zbys38
19.01.06, 10:57
czesc wszystkim.
ja 38 lat ona 36.
17 lat malzenstwa. 2 synow 16 i 4.....
jestem typem lojalnym, przywiazanym i wrazliwym.
rodzina byla dla mnie zawsze najwazniejsza...
ona dosc oschla nie okazujaca za duzo uczuc ale starajaca sie o nas.
duzo klotni, ja, ze mi nie okazuje uczuc i nie liczy sie ze mna.
ona ze jej ograniczam swobode, nie wychodze na spacery i do znajomych tak czesto jakby chciala, ze ja stresuje...
i oto wrocila z wakacji, nie dopoznania...wygladalo ze sie poprostu w kims zakochala... bardzo mocno....
znalazlem kilka jej notatek z goracym wyznawanie uczuc do innego...
przestalem dla niej istniec...
jestem zalamany...totalnie
ona nic nie mowi na ten temat a ja codziennie umieram lezac kolo niej i wiem ze ona kocha juz innego, nawet sie juz nie przytulamy...
wstaje o 3-4 rano i chodze po domu do 7 czujac ze zaraz zwariuje...
zycze jej dobrze, nasza milosc wygasla juz dawno, zostalo przywiazanie
ale nie moge sie pogodzic ze miala by odejsc...nie widze zycia poza nia...
zawsze wierzylem ze sie na nowo odnajdziemy...
...
chce mi sie wyc...
wpadam w depresje coraz glebsza...