akacjax
10.12.05, 20:07
W najtrudniejszej sytuacji są osoby, które mają małe dzieci. Zwłaszcza gdy nagle porzucone. U takich, którym małżeństwo się wypaliło ( z rozmaitych powodów-jak u mnie+duże dzieci)sytuacja jest jednak inna.
Sa tu osoby, które juz kogoś znalazły, są takie, które szukają, są i takie nieszukające(jak ja).
Jesteśmy na różnych etapach rozstania, z różnymi nadziejami.
Ale życie idzie dalej.
Pojawilismy sie często na forum w dużym stresie, widać jak to się zmienia.
Ktos nieznający dokladnie mojej sytuacji(a tylko wątek alimentacyjny) skomentował, że chyba już sobie poradziłam, bo mam jaśniejszą twarz. Ten ktos nie wie, jak sobie poradziłam, że jestem w sądowo-łóżkowo-garnkowo-opierunkowej separacji( tylko nie lokalowo

), ale jaśniejsza twarz-fajnie
Ależ mnie na podsumowanie zebrało

Jutro idę do pracy, przejdzie mi szaleństwo wolnej soboty