Do tri i nie tylko - wina w wyroku.

12.01.06, 22:41
Dlaczego sadzisz, ze warto starac sie o ustalenie winy?
Wina mojego meza jest bezsporna. Ale zgodzil sie na moje warunki jezeli
bedzie rozwod bez orzekania. Sklonna jestem na to pojsc wlasnie dlatego, ze
szkoda czasu, nerwow i pieniedzy. Ktos mi powiedzial, ze rozwod z orzekaniem,
to jest pranie brudow przed ludzmi, ktorzy maja to w dupie. Juz sama nie wiem
co robic. Mozesz uzasadnic swoje stanowisko, bo ciagle sie waham czy podjac
walke - bo rozwod z jego winy to bylaby walka.
    • porucznikk Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 12.01.06, 23:19
      maggie11 napisała:

      > Ktos mi powiedzial, ze rozwod z orzekaniem,
      > to jest pranie brudow przed ludzmi, ktorzy maja to w dupie. Juz sama nie wiem
      > co robic.
      Rozważ, że musiałabyś powołać świadków z kręgu najbliższych Wam osób. Na pewno
      nie obyłoby się bez uszczerbku dla ich psychiki i dalszych kontaktów z
      pozwanym. Owszem, ukarzesz męża, ale ci, którzy i tak już stali się ofiarami
      rozgrywek małżeńskich, zostaliby obarczeni ciężarem wyboru pomiędzy Wami. W
      zależności od stopnia związania z rozwądzącymi się ta sytuacja mogłaby
      spowodować od drobnych niesnasek po poważne życiowe dramaty. Emocje to
      delikatna materia, a przecież w ekstremalnej sytuacji tak łatwo wymykają się
      spod kontroli.
      Wyrok z orzeczeniem o winie exa to dodatkowa kara poza rozwodem. Życie się
      przecież potoczy dalej. Nie sądzę, aby mąż zasłużył na oznakowanie, które
      będzie się za nim wlokło, byłaby to już zemsta. Wybacz mu i niech stworzy nowy
      związek bez nacechowania piętnem przeszłości. Tobie też będzie łatwiej, gdy
      okażesz wielkoduszność. Prędzej wyjdziesz na prostą z wirażu rozwodu. Będziesz
      się czuła w porządku przed sobą.
      por.
      • tricolour Aleś bracie nakręcił... 12.01.06, 23:31
        ... aż miło czytać.
        • porucznikk Re: Aleś bracie nakręcił... 13.01.06, 05:31
          To Ci jeszcze dopiszę, że bywało się na poligonie..Sam wiesz, młode wojsko za
          kołnierz nie wylewa, a tam przychodziły dziewczynki. No to jak bym mógł.
          Kiwnąłem ręką na jej występ, bo sam jestem żywy facet.
          por.
      • anja_pl Re:oj, poruczniku 13.01.06, 09:04
        kręcicie strasznie,
        jaka zemsta? kakie piętno?
        piętno winnego i tak jest, tylko nie na papierze i łatwiej nastepna osobe
        oszukać,
        a zemsta, a niech i będzie i zemsta, jesli pomoze to mi w przyszłości żyć
        spokojniej, a nie zadręczać sie pytaniami w cylku: a gdyby, a może....

        świadkowie są to osoby dorosłe i psychike powinny mieć już ukształtowaną,
        jeśli dotychczasowe zachowanie męża nie spowodowały konfliktu wyboru między
        nimi, to sprawa w sądzie nie powinna tego zmienić,

        wybaczyć można, ale najpierw musi byc świadomość winy, bi inaczej nie ma czego
        wybaczać
        • porucznikk Re:oj, poruczniku 13.01.06, 10:37
          anja_pl napisała:

          > kręcicie strasznie,
          > jaka zemsta? kakie piętno?
          > piętno winnego i tak jest, tylko nie na papierze i łatwiej nastepna osobe
          > oszukać,
          Nie chcialem, żeby miala w papierach, że z jej winy rozpadlo się małżeństwo.
          Drugi mogłby się obawiać, że spotka go taki sam los jak mnie. Tymczasem to, że
          nam obojgu nie wyszło, wcale nie świadczy, że z dugim nie zostaliby
          najszczęśliwszym małżeństwem na świecie. Nie dobraliśmy się, w końcu miała swoje
          powody, by mnie zdradzić.
          > a zemsta, a niech i będzie i zemsta, jesli pomoze to mi w przyszłości żyć
          > spokojniej, a nie zadręczać sie pytaniami w cylku: a gdyby, a może....
          Zemsta spadnie na Ciebie ciężarem i przygnie Cię do ziemi, to podłe uczucie.
          Jest wyrazem chęci unicestwienia tego, kto skrzywdził. Nie wiem czy uniosłabyś
          osad takiego czynu. Należy odrożnić zemstę od kary, a tę już mu wyznaczylaś.
          Obowiązuje też wspólmierność, za kradzież cukierka nie karzą ścięciem głowy.
          Rozliczając przeszłość, nie zamykaj przyszlości. Pierwszy to też człowiek.
          > świadkowie są to osoby dorosłe i psychike powinny mieć już ukształtowaną,
          > jeśli dotychczasowe zachowanie męża nie spowodowały konfliktu wyboru między
          > nimi, to sprawa w sądzie nie powinna tego zmienić,
          Sadownictwo jest lagodniejsze od Ciebie, bo zwalnia z obowiązku zeznawania
          przeciwko członkom rodziny.
          > wybaczyć można, ale najpierw musi byc świadomość winy, bi inaczej nie ma czego
          > wybaczać
          Sądzisz, że jej nie ma? Obejrzyj się za siebie, czyś czegoś sama nie
          zmajstrowała, co wyszlo Ci ot, tak sobie.. Jeśli znajdziesz, latwiej Ci pójdzie
          z tym grzechów odpuszczeniem. I ODPUŚĆ nam tako, jako i MY odpuszczamy. Pamięta
          to ktoś jeszcze?
          por.
          • anja_pl Re:oj, poruczniku 13.01.06, 11:53
            porucznikk napisał:

            > Zemsta spadnie na Ciebie ciężarem i przygnie Cię do ziemi, to podłe uczucie.
            > Jest wyrazem chęci unicestwienia tego, kto skrzywdził. Nie wiem czy
            uniosłabyś
            > osad takiego czynu. Należy odrożnić zemstę od kary, a tę już mu wyznaczylaś.
            > Obowiązuje też wspólmierność, za kradzież cukierka nie karzą ścięciem głowy.

            zemsta, jest rozkoszą bogów, ja nie jestem boginią i nie jestem mściwa,
            ja jestem za prawdą, za wyjasniem wszystkiego, za odpowiedzialnością czyli
            ponoszeniem konsekwencji za swoje czyny,


            > Rozliczając przeszłość, nie zamykaj przyszlości. Pierwszy to też człowiek.

            o to przecież chodzi, by rozliczyć przeszłość, wtedy mozna myśleć o przyszłości.

            > Sadownictwo jest lagodniejsze od Ciebie, bo zwalnia z obowiązku zeznawania
            > przeciwko członkom rodziny.

            nie wiem czy to prawo dotyczy także spraw rozwodowych, a nie tylko karnych,


            > Sądzisz, że jej nie ma? Obejrzyj się za siebie, czyś czegoś sama nie
            > zmajstrowała, co wyszlo Ci ot, tak sobie.. Jeśli znajdziesz, latwiej Ci
            pójdzie
            > z tym grzechów odpuszczeniem. I ODPUŚĆ nam tako, jako i MY odpuszczamy.
            Pamięta
            > to ktoś jeszcze?
            > por.

            a pamiętasz przypowieśc o miłosiernym Ojcu? bardziej znaną, jako przypowieść o
            synu marnotrawnym

            • porucznikk Re:oj, poruczniku 13.01.06, 15:25
              anja_pl napisała:

              > zemsta, jest rozkoszą bogów, ja nie jestem boginią i nie jestem mściwa,
              > ja jestem za prawdą, za wyjasniem wszystkiego, za odpowiedzialnością czyli
              > ponoszeniem konsekwencji za swoje czyny,
              Jestes jakaś starotestamentowa. Prawda może zabić, ja to wiem, choć jestem tylko
              prostym facetem. Gdybym miał prawdą zabić, klamalbym jak z nut. Jassne, że rożne
              są prawdy. Zdajesz sobie sprawę, że często inni ich wcale nie pragną, wręcz nie
              życzyliby sobie, a przynajmniej nie do końca..Wystarczajacy balast prawdy na
              barki odbiorcy to jest norma moralna. Okruch niedopowiedzenia, zaprawdę
              niewielki to zobowiązanie. Katharsis i iii..
              Dziecku dostarczasz na temat sexu tyle wiedzy, ile jest w stanie unieść i tak
              pod twoją nieobecność sięgnie po pornosy i uzupełni braki, żeby było
              wystarczajaco wyedukowane w tym momencie.
              >
              > > Rozliczając przeszłość, nie zamykaj przyszlości. Pierwszy to też człowiek
              > .
              >
              > o to przecież chodzi, by rozliczyć przeszłość, wtedy mozna myśleć o przyszłości
              > .
              >
              > > Sadownictwo jest lagodniejsze od Ciebie, bo zwalnia z obowiązku zeznawani
              > a
              > > przeciwko członkom rodziny.
              >
              > nie wiem czy to prawo dotyczy także spraw rozwodowych, a nie tylko karnych,
              > a pamiętasz przypowieśc o miłosiernym Ojcu? bardziej znaną, jako przypowieść o
              > synu marnotrawnym
              Czy aby Ci coś nie pomyliło? Myślę, że bardziej na miejscu byłby Chrystus od
              Kazantzakisa. I komu to przeszkadzadzało? Z ktorej strony nie spojrzeć, wszyscy
              byli zadowoleni.
              por.
    • tricolour Moje przemyslenia. 12.01.06, 23:29
      Kiedy rozpadło sie moje małżeństwo mogłem przejść nad tym do porządku dziennego:
      nie udało się, tak wyszło, zdarza się, ona winna, bedzie lepiej, trudno ... itp.

      Ale ono rozpadło sie z jakiegos powodu. Doszedłem do przekonania, że powód może
      być tak ważny, że zagrozi kolejnemu związkowi i dlatego dociekałem. Okazało się,
      że dociekania były bardzo ważne dla mnie.

      Jasne jest, że mozna dogadać się z mężem i bezboleśnie przejśc przez rozwód - to
      kwestia standardu zachowań. Osobiście uważam taki kompromis za możliwy, ale aż
      na takie kompromisy nie chodzę.
      Być może Twoje warunki są tak istotne, że warto napisać "bez orzekania o winie"
      kiedy wina jest bezsporna... Twoja sprawa i musisz to rozważyć. Coś zyskujesz,
      ale i cos tracisz.
      Twojemu facetowi bardzo zależy na "czystym koncie" i dlatego godzi sie warunki
      byle nie był winny. Dlaczego tak mu zależy?

      Dodam też, że kiedy staję przed Sądem Duchownym w sprawie o nieważnośc
      małżeństwa, to zapis o winie w sprawie cywilnej ma niemałe znaczenie. Po prostu
      cała rzecz jest spójna i ma początek w dalekiej przeszłości, środek w postaci
      rozwodu cywilnego i koniec w postaci nieważności małżeństwa. Cały czas jest ten
      sam winny.
      Nie ma momentu, z którego musze się tłumaczyć, że cos chciałem dla świętego
      spokoju lub z innego powodu, który dla Sądu może oznaczać krętactwo.

      Każdy ma inne priorytety i dla wielu sprawa kościelna nie ma znaczenia. Dla mnie
      ma i stąd pomysł by wszystko było zgodznie z prawdą. Zrzesztą zgodnie z prawdą,
      to w ogóle duży komfort... a ja lubie komfort, ciepło, porządek...

      smile
      • porucznikk Re: Moje przemyslenia. 13.01.06, 11:51
        tricolour napisał:

        > Ale ono rozpadło sie z jakiegos powodu. Doszedłem do przekonania, że powód może
        > być tak ważny, że zagrozi kolejnemu związkowi i dlatego dociekałem. Okazało się
        > ,
        > że dociekania były bardzo ważne dla mnie.
        Też rozgryzałem ten problem, dlaczego przegralem z drugim. Znalazłem odpowiedź:
        on patrzył na nią z lepszej strony w przeciwieństwie do mnie. Naturalnie byłem
        też dla nie za dobry. To tak najogolniej. Drugi jest zorientowany w naszej
        sytuacji, nawet sie zgodził pójść ze mną na piwo i o niej pogadać, choć w
        pierwszym odruchu chciałem obić mu mordę. Nic nie dzieje się bez przyczyny.Będę
        drążył temat. Gdy ona wyskoczy na swoje ukochane ploty, spotkam sie z drugim.
        Jeszcze nie teraz, zbyt jestem nerwowy.
        > Twojemu facetowi bardzo zależy na "czystym koncie" i dlatego godzi sie warunki
        > byle nie był winny. Dlaczego tak mu zależy?
        Moim zdaniem uważa, że jego wartość zasadza się na ocenie innych.
        por.
    • tricolour I jeszcze jedno... 12.01.06, 23:46
      ... bo mi troche Porucznik pomógł. Dlaczego ten brak wina jest tak ważny dla
      facetów? Bo my juz podczas rozwodu zastanawiamy sie ... co dalej... i orzekanie
      winy jest bardzo niewygodne. Jak sie trafi jakas panienka, to lepiej byc
      niewinnym, prawda? Bo co ona sobie pomyśli?

      Porucznik pisze, że to pietno i zemsta. Nie to nie jest żadne piętno i zemsta.
      To jest KONSEKWENCJA, a faceci nie lubią, by zachowania miały konsekwencje. Broń
      Boże negatywne.
      To też jest argument za prawdą szczególnie wtedy, gdy masz dzieci, bo czegoś ich
      musisz nauczyć. Czego?
      • bellima Re: I jeszcze jedno... 13.01.06, 08:51
        > To jest KONSEKWENCJA, a faceci nie lubią, by zachowania miały konsekwencje. Bro
        > ń> Boże negatywne.


        łał.
        i to stwierdzenie pada z ust faceta? niemożliwesmile)
        Jakoś tak....zgodzić się musze w pełnismile)
      • scriptus Re: I jeszcze jedno... 13.01.06, 12:34
        A co to za konsekwencja, kto w dzisiejszych czasach ogląda papiery?
        W CV można napiać cokolwiek, bo i tak nikt nie będzie chciał zobaczyć naszych
        dyplomów, czy rzeczywiście mamy deklarowane wykształcenie (to się chyba
        przytrafiło tylko byłemu prezydentowi), świadectw pracy, czy nie ma tam
        dyscyplinarnego zwolnienia... itd, najwyżej zainteresuje go najważniejszy
        ostatnio zdobyty certyfikat. Nie sądzę, żeby ktokolwiek chciał oglądać metrykę
        urodzenia, świadectwo pierwszego ślubu, czy rozwodu nowego, rozwiedzionego
        partnera.... Jeśli do pracy ktoś przypasuje na rozmowie kwalifikacyjnej, a
        partnerowi na pewnej ilości randek, to dla wielu osób bez znaczenia potem bywa
        nawet, jakie ma papiery, czy w ogóle rozwód się odbył, a nieznaczącym
        szczegółem jest, z czyjej to było winy. Tak więc orzeczenie o winie jest
        konsekwencją co najwyżej ambicjonalną, a nie mającą jakieś praktyczne
        znaczenie, poza oczywiście alimentami, ale te zdaje się trzeba płacić w każdym
        wypadku.
        • z_mazur Re: I jeszcze jedno... 13.01.06, 13:50
          Scriptusie biorąc pod uwagę że znajdujesz się praktycznie w trakcie sprawy
          rozwodowej poraża mnie Twoja ignorancja.
          Orzeczenie o winie ma kluczowe znaczenie dla alimentów płaconych na
          współmałżonka, nie ma natomiast znaczenia w przypadku alimentów płaconych na
          dziecko.
          Co do alimentów na współmałżonka to w przypadku winy jednostronnej rozpadu,
          strona nie uznana za winną może złożyć pozew o alimenty jeśli w wyniku rozwodu
          jej sytuacja finansowa ulegnie pogorszeniu. Co gorsza takie alimenty w
          przeciwieństwie do alimentów na dziecko można byczmuszonym płacić do końca
          życia swojego lub byłego współmałżonka. Od tego obowiązku może zwolnić jedynie
          poprawa sytuacji finansowej byłego współmałżonka (np. znalezienie przez niego
          dobrze płatnej pracy) albo wejście w związek małżeński z inną osobą co zwalnia
          z obowiązku alimentacyjnego.
          W przypadku winy obustronnej lub nieorzekania o winie sąd może ustanowić
          alimenty ale tylko w przypadku gdy były współmałżonek znajdzie się w bardzo
          trudnej sytuacji finansowej (nie ma tu mowy o zwykłym pogorszeniu) i ponadto
          okres na jaki zostaną ustanowione nie może przekraczać 5 lat.
          Ponadto strona nie uznana za winną rozpadowi małżeństwa może długo i skutecznie
          odwlekać ostateczne orzeczenie rozwodu jeśli będzie miała taką wolę. Z tym
          wiąże się również możliwość wystąpienia o zasądzenie alimentów nawet od
          aktualnego współmałżonka.
          Jak więc widać na powyższych przykładach orzeczenie o winie czasem ma
          przeogromne znaczenie szczególnie w sytuacji gdy "niewinny" współmałżonek nie
          pracuje i nie jest w stanie zapewnićsobie środków do życia.
        • porucznikk Re: I jeszcze jedno... 13.01.06, 15:36
          scriptus napisał:

          > dla wielu osób bez znaczenia potem bywa
          > nawet, jakie ma papiery, czy w ogóle rozwód się odbył, a nieznaczącym
          > szczegółem jest, z czyjej to było winy. Tak więc orzeczenie o winie jest
          > konsekwencją co najwyżej ambicjonalną, a nie mającą jakieś praktyczne
          > znaczenie
          Nie moge sie z zgodzić. Zanim bym się związał z rzeczoną rozwodką trzy razy bym
          ją oglądał pod słońce w trosce o swoją skorę, dlatego i mojej żonie chciałem
          tego oszczędzić. Jeśli nawet nie jest pierwsza, to przecież nie ostatnia.
          por.
    • maggie11 Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 09:57
      Nadal nie wiem co robic... Slubu koscielnego na szczescie nie mamy.Moj maz mnie
      straszy, ze jak bede robic problemy to wyjedzie do Londynu pracowac jako kelner
      i nic wtedy nie dostane. Twierdzi nawet, ze przeboleje fakt, ze juz nigdy nie
      zobaczy dziecka. Szczerze mowiac troche sie go boje. Juz nie wiem co z tego co
      on mowi jest prawda a co prowokacja, nie wiem, jak daleko jest sie w stanie
      posunac zeby mnie zniszczyc jak zrobie cos nie po jego mysli. Dostaje furii jak
      wspominam o rozwodzie z orzekaniem, twierdzi, ze to bedzie trwalo 3 lata i
      kosztowalo kupe kasy. I swieta prawda jest obawa przed konsekwencjami. Trudne
      to wszystko jak cholera...
      • zagosia Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 11:45
        Maggie, mam to samo sad
        Też mnie szantażuje różnymi sprawami, bo jest obrażony, że śmiem go zostawić.
        A szantaż oparty na uczuciach dziecka jest obrzydliwy. Przeboleję, ze nie będę
        widywał dziecka - a czy zastanowił się czy dziecko przeboleje? Egoista.

        Pozdrawiam ciepło
        • anja_pl zagosiu i maggie 13.01.06, 12:00
          jak nie zamkniecie sprawy PORZĄDNIE, to zawsze będż was straszli, nigdy nie
          uwolnicie sie z tego lęku, że on cos mi zrobi, dziecka nie odwiedzi itd.
          Teraz boicie się, ale ten strach się kiedyś skończy. Wyrok z okresleniem winy
          jest inaczej traktowany, gdybyście miały kłopoty np z alimentami.

          Czytałyście "Znaczy Kapitan"?
          Jeśli tak, to wiecie co znaczy PORZĄDNIE, jeśli nie, to polecam.smile

          • porucznikk Re: zagosiu i maggie 13.01.06, 12:25
            anja_pl napisała:

            > jak nie zamkniecie sprawy PORZĄDNIE, to zawsze będż was straszli, nigdy nie
            > uwolnicie sie z tego lęku, że on cos mi zrobi, dziecka nie odwiedzi itd.
            My podzieliliśmy winę za rozpad malżeństwa i ciężar jego budowy dokladnie po
            połowie.Kazde z nas wie wystarczająco dużo, by podjąć tworcze działanie i
            zaniechać podejrzeń, co moze, co mogłoby się stać, gdyby..Ufamy sobie, bo
            rozumiemy, do czego doszliśmy przy obopólnej chęci niesienia pomocy.
            > Czytałyście "Znaczy Kapitan"?
            > Jeśli tak, to wiecie co znaczy PORZĄDNIE,
            Czytałem, ale bardzo dawno, we wczesnej mlodości. Przypomnij.
            por.
            >
        • porucznikk Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 12:05
          zagosia napisała:

          > Przeboleję, ze nie będę
          > widywał dziecka - a czy zastanowił się czy dziecko przeboleje? Egoista.
          Straszny. Sądząc po mojej córci i nie tylko jej, niektorzy późno osiągają
          dojrzałość. Lepiej nie wspominać..Właściwie ona miala rację, ale krzykiem i
          spychaniem na mnie winy dolewała oliwy do ognia. Dopier gdy przemówiła ludzkim
          głosem,zacząłem się wahać i mięknąć.
          por.
      • brzoza75 wina i poczucie winy 13.01.06, 12:27
        Pozwolę sobie zabrać głos, bez osądzania waszych poglądów, po prostu moje
        spojrzenie na sprawę, moja ocena.Ja taki pozew złożyłam - o winie.
        Długo rozważałam bardzo czy dla własnego spokoju powinnam
        odpuścić,wybaczyć,żeby nie prać brudów jak mówi STEREOTYP,otóż doszłam do
        wniosku, że nie , nie powinnam , bo nie robię tego żeby się wyżyć, zemścić,
        tylko poczuć że jest prawo kótre mnie chroni a ktoś postępujący wbrew prawu i
        wbrew kanonom człowieczeństwa, powinien mieć świadomość że bezkarny nie będzie,
        postawiłam sobie pytanie, jak ja się poczuję po rozprawie , kiedy sąd orzeknie
        bez orzekania o winie? gorzej niż teraz na pewno, bo znowu uległam mu ze
        strachu i w obawie o swoje życie, tak to odbieram i o to będę walczyć, być może
        przegram, ale wtedy ze świadomością że starałam się coś zrobić, a nie biernie
        stałam z boku, mam nadzieję , że jednak materiał dowodowy będzie wystarczający.
        Poza tym on nadal gra na zasadzie jak będziesz spokojna to nic się nikomu nie
        stanie jak zaczniesz fikać,to ....Reasumując każdy z nas ma inną sprawę ja nie
        będę miała wyrzutów sumienia , miałabym gdybym tego nie zrobiła.
        • maggie11 Re: wina i poczucie winy 13.01.06, 12:53
          Waham sie bo:
          - zostalam w naszym mieszkaniu, w pelni wyposazonym, zabral z niego tylko swoje
          rzeczy osobiste + posciel i reczniki, ktore sama mu spakowalam;
          - placi za to mieszkanie czynsz i kredyt, obiecal zobowiazac sie sadownie do
          placenia tego nadal;
          Nie bylam idealna zona ale bylam lojalna. On mnie zdradzil ale zaczynam powoli
          rozumiec, ze nie moglo nam sie udac i ze w zasadzie to powinnam byc mu
          wdzieczna ze mnie rzucil. Ja bym tego nie zrobila, bo malzenstwo bylo dla mnie
          czyms bardzo waznym i na zawsze.
          Chce, zeby moje dziecko mialo ojca i glownie dlatego gotowa jestem darowac
          sobie orzekanie o winie.
          Problem polega na tym, ze obecne ustalenia maja obowiazywac przez lata. Znajac
          mojego meza, to niewiele trzeba, zeby mu sie odwidzialo i wszelkie obietnice
          zostaly olane. I wtedy jak nie bedzie udowodnionej winy to nie bede mogla
          zrobic nic...
          • brzoza75 Re: wina i poczucie winy 13.01.06, 12:59
            ale informacja o płaceniu itp. to można wszystko w sądownie ustalić i
            zobowiązać...
      • porucznikk Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 15:40
        Ktoś powinnien podsunąć palantowi, żeby zaczął z innej beczki. Swoim zachowaniem
        wzbudza agresję, w najlepszym razie opór.
        por.
        • brzoza75 Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 16:01
          nie wiem czy to do mnie ale, u niego jest tak że zaczyna od spokojnej wymiany
          zdań, że czas na spokojnie porozmawiać, a za parę dni to samo, nie wierzę w
          przemiany zwłaszcza jego, przechodziłam to 5 lat, zawsze kończy się tak samo.
          • porucznikk Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 18:07
            brzoza75 napisała:

            > u niego jest tak że zaczyna od spokojnej wymiany
            > zdań, że czas na spokojnie porozmawiać, a za parę dni to samo, nie wierzę w
            > przemiany zwłaszcza jego, przechodziłam to 5 lat, zawsze kończy się tak samo.
            Mam takie samo doświadczenie, ale teraz siedzimy jak myszy w pułapce: córcia -
            nas dwoje - wynajęty kąt. Sama widzisz, nie mamy szczególnie bogatego wyboru,
            właściwie pozostało jedno wyjście: musi być dobrze, bo to jest najmniejsze zło.
            por.
    • maggie11 Przeczytalam wszystko jeszcze raz i 13.01.06, 16:34
      uderzylo mnie kilka wnioskow i to wyciagnietych przez panow:
      Dlaczego mojemu mezowi tak zalezy na rozwodzie bez orzekania?
      Bo tak jak napisal porucznik - swoja wartosc ocenia przez pryzmat tego jak
      patrza na niego inni!!! Bo nie chce ponosic zadnych konsekwencji! Bo uwaza, ze
      calemu zlu bylam winna ja i dlatego tak latwo mu przyszlo usprawiedliwic
      zdrade. I moze wlasnie dlatego, ze taki jest bedzie sie wywiazywal z
      finansowych zobowiazan (nie ukrywam, ze na tym mi najbardziej zalezy) bo
      inaczej zle by to wygladalo. Facet, ktory nie placi na dziecko nie moze byc
      chodzacym idealem a za takiego on sie uwaza.
      • akacjax Re: Przeczytalam wszystko jeszcze raz i 13.01.06, 18:04
        Obawiam się, że to wszystko, co obiecuje mąż przed rozwodem, nawet zapisane w protokole sądowym jest do obalenia w dniu uprawomocnienia wyroku, zwłaszcza bez orzekania winy...on po prostu przestanie płacić, złoży wniosek o podział majatku(nie wiem dokladnie ile lat po rozwodzie to można zrobić). Po prostu jeżeli chce rozwodu bez orzekania to niech podaruje Ci jego połowę mieszkania, a co do płacenia-nie będziesz miec gwarancji, wiekszą da Ci ew. orzeczenie winy, które pozwoli w razie czego (odpukać-lepiej nie)ciągąć go o alimenty na Ciebie.
        Oczywiście w przypadku bez orzekania lub winy na pół obie strony maja 5 lat takie prawo w przypadku niedostatku.

    • nangaparbat3 Re: Do tri i nie tylko - wina w wyroku. 13.01.06, 19:27
      Moja przyjaciółka chciała orzeczenia o winie. Przeszła przez piekło, bo wina
      (mierzalna) była ewidentnie jego, w wyjatkowo wredny sposób zostawił ją dla
      pani w wieku swej córki, z która romansował od jakiegoś roku. W tej sytuacji
      jego adwokat starał sie wykazać, że on musiał ją zdradzać i porzucić, bo taka
      zła, taki charakter wredny, sadystka psychiczna i w ogóle zaburzona. To sie
      ciągnęło bez końca, kosztowało kupę forsy, skończyło się parę lat temu, a
      reperkusje trwają do dziś, on szuka zemsty i wytacza sprawy o pieniądze, a
      miedzy nimi dzieci.
      Nic, ale to nic dobrego to nie przyniosło. Dla nikogo.
      • tricolour A mój wykładowca... 13.01.06, 20:02
        ... z analizy matematycznej twierdził, że nic tak nie zaciemnia sytuacji jak
        dobrze dobrany przykład... i patrzył po sali.

        Uśmiechał sie przy tym filuternie i coś gryzmolił na tablicy. Ciemniaki
        otwierały oczy i buzie, a kumaci z radością dostrzegali piękno w prostocie...

        tongue_outPP
    • tricolour Do Maggie11 13.01.06, 19:35
      Oczywiście decyzja należy do Ciebie, ale spróbuję zebrać to, co napisano:

      1. Facet chce mieć czyste konto, by nie mieć bagażu gdy rozpocznie nowe życie.
      On już nawet przed rozwodem "dba" o swój POPRAWNY wizerunek, co jest ohydne gdy
      ma sie kiepski wizerunek.

      2. Facet chce iść z Tobą na układy po JEGO WARUNKAMI. Coś Ci tam obiecał po to
      by uzyskać to czyste konto. Gdy już dostanie rozwód bez orzekania o winie, to
      oleje swoje obietnice i co zrobisz? Żałożysz drugą sprawę? Kto za nią zapłaci?

      3. Jedyną sensowną rzeczą jest orzeczenie o winie, gdy ta wina była w istocie,
      bo dostajesz ten wyrok na CAŁE ŻYCIE!!! Rozwód to nie jest sprawa chwili, to
      również konsekwencje nieudanego małżeństwa dla Ciebie i dzieci.

      4. Jak nie wiesz co zrobić, to zadaj pytanie na forum, a dowiesz się co mężowie
      obiecują przed rozwodem, a co pozostaje z obietnic. Prawda jest taka, że
      będziesz mogła czuć się szczęśliwa gdy "dostaniesz" choć alimenty na dzieci.
      Zapytaj ile kobiet wydarło te alimenty, a ile nie dostaje NIC.

      5. Skoro masz wątpliwości jak postąpić, to postepuj tak, by nie mieć
      wątpliwości. Skorzystaj z pomocy prawnej, napisz porządny pozew, przedstaw fakty
      i dowody. Sprecyzuj swoje wymagania materialne, jakie masz wymagania wychowawcze
      ...
      Jak mąż dostanie profesjonalny pozew, to go szlag tarfi - to jasne. Ale nic
      złego nie zrobi, bo zobaczy w Tobie odważnego i zdesperowanego PARTNERA. Jak
      polezie do adwokata, to usłyszy, że sprawa jest poważna, bo adwokat wyczyta
      powagę sprawy.
      Mówiąc krótko: prawda daje Ci przewagę, bo ludzie boją się prawdy o sobie... co
      samo w sobie jest zastanawiające smile)
      • maggie11 Re: Do Tri 13.01.06, 21:42
        Pozew pisze on. Zobowiazal sie zapisac w pozwie to co ustalilismy czyli splata
        kredytu + alimenty. Czy jezeli bedzie to zapisane w postanowieniu sadowym to
        nie jest to wiazace?
        Kredyt jest wspolny. Tak czy inaczej musi splacac chociaz polowe. W razie czego
        bank w pierwszej kolejnosci wejdzie na jego pensje bo zawsze z nim sie
        kontaktuja jak cos jest nie tak i on wiecej zarabia.
        Poza tym dowiedzialam sie, ze moge chciec wystawienia tytulu egzekucyjnego na
        okreslona kwote chociaz nie wiem co to pomoze.
        Ugoda jest pod moimi warunkami. Bo on wie, ze to ja je dyktuje. Jego warunki
        dotycza tylko nieograniczonego kontaktu z dzieckiem, co pewnie po jakims czasie
        mu sie znudzi.
        Tak poza tym, to tylko pieniadze. W razie czego dam sobie rade.
        Boje sie troche podejmowac walke. Boje sie, ze nie dam rady. Chyba wazniejsze
        od prawdy w tym przypadku jest dla mnie zdrowie psychiczne moje i mojego
        dziecka.
        Trudno przedstawic tu wszystkie okolicznosci sprawy ale jaki by moj maz nie byl
        to z zobowiazan finansowych wywiazywal sie zawsze i w naprawde roznych
        okolicznosciach.
        Tak czy innaczej zbieram to wszystko do kupy i umawiam sie ze swoim adwokatem,
        ktorego juz zreszta mam.
        Dziekuje Wam.
        • tricolour No to nie zadawaj... 13.01.06, 23:03
          ... poważnych pytań poważnym ludziom i nie marnuj naszego czasu.

          Winny pisze pozew. Ty sie z winnym układasz. Na co my jesteśmy potrzebni?
          • maggie11 Tri. 14.01.06, 00:02
            Przeciez powiedzialam, ze ide do swojego adwokata po tym wszystkim czego od Was
            sie dowiedzialam. Zrozum, ze sie boje. Mam juz poniszczone sciany w domu przez
            jego furie. Boje sie, ze bede nastepna po scianach. Jak zaczniemy walczyc, to
            moge przez 3 lata nie zobaczyc zadnych pieniedzy. Nie osadzaj mnie tak latwo.
            Wiesz, ze coraz czesciej przychodzi mi na mysl, ze wolalabym byc wdowa niz
            rozwodka? Ja naprawde nie wiem co robic. Dlatego marnuje Wasz czas.
            • nangaparbat3 Re: Tri. 14.01.06, 21:31
              maggie11 napisała:

              > Przeciez powiedzialam, ze ide do swojego adwokata po tym wszystkim czego od
              Was
              >
              > sie dowiedzialam. Zrozum, ze sie boje. Mam juz poniszczone sciany w domu
              przez
              > jego furie. Boje sie, ze bede nastepna po scianach. Jak zaczniemy walczyc, to
              > moge przez 3 lata nie zobaczyc zadnych pieniedzy. Nie osadzaj mnie tak latwo.
              > Wiesz, ze coraz czesciej przychodzi mi na mysl, ze wolalabym byc wdowa niz
              > rozwodka? Ja naprawde nie wiem co robic. Dlatego marnuje Wasz czas.
              Zdecydowanie lepeij byc wdową. Wdowie wszyscy wspołczują, wszyscy chca jej
              jakos pomóc, wszyscy sie nia zajmują (w każdym razie na poczatku). Rozwódka
              jest z lekka moralnie podejrzana, ot, choćby to, co pisał Porucznik, ze 10 razy
              sprawdzi, czemu sie rozwiodła, nim sie z taką zwiąże.
              A ze wdowa mogła meża wykończyć przemocą psychiczną wyrafinowaną - kto o tym
              pomyśli?
              • nangaparbat3 PS 14.01.06, 21:34
                I nie marnujesz niczyjego czasu - nikt nas nie zmusza do siedzenia tu i
                pisania, i nikt z nas nie ma prawa domagać się, zeby to, co napisze, znajdowało
                odbicie w czyimś realu.
                Acha, jeszcze jedno - taksówkarz to powinien jaki order dostać, fajnie
                przeczytać, że są jeszcze tacy na swiecie.
          • maggie11 I jeszcze jedno. 14.01.06, 00:05
            Mam ten komfort, ze poradze sobie bez jego kasy. Tylko, ze on nie chce zniknac
            z mojego zycia bo podobno zalezy mu na dziecku. I to dziecku a nie sobie chce
            zapewnic taki komfort zycia jakie mialo dotychczas.
            • tricolour Zauważ proszę... 14.01.06, 00:16
              ... że piszesz bardzo różne posty. Rozumiem, że to przez niepokój i
              niepewność... ale popatrz:
              - w jednym piszesz, że facio majstruje pozew. Jaki pozew może napisac winny? To
              jakas karykatura. Do tego facio pisze tak, jak to sobie ustaliliście...
              - w drugim twierdzisz stanowczo, że poradzisz sobie sama i szukasz porady u
              adwokata.

              To są dwa kompletnie odmienne punkty widzenia, a warto wypracować takie
              zachowanie, które nie bedzie zależało od jakiegos powiewu tylko bedzie wyrazem
              naszej postawy.
              Jasne jest, że sie boisz i im bliżej rozprawy tym gorsze bedzie samopoczucie.
              Problem w tym, że przed Toba decyzja (rozwód) znacznie poważniejsza niż decyzja
              o małżeństwie. Mój osłchy ton miał raczej skłonic do refleksji, mobilizacji niż
              do negatywnego oceniania.
              Zresztą już sie nagadałem... wystarczy.

              Ale jakby co, to dorzucę swoje 3 grosze.... smile))
              • maggie11 Re: Zauważ proszę... 14.01.06, 11:06
                On pisze pozew bo to on chce rozwodu. Przed rozwodem mamy sporzadzic umowy
                notarialne dotyczace kredytu i alimentow. Ma to byc dolaczone do dokumentow.
                Wydaje mi sie, ze jezeli postanowienie sadu bedzie zawieralo ustalenia
                finansowe to sa one wiazace nawet jezeli nie bedzie orzekania o winie.
                Zamierzam wyjasnic swoje watpliwosci z adwokatem.
                A watpliwosci innej natury mam bo z jednej strony wiem, ze poradzilabym sobie
                sama (w zyciu, nie w sadzie) i kusi mnie, zeby powiedziec "nic od ciebie nie
                chce", z drugiej strony uwazam, ze jakies konsekwencje swojej decyzji poniesc
                powinien. A z trzeciej strony jest mnie widmo satysfakcji jaka mialabym gdyby
                wina zostala orzeczona. Trzecia strona jest najtrudniejsza i moze sie nie udac
                chociazby na niewystarczajacy material dowodowy. A on do winy w zyciu sie nie
                przyzna.
            • anja_pl Maggie 14.01.06, 09:20
              skąd acet wziął 3 lata? Jak ja byłąm u adwokata to dowiedziałam się, że rozwód
              powinien zamknąć się w 7 -8 misiącach, góra rok. Przedłużenie rozwodu jest
              możliwe tylko wtedy, gdy strony powowłują świadków i świadkowie sie na rozprawę
              nie stawiają.
              Kasa: za rozwód płaci strona uznana za winną rozpadu, nawet za Twojego adwokata.
              Oczywiście powód i powódka mogą się dogadać inaczej, wtedy to sąd uzwględnia.

              Dlaego tym bardziej należy walczyć o prawdę.
              • tricolour No właśnie dlatego... 14.01.06, 09:43
                ... facet straszy, że bedzie trwało trzy lata, by zniechęcic do szukania prawdy.
                Wie, że jak jest winny, to zapłaci za wszystko w procesie i ma miecz nad łbem do
                konca życia.
                Jak sie to wie, to sie obiecuje gruszki na wierzbie, godzi na wszelkie warunki
                byle tylko nie było orzekania o winie. To jasne jak słońce. Nawet sam pisze
                pozew żeby miec kontrolę nad każdym słowem.
                Facet do dnia rozwodu bedzie płacił, udawał odpowiedzialnego itp.

                I rzecz naważniejsza PO ROZWODZIE może dalej być porządnym gościem i wywiązywac
                sie ze swoich obowiazków względem dzieci. Tak może być.
                Może byc tez inaczej, a wtedy warto byc przygotowanym na niekorzystny rozwój
                wypadków, który jest bardzo częsty, o czym same najlepiej wiecie.

                Dojrzałość nie polega na umiejętnym wyciaganiu ręki z nocnika, ale na
                umiejętności dostrzegania zagrożeń.
              • maggie11 Re: Anju. 14.01.06, 12:33
                Znam przypadki, ze to tyle trwalo. Zwlaszcza jak jedna ze stron nie zgadza sie
                na rozwod. Podobno po 3 latach dostaje sie go z automatu.

                Poza tym prawda jest w tym przypadku subiektywna niestety. Kazde z nas ma jej
                swoja wersje.
            • nangaparbat3 Re: I jeszcze jedno. 14.01.06, 21:36
              maggie11 napisała:

              > Mam ten komfort, ze poradze sobie bez jego kasy. Tylko, ze on nie chce
              zniknac
              > z mojego zycia bo podobno zalezy mu na dziecku. I to dziecku a nie sobie chce
              > zapewnic taki komfort zycia jakie mialo dotychczas.

              na dziecko miałby obowiązek płacic też wtedy, gdyby Tobie udowodniono winę.
        • anja_pl do Maggie 13.01.06, 23:03
          nie wierz jego obietnicom o płaceniu, pojawi sie inna i wtedy nie dostaniesz
          pieniedzy na siebie, na kredyt, "bo mam inne wydatki"

          mój do momnetu, kiedy mieszkaliśmy razem, ze spraw finansowych wywiązywał się
          zawsze ok,
          jak się wyprowadził, to wysokość alimentów sam sobie ustalił (2 x tyle ile
          dostaje na dzieciaka jego kochanka), bo sie tego boi,
          ale z deklaracji, że będzie w połowie pokrywał koszty szkół dzieci, ani grosza
          do dziś nie widziałam, zawsze ma "inne wydatki", " nie ma pieniędzy" itd

          biję się cały czas z myślami: czy wytoczyć mu sprawę o alimenty na dzieci,
          ale też stwierdzam ,że byłaby to z mojej strony złośliwość, w końcu daję sobie
          radę,
          gdy nie zapłaci alimentów, chociaz jeden miesiąc, oddaję sprawę do sądu, pozew
          o alimenty mam juz napisany wink, na siebie nie mogę, bo ciągle jesteśmy
          małżeństwem wink

          co do orzeczenia o winie czy bez,
          mój Mąż napisał pozew o rozwód bez orzekania o winie, sędzia zadał kilka
          standardowych pytań znudzonym głosem, ożywił sie dopiero, jak usłyszał ode
          mnie, że się nie zgadzam na rozwód, moja odpowiedź go zaskoczyła, przeczytał
          wtedy ponownie pozew,
          po rozprawie pojednawczej spytałam Męża na co liczył wysyłając pozew, przecież
          cały czas Mu powtarzam ,że na rozwód się nie zgadzam, a on na to,że myślał, że
          się jakoś dogadamy, (sądu się wystraszę czy co wink)
          spytał mnie dlaczego zależy mi na orzekaniu o winie, a ja nie chcę żadnego
          rozwodu, nie tylko bez orzekania o winie,
          pytał mnie jaka jest różnica między z winą czy bez, jak powiedziałam o
          alimentach, odrzekł,że zawsze się można dogadać, to przypomniałam, jak to się
          dogadaliśmy o szkołę dla dzieciaków,
          zapadła cisza... i ona trwa do tej pory (jeśli chodzi o pieniądze na szkołę i
          następny termin rozprawy)

          Maggie i Zagosia, nie odpuszczajcie, to dla Was dziewczyny jest bardzo ważne,
          walczcie o swoje i pokażcie,że nie można Was w "trabę zrobić", może wasi
          panowie dzięki temu nauczą sie szacunku dla Was, a jeśli będa dalej straszyli,
          to istnieją sądy, które mogą zabronić zbliżania się do Was, znam taki
          przypadek, w Polsce wink, a jak jest wyrok z winą, to nawet policja w domu
          zareaguje
Inne wątki na temat:
Pełna wersja