anja_pl
20.09.05, 22:51
Francuzach. W piątkowe popołudnie okazało się, że mam pojechac do Bretanii.
Szał w pracy: rezerwacja biletów, zaliczka, delegacja itp itd, a dziewczyny
chciały juz iść do domu. Nigdy tak szybko nie miałam załatwionej
delegacji



Miałam napisać Wam o Szwedach, jak stamtąd wróciłam, ale nie było nic
ciekawego, toteż nie pisałam, nie rzucili mi się w oczy, ani na oczy
Natomiast Francuzi...
Czekając na kolejny samolot spędziłam kilka godzin na lotnisku, obserwowałam
ludzi, zwłaszcza panów.
Nie wiem dlaczego, ale większość z nich miała bardzo ładne oczy, brązowe,
otoczone długimi rzęsami, nie widziałam łysych, ani obciętych "na zapałkę".
Posturę mieli zależna od osobnika, całe spectrum ....
Towarzyli swoim kobietom ,dzieciom. Pojedyńcze jednostki też się zdarzały.
Jak fajnie było patrzeć na ich troske o dzieciaki, a to najlepszy sposób by
wzbudzić ciepłe uczucia w matczynym sercu


Moi koledzy, którzy mnie zaprosili, okazali sie wspaniałami Francuzami

Rozmawiali ze mną po angielsku, zapraszali na kawę, obiad, kolację.
Poszłam z jednym z nich (jeden tylko mieszkał ze mną w tym samym hotelu) na
kolację. Na przystakę zamówiłam ostrygi (sugestia kolegi).
Wzięłam pierwszą ostrygę do ust i brrrrrrr, dla mnie paskudztwo, słone,
żadnego smaku oprócz soli, fe.
Jak patrzyłam jak on się nimi zajada to zdecydowałam się chwycić drugą, bo
może ta pierwsza jakaś nie taka, ale druga taka sama niedobra.
Zrezygnowałam z ostryg ( a talerz pełen, mnóstwo tego nam dali).
Kolega wciął ze smakiem swoja porcję, zaproponowałam Mu nastepną, tzn moją

Miał opory, bo może ja lubie, ale .. nie bardzo wiedział co może być
ale



:
w końcu wziął i zjadł moją porcję ze smakiem. Tak rozpoczęła się nasza
kolacja.
PO kolacji (0:24) poszłam do pokoju, kolega miał pokój na tym samym pietrze,
odprowadził mnie...
Grzecznie powwiedziałam Mu dobranoc i poszłąm spać .
A dziś się dowiaduję, że ostrygi to bardzo mocny afrodyzjak i kolega pewnie
spał pod drzwiami



. Jego żona 700 km dalej była.
A ja miałam takie olbrzymie łóżko w pokoju... i go nie wykorzystałam,
straszne...