czy jest ktoś kto żałuje rozwodu?

05.02.06, 23:48
Ja jestem już 2 lata po rozstaniu z mężem i od kilku miesiecy żałuję tego że
się na to zdecydowałam.
Poszłam za głosem serca a teraz wiem że było to tylko zauroczenie.
Wciąż wspominam lata mojego małżeństwa i nie mogę się od tego oderwać.
Czemu to zrobiłam???
Czy ktoś z Was też tak ma?
Jak z tym żyć???
    • mindsailor Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 06.02.06, 08:07
      tak, ja tak mam
      • magdus71 Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 06.02.06, 17:43
        I jak sobie z tym radzisz? Ja wciaz mysle o przeszlosci, nie potrafie sie od
        tego uwolnic.
        • pastelova Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 07.02.06, 13:12
          ja czasem.
          ale kiedy przyjezdza do dzieci i robi swoje urocze akcje, doprowadzajac do lez
          wszystkich (nawet psa), przechodzi mi.
          smile
    • zwierciadlo0 Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 09.02.06, 12:24
      Mysle ze to czego nie mamy, kogo nie widzimy na codzien idealizujemy, bo tak
      jest latwiej i piekniej. Tez sie na tym lapie...i kiedys sie dalam zlapac. Nie
      chodzi o to, zeby ogolocic sie z marzen, ale starac sie choc troszke trzezwo
      patrzec.
      • ak70 Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 09.02.06, 14:21
        zwierciadlo - juz potrafisz? ja nie... i jeszcze dlugo nie... on chce
        rozwodu... ja nie przyjmuje tego do wiadomosci... licze na to - jak u
        założycielki tego wątku - że to tylko zauroczenie... po co się rozwodzić...
        mieszać w papierach... wierze, że wróci...
        i nie potrafię na to patrzec trzeźwo...
        • zwierciadlo0 Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 09.02.06, 20:57
          Kilka lat osobno i potrafisz.

          Czasem wspomnienia zabijaja i wciaz pamietasz ten zapach mezczyzny i cieplo w
          srodku nocy. Ale pamietasz tez lzy ktore wyciskal z Ciebie tuz po przebudzeniu
          i to peczniejace z dnia na dzien niespelnieniesad
    • elizads Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 17.02.06, 14:32
      No cóż sama, nie wiem, mój były mąż jest w porządku,to ja straciłam głowę dla
      kogoś innego i postanowiłam, że nie mogę oszukiwać męża- rozwiodłam się miesiąc
      temu- sama nie wiem, co teraz. Nie kocham męża,ale nic do niego nie mam.
      Sytuacja jest jednak strasznie chora i długo tego nie wytrzymam. Mężczyzna dla
      którego to zrobiłam, chyba wcale tego nie oczekiwał. Sam obiecywał wiele, ale z
      czasem przestał mówić o tym. Wprawdzie wyniósł się właśnie z dzieckiem z domu
      (dziecko ma prawie 17 lat i woli mieszkać z ojcem)do innego,który wybudował w 7
      miesięcy,ale żona, z którą żyją od lat jak pies z kotem, wykonuje setki
      telefonów dziennie, grożąc mu i mnie,a czasem płacząc mu do łsuchawki,jak
      bardzo go kocha. Ona prędzej nas wykończy niż da nam spokój. O rozwodzie nie
      chce słyszeć. Ja od roku mieszkam w jego kawalerce, jedżdżę jego samochodem
      (mój został sprzedany) i czekam na moje- kupione w 100% na kredyt mieszkanie.
      Miało być na wynajem, ale teraz coraz częściej myślę,że będę w nim
      mieszkać.Kocham tego człowieka i jego dziecko, ale on jest od 8 miesięcy
      zupełnie inny niż przez pierwsze pół roku. Nie widujemy się, mało rozmawiamy,
      mamy oboje dosyć, a mieliśmy mieć dla naszej trójki własne miejsce na ziemi. W
      praktyce jest ich dwoje+ żona jako główny temat naszych rozmów,a ja jestem ta
      przyjemność,na którą nie można sobie za bardzo pozwolić, która nie wie co
      dalej, bo nikt nie wie... Pomagałam w projektowaniu domu , w jego urządzaniu,
      pomagam w opiece nad dzieckiem, ale w nowym domu od ich przeprowadzki byłam
      raz.Jestem straszne naiwa, że dałam się w taki związek wkręcić i nie będę
      nikomu udzialać rad. Czy żałuję rozwodu- nie. Żałuje, że wierzyłam, że ta
      fatalna historia skończy się dobrze. Piszę o tym, aby przestrzec
      innych "Mesjaszy".
      Ja jestem już 2 lata po rozstaniu z mężem i od kilku miesiecy żałuję tego że
      > się na to zdecydowałam.
      > Poszłam za głosem serca a teraz wiem że było to tylko zauroczenie.
      > Wciąż wspominam lata mojego małżeństwa i nie mogę się od tego oderwać.
      > Czemu to zrobiłam???
      > Czy ktoś z Was też tak ma?
      > Jak z tym żyć???
      • phokara Re: czy jest ktos´ kto z˙a?uje rozwodu? 17.02.06, 15:27
        Elizads, mam pytanie
        czy gdyby nie ten pan, w ktorym sie zakochalas, rozwiodlabys sie z mezem?
        Czy odpowiedz 'nie zaluje' rozwodu jest takze odpowiedzia na powyzsze?

        Inaczej ujmujac - rozwiodlas sie dla kogos.... a czy niezaleznie od tego, rozwiodlabys sie dla
        SIEBIE?
        pozdrawiam
        p.

        Acha, cala dluga historia, o ktorej piszesz to temat troche z boku watku, wiec nie komentuje.
        Napisze Ci tylko, ze z tak poplatanych historii mozna wyjsc... ale to jest droga przez meke.
        Nawet jesli konczy sie happy endem.
    • ozzy10 Re: czy jest ktoś kto żałuje rozwodu? 17.02.06, 20:31
      a on,może on też żałuje
Pełna wersja