374.4w
25.03.06, 19:19
męża poznałam parę miesięcy po skończeniu studiów. Po 10latach małżeństwa
wniosłam wniosek o rozwód-było mnie coraz mniej byłam bardzo przez niego
ograniczana, czułam , że niedługo ze mnie nic nie zostanie. Z moich mysli
zainteresowań, no ze mnie. Ponad to był bardzo nieodpowiedzialny finansowo
również, twierdził, że jestem materialistka, a ja na to z uporem, że bez
pieniedzy nie umiem zapłacić rachunków kuoić jedzenia itp. Gdy dotarło do
mnie, po wielu latach, co sie dzieje usiłowałam to zmienićtzn."trzymać
kasę"-nie dało się. Stracił m. in pieniedze ze sprzedanego mieszkania. O
wszystko jednak oskarżał mnie. Teraz, 2 lata po rozwodzie, musze płacic
niepłacony przez niego ZUZ _ja bo firma zarejestrowana była na mnie-ufałam mu.
Moja sytuacja finansowa: jeszcze 24 lata spłaty kredytu za mieszkanie, debet
1200 na koncie, na innym "zgromadzone" 1700. Nie wiem czy płakać, czy smiać się.
PS. 8 lat temu zmieniłam w "imię rodziny" dobrze płatną pracę na inną
spokojniejniajszą, bardzo żle płatną. Nic ro nie zmieniło, a teraz wegetuję...
PS2. gdy byłam chora-rak- moj mąż krzyczał: i tak zdeczniesz. Niedawno
zaproponował zebysmy nyli razem