Jak to zrobic?

21.12.05, 10:59
Jak wyrzucic meza z siebie? Jak przestac myslec "my" i "razem".
Zdaje sobie sprawe, ze tesknie za nim takim jakim myslalam, ze jest a nie za
takim jaki sie okazal. Mimo to tesknie. Nie potrafie przestac zastanawiac sie
gdzie jest i co robi, czy znowu pojechal 300 km zeby zjesc z nia kolacje.
Wszyscy mowia, ze musze go sobie darowac, ze skoro w ciagu kilku tygodni, bez
ostrzezenia i prob naprawy zrezygnowal z rodziny to nie byl jej wart.
A ja, mimo, ze mialam wielu facetow w swoim zyciu, poki co widze sie tylko z
nim, tak jakby to, ze urodzilam jego dziecko wdrukowalo go we mnie na zawsze.
Czy sa jakies sposoby, zeby sobie z tym wszystkim poradzic? Czy moge tylko
czekac. To dopiero dwa tygodnie odkad sie wyprowadzil, dwa miesiace odkad
powiedzial "mam dosyc, odchodze". I jeszcze ten swiateczny czas, taki trudny.
Juz nie wiem co robic...
    • vertigo5 Re: Jak to zrobic? 21.12.05, 11:26
      trzeba powoli ale konsekwentnie budować swój świat w którym jego nie ma...
      odświeżyć stare, zapomniane bądź "przykurzone" znajomości, robić rzeczy na
      które nie miało sie przez ostatnie lata czasu, przypomnieć bądź zintensyfikować
      jakieś dawne hobby, zainteresowania itd. ...
      Ja tak robiłem i choć czas potrzebny był do poprawy i częściowego choćby
      zapomnienia to uważam, że taka droga była najwłaściwsza...

      Trzymaj się Maggie...
    • z_mazur Re: Jak to zrobic? 21.12.05, 11:30
      Dwa tygodnie to jeszcze nic. Nie opadły jeszcze pierwsze emocje.
      Zbyt mało danych żeby coś więcej pisać ale jeśli w ogóle jest perspektywa, że
      wróci to co najmniej kilkumiesięczna. Dlatego jedynym sposobem jest poukładanie
      sobie życia tak jakby jużgo miało nie być. Jak zobaczy ze sobie sama radzisz,
      nie osaczasz go i nie starasz wbrew jego woli ściągnąć go spowrotem, to jest
      szansa że się otrząśnie i wróci. Ale nie możesz żyć tą nadzieją bo się
      zatrujesz.
      Nie jestem sam specjalnie uprawniony do udzialania takich rad bo sam się do
      nich nie potrafię zastosować ale przypuszczam, że gdyby mi się udało to byłaby
      jeszcze szansa dla mojego małżeństwa.
    • maggie11 Re: Jak to zrobic? 21.12.05, 11:49
      Hobby i zainteresowania niestety ograniczone przez mala 3-letnia istotke, ktora
      potrzebuje mamusi.
      Poza tym, ja chyba juz go nie chce.
      Bylismy razem, wydawalo sie, ze sie wszystko uklada, po czym on poznaje pewna
      pania, z ktora nie bedzie, bo kobita jest mezatka od 25 lat i raczej rodziny
      nie zostawi. Ale moj maz, nie ogladajac sie na nic, zakochuje sie w niej i
      angazuje sie calym soba w ten zwiazek. Pani to pochlebia i tez sie podobno w
      nim zakochuje, mimo, ze on jest tylko 8 lat starszy od jej syna.
      Oczywiscie, moj maz probuje bagatelizowac ta relacje i role tej pani w
      zostawieniu mnie ale klamac za bardzo nie umie.
      Nie potrafilabym mu z powrotem zaufac, balabym sie, ze za jakis czas znowu
      wytnie mi jakis numer.
      Ja chce jego z przed dwoch miesiecy ale to niemozliwe. Okazal sie taki plytki,
      niezdolny do glebszej refleksji.
      Na razie dosyc czesto przychodzi do dziecka, nie moge mu tego zabronic mimo, ze
      chcialabym go jakis czas nie widziec. Podejrzewam, ze to tez sie skonczy jak
      starsza pani zostanie zastapiona kims, kto bedzie chcial i mogl z nim byc.
      • vertigo5 Re: Jak to zrobic? 21.12.05, 12:00
        no tak, widzę pewne punkty styczne ze swoimi zawirowaniami...
        mnie żona zostawiła dla faceta starszego od niej o ćwierć wieku,
        żonatego, "wnuczatego" nawet... .

        masz trzyletnie maleństwo - to cudownie, wiem ile - przy wszystkich kłopotach -
        dzieci dają radości. Moja córeczka ma już 6 lat smile

      • ak70 Re: Jak to zrobic? 21.12.05, 12:05
        Trzymaj się - tylko tyle mogę powiedzieć, bo jestem w podobnej sytuacji, poza
        tym - wszystko juz zostało powiedziane przez moich przedmówców... Sama wiem
        jakie to trudne, u mnie jest dwoje dzieci i to w dodatku chłopaków, starszy
        sobie z tym nie radzi i w konsekwencji - ja nie radzę sobie z nim sad
        Jak to zrobic pytasz... chyba trzeba przeczekać, powoli wyrywając go sobie z
        serca, duszy, umysłu... czas leczy rany, a innej rady chyba nie ma.
        Pozdrawiam i mocno ściskam!! Aga
Pełna wersja