Dodaj do ulubionych

problematyczny rozwód?

    • reni16 Re: problematyczny rozwód? 14.11.05, 09:04
      nie mamy dzieci ani majątku i maleńki staż małżeński, wydaje się że bez
      problemu powinien być rozwód, ale mam żal,i przeświadczenie że on doprowadzał
      do trwałego rozpadu naszego związku, a poza tym chcę sie zabezpieczyć przed
      późniejszymi ewentualnymi roszczeniami alimentacyjnymi, ja wiem że z nich nie
      skożystam w przypadku bez orzekania o winie, ale on nie opóści takiej
      ewentualności. A nie chcę po tym wsezystkim jeszcze go widywać i mieć
      jakiekolwiek problemy z jego udziałem. Moze ktoś miał podobny przypadek, lub
      wie jak od strony proceduralnej to sie ma?
    • bursztynowe PO CO??? 16.11.05, 11:04
      Dziewczyno, po co tak naprawdę chcesz orzekanie o winie???
      W ten sposób rozwód się przeciągnie, bedziecie nawzajem się obrzucać
      kłamstwami, mniej lub bardziej naciąganymi "dowodami".
      Masz żal do niego? daj sobie spokój, jak naszybciej wyrzuć ze swojego życia i
      doświadczaj innego typu doznań niż walka.
        • bezecnymen Re: PO CO??? 16.11.05, 14:02
          no właśnie...dlaczego rezygnować z przypisania większości winy expartnerowi?
          dla świętego spokoju i przyspieszenia procedur? takie podejście do sprawy jest
          do przyjęcia gdy nie możemy udowodnić winy ex... nie mamy dowodów. no to wtedy
          faktycznie lepiej to skończyć bez orzekania winy
          • bursztynowe Re: PO CO??? 16.11.05, 17:46
            no, ale po co?

            można, owszem, ale po co?

            tylko dlatego że można?

            co to da?

            naprawi świat?

            zmieni tego człowieka?

            uszczęśliwi kogoś?

            dla frajdy, satysfakcji?

            bo mu się w ten sposób przywali?

            z zemsty?

            o to chodzi?
              • bezecnymen he 16.11.05, 18:28
                jesli wymiar sprawiedliwości uznać za aparat zemsty osoby skrzywdzonej nad
                nieszczęśliwym sprawcą to ja jestem za...big_grin
              • berek_76 Re: PO CO??? 16.11.05, 21:24
                Orzekanie o winie - w sensie prawnym - przekłada się na konkretne kwestie. Na
                przykład strona winna nie może żądać alimentów na siebie - a strona niewinna
                może. To jest czasem dość istotna życiowo kwestia.

                Poza tym dlaczego domaganie się przyznania, że ktoś zawinił, jest mściwością?

                > nie chciałabym być z kimś kto wystąpił o rozwód z orzekaniem o winie
                > zwykła mściwość

                ja raczej nie chciałabym być z kimś, kto był winny. Ale cóż, de gustibus...

                -----------------------
                Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
                • akacjax znam przypadek 16.11.05, 23:32
                  On zdradził wystąpił o rozwód bez orzekania, ona się nie zgodziła, długo trwało, ale w wyroku: on jedyny winny, dzieci mieszkają z nim( za jej zgodą) i to ona płaci alimenty. Ale nie uległa jego presji-to on chciał rozwodu, on zdradził-dlaczego ona miała milcząco na brak orzekania winy przyzwalać. Zwłaszcza, że on przedstawiał ją dzieciom i światu jakby to ona była winna.
            • bezecnymen Re: PO CO??? 16.11.05, 18:26
              a niby dlaczego ktos kto złamał dane przyrzeczenie ma otrzymać święty spokój w
              postaci darowizny...może jeszcze powiedziec po odczytaniu wyroku:
              wybaczam ci kochanie, bądx szczęsliwy, z dziecmi sobie sama poradzę, a forsy
              dawaj ile chcesz bo mnie to nie potrzeba wiele...itp itd
              • anja_pl zgadzam się 16.11.05, 21:35
                zgadzam sie z Bezecnym w obu kwestiach:
                1. jego definicji mściwości - jestem jak najbardzoiej za,
                2. z powyższym postem

                z berkiem_75
                1. tez nie chciałabym bym na nowo budować życia z kims kto był winien,
                2. wymóg przyznania się jest po prostu uczciwością, a nie mściwością

                a na "święty spokój" trzeba sobie zasłużyć tongue_outtongue_outtongue_out
                • bursztynowe Kochani 17.11.05, 10:04
                  zacytuje kogoś znacnie mądrzejszego ode mnie, bowiem doskonale potrafi oddać
                  sedno:

                  "Zemsta nie służy ulżeniu naszemu cierpieniu, lecz wyrządzeniu krzywdy innym.
                  Co powinno być tak naprawdę przedmiotem naszej niechęci? Sama nienawiść.
                  Podstępny wróg, zawzięty i bezwględny, który ciągle zakłóca i niszczy nasze
                  życie."

                  "Liczba moich wrogów jest nieskończona jak przestrzeń - zbyt wielka, by sobie z
                  nimi poradzić. Jeśli jednak unicestwię swoją nienawiść, wszyscy moi wrogowie
                  polegną w jednej chwili."

                  Richard Mathieu


                  a ja nie chciałbym bym być z osobą mściwą i zawziętą...
                  choćby to nie ona była winna...
                  • berek_76 Re: Kochani 17.11.05, 17:25
                    Bursztynowe, ale Ty zakładasz a priori że orzekanie o winie wynika z chęci
                    zemsty. Argument o kwestiach finansowych pominąłeś milczeniem - a czasem
                    naprawdę te alimenty się kobiecie (z reguły to kobieta) należą, nie zawsze jest
                    to chciwa, pazerna harpia.

                    Pominąłeś też argument o udowodnieniu prawdy, a on też jest niebagatelny. Ja
                    jestem przez mojego mężą i jego rodzinę przedstawian ajko winna całemu zajściu -
                    ja go wręcz zmusiłam do tego, żeby mnie zdradził i porzucił, ja go wyrzuciłam z
                    domu, to wszystko ja... Staram się to znosić, ale powiem Ci, ze - kurna, no,
                    jestem tylko człowikiem - chciałbym miec chociaż tyle satysfakcji, zeby mu w
                    sądzie powiedzieli, że to on jest winny. To nie jest mściwość. To jest
                    rozpaczliwa chęć udowodnienia, że nie jest się wielbłądem. Głupia, fakt. Ale
                    może trudno Ci wyobrazić sobie, jak się czuje kobieta, którą mąż zdradził, kiedy
                    była w ciązy, po czym oznajmił jej, że to jest jej wina...

                    -----------------------
                    Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
              • akacjax Re: PO CO??? 16.11.05, 23:28
                Wybaczyć należy-by móc dalej żyć, ale to nie zwalnia od sprawiedliwego orzeczenia winy i kary.

                Do wymienionch wyraźnych różnic w orzekaniu winy dodam-jedyny winny nie może żądać rozwodu bez zgody małżonka, płąci za wszystkie koszty rozwodu+adwokat strony niewinnej w pierwszej instancji.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka