Pogwójne życie... Weroniki?

12.03.06, 14:21
Czego warta jest dziewczyna, która pisze do dwa razy starszego faceta, że go kocha wiedząc, że ma żonę i dorosłe dzieci?
Czego warty jest facet, który przekroczył pięćdziesiątkę, a szuka głównie w necie "młodego mięska"?
Czy małżeństwo trwające przeszło 25 lat może zakończyć się klęską w tak beznadziejny sposób? Nie wytrzymało próby czasu?
Rozpacz sad
    • tricolour A Ty pytania zadajesz... 12.03.06, 22:19
      ... i odpowiedzi oczekujesz? Czy tylko tak sobie dla zabicia czasu....
      • anja_pl Re: A Ty pytania zadajesz... 13.03.06, 06:55
        też się nad tym zastanawiam czy to takie retoryczne pytania
        • mangusta.76 Re: A Ty pytania zadajesz... 13.03.06, 17:50
          Raczej okrzyk rozpaczy... bo ten facet to bliska mi osoba sad
          • scriptus Powalcz trochę... 14.03.06, 08:18
            Nie będę na retoryczne pytania odpowiadał, każdy już tu na tym forum wie, co ja
            na ten temat mogę sądzić. Prawdopodobnie nasza ocena Twojego Partnera w tym
            wypadku się nie różni.
            Jednak ocena postępowania, to jedno, a "zarządzanie" swoim życiem i związkiem,
            to drugie. Facet jest Ci bliski, potrzebny, a jednak zawodzi. Byłaś z nim 25
            lat, znasz go dobrze, prawdopodobnie było Ci z nim dobrze, sprawdzał sie jako
            partner. Dlaczego teraz zawodzi? Nie wiem, pomyśl. Przyczyn może być wiele, jak
            usterek w samochodzie. Męskie klimakterium, spóźniona druga młodość, a może to
            Ty w jakiś sposób przestałaś spełniać jego oczekiwania... Samochód, kiedy nas
            zawiedzie, oddajemy do serwisu. Myślę, że wieloletniego Partnera / Partnerkę,
            który zawiódł, też można próbować "naprawić", odzyskać. Rozmawiajcie,
            rozmawiajcie, rozmawiajcie. Jak się poznawaliście, facet walczył o Ciebie,
            starał się. Może teraz Ty musisz się trochę postarać, nie wiem. Życie nie jest
            sprawiedliwe i nigdy nie będzie. Jeśli nawet "skoczył na bok", to może boleć,
            ale przecież to nie mydło, nie wymydli się. Zranił Cię? Rany się goją. Nigdy się
            nie skaleczyłaś przy krojeniu chleba?
            Jeśli uważasz, że warto, powalcz trochę. Pomóż sobie i jemu. Jeśli robi w tej
            chwili jakieś głupstwa, któż z nas nigdy żadnego nie zrobił, jak przejrzy na
            oczy, myślę, że na pewno będzie Ci się starał wynagrodzić zadany ból. A może
            nie... Nie wiem, lepiej zawsze spróbować. Wiem jednak, że zemsta jest rozkoszą
            bogów (greckich), nam, śmiertelnikom, więcej satysfakcji i pożytku da
            przebaczenie SKRUSZONEMU grzesznikowi, niż zapiekła nienawiść i rozpamiętywanie
            doznanej krzywdy.
            • ak70 Re: Powalcz trochę... 14.03.06, 08:21
              Scriptus... rany się goją, ale niestety blizny pozostają...
              Poza tym chyba u Ciebie lepiej, bo nie narzekasz tylko zaczynasz sensownie
              gadać smile Cieszę się i trzymam kciuki za podobny dalszy ciąg.
              • scriptus Re: Powalcz trochę... 14.03.06, 08:34
                Dzięki, jest lepiej. I chyba też między innymi dlatego, że staram sie
                postępować, jak napisałem. Gdybym, tak, jak powiedziała moja żona, postąpił "jak
                każdy facet" , i ze złością wyszedł i walnął drzwiami tak, ze przeleciałyby na
                drugą stronę, nic by z tego już dawno nie było.
                Być może nie załamałbym się i nie wegetował samotnie gdzieś pod mostem, ale
                raczej byłbym znacznie dalej od szczęśliwości, niż teraz.

                Blizny zostają, ale nie ma sensu rozdrapywać rany, lepsza nawet brzydka blizna
                niż boląca rana.
                • buba77 A ja to czarno widzę 14.03.06, 17:41
                  Moim zdaniem miłość wygasa i już. Zaangażowanie mija. Bo po co się starać po
                  tylu latach. Pozostaje przyzwyczajenie, przywiązanie, czasami przyjaźń. To już
                  dużo. Ale nie wszystkim wystarcza. I wtedy myślą o nowych związkach, zwłaszcza
                  faceci, bo oni częściej mają jeszcze szansę.
                  Być moze są związki, które pogłębiają bycie ze sobą partnerów. Myślę, ze to
                  jest możliwe. Ale do tego potrzeba chęci obojga. I wysiłku. A takie młode
                  mięsko jest na zawołanie. Tylko sięgnąć.
                  Nie żyje samotność kobiet. Musimy się nauczyć z nią żyć.
                  • buba77 Re: A ja to czarno widzę 14.03.06, 17:43
                    Oczywiście miało być: Niech żyje samotność kobiet.
            • mangusta.76 Re: Powalcz trochę... 15.03.06, 06:16
              scriptus napisał:
              > Jednak ocena postępowania, to jedno, a "zarządzanie" swoim życiem i związkiem,
              > to drugie. Facet jest Ci bliski, potrzebny, a jednak zawodzi. Byłaś z nim 25
              > lat, znasz go dobrze, prawdopodobnie było Ci z nim dobrze, sprawdzał sie jako
              > partner. Dlaczego teraz zawodzi? Nie wiem, pomyśl.

              Scriptusku... ERROR - tak się składa, że jestem mangustą płci męskiej, stąd też ów facet to ani mój partner ani mąż (ale mimo wszystko bliska osoba).
              • scriptus Re: Powalcz trochę... 15.03.06, 07:20
                jasne ...

                Cóż, nie bardzo wiem, co w takim przypadku. Powiedziałem, co myślę...
    • sinsi Re: Pogwójne życie... Weroniki? 15.03.06, 08:40
      mangusta.76 napisał:

      > Czego warta jest dziewczyna, która pisze do dwa razy starszego faceta, że go
      ko> cha wiedząc, że ma żonę i dorosłe dzieci?


      Może jedynie odpowiada tym samym na jego wyznania?



      > Czego warty jest facet, który przekroczył pięćdziesiątkę, a szuka głównie w
      nec> ie "młodego mięska"?


      Może warty jest takiego przyjaciela jak ty?



      > Czy małżeństwo trwające przeszło 25 lat może zakończyć się klęską


      Może.


      >w tak beznadz> iejny sposób? Nie wytrzymało próby czasu?


      On sie chce rozwieźć czy to jego zona juz ma dość?


      > Rozpacz sad

      a jaki ty bedziesz majac 55 lat?
      • mangusta.76 Re: Pogwójne życie... Weroniki? 16.03.06, 00:51
        sinsi napisała:
        > > Czy małżeństwo trwające przeszło 25 lat może zakończyć się klęską ?
        > Może.

        Jakie to proste smile

        > > Rozpacz sad
        > a jaki ty bedziesz majac 55 lat?

        Lepszy!
        • sinsi Re: Pogwójne życie... Weroniki? 16.03.06, 08:38
          oooo...nie wątpięsmile)

          czy to o twojego ojca chodzi?
          • mangusta.76 Re: Pogwójne życie... Weroniki? 17.03.06, 00:06
            sinsi napisała:
            > czy to o twojego ojca chodzi?

            Niestety nie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja