śłub i rozwód

22.02.06, 12:40
Witam wszystkich stałych bywalców

musze przyznac iż jak zapoznaję się z Waszymi wypowiedziami ( czytam forum od
dni kilku ) to mam poważne wątpliwości czy warto wchodzić w związek
małżeński. sam jestem zaledwie po dwóch poważnych związkach a wciąż pamiętam
jak bolało rozstanie ...

Khaern
    • emde74 Re: śłub i rozwód 22.02.06, 13:38
      zawsze warto. M.
    • kruszynka301 Re: śłub i rozwód 23.02.06, 15:38
      zawsze warto - może za kolejnym razem się udawink.
      Poza tym bilans nie wypada tak żle - pierwsze małżeństwo 8 lat sielanki, 1 rok dla rozwodu
      - drugie małżeństwo - 6 lat sielanki bezustannie trwającejwink)).
      • khaern Re: śłub i rozwód 24.02.06, 07:50
        kruszynko to zalezy co rozumiesz pod pojeciem sielanki ? smile ja po prostu boje
        sie zaufac drugiej osobie a wlasciwie temu iz mozemy byc razem szczesliwi,
        zyjac w zgodzie i zrozumieniu, w zwiazku pelnym uczuc ...

        hmm a moze to ja sie nie nadaje do takich rzeczy jak zwiazek dwojga ludzi ?
        • kruszynka301 Re: śłub i rozwód 24.02.06, 09:32
          Po wyczynach eksa, również nie potrafiłam zaufać drugiej osobie, nawet więcej -
          nie potrafiłam wogóle planować wspólnych rzeczy - np wyjazdu na wakacje, bo
          mówiłam, że przecież za tydzień możemy się rozstać, więc nie można korzystać
          nawet z last minute (oboje uwielbiamy wyjazdy, więć akurat to najbardziej
          bolało). Wiem, jak to przeżywał mój mąż, ale "oswajanie mnie" trwało rok.
          Początkowo zaczęłam robić plany tygodniowe, potem miesięczne, aż doszliśmy do
          rezerwowania wakacji pażdziernikowych w styczniuwink.
          "Sielanka" dla mnie to codzienne przytulanie, pieszczoty, uśmiech, zrozumienie
          i nieograniczone zaufanie do połówki. Również akceptacja wad, częste wyjazdy,
          oraz problemy typu "wymalowanie" swojego pokoju przez córeczkę w esy-floresy
          kredką (przykład z tego tygodniawink - nie wiadomo, śmiac się czy płakaćwink.

          Nie wiem, na jakim jesteś etapie w związku - ja początkowo odrzucałam
          wszystkich po kilku spotkaniach, ale kiedy trafiłam na obecnego męża, po
          tygodniu zamieszkaliśmy razem, co dla mnie do dzisiaj jest niepojęte (nie
          ufałam, bałam się, ale intuicyjnie czułam, że tak musi być - i miałam rację).
Pełna wersja