psottka
19.02.06, 10:40
Szykujemy się do rozwodu bez orzekania o winie.
Ja z dzieckiem zostajemy we wspólnym niegdyś mieszkaniu, mąż wyprowadził się
do rodziców miesiąt temu. To jemu zależy na szybkim rozwodzie, on szykuje
pozew (jest oczywiście inna kobieta).
Według wstępnych ustaleń mamy podpisać u notariusza ugodę dotyczącą spraw
majątkowych w wyniku czego będę przez 15 lat spłacać w ratach połowę wartości
mieszkania a mąż zobowiązuje się płacić alimenty
Niby wszystko kulturalnie i sprawiedliwie... ale wiem że nie będzie prosto
Pojawia się już pierwszy problem - mojej prywatności
Po tym jak odkryłam że mąż bywa w mieszkaniu pod moją nieobecność wysłałam do
męża sms-a treści "Skoro się wyprowadziłeś - nie pojawiaj się w domu pod moją
nieobecność" na co on uważa że ma do tego pełne prawo bo nadal jest
właścicielem mieszkania, powiedział że może przychodzić kiedy mu się podoba...
Czy to znaczy że mam go tolerowac o każdej porze dnia i nocy przez najbliższe
15 lat???? gdzie moje miejsce na prywatność... przecież mam prawo czuć się
bezpieczna w swoim mieszkaniu

chce mi się płakać...
Psottka