/w wad?
        • scriptus Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 16:27
          Dzięki, Bezecny za puentę, cóż, nie od dziś wiadomo, że lenistwo i wygodnictwo
          mężczyzn jest motorem postępu... któż inny bowiem wymyślił np pralkę
          automatyczną, jak nie mężczyzna, któremu żona kazała wyprać skarpetki tongue_out

          Jak to właściwie jest, czy kobiety nie bywają leniwe, nieodpowiedzialne i
          wygodnickie czy też to mężczyznom tak bardzo nie przeszkadza??
          • bezecnymen Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 16:52
            z całym przekonaniem stwierdzam, że pierwszy dom zbudował facet, któremu żona
            odmówiła sexu, bo jej do buzi kapała...... woda przez szczelinę w stropie
            jaskinitongue_out
        • akacjax Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 21:07
          Po jakie licho? Bo póki co nie wymyślono innej metody, by wyprodukować
          potomstwo smile
          Bo do wniosków o charakterze menów dochodzi się po latach...(a przecież do tego
          wiąząła nas kiedyś ta, co oślepiasmile
          A w sumie powinniście być wdzięczni, że tą wiedzę o Was zachowujemy dla sibie i
          nie przelewamy jej na młode pokolenia, bo być może ludzkość byłaby już na
          wymarciu?wink
          W sumie to jestem zdumiona reakcją i już nie wiem, czy to "uderz w stół..",
          czy wyjątki potwierdzają regułę smile)))))
          • bezecnymen Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 22:08
            Bo póki co nie wymyślono innej metody, by wyprodukować
            > potomstwo smile
            z tego wniosek, że jesteśmy tylko niezbędnym elementem życia kobiet w tym tylko
            zakresie.... przypadła nam niniejszym rola trutni, które po spełnieniu
            zaszczytnej roli można spokojnie usunąć z ula i niech sobie zdechną... być może
            to bardziej humanitarnie niż postępowanie modliszektongue_out
            wiedzę o Was zachowujemy dla sibie i
            >
            > nie przelewamy jej na młode pokolenia,
            bardzo rozsądnie, bo i tak by nie słuchałytongue_outtongue_outtongue_out
            wyjątki potwierdzają regułę smile)))))
            z tym się zgadzam bez zastrzeżeń
            po ciemku wszystkie koty są szarebig_grin
            • akacjax Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 23:43
              Mnóstwo związków się rozpada albo zachowuja zaledwie pozory, trudno zobaczyć
              szczęśliwe pary.
              Bezecny podsumował moje żartowne stwierdzenie, że mężczyzna potrzebny kobiecie
              do posiadania dzieci, że traktujemy panów jak trutnie. Prawdę mówiąc taka jest
              podstawowa rola nas jako gatunku: (atawistyczne cechy):ona szuka samca, który
              stwarza wrażenie, że potrafi obdarzyć potomstwo dobrym materiałem genetycznym i
              zapewni mu szansę na dorośnięcie, a on sieje na prawo i lewo ten materiał
              genetyczny i zwiększa tym szansę na pomnożenie własnego potomstwa. (Nigdy nie
              słyszałam, by w kwestii :on mówione było, że zapewni byt temu potomstwusad

              No, bezecny do czego może być mi potrzebny mężczyzna jak nie łóżkasmile
              Z resztą nauczyłam się radzić sobie sama.
              • bezecnymen Re: dziękuję za uznanie:P 16.09.05, 07:32
                no właśniesmile
                po co nam ta cała cywilizacja, z jej kulturą, religią, prawem skoro i tak
                wszystko kręci się wokół rozmnażania? może warto wrócić na drzewo i huśtając
                się na lianach prezentować swe wdzięki okolicznym samicom, by raczyły nas do
                siebie dopuścić.... a potem na następne drzewo?
                ooooooooooooioooooooooooooioooooooiiiiiiiiiiioooooooooooo
                • akacjax Re: dziękuję za uznanie:P 16.09.05, 09:55
                  przecież przyjemniej jest w ciepłym łóżku, niż w lodowatej jaskini...zauważ, ze
                  na skutek owego rozmnażania przybyło ludzi..i zimne tereny też zamieszkalismile
          • joasia69 Re: dziękuję za uznanie:P 15.09.05, 22:39
            A ja znowu powtórzę.
            ja facetów lubię.
            i wcale nie traktuje ich jako reproduktorów.
            Nie powiem corce nigdy, ze są beznadziejni bo tacy nie są.
            Bez nich świat cholernie nudny by był.
            Czasami tylko nie trafia sie na tego właściwego.
    • tricolour Kobiety chcą się oderwać... 15.09.05, 17:24
      ... od faceta.

      Kobiety działają skrajnie: za ukochanego męża wskoczą w ogień (zupełnie
      niepotrzebnie), a na byłym mężu wieszają psy (też niepotrzebnie).

      Jak podejmą decyzję o rozwodzie, to rozwiodą się bez względu na własne straty.
      Dopną swego za cenę samotności do końca życia, bo (niestety) wiele kobiet po
      rozwodzie zostaje sama...
      • ciotkadee Re: Kobiety chcą się oderwać... 15.09.05, 18:15
        Czasem powazne nawet straty, tzn. np. ta samotność o ktorej piszesz Tri, są i
        tak lepsze niz trwanie w sytuacji, ktora pozbawia szacunku dla siebie.To jest
        dopiero strata....
        • tricolour Masz rację... 15.09.05, 22:47
          ... życie z narkomanem, pijakiem, hazardzistą itp jest tym, o czym piszesz.
          Zycie z takim człowiekiem, to strata wszystkiego.
      • gosiaas25 Re: Kobiety chcą się oderwać... 15.09.05, 20:29
        i co w tym złego Tri? lepiej potkwić troszkę dłużej, niż być po prostu samej?
        i jakoś nei wydaje mi się, żeby rozód był wynikiem kobiecych kaprysów
        a wieszanie psów to po prostu zazwyczaj reakcja na coś, albo odreagowanie
        to się zdarza,
        i zastanawia mnie dzielnie ludzi na kobiety i męzczyzn smile
    • nangaparbat3 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 21:28
      Nie dbam o porządek.
      Nie mowię źle o byłym mężu.
      Zdecydowałam sie na rozstanie, bo zależało mi na swobodzie podejmowania
      decyzji, na wolności, choć akurat nie na tej seksualnej, gdyby sie komuś tak
      kojarzyło.
      Kiedy moja mama powiedziała: No skoro mieliscie sie rozstać, to lepiej
      wcześniej, może jeszcze ulozysz sobie zycie, odpowiedziałam, ze nie po to
      odzyskalam wolność, zeby teraz z powrotem ją tracić.
      Przeczytałam w tym wątku mnostwo stwierdzeń ogólnych o tym, jakie są kobiety.
      Słysze często, ze jestem bardzo kobieca (cokolwiek by to miało znaczyć).
      Jestem bałaganiarą.
      Lubie poleniuchować.
      Placę wysoką cene samotnosci za wolność.
      I naprawdę dobrze mówie o moim byłym.
      • czekolada72 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 22:08
        A ja akurat mam w nosie taka samotnosc=wolnosc czy tez na odwrot. Ja akurat
        chcialam byc z mezem w malzenskiej niewoli, kurcze, oboje tego kiedys
        chcielismy!
        Aaaaa do kitu to wszystko sad
        • joasia69 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 22:44
          tylko nie rycz!!!
          Kazda chciała i każdy chciał.
          Nie bierze sie ślubu dla rozwodu.
          Dla mnie samotność to samotność.
          boję sie jej...juz to pisałam zresztą sad
        • nangaparbat3 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 15.09.05, 23:07
          Ja tez chciałam i gotowa byłam płacić wysoką cenę (wolności), dopoki mnie czule
          głaskał po pupie. Ale jak przestał głaskać i przestał się odzywać, i jedyny
          wzrok, jakim na mnie mógł patrzec, to był wzrok pełen niemego wyrzutu - no
          powiedz, na diabła mi to?
      • tricolour Jeżeli... 15.09.05, 22:46
        ... rzeczywiście powodem rozstania jest chęc posiadania swobody w podejmowaniu
        decyzji, to... nie chciałbym nigdy spotkać Cię na swojej drodze.

        Zamknij się w domu, znajdź sobie pracę, która nie wymaga kontaku z ludźmi, na
        zakupy chadzaj nocą, by nikt Cię nie widział.
        Wtedy będziesz miała swobode w podejmowaniu decyzji i... nikomu nie bedziesz
        potrzebna.
        Nikogo nie bedzie interesowało nawet to, czy żyjesz.

        O taką swobodę chodziło?

        Wątpię smile
        • nangaparbat3 Re: Jeżeli... 15.09.05, 23:34
          Ależ słusznie wątpisz!
          Pewnie nie jestem zupełnie normalna, ale mnie lubią (niektórzy), pracuję jak
          najbardziej z ludźmi i dla ludzi, chociaż na zakupy rzeczywiście chadzam nocą
          (czasem).
          Może się źle wyraziłam.
          Ale widzisz, juz zresztą o tym pisałam - ostatni rok naszego małżeństwa to było
          niekończące sie napięcie. Było tak, jakbym była skrepowana, obwiazana jak
          baleronik. Nie mogłam oddychać. Mysle, ze z nim działo się mniej więcej to
          samo, a moze nawet silniej to odczuwał. Nie było awantur, nie było zdrad,
          zadnych ekscesów. Tylko to potworne napiecie, skrępowanie. Jak jest cos
          takiego, nie mozna sie cieszyć, nie można pracować, to nie jest zycie. Myslę,
          ze z czasem od tego sie choruje i umiera.
          To bardzo trudno opisać, ale wtedy balam się zrobic cokolwiek, bo wszystko go
          irytowało - no, samo moje istnienie go irytowało po prostu.
          A zaczęło sie nagle, wyjechałam na tydzień, przed wyjazdem poszlismy do kina, a
          potem w domu czuły wieczor, po tygodniu powiedział, ze mnie nienawidzi i chce
          odejść. A potem był ten rok, czy raczej połtora, kiedy staralam sie ratować
          małżeństwo. On sie nie wyprowadzał, tylko po kilka wynosił swoje ksiazki do
          rodzicow. Nigdy nie wiedziałam, co bedzie jutro, czy on jeszcze mieszka z nami,
          czy nie. I to napiecie. I pamietam, ze pomyślałam wtedy, że mamy jeszcze do
          siebie dość dużo ciepłych uczuć i jesli sie rozstaniemy, one zostaną, a jeśli
          będziemy w tym tkwić, zostaną ruiny.
          No i zapytałam, czy wciąż zamierza nas opuścić.
          Zawsze jego największym problemem było podejmowanie decyzji. To w końcu
          powiedzialam, że jak chce, niech sie wyprowadzi, zanim dziecko wróci. Chciał.
          Jak odjeżdżał i się zegnalismy, po raz pierwszy od dwóch lat przytulilismy sie
          i całowalismy. Szczerze.
          Ale jak juz zostałam sama i zaczęlam swobodnie oddychać po raz pierwszy w zyciu
          docenilam wolność. Chyba nie jestem stworzona do zycia w związku. Lepiej sie
          czuję sama, chociaż chciałabym mieć przyjaciela - meszkajacego osobno. Czy to
          znaczy, ze jestem potworem?
          Od kiedy rozstalismy sie z Exem, skończyłam drugie i trzecie studia, zrobiłam
          prawo jazdy, awansowałam, w pracy rozwinelam sie jak nigdy dotąd (w tej z
          ludźmi i dla ludzi). A tak - cała ta energia poszłaby na "zachowanie trwałosci
          związku". Wcale nie jest takie oczywiste, co tu jest egoizmem.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • tricolour Ufff.... 15.09.05, 23:53
            ... całe szczęście - jesteś normalna smile))

            Szczerze życzę Ci bys sobie znalazła przyjaciela, który będzie mieszkał gdzieś w
            pobliżu (albo dalej, bo są samoloty).
            I tak sobie myślę, że któregos pięknego dnia ów przyjeciel.... ale nie
            uprzedzajmy wypadków...

            smile))
            • jarkoni Re: Ufff.... 16.09.05, 00:51
              poczytałem dokładnie i muszę założyć nowy wątek.....Już o tym kiedyś pisałem....
    • scriptus Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 16.09.05, 07:57
      Dziękuję za ciekawe wypowiedzi na temat przyczyn, dla których, drogie Panie tak
      często pragniecie rozwodu. Przeczytałem Wasze posty uważnie i nawet postaram się
      zastosować uzyskane informacje praktycznie.
      Pragnę złożyć wyrazy współczucia wszystkim pokrzywdzonym przez partnerów.
      Czy jednak nie jest tak, że niekóre z pań czasem używają argumentu rozwodu do
      wywierania nacisku na partnera?
      "Zrób tak, inaczej się z tobą rozwiodę"
      • czekolada72 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 16.09.05, 10:51
        Łuhuhuhuhuhu
        to byl wlasciwie argument mojego exa, ale ja wredna baba .....
        no wiec panienka dopilnowala, zeby sie rozwiodl......
      • joasia69 Re: Jak to jest z tymi rozwodami ?? 16.09.05, 11:58
        scriptus napisał:

        > > Czy jednak nie jest tak, że niekóre z pań czasem używają argumentu rozwodu
        do
        > wywierania nacisku na partnera?
        > "Zrób tak, inaczej się z tobą rozwiodę"

        Musze powiedzieć, że na takie słowa oczy robią mi się wielkie.
        Takie stwierdzenia mówią o niedojrzałości partnerów. Nie ważne czy mówi to
        on,czy ona.

        Ja swój rozwód odczuwam jako wielką porażkę w swoim życiu.
        Od niedawna mogę na ten temat rozmawiać. Ale zawsze towarzyszą temu duże
        emocje. Zastanawiam się tylko, czy kiedyś emocje te opadną...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja