W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei

10.12.05, 20:07
W najtrudniejszej sytuacji są osoby, które mają małe dzieci. Zwłaszcza gdy nagle porzucone. U takich, którym małżeństwo się wypaliło ( z rozmaitych powodów-jak u mnie+duże dzieci)sytuacja jest jednak inna.
Sa tu osoby, które juz kogoś znalazły, są takie, które szukają, są i takie nieszukające(jak ja).
Jesteśmy na różnych etapach rozstania, z różnymi nadziejami.
Ale życie idzie dalej.
Pojawilismy sie często na forum w dużym stresie, widać jak to się zmienia.
Ktos nieznający dokladnie mojej sytuacji(a tylko wątek alimentacyjny) skomentował, że chyba już sobie poradziłam, bo mam jaśniejszą twarz. Ten ktos nie wie, jak sobie poradziłam, że jestem w sądowo-łóżkowo-garnkowo-opierunkowej separacji( tylko nie lokalowosad ), ale jaśniejsza twarz-fajniesmile

Ależ mnie na podsumowanie zebrałosmile
Jutro idę do pracy, przejdzie mi szaleństwo wolnej sobotysmile
    • ak70 Re: W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei 15.12.05, 08:04
      Wiesz co akacja? Lubie Cie czytać... nie wiem jakie były Twoje teksty na
      początku, bo jestem tu od niedawna, ale są mądre i w większości optymistyczne -
      jak ten. Nie znam Twojej historii, ale już fakt, że musisz mieszkać z Ex w
      jednym domu powoduje, że podziwiam Cie. Nie potrafiłabym sie na to zdobyć,
      chyba wolałabym pod mostem (no chyba, że jeszcze masz nadzieję na pozytywne
      zmiany, bo nie szukasz - choć pewnie nic na siłe).
      Dzięki za ten tekst... kiedy na mnie się coś wali (tak jak teraz) mówię sobie:
      To tylko woda pod mostem, na którym stoję. Woda przepłynie, ale most i ja -
      zostaniemy.
      Ta woda to oczywiście obecne kłopoty...
      Życzę Ci (już chyba tak świątecznie), aby Twój most był stabilny, a ta woda
      przepłynęła jak najszybciej. Niech na horyzoncie pokaże się słońce..
      • akacjax Re: W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei 15.12.05, 17:57
        Dzięki za życzenia, Tobie też spokoju ducha i radości wszelakiej życzę.

        Z tym mieszkaniem, to nie ma mnie co podziwiać...po prostu ex jest teraz cichutko-grzeczniutki jak baranek..bo wie, że każde podniesienie głosu to argument dla mnie do eksmisji.
        Czekam jeszce, bo w sumie dopiero niedawno przyszły papiery z sądu i bliskość Świąt odbiera mi energię do pisania pozwów o eksmisje.

        Z drugiej strony zawsze doczekiwałam się tego co chciałam w swoim życiu. Czasem trwało to długo, ale zawsze dochodziło do realizacji. Być może i teraz doczekam się, nawet jeżeli najpierw musi pojawić się impuls, żebym to ja wszystko zrobiła.

        A wiesz, że ja czasem odwrotnie sobie mówię, że jestem wodą...a co robi woda, gdy napotka na głaz, którego nie może przenieść? Omija go i płynie sobie naprzód dalej...

        • porucznikk Re: W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei 15.12.05, 21:26
          akacjax napisała:

          > że jestem wodą...a co robi woda, g
          > dy napotka na głaz, którego nie może przenieść? Omija go i płynie sobie
          naprzód
          > dalej...
          Nie możesz przeskoczyć, przejdź pod spodem. Tak ja sobie tłumaczę na podstawie
          nabytego doświadczenia.
          por.
          • akacjax Re: W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei 15.12.05, 21:36
            czyżby wojska inżynieryjnesmile
    • anuteczek Re: W różnych stadiach jestesmy:)ale panta rhei 22.12.05, 22:37
      Pierwszy raz trafiłam na forum ponad rok temu - świeżo po rozstaniu, w ciąży -
      mój świat rozsypał się na milion drobnych kawałków. Z początku czytałam.
      Zaczęłam pisać, gdy poznałam mojego obecnego męża - też poobijanego po
      rozwodzie. Oboje byliśmy bardzo pokaleczeni, bardzo się baliśmy siebie, naszych
      lęków, reakcji, ucieczek... Szybko się okazało, że jesteśmy dla siebie
      stworzeni, on dbał o mnie i 'brzuszek".Bez żadnych obietnic, zobowiązań,
      zbędnych słów. Pomógł mi uporać się z rozwodem i głupotami byłego męża. Potem
      razem wyjechaliśmy, urodził się Maciek, a on jest jego najwspanialszym tatą. W
      lipcu wzięliśmy ślub- nie planowaliśmy tego, ale okazało się to konieczne
      (papiery, urzędy)
      Eks - zmądrzał po tym jak zostawiła go panienka i odcięła kontakt z ich
      dzieckiem. Teraz się stara.
      Ja - cóż jestem szczęśliwa. Jeszcze półtora roku temu nie uwierzyłabym, że będę
      rozwódką, rok i trochę temu, że będę znowu w szczęśliwym związku, przed
      urodzeniem Maćka, że będę normalnie rozmawiać z eksem.
      Banał - czas płynie i zabija rany
Pełna wersja