Żonaci faceci

24.05.06, 09:25
Cześć. Zaglądam tu czasem, a przegladając inne forum zauważyłam temat który od
jakiegos czasu mnie nurtuje. Pomyslałam, że skopiuję go tutaj, żeby zapytać
Was niejako "u źródła" o Wasz punkt widzenia w tej sprawie.


"Chodzi mi o facetów, którzy rozkochują w sobie dziewczyny, wmawiają im, że
jest dla nich najważniejsza, a potem po jakimś
czasie, gdy ona zdąży się zakochać, dowiaduje się od osób trzecich,
przypadkiem, lub, gdy sprawy zachodzą za daleko, to od
samego zainteresowanego, że ma on żonę i dziecko...???
uważacie, że należy dać takiemu nauczkę, aby już nigdy nie skrzywdziła żadnej
dziewczyny? np poprzez powiadomienia żony takiego
delikwenta o tym, jaki jest naprawdę, nie patrząc na to, że kochanka taka się
poniża albo rozwala rodzinę, bo on juz sam to zrobił,

coraz częściej piszą tutaj laski, które dowiedziały sie po czasie, że "ich"
facet ma żonę, jeden przypadek znam osobiście, a
drugi - z własnego doświadczenia, też zostałam tak oszukana przez niby
zakochanego we mnie faceta...
dlaczego taka oszukana "kochanka" ma cierpieć i patrzec jak drań śmieje sie
jej w twarz, (zazwyczaj jego wytłumaczenie brzmi: bo
przecież nie pytałaś), niech jego rodzina dowie się jaki z niego ogier, jak
kłamie, jak poniża,uważacie, że warto dać takiemu nauczkę?"

Co Waszym zdaniem najlepiej zrobić takiemu oszustowi? Czy da się mu coś
zrobić? Ukarać? Przeciwstawić się jego dalszym oszustwom i naciąganiem
naiwnych panienek? Czy jako żony chciałybyście byc świadome tego, że tak
postępuje wasz mąż?
    • alabama8 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 09:36
      Nic nie stoi na przeszkodzie żeby poinformować malżonkę delikwenta o jego
      wyskokach. Plus daty i godziny, żeby sobie mogla wykalkulować. Już ona mu w
      domu pieklo urządzi.
    • tictac11 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 09:37
      Moj facet mnie zdradzał i juz to wiem, ale nie dowiedziałam sie tego od jego
      kochanki. Potem skończył ten romans, i zaczynał następny... pewnie by oszukał
      młodą, sympatyczna dziewczynę, ale ja poinformowałam ją uprzejmie o tym, ze
      jeszcze się nie rozwiódł a nawet sie przed tym usilnie broni. Teraz ja się z
      nim rozwodzę i mnie jego kochanki przestały interesować, chociaż gdzieś w głębi
      boli.
      Jako żona - byłąbym wdzieczna kochance za informację.
      • ladyhawke12 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 09:52
        Tylko nie spotkalam jeszcze takiej kochanki ktora chciala by powiedziec zonie,
        raczej trwaja w takim ukladzie i cierpia( tez nie zawsze, czasami uklad odpowiada)
    • bet66 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 11:19
      absolutnie nie zgadzam się z tezą, ze cała wina lezy po stronie mężczyzny,
      facet tak gra, jak mu na to pozwala kobieta.
      Czy te panienki są bezwolnymi, bezrozumnymi istotami?
      Jezeli wchodzi sie w związek z mężczyzną to trzeba zapoznac się z jego statusem
      cywilnym, a nie "unosić się bezwolnie swoim stanom emocjonalnym" , aby potem
      obudzić sie z ręką w nocniku.
      pretensje te panienki mogą mieć tylko do samych siebie.
      Aby uniknąć tego typu sytuacji z góry trzeba zakładać, ze moze legalnie ma
      kogoś.
      • scriptus Re: Żonaci faceci 24.05.06, 11:38
        Nic nie usprawiedliwia żonatego faceta, który robi skoki w bok udając wolnego.
        Zacząć jednak trzeba od tego, że jeżeli panienka nie zapytała wprost, czy jej
        wybranek jest formalnie wolny i czy ma dzieci, to pakuje się w problemy niemal
        na własne życzenie. W sytuacji , gdy facet skłamie, jest oszustem
        matrymonialnym, a to karalne, w sytuacji, gdy ona nie zapytała, otrzyma
        odpowiedź - przecież nie pytałaś, nie okłamałem cię, skoki w bok przecież nie
        podlegają penalizacji. Myślę, drogie Panie, że takie pytanie nic nie kosztuje, a
        od początku jest jasność, o co chodzi. Najlepiej, gdy każdy związek, nawet ten
        moralnie wątpliwy, czyli żonaty kochanek - kochanka, opiera się na prawdzie.
    • kruszynka301 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 11:37
      kiedyś flirtowałam z takim facetem, i po miesiącu znajomości wymsknęło mu się,
      że ma żonę. No cóż, powiedziałam mu wprost, co o nim sądzę - widziałam, że
      strasznie uraziło to jego dumę, zaczął ogólnie wściekać się na kobiety, że one
      tak zawsze - flirtują, a potem odchodzą (czyli, nie ja pierwsza zrobiłam mu
      awanturęsmile.
      Jednak nie wierzę w takie rzeczy, że można zakochać się w kimś i mieć romans (a
      nie flirt), nie widząc, że jest żonaty.
    • 13monique_n Re: Żonaci faceci 24.05.06, 11:58
      Ta dziewczyna powinna powiedziec. Niczego to dla niej nie zmieni, bedzie ja
      bolalo i pewnie od zony jej sie tez cos dostanie, ale powinna. Ja sie
      dowiedzialam od dziewczyny Exa (nie z jej powodu sie rozwodzimy, Ex wtedy
      blagal o 2 szanse i dostal ja). Wywalilo to moj swiat do gory nogami, ale
      paradoksalnie wzmocnilo mnie na reszte zycia. Chcialabym jej teraz podziekowac
      za odwage i telefon do mnie. Na marginesie moge dodac, ze gdyby nieco mniej
      arogancko ze mna rozmawiala, to juz wtedy mialaby mnie po swojej stronie. A
      tak - dopiero po kilku latach zrozumialam, jak fachowo Exio ja zmanipulowal.
      zakochala sie, zanim poznala prawde, a potem - chwytala sie kazdej nadziei i
      kazdego klamstwa. Rzucil ja bez mrugniecia okiem.
      Dlatego - warto jest poinformowac zone.
      • bet66 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 13:28
        tak panienki inforumuja żony, ale w ramach zemsty na facecie, ze ją rzucił.
    • md0512 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 12:45
      male-pytanko napisała:
      > Co Waszym zdaniem najlepiej zrobić takiemu oszustowi? Czy da się mu coś
      > zrobić? Ukarać?

      Dostarczyć maksimum dowodów do orzeczenia jego winy na sprawie rozwodowej.
      • kurka_wodna2 Żonaci faceci 24.05.06, 14:54
        Ja napędziłabym takiemu bawidamkowi stracha ciążą,woziłby mnie po najlepszych
        lekarzach.
        Z zasady mężczyźni boją się takiego stanu a wyobraźcie sobie-taka przygoda na
        gościnnych występach smile
        Zapamiętałby na długo...
        • pieknahelena70 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 15:21
          kurka_wodna2 napisała:

          > Ja napędziłabym takiemu bawidamkowi stracha ciążą,woziłby mnie po najlepszych
          > lekarzach.
          > Z zasady mężczyźni boją się takiego stanu a wyobraźcie sobie-taka przygoda na
          > gościnnych występach smile
          > Zapamiętałby na długo...

          Nie na każdym robi to wrażenie - mój zrobił pannie dziecko, ja mu dałam szansę
          (o ja głupia, hehe). Błagał, płakał i cóż, po roku znowu romansik. Niestety
          niektórzy mają taki qurewski charakter. I chyba tylko jakaś terapia mogłaby
          takiego kolesia wyleczyć.

          Pozdrawiam
          • 1madzia Re: Kastracja.. 24.05.06, 15:28
            • bet66 Re: Kastracja.. 24.05.06, 15:30
              tak, kastracja i sterylizacja obustronna
            • misbaskerwill Re: Kastracja.. 24.05.06, 15:41
              Może założymy fundusz na rzecz zapobiegania zdradzie, lub jakąś czarną listę
              zdrajców jak dla pedofilówsmile A potem zbierzemy podpisy pod projekt ustawy o
              kastracji nieuleczalnych poligamistówsmile))
              • 1madzia Re: Nie krzycz"hop!' póki nie przeskoczysz... 24.05.06, 15:46
                A jak Tobie, Misiu, się przytrafi? To, co? Zapiszesz się do chóru???
                • misbaskerwill Re: misiowi??? 24.05.06, 15:48
                  eee, do jakiego znowu chóru, słuchu nie mamsmile))
                  • 1madzia Re: misiowi??? 24.05.06, 15:52
                    No, wtedy nie tylko słuchu nie będziesz miał...
                    • misbaskerwill Re: misiowi??? 24.05.06, 15:53
                      dlatego właśnie napisałem o "nieuleczalnych poligamistach"...
                      Resztę można by leczyć elektrowstrząsamismile))
          • kurka_wodna2 Żonaci faceci 24.05.06, 15:37
            Do śmiechu:
            Jako historia antykoncepcyjna./prawdziwa/
            Dawno temu ,niewiele lat po wojnie,w małej miejscowości była sala porodowa.
            Pracowała tam pewna połozna, poświęciła swoje zycia dla kobiet z kolicznych wsi.
            Pewnego razu przyjechał furką chłop po żonę i dziesiąte dziecko. Usadził ich na
            furce,a sam ,dziękując położnej odciągnął ją na bok "na słówko".
            Cichutko zapytał,co robić aby już więcej tu nie przyjeżdżać.
            -Choć no tu,coś pokaże,jak to zrobić-powiedziała położna do niego.
            Zaprowadziła go do szopy i mówi:wyciągaj go tu i kładź.Wzięła siekierę...
            Świeżo upieczony tatuś wypadł na oślep z szopy i krzyczał wiooo! Wskoczył na
            furkę,zaciął jeszcze konie i już więcej go na tej ani innej porodówce nikt nigdy
            nie zobaczył...

            To dygresja do terapii smile

            • misbaskerwill siekera na każdej porodówce:-))) 24.05.06, 15:46

              piękne!!!!!
      • misbaskerwill Re: Żonaci faceci 24.05.06, 15:44
        > Dostarczyć maksimum dowodów do orzeczenia jego winy na sprawie rozwodowej.
        >
        dostarczyłem ogromne ilości dowodów ze szczegółami, ale... jego żona nawet przez
        chwilę o tym nie myślała...Największe gnoje to mają dobrze...
    • bet66 Re: Żonaci faceci 24.05.06, 15:29
      moim zdaniem w tego typu sprawach trzeba oddzielic pstawę faceta zdrajcy i
      postawę panienek _kochanek, ktore dają sobie zrobić dziecko.
    • misbaskerwill Re: powiedzieć... 24.05.06, 15:38
      Trzy tygodnie biłem się z myślami, czy powiedzieć jego żonie...
      Najpierw myślałem, by jej tego oszczędzić, niech będzie szczęśliwa w niewiedzy...

      W koncu jednak to zrobiłem i była to bardzo mądra rzecz... Facet niby się
      przyznał (ostrzegłem go o możliwości rozmowy z żoną), ale oczywiście sugerował,
      że to raczej jego zgwałcilismile Dlatego ta pani była mi wręcz wdzięczna, że mogła
      się dowiedzieć trochę więcej.

      Tyle, że u mnie od początku żona wiedziała, że gach jest żonaty, zaś on wiedział
      o naszym dziecku, ba, nawet zdjęcia mu regularnie przysyłałasmile))
      • kurka_wodna2 -wiedzieć... 24.05.06, 16:12
        Misiuuuu,czyżby o małym rozumku??

        A po co wysyłała fotki WASZEGO(??)DZIDZIUSIA?
        • misbaskerwill Re: -wiedzieć... 25.05.06, 09:20
          > Misiuuuu,czyżby o małym rozumku??

          Taaaak, bardzo małym... W końcu jak mogłem się z kimś takim ożenićsad((((((

          > A po co wysyłała fotki WASZEGO(??)DZIDZIUSIA?

          Bo on niby kochał ją, a dla niej niby najważniejszy był dzidziuś... więc się z
          naszym dzieckiem bardzo chciał spotkać, ona też tego pragnęła, i faktycznie
          zdążył go 2 razy zobaczyć...
          Szkoda tylko, że wcześniej własnej (już dorosłej) córce spieprzył życie...
          Pewnie też mu tak na niej zależało... A teraz temu "wspaniałemu chłopakowi" też
          zniszczył rodzinę...
          • rdbms Re: -wiedzieć... 25.05.06, 13:28
            Kurka się pytała, czy Ty jesteś pewien że jesteś ojcem (biologicznym) swojego
            dziecka.
            • misbaskerwill Re: -Poniał, poniał 25.05.06, 13:55
              Zrozumiałem, ale uznałem, że odpowiedź na to pytanie jest poniżej mojej godności.

              W końcu ważniejsze jest to, że je kocham - co to dziecko zawiniło, że ma taką
              matkę... On jest naprawdę kochany, na razie nie ma zbyt wiele cech mamusismile

              Poza tym, do niedawna luksus pewności miały tylko i wyłącznie kobietysmile))

              Nawet gdyby nie było moje - to bez interwencji prokuratora i tak bym płacił
              alimentysmile)) Takie w Polszcze prawo, a prokurator niezbyt chętnie pomaga (chyba,
              że dużo kapusty zobaczy).

              Ale jest moje(cholera, jednak nie wytrzymałem i musiałem odpowiedziećsmile ).
              I to jest piękne uczucie. Mimo, że cofnąłbym wszystko w tym związku, od początku
              nie dopuściłbym do niego gdybym mógł cofnąć czas, mimo, że żałuję absolutnie
              wszystkiego w nim - jestem szczęśliwy, że mam wspaniałego, mądrego i zdrowego
              Syna (tfu,tfu).

              Nie wyszedłem jeszcze z dołka, ale wyjdę - wiem, że będzie on najjaśniejszym
              promykiem Słońca przez resztę mojego życia. I że warto kochać (Jego).

              Przepraszam Cię Synu, za egoizm rodziców...Robię to, bo wierzę, że tak będzie
              lepiej dla Ciebie... Po co masz oglądać codziennie zakłamanie, gniew i nienawiść
              u dwojga najbliższych? Wierzę, że za jakieś 20 lat on i ja będziemy ze sobą
              rozmawiać, i zrozumie, że chciałem oszczędzić mu koszmar "niby szczęśliwej
              rodzinki".
    • naemi Re: Żonaci faceci 24.05.06, 16:35
      male-pytanko napisała:
      > dlaczego taka oszukana "kochanka" ma cierpieć i patrzec jak drań śmieje sie
      > jej w twarz, (zazwyczaj jego wytłumaczenie brzmi: bo
      > przecież nie pytałaś), niech jego rodzina dowie się jaki z niego ogier, jak
      > kłamie, jak poniża,uważacie, że warto dać takiemu nauczkę?"
      >
      > Co Waszym zdaniem najlepiej zrobić takiemu oszustowi? Czy da się mu coś
      > zrobić? Ukarać? Przeciwstawić się jego dalszym oszustwom i naciąganiem
      > naiwnych panienek? Czy jako żony chciałybyście byc świadome tego, że tak
      > postępuje wasz mąż?



      Oszukana kochanka cierpi , a jak będzie cierpieć zdradzona żona , dzieci ?
      A jaki rodzaj satysfakcji osiągnie panienka z poinformowania zony?
      Na co liczy?
      • tictac11 Re: Żonaci faceci 25.05.06, 08:53
        więc lepiej żeby żona nic nie wiedziała i żyła w błogiej nieświadomości z...
        oszustem i kłamcą?
        Co za hipokryzja.
        • misbaskerwill Re: Żonaci faceci 25.05.06, 09:24
          > więc lepiej żeby żona nic nie wiedziała i żyła w błogiej nieświadomości z...
          > oszustem i kłamcą?

          Po długich męczarniach dokładnie to samo stwierdziłem i... zadzwoniłem.
          I po dłuższym czasie uważam, że dobrze zrobiłem.
          Jedyne czego żałuję - że nie zrobiłem tego natychmiast, pierwszego dnia. Zanim
          zdążył ją "nastawić" na swoją wersję zdarzeń. I móc dalej wygodnie żyć w
          mieszkaniu żony, korzystać z jej samochodu i zdradzać...
        • bet66 Re: Żonaci faceci 25.05.06, 14:43
          tictac11 napisała:
          > więc lepiej żeby żona nic nie wiedziała i żyła w błogiej nieświadomości z...
          > oszustem i kłamcą?
          > Co za hipokryzja.



          hipokryzja nie jest życie w nieswiadomości, ale chodzenie do łożka z zonatym/
          męzatką
          • tictac11 Re: Żonaci faceci 25.05.06, 14:59
            hipokryzją jest twierdzenie: nic jej nie powiem, zeby nie cierpiała.
            • bet66 Re: Żonaci faceci 25.05.06, 15:07
              tictac11 napisała:
              > hipokryzją jest twierdzenie: nic jej nie powiem, zeby nie cierpiała.


              Kto tak powiedział? kochanka?
              A czy nie jest hipokryzja, kiedy porzucona kochanka idzie do zony i jej mówi o
              zdradzie, a gdy facet z nią zaczynał romans i romansował to jej to nie
              przeszkadzało i nie informowała zony, ze pani mąż się do mnie przystawa.
              Informować to trzeba przed faktem a nie po.
              • sinsi Re: Żonaci faceci 25.05.06, 15:39
                cos ci sie pomyrdalo.
                w wielu takich przypadkach to wlasnie kochanka porzuca faceta gdy dowiaduje sie
                prawdy. a romansuje z nim dlatego, ze faktow nie zna bo facet klamie, zataja
                prawde lub zgrabnie nia manipuluje w celu osiagniecia konkretnego celu -sexu z
                zakochana w nim panienka.
                owszem, zdarza sie, ze to facet porzuca kochankę, ale w wiekszosci przypadkow
                porzuca ja dlatego, ze jego kłamstwa wyszły na jaw i kochanka zaczyna go
                "przyciskać do muru".
                jesli sie klamstwo(ze ma żonę) wyda, a kochanka jest naiwna, z małym poczuciem
                własnej wartości, i juz odpowiednio przez niego "urobiona"(zakochana) to facet
                jeszcze miesiacami moze ją zwodzic obiecankami, bo hasla ze "z zoną nic mnie nie
                łączy, rozwodzimy sie, nie sypiam z nią, chce byc tylko z tobą, zyje tylko
                dzieki tobie" itd... to staly repertuar takich facetow. i moze sie zdarzyc , ze
                dopiero niewywiazywanie sie przez faceta z kolejnych obietnic wobec kochanki,
                otrzezwi ją na tyle, zeby uświadomic sobie, że ten facio robił i nadal robi w
                balona równocześnie i żonę i ją też.

                "przed" faktem mozna informowac jak sie ten fakt zna.

                jesli kochanka jest swiadoma ze facet jest zonaty i podrywa go z premedytacją, a
                potem sie msci jak sie faceta nie uda odbic, to wybacz, ale taki schemat nie
                dotyczy tego tematu. przeczytaj o co pyta autorka.

                a jako zona, chcialabym wiedziec co i z kim wyczynia moj małzonek, na bieżaco,
                jak sie to dzieje, zeby moc odpowiednio reagowac. zmienic wspolne zachowania lub
                zmienic meza na lepszy egzemplarz. a nie dowiadywac sie "nagle" po 20 latach
                nieciekawego malzenstwa z "wiernym mezem", ze bylam notorycznie zdradzana a
                gdzies w swiecie inne kobiety wychowuja dodatkowe dzieci mojego romantycznego
                ogierka.
                cenie sobie prawde i cenie sobie wiedze. dlatego, wole wiedziec.
                • bet66 Re: Żonaci faceci 25.05.06, 15:47
                  nic mi sie nie pomerdało, bo to co napisałam nie odnosi się do tego wyjatkowego
                  przypadku, tylko do większości przypadkow, kiedy kochanki wiedza ,ze facet jest
                  zonaty, tylko kupują jego zapewnienia , ze z zoną to juz go nic nie łączy, a
                  kiedy on nie rozwodzi sie z tą babą, wtedy mszcza sie informując zonę o
                  romansie.

                  • tictac11 Re: Żonaci faceci 26.05.06, 10:55
                    zemsta nie zemsta, mnie jako zonę nie interesuje motywacja kochanki, chciałabym
                    wiedzieć o faktach i juz.
    • tricolour Kobiety są mściwe... 24.05.06, 17:12
      ... widać po odpowiedziach.

      smile
      • 1madzia Re: Czyżby tylko kobiety? 24.05.06, 20:48
        Zobacz, jak Misio się pięknie wpasował w ten chórek a jeszcze nie poddany
        karze, której stał się nieopatrznie zagorzałym zwolennikiem.

        No, fakt - kobiety "z tego wątku" go zbałamuciły...
        • misbaskerwill Re: Czyżby tylko kobiety? 25.05.06, 09:27

          To nie mściwość... Nie tylkosmile

          To złudne marzenie, że można by kogoś w przyszłości uratować przed podobnym
          cierpieniem... Ale się nie da! Na samym początku próbowałem "nawracać" na forum
          "znudzonych" mężów i żon - tylko mnie wyśmiali i wyklęli...

          Ludzie ludziom taki los zgotowali. I dalej chetnie gotująsad((
          • to.ja.kas Re: Czyżby tylko kobiety? 25.05.06, 09:56
            Watek jest o tym czy poinformowac zone faceta ktory szuka kochanki i fakt
            posiadania rodziny mocno zataja? W zwiazku z czym trudno winic nieswiadomą
            kochankę (która nawet nie wie, ze kochanka jest).

            Co zrobić?

            Trudne pytanie.

            Nie mam pojecia. Jak zawsze wszystko zalezy od okolicznosci i wielu innych
            szczegółów, których tak generalizujac pod uwage nie wezmiemy.
            • misbaskerwill generalizacja 25.05.06, 13:32
              jak ktoś kradnie - zawsze powinien ponieść karę. Czy jak Was okradnie facet
              podający się za Robina Hooda puścicie mu to płazem???

              jak ktoś kłamie i oszukuje dla osiągnięcia korzyści (seksu, itd.) - dlaczego
              ludziom, których krzywdzi nie należy się prawda? Czy naprawdę myślicie, że każdy
              chce żyć z zakłamanym partnerem bez skrupułów i nic nie wiedzieć...lub
              dowiedzieć się jako ostatnia, kiedy ten odfrunie na skrzydłach szczęśliwości
              albo już wszyscy wytykają palcami...

              "Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli" (J 8,32)
              • sinsi Re: generalizacja 25.05.06, 15:46
                misbaskerwill napisał:

                > jak ktoś kradnie - zawsze powinien ponieść karę. Czy jak Was okradnie facet
                > podający się za Robina Hooda puścicie mu to płazem???
                > jak ktoś kłamie i oszukuje dla osiągnięcia korzyści (seksu, itd.) - dlaczego
                > ludziom, których krzywdzi nie należy się prawda? Czy naprawdę myślicie, że każd> y
                > chce żyć z zakłamanym partnerem bez skrupułów i nic nie wiedzieć...lub
                > dowiedzieć się jako ostatnia, kiedy ten odfrunie na skrzydłach szczęśliwości
                > albo już wszyscy wytykają palcami...
                > "Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli" (J 8,32)


                zgadzam sie z Misiem!
                za oszustwa sie ląduje w wiezieniusmile, a dlaczego rzadko która taka kochanka
                odważy sie poinformować żonę? bo nie dość, że została oszukana przez faceta, to
                jeszcze często żona i "opinia publiczna" aż się rwie, by to kochanką oskarżyc o
                współudział w oszustwie, a nawet tylko ja wsadzić do więzienia usprawiedliwiajac
                "wykorzystanego" męża smile)))
                • bet66 Re: generalizacja 25.05.06, 15:51
                  sinsi napisała:
                  > a dlaczego rzadko która taka kochanka
                  > odważy sie poinformować żonę? bo nie dość, że została oszukana przez faceta,
                  to jeszcze często żona i "opinia publiczna" aż się rwie, by to kochanką
                  oskarżyc o współudział w oszustwie, a nawet tylko ja wsadzić do więzienia
                  usprawiedliwiajac "wykorzystanego" męża smile)))


                  A dlatego, bo uczestniczyła w czyms niemoralnym, była współuczestniczką zdrady,
                  oszustwa.
                  Nikt nie ma zamiary wsadzac do więzienia, sama opinia publiczna i ostracyzm
                  społeczny jest odpowiednią karą, dla takich kobiet.
                • 13monique_n Sinsi ;)))) 25.05.06, 16:00
                  sinsi napisała:

                  >bo nie dość, że została oszukana przez faceta, to
                  > jeszcze często żona i "opinia publiczna" aż się rwie, by to kochanką oskarżyc o
                  > współudział w oszustwie, a nawet tylko ja wsadzić do więzienia usprawiedliwiaja
                  > c
                  > "wykorzystanego" męża smile)))
                  Bo wiesz, ten "biedny, maly zuczek", to on nic... to tak samo wyszlo... a ta
                  "wredna wywloka"... itd. itp....
                  Nieprawda. Nieprawda. Nieprawda. Wiem na pewno, ze Ex dlugo zgrywal kawalera,
                  kiedy podrywal dziewczyne, ktora potem paskudnie potraktowal. To moj Ex nie
                  nosil obraczki, "pracowal" po godzinach i "mial spotkania z klientami". Ona sie
                  w nim zakochala, biedna, zanim cokolwiek do niej dotarlo. To wiem juz teraz na
                  pewno. Zostawil ja. Dla mnie. Wrocil. Ale malzenstwo i tak polecialo. Kilka lat
                  pozniej, ale jednak. Zdrada to skutek, nie przyczyna.
                  • sinsi Re: Sinsi ;)))) 29.05.06, 10:33
                    dziewczyna u mnie w pracy miala podobna historię. Facet kilka miesiacy odgrywał
                    wolnego, podkreslal swoja lojalnosc odpowiedzialnosc, zabiegal o nia, zakochala
                    sie, bylo pięknie i romantycznie, az sprawa sie wydala bo dorastajace dzieci
                    tego pana zdobyly telefon kochanki i zaczely ja szantazowac i grozic. dziewczyna
                    to przezyla strasznie, a facet hula dalej...
                • misbaskerwill Re: Sinsi... 25.05.06, 18:11
                  Niestety, kochanki prawie zawsze wiedzą i o jego żonie i o dzieciach...
                  Syndrom "naiwnej zakochanej" to raczej wyjątek, może czasem to jakaś próba
                  usprawiedliwienia...
                  Niestety - kochakami zwykle zostają świadomie i z wyboru. Warto poczytać inne
                  fora by się w tym utwierdzić.

                  Moje doświadczenie jest raczej w drugą stronę - moja żona od początku wiedziała
                  o jego żonie, rozmawiali/pisali maile o niej. Podobnie jak o mnie i o moim
                  dziecku... Snuli plany, jak będą ze mną "walczyć" podczas rozprawy rozwodowej...
                  Ale on się nagle zmył jak sprawa się wydała - jego żona mu od razu wybaczyła,
                  czego spodziewał się chyba od początku.

                  A ona twierdzi teraz, że była "naiwną zakochaną" - bo mówił jej, że jego
                  małżeństwo od "5 lat nie istnieje, są tylko przyjaciółmi" smile))

                  Szkoda tylko że ja - ani "z naiwną zakochującą się" ani z "perfidną **rwą"
                  nie mam zamiaru żyć. Oba warianty są dla mnie niedopuszczalne. A zwłaszcza ich
                  połączeniesmile)))
                  • 13monique_n Re: Sinsi... 25.05.06, 22:05
                    Ta dziewczyna byla. Byla tez duzo mlodsza od nas obojga, co troche tlumaczy jej
                    latwowiernosc i arogancje. Zaluje, ze nie umialam z nia porozmawiac, bo teraz z
                    perspektywy czasu widze, jak drogo zaplacila za te milosc....
                    • bet66 13monique 26.05.06, 09:39
                      Jak drogo zapłaciła za tę miłość?
                      A ty jak zapłaciłaś za ich romans?
                      • 13monique_n Re: 13monique 26.05.06, 13:23
                        Juz mowie - ona zaplacila swoim wielkim upokorzeniem, wyla z rozpaczy do
                        sluchawki, pila, blagala o wyjasnienia - Ex mnie wlaczyl w "odlsuchiwanie" jej
                        wiadomosci. I tak sobie mysle - juz teraz - ze to musialo strasznie duzo
                        kosztowac na reszte zycia taka mloda dziewczyne. Teraz jej wspolczuje.
                        Ja???? Zaplacilam - upokorzem, zalem, rozpacza. Nie moglam zyc, pracowac,
                        oddychac. Ale jestem silna i przekorna i wtedy, wlasnie wtedy przekora mnie
                        postawila na nogi. Zmusilam sie do jazdy konnej (hippoterapia czyni cuda).
                        Zaangazowalam sie w studia. I na nieszczescie Exa przysieglam sobie, ze juz nic
                        nikomu nie bede udowadniac. Ze owszem - moge i chce kochac i dawac, ale chce tez
                        byc kochana i akceptowana. Pech (???) Exa, ze w to nie uwierzyl (?), nie
                        zrozumial (?). po 3 miesiacach odechcialo mu sie starac, ale ja jeszcze nie
                        naciskalam. Tylko po raz drugi, juz ostatecznie rozpoczal sie proces umierania
                        mojej milosci do niego. Odbudowalam piekny swiat poza nim, po kolei wracalam do
                        pasji, albo przyswajalam sobie nowe. Otwieralam sie na ludzi i odkrywalam, ze
                        mozna mnie lubic (odwrotnie niz Ex mi wmawial). Wiec rozumiesz Bet, zaplacilam
                        swoja cene, ale wyszlam per saldo do przodu. Szczesliwa, pelnowartosciowa i
                        samodzielna. I teraz wreszcie wolna. I nawet bez niecheci do Exa. Nie dobralismy
                        sie, jak widac najlepiej. big_grinDD Pozdrawiam (i tu ani grama zlosliwosci nie ma w
                        tym pozdrowieniu, slowo).

                        PS A skad Twoja gorycz w niektorych postach? (nie odpowiadaj, jesli nie masz
                        ochoty, albo jesli boli)
                  • sinsi Re: Sinsi... 29.05.06, 10:14
                    misbaskerwill napisał:

                    > Niestety, kochanki prawie zawsze wiedzą i o jego żonie i o dzieciach...
                    > Syndrom "naiwnej zakochanej" to raczej wyjątek, może czasem to jakaś próba
                    > usprawiedliwienia...

                    znam nie jeden przypadek gdy facet dlugo odgrywal wolnego i wykorzystywal
                    zaangazowanie naiwnej/ych dziewczyn. chyba to nie jest az tak rzadkie jak Ci sie
                    wydaje.

                    > Niestety - kochakami zwykle zostają świadomie i z wyboru. Warto poczytać inne
                    > fora by się w tym utwierdzić.

                    zapewne jest sporo takich kobiet ktore zostaja kochankami wiedzac, że facet ma
                    żonę i licząc, że ją dla nich porzuci- jak równie sporo takich mężów którzy
                    znajdują sobie kochankę i wyznają jej miłość i mamią obietnicami -nie
                    zamierzajac ani przez chwile rozwodzic się z żoną


                    > Moje doświadczenie jest raczej w drugą stronę - moja żona od początku wiedziała
                    > o jego żonie, rozmawiali/pisali maile o niej. Podobnie jak o mnie i o moim
                    > dziecku... Snuli plany, jak będą ze mną "walczyć" podczas rozprawy
                    rozwodowej..> Ale on się nagle zmył jak sprawa się wydała - jego żona mu od razu
                    wybaczyła,> czego spodziewał się chyba od początku.
                    > A ona twierdzi teraz, że była "naiwną zakochaną" - bo mówił jej, że jego
                    > małżeństwo od "5 lat nie istnieje, są tylko przyjaciółmi" smile))
                    > Szkoda tylko że ja - ani "z naiwną zakochującą się" ani z "perfidną **rwą"
                    > nie mam zamiaru żyć. Oba warianty są dla mnie niedopuszczalne. A zwłaszcza ich
                    > połączeniesmile)))

                    bo nie problem gdy Kali ukrasc krowe, ale jak Kalemu ją ukrasc...

                    i jakos bardziej potrafie zrozumiec wolne, naiwne panienki, nie obyte jeszcze w
                    malzenskich rozgrywkach, ktore daly sie nabrac na obietnice (czesto sporo
                    starszemu) zonatemu wydze, niz "naiwnosc" męzatek z dziecmi i stazem, a z
                    mentalnoscia kalego w sferze uczuc...
                    mozna nie pomyśleć, nie liczyc sie z "tą obcą" rodziną gdy samemu sie jej nie ma
                    i namacalnie jeszcze nie wie co to znaczy a facet zapewnia ze tam juz wszystko
                    wygaslo, ale zeby kompletnie o swojej rodzinie nie mysleć gdy juz sie ją ma i
                    dzieci? Twoj przyklad pokazuje, ze dorastanie do odpowiedzialnosci i dojrzałosci
                    w wlasnych wyborach jest wyjatkowo indywidualna kwestią. Faktem jest, ze
                    oszustwo bardzo boli, bez wzgledu na stan cywilnysmile... ale ze oszusci podnosza
                    larum bo tez zostali oszukani, to co tu dodawac?
                    • misbaskerwill Re: Dzięki:) 29.05.06, 12:30

                      Dziękuję z całego serca za trafną wypowiedź. Nic dodać nic ująćsmile)

                      > bo nie problem gdy Kali ukrasc krowe, ale jak Kalemu ją ukrasc...
                      >
                      > i jakos bardziej potrafie zrozumiec wolne, naiwne panienki, nie obyte jeszcze w
                      > malzenskich rozgrywkach, ktore daly sie nabrac na obietnice (czesto sporo
                      > starszemu) zonatemu wydze, niz "naiwnosc" męzatek z dziecmi i stazem, a z
                      > mentalnoscia kalego w sferze uczuc...
                      > mozna nie pomyśleć, nie liczyc sie z "tą obcą" rodziną gdy samemu sie jej nie m
                      > a
                      > i namacalnie jeszcze nie wie co to znaczy a facet zapewnia ze tam juz wszystko
                      > wygaslo, ale zeby kompletnie o swojej rodzinie nie mysleć gdy juz sie ją ma i
                      > dzieci? Twoj przyklad pokazuje, ze dorastanie do odpowiedzialnosci i dojrzałosc
                      > i
                      > w wlasnych wyborach jest wyjatkowo indywidualna kwestią. Faktem jest, ze
                      > oszustwo bardzo boli, bez wzgledu na stan cywilnysmile... ale ze oszusci podnosza
                      > larum bo tez zostali oszukani, to co tu dodawac?
    • kurka_wodna2 faceci 25.05.06, 14:37
      Chyba jedyną radą na zdradzaczy jest długi koleżeński staż ,zanim się zostanie
      kochanką...
      • misbaskerwill Re: niezły dowcip... 25.05.06, 15:06

        A słyszałaś, dlaczego mało kto żeni się z osobą, którą zna od kołyski...
        Tzw. syndrom brata...

        Jakoś po paru latach nie czułem pociągu do koleżanek... chociaż może do
        niektórychsmile))
        Ale już dawno jest po ptokachsmile)) Znalazły swoich nie-kolegówsmile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja