julka1800 Re: świat z innej perspektywy... 24.01.06, 17:44 no tak za szybko kliknęłam... chciałam napisac jak wygląda świat z perspektywy kilku dni odpoczynku od dzieci, obowiązków tzw codziennych, zakupów, sprzatania, gotowania, pilnowania ... otóz wygląda całkiem fajnie dużo czasu na przemyslenia, też na babskie zakupy, oooooooochhh, na fryzjera, nocne pogaduchy z kims tam, na nocleg u kolezanki z flaszeczka wina.... mile to wszystko dzieci sie bawia ...mama tez choc osobno Odpowiedz Link
madii77 Re: świat z innej perspektywy... 24.01.06, 18:02 a ja dodałam bym do tego, że owszem mam więcej czasu dla siebie, ale zauwazyłam u siebie,że mam mniej czasu choćby na sen... co jeszcze..?? a moze wady?? -wracam do pustego mieszkania; - zauwazylam ,że nie lubię jadać sama; i tak juz zaczęłam tesknić za moją małą Odpowiedz Link
gotyma Re: świat z innej perspektywy... 24.01.06, 22:43 moja perspektywa: calkowite lenistwo!!! musze wylenic sie za cale pol roku, ktore nadchodzi, bo nastepna taka okazja trafi mi sie dopiero w wakacje Odpowiedz Link
joasia69 Re: świat z innej perspektywy... 24.01.06, 23:35 a u mnie już dzieci wróciły....i znowu jest ich wszędzie pełno Już zdążyłam zapomnieć o słodkim lenistwie. No i oby do wakacji ) Odpowiedz Link
julka1800 Re: świat z innej perspektywy... 25.01.06, 09:41 Maddi bo trzeba sobie takie dni/wieczoray zaplanować ! koniecznie ja nie tyle nie lubie wracac do pustego mieszkania co nie lubie sama budzić sie w nim rano...paskudnie sie wtedy czuje no i dzis rano nie obudzilam sie sama nie nie )))))))))))))))))))))) wiem ze tak jak u Gotymy nastepne takie dni trafia sie gdzies w okolicach wakacji (!) wiec zbieram sily ) Ostatnio tak chodza mi po głowie kregle moze mały wypadzik do Hula Kula jeszcze dzis ?? bo jutro wracają male brzdace ... Odpowiedz Link
gotyma jeszcze inaczej popatrzylam... 27.01.06, 08:42 ...na te wolne dni. zarabiam calkiem przecietnie, dorabiam zeby starczylo do pierwszego, alimentow nie dostaje. dlaczego to pisze, bo: od kiedy dzieci wyjechaly prawie wcale nie wydaje pieniedzy, tylko raz tankowalam samochod i troszke jedzenia i wsio! tak sobie pomyslalam, ze bedac sama przy moich zarobkach juz dawno miala bym wlasne mieszkanie, dobry samochod i kazde wakacje spedzala bym w takim miejscu jak dominikana!!! ale coz, kocham swoje dzieci i bedziemy odliczac w zwiazku z tym kaske do pierwszego i wyjezdzac nad wigry a i tak bedziemy szczesliwa rodzinka. czekam na powrot moich skarbonek ps. i pisanie, ze alimenty kobitki wydaja na siebie, to jakas bzdura Odpowiedz Link
julka1800 Re: jeszcze inaczej popatrzylam... 27.01.06, 12:08 i... dzieci z tatą od babci /matki b meza/ wróciły wczoraj wieczorem, ...a z nimi tatuś dzieci usmiechniete duzo opowiadaly, ale juz bez euforii tak jak po poprzedniej wizycie z tata u babci rok temu a tatus... hmm krotka rozmowa z b mezem nt syna i jego problemów zainicjowana przez mnie, i ...zgrzyt dowiedzialam sie ponownie ze ja jestem wszystkiemu winna: przede wszystkim temu ze sie rozwiedlismy, bo to ja chcialam rozwodu /! pierwsze slysze, przeciez to on zlozyl pozew! ja rozwodu nie chcialam/, temu ze dziecko ma teraz klopoty bo wynikaja one z braku ojca, no a to skutek rozwodu /tak jakby czestosc wizyt i telefonów od ojca tez zalezaly ode mnie/, i ogolnie nigdy nawet gdy syn mial roczek nie umialam nawiazac z nim prawdziwego kontaktu /np nie umialam sie bawic z nim w piaskownicy/ itd zwylke gdy rozmawialismy z b mezem unikalismy obecnosci syna, wczoraj sam wszedl do kuchni gdzie rozmawialismy i ...zostal, i nawet chcialam zeby posłuchal o czym rozmawiamy gdy rozmowa staczala sie coraz bardziej moj b maz zrobil to co zwykle: wzial kurtke i wyszedl, to zawsze w naszym domu nazywalo sie rozwiazywanie problemow kiedys kiedys pewnie nie napisalabym tego wszyskiego publicznie, wstydzilabym sie a teraz teraz juz nie, nie chce kryc ze rozczarowalam sie stosunkiem b meza do dzieci, jego zaangazowaniem w sprawy dzieci i jeszcze to o czym napisała Gotyma, gdy poprosilam o zaplate zaleglych alimentow uslyszalam ze on nie ma, a ja przeciez zarabiam wiec czego chce jeszcze, a jak mi nie starcza to moge zawsze zmienic prace. Dobre nie ma co. Odpowiedz Link