Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ?

06.06.06, 22:47
Od roku samotnie wychowuję starszego syna. Żona odeszła z młodszym do
kochanka którego poznała na zimowisku w Zakopanym półtora roku temu.
Rozwodzimy się od listopada zeszłego roku. Syn nie chce rozmawiać z żoną mimo
że ciągle mu tłumaczę że to matka i zawsze nią pozostanie. Poprostu tak
wybrała i tak już musiało być. Wybrał mnie ponieważ żona była osobą bardzo
konfliktową i nie można było mieć innego zdania niż ona. Mimo to kochałem ją
bardzo i strasznie przeżywam obecną sytuację. Do żony już nic nie czuję poza
nienawiścią. Pracuję , sprzątam , robię zakupy (już bez karteczki) , gotuję ,
zmywam , piorę , prasuję , jeżdżę na wywiadówki itd itp ect. Już rok.
Zastanawiam się czy uda mi się na nowo ułożyć sobie życie ? Od czego zacząć ?
Jak szukać ? Na co uważać ? ... ? ...? ...?
Już nie wytrzymuję sam , pracę i dom godzę ale brak mi drugiej połowy . Już
mam dość zasypiania z włączonym telewizorem. Chcę poznać kobietę z którą na
nowo będę żył. Mam niby już 37 lat ale to chyba jeszcze nie jest tak
strasznie dużo. Mam spore mieszkanie i wolę mieszkać u siebie jak
dotychczas , ale czy poznana nowa połowa zaakceptuje mojego syna , czy syn
zaakceptuje moją nową kobietę ?
Co robić ? Od czego zacząć ?
Pomocy !!
    • der1974 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 06.06.06, 23:36
      Co zrobić? Po pierwsze wziąć się w garść! Wychowujesz syna więc musisz dla niego być opoką spokoju i emocji. Stało się co się stało i już. Ciesz się, że możesz być z synem. Ja chciałem być ze starszą córką, ale mama powiedziała mi, że na głowę upadłem, bo zerwę jej kontakt z matką i z siostrą. Więc odpuściłem. Możesz czerpać siłę ze związku z synem. Mnie to nie będzie dane. A jak poznasz wartościową kobietę to i on ją zaakceptuje i ona jego. Tak na to patrz.
    • crazysoma Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 00:36
      "...mam dość zasypiania z włączonym telewizorem"...
      eeee wiesz co, to nie jest taka zla opcja. Po pierwsze nie chrapie, po drugie,
      sam wybierasz co ma gadac a skale glosu Ty regulujesz, po trzecie nie wykopuje
      z lozka, po czwarte nie zabiera koldry, po piate... mozesz sam nastawic kiedy
      sie ma wylaczyc smile
      co prawda ciezko sie do telewiora przytulic moze to i lepiej bo troche wazy i
      za bardzo kanciasty...
      Wiesz co nas spala? - zamartwianie sie na wyrost. Planowanie jest ok ale
      myslenie i roztrzasanie co bedzie jak bedzie o boze co to bedzie jak to bedzie
      o jezuuu ale jak to bedzieeee co to bedzieeeee to wykancza i odbiera sily.
      Chyba musisz gdzies wyjsc, po prostu, do ludzi, nawet jesli nie masz ochoty
      rzuc to prasowanie i idz na wodke z kumplami a o nowej kobiecie to raczej nie
      mysl jeszcze bo nadal swoja zone masz w glowie i sercu - "Do zony juz nic nie
      czuje poza nienawiscia". Jak bedzie Ci obojetna to znajdzie sie miejsce na nowy
      zwiazek. I syna tez zaakceptuje.
      Bedzie dobrze...
      pozdrawiam
    • 1madzia Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 08:13
      Przychylam się do zdania Der 1974, że jeśli to będzie wartościowa kobieta, to
      zaakceptuje Ciebie i Twojego syna.
      Fakt, że syn jest przy Twoim boku, tylko dodaje Ci atutów w oczach kobiet -
      mężczyzna, który radzi sobie z obowiązkami domowymi, problemami wychowawczymi,
      którego syn wybrał decydując się na rozłąkę z matką (w dowolnym tłumaczeniu: to
      żona była zła a on dobry...)

      Siedząc przed telewizorem trudno kogoś poznać, no można się dowiedzieć, czego
      unikać. Jeżeli w Twoim środowisku zawodowym dominują liczebnie mężczyźni, to
      zostały jeszcze biura matrymonialne, randki - na początek wirtualne na
      portalach... Niewątpliwie jak zaczniesz szukać, to kogoś znajdziesz i tego Ci
      życzę.
      Pozdrawiam
      • to.ja.kas Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 08:33
        Mysle, ze ma wieksza szanse, niz samotnie wychowujaca dziecko kobieta. smile))

        Powodzenia. Rozgladaj sie dobrze, bo moze szczescie jest tuż, tuż za
        rogiem ??? smile))
        • janicka.annaa Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 08:43
          Samotnie wychowujacych dziecko kobiet jest ogrom, ojcow mniej. Ale to kobiecie
          latwiej zaakceptowac taki uklad niz na odwrot, bo to mezczyzni sa bardziej
          wygodni. Nie uogolniam oczywiscie.
        • brzoza75 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 10:10
          mam takie samo zdanie smile
          • ladyhawke12 Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 10:21
            Jasne ze ma szanse i to duze.Facet ktory ma obowiazki i potrafi je pogodzic jest
            z synem i ma z nim swietny jak widzc kontakt to dobry matrial na partnera, nie
            ma co szukac na sile, takie " trzasniecia kokosem w lebek" sie zdazaja, i
            poznasz napewno kogos wartosciowego. Na co uwazac na to jak ona reaguje na to ze
            masz syna, jak sie bedzie do niego odnosic i jak syn zaeraguje, dzieciaki sa
            rewelacyjnymi obserwatorami i widza bardzo duzo, i co najdziwniejsze to
            wyciagaja zaskakujace wnioski i zadko sie myla.
    • nicky7 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 07.06.06, 11:06
      Nauczyc sie zyc dla siebie i z soba, to chyba nasze najwieksze wyzwanie teraz.
      Masz syna, masz prace i na pewno mnostwo rzeczy, ktore chciales/ chcesz zrobic,
      zobaczyc, doswiadczyc. Dopiero, gdy jestesmy interesujacy sami dla siebie,
      stajemy sie atrakcyjni dla innych. to przyjdzie. Banalnie to brzmi, traci
      amerykanskim poradnikiem, coz... tak jest.

      usmiechow zycze wink
    • misbaskerwill Re: na pewno się uda... 07.06.06, 16:23
      Z opisu wynika, że jesteś idealnym meżem i gospodarzem, do tego wspaniałym ojcem.
      Powinieneś dostać dziesiątki maili od spragnionych pań po takim anonsiesmile)))

      A całkiem serio: nie załamuj się, bo nie ma czym - naprawdę babki powinni się
      bić o takiego mężasmile Tylko wyjdź do ludzi - wiem, że to niełatwe, ale to
      najlepszy sposób (sam mam 28 lat i na razie nie chcę/boję się to robić - ale
      moje rany są b. świeże).
      I lepiej uważaj byś nie trafił znowu na taką babę - nie szukaj podobnej, radzę
      znaleźć jej przeciwieństwosmile)) Synowi też będzie łatwiej, jak nie będzie do
      niej podobnasmile I nie będzie chciała być "mamusią"...
      • libra22 Re: na pewno się uda... 08.06.06, 19:46
        Zgodzę się z crazysomą - nie uporałeś się jeszcze z emocjami związanymi z żoną,
        skoro jej nienawidzisz, więc nie ma miejsca na kogoś nowego. Chyba, że tylko do
        łóżka i na taki luźny układ.
        A ogólnie opieka nad synem i Tówj wiek jest jak najbardziej zachęcający do
        poznania Cięwink
        • creativ2 Re: na pewno się uda... 08.06.06, 20:15
          Ja nie szukam kobiety do łóżka tylko aby ułożyć sobie z nią życie na nowo.....
          • screen Re: na pewno się uda... 08.06.06, 21:33
            A ja się zawsze zastanawiałam czy mój syn zaakceptuje faceta, który mógłby
            ewentualnie pojawić sie w moim życiu a nie odwrotnie.
            Taki, który nie umiałby zaakceptować mojego dziecka po prostu nie miałby szans
            na związek z nami. Bo nie da się tego rozdzielić. Czy kobieta czy mężczyzna
            wchodząc w układ 2+1 musi zaakceptować dwoje a nie jedno.
            • screen Re: na pewno się uda... 08.06.06, 21:34
              A nie bierzesz pod uwagę, że ta kobieta też będzie miała juz swoje
              dzioecko/dzieci i podobne obawy??smile
              • creativ2 Re: na pewno się uda... 08.06.06, 22:25
                Może mieć i troje dzieci. Ważne żeby była normalna. Ja bardzo kocham dzieci i
                lubię się nimi opiekować , bawić. Dzieciaki strasznie się do mnie kleją , sam
                nie wiem dlaczego ...
                • libra22 Re: na pewno się uda... 08.06.06, 22:56
                  Skoro szukasz poważnej partnerki na całe życie - najpierw uporaj się z
                  nienawiścią do byłej żony. Nie można chyba zbudować niczego dobrego na
                  nienawiści.
      • crazysoma Re: na pewno się uda... 09.06.06, 00:31
        "babki powinni się bić o takiego mężasmile"
        watpie... zalamany, zmeczony, zdolowany, zniechecony co mozesz dac kobiecie,
        ktora pojawi sie w Twoim zyciu Creativ? Zapewne jestes wartosciowym facetem ale
        kobieta Cie nie wyleczy z marazmu jaki wyczuwam w Twoich postach. "jestes
        lekiem na cale zlo" ale to chyba w innym kontekscie. Moze powinienes zaczac od
        jakiegos terapeuty, ktory pomoze Ci odnalezc siebie?
        pozdrawiam
        • misbaskerwill Re: na pewno się uda... 09.06.06, 12:18
          > "babki powinni się bić o takiego mężasmile"
          > watpie... zalamany, zmeczony, zdolowany, zniechecony co mozesz dac kobiecie,
          > ktora pojawi sie w Twoim zyciu Creativ? Zapewne jestes wartosciowym facetem ale

          No i jak Wam tu dogodzić? Facet zarabia, gotuje, zajmuje się domem, wychowuje
          dzieci i jeszcze Wam mało???smile)))

          A dół i nienawiść mu przejdzie. Myślę, że szybko. Co z oczu, to z serca.
          Lepiej łapcie faceta zanim Wam sprzątna sprzed nosasmile))
          • misbaskerwill Re: na pewno się uda... 09.06.06, 12:20
            > Pracuję , sprzątam , robię zakupy (już bez karteczki) , gotuję ,
            > zmywam , piorę , prasuję , jeżdżę na wywiadówki itd itp

            CO??? SŁABY ANONS???smile)))
            • 1madzia Re: Misio - Stręczyciel ??? 09.06.06, 14:42
              czy zazdrosny??????
              smile))
              • misbaskerwill Re: Stręczyciel z o.o.:))) 09.06.06, 14:47
                • 1madzia Re: Że mężczyźni zawsze kłamią... 09.06.06, 14:54
                  czyli zazdrosny!!!

                  Załóż wątek o sobie - też będziemy Cię czule pocieszać...smile
                  • misbaskerwill Re: Że mężczyźni zawsze kłamią... 10.06.06, 15:09
                    1madzia napisała:

                    > czyli zazdrosny!!!
                    >
                    > Załóż wątek o sobie - też będziemy Cię czule pocieszać...smile

                    Jako "że mężczyźni zawsze kłamią"... napiszę, że jestem wredny i zjadam dzieci
                    na śniadaniesmile)))))
            • crazysoma Re: na pewno się uda... 09.06.06, 15:57
              misbaskerwill napisał:

              > > Pracuję , sprzątam , robię zakupy (już bez karteczki) , gotuję ,
              > > zmywam , piorę , prasuję , jeżdżę na wywiadówki itd itp
              >
              > CO??? SŁABY ANONS???smile)))

              A wiesz co JA potrafie ????!!!!
              pozdrawiam
              p.s. Creative nie zabijaj... smile
          • crazysoma Re: na pewno się uda... 09.06.06, 15:56
            "jeszcze Wam mało???smile)))"
            no smile bo my takie wredne jestesmy smile

            "Lepiej łapcie faceta zanim Wam sprzątna sprzed nosasmile))"
            - Misiu jakze nas nie doceniasz nas nikt nie przebije smile

            pozdrawiam
            • misbaskerwill Re: na pewno się uda... 10.06.06, 15:16
              > "Lepiej łapcie faceta zanim Wam sprzątna sprzed nosasmile))"
              > - Misiu jakze nas nie doceniasz nas nikt nie przebije smile

              Wybaczcie!!!
              Ja wiem, że dla kobiety to normalka, ale jak facet potrafi w domu zrobić coś
              więcej niż otwierać piwo zębami, to należy to docenićsmile)))
              Facet bez komplementów też usychasmile)))

              Większość facetów nie potrafi tego co on, tak samo jak większość kobiet nie
              zmieni nawet koła w samochodzie, nie mówiąc o tak elementarnej czynności jak
              regulacja paska klinowego, czy też (wracając do domu) naprawa kranu, instalacji
              elektrycznej itd. A dla faceta z kolei to wstyd nie umieć ww. czynności.
              • screen Re: na pewno się uda... 11.06.06, 11:40
                Misiu!
                Wybacz... z tym otwieraniem piwa to był żart oczywiście.
                Powiem Ci szczerze, że nie miałam faceta, który potrafi w domu zrobić nawet
                "męskie" robótki.Wszystko robiłam sama. Teraz robię z konieczności- maluję,
                szpachluję, naprawiam kran, odtykam rury, silikonuję wannę, wiercę dziury w
                ścianach.... Napewno bym to doceniła.
                Ale przecież facet nie przyszedł tutaj aby sie reklamować.
                My tu jesteśmy w stanie uświadomić mu, że jest wartościowym facetem i napewno
                ułozy sobie życie na nowo z nową kobietą. Nie szuka wśród nas tej partnerki.
                No... chyba że sie mylęsmile
                dlaczego kocham
    • 1madzia Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 09.06.06, 00:55
      Skoro potrafisz sprecyzować swoje pragnienia, to znaczy, że jesteś na dobrej
      drodze do realizacji swoich marzeń. Negatywne uczucia, które towarzyszą każdemu
      z nas (co widać po postach - nie piszą tu ludzie szczęśliwi, ale tacy co
      przeżywają to szczęście czasami), przypływają i odpływają i są oznaką
      normalności. Stają się mniej wyraziste z upływem czasu, ale przede wszystkim
      poprzez dobre kontakty z tymi, z którymi jest nam dane przebywać w naszym
      najbliższym otoczeniu.
      Wiesz, czego potrzebujesz, więc szukaj tego mądrze i cierpliwie.
      smile
    • iva2 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 09.06.06, 12:27
      samotny Ojciec, czy samotna Matka - co za różnica, ważne jakim jestes
      człowiekiem i jaki bedziesz dla nowej partnerki...
      rozwazania typu gdyby babcia miała wąsy - rozumie Cię, mam podobne, tyle że
      jako samotnie wychowująca mama - nic na siłę, zycie najbardziej lubi
      zaskakiwać, zaplanowac życia nie da się.

      więc szanse masz wink))
    • der1974 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 10.06.06, 21:36
      Zgadzam się, że nie ma co poszukiwać kogoś tylko na swoje smutki. Ja chcę najpierw uporządkować stosunki sam ze sobą. W ogóle nie myślę o jakimś pocieszaniu się. To byłoby nieuczciwe. Trzeba posłuchać siebie, przeżyć emocje. I złość i żal, nienawiść i tęsknotę. A po drodze będzie i zadowolenie i ulga i euforia. Z czasem coraz więcej. Mam nadzieję. A taki rozbity (co w ogóle nie jest dziwne - ja tak samo się czuję) nikomu nic nie dasz. Tylko będziesz żale wylewał i chciał pocieszenia. Na tym się nie da nowego związku zbudować.
      • screen Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 10.06.06, 22:01
        misiu a potrafisz otworzyć piwo zębami???????smile A może.... oczodołem?wink
        • misbaskerwill Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 11.06.06, 14:03
          screen napisała:
          > misiu a potrafisz otworzyć piwo zębami???????smile A może.... oczodołem?wink

          Jeszcze nie. Ale po tym poznaje się _prawdziwego_ mężczyznęsmile))))

          Ale potrafię zdjąć kapsel dwoma palcami. Oczywiście, gdy jest to kapsel
          odkręcanysmile))
          • screen Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 11.06.06, 14:07
            Jestem pod wrażeniem!!!wink))))))))))))))
      • 1madzia Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 10.06.06, 22:14
        "W ogóle nie myślę o jakimś pocieszaniu się"

        Der, Ty jesteś na początku drogi, którą Creativ przeszedł rok temu, więc Wasze
        uczucia i oczekiwania są różne, co jest całkowicie zrozumiałe. Ty jesteś teraz
        rozbity z powodu samotności, która dopiera wkracza w Twoje życie a Creativ już
        się z nią zmierzył i oswoił przez ostatnie półtora roku, a teraz dojrzał do
        decyzji zmiany tej sytuacji. To też przyjdzie do Ciebie za dwa lata lub mniej-
        lub więcej- ... To, co w tej chwili jest dobre dla Ciebie nie musi być takie
        dla Creativ'a.
        • creativ2 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 12.06.06, 01:04
          Tak sobie czytam narazie i chyba mnie nie rozumiecie...
          • phokara Re: Czy samotnie wychowuja˛cy ojciec ma szanse˛ ? 12.06.06, 15:46
            > Tak sobie czytam narazie i chyba mnie nie rozumiecie...

            Chyba nie bardzo... fakt. Ale nie wiem czego sie spodziewales po ludziach, ktorzy Cie w zyciu
            na oczy nie widzieli. Poza tym zadajesz pytania, na ktore nie ma odpowiedzi:
            > czy poznana nowa po?owa zaakceptuje mojego syna , czy syn zaakceptuje moja˛ nowa˛ > >
            > kobiete˛ ?
            Nie masz jeszcze nowej kobiety, a juz sie martwisz, co bedzie. Troche bez sensu.
            Jak Cie to ciut pocieszy, to Ci powiem, ze dla zakochanej i madrej kobiety Twoj syn nie bedzie
            stanowil wiekszego problemu. Wezmie Cie z 'dobrodziejstwem inwentarza'... Ale czy trafisz na
            madra kobiete, to juz trudno wyczuc.

            >Co robic´ ? Od czego zacza˛c´ ?

            Od siebie. Zajmij sie soba. Pomiedzy praniem, wywiadowkami i gotowaniem zastanow sie czego
            bys chcial od zycia (no juz wiemy, ze nowej kobiety - to moze pomysl czego bys chcial od tej
            kobiety). A moze przede wszystkim zastanow sie co TY masz do zaoferowania swojej nowej,
            drugiej polowie. Oprocz licznych rozterek, lekow i nienawisci do bylej zony.

            Nowa kobieta nie ma byc lekarstwem na Twoje stare traumy.



    • lm9 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 12.06.06, 13:39
      Raczej nie. Jestem w podobnej sytuacji i rozumiem Cię jak nikt inny. Nie
      odpuszczaj i szukaj, ale szanse mamy znikome. Generalnie jesteśmy skazani na
      samotność (poza synami)
      Apropo... ile ma Twój syn lat ?
      Pozdro
      ML
      • misbaskerwill Re: Panowie - nie płakać mi tu!!! 12.06.06, 13:44
        Ludzie!!!
        Jak ktoś się nie stara - nie ma Jaguarasmile))
        Głupie, ale jednak prawdziwe! Jest tyle forum randkowych, brać się do roboty, a
        nie popłakiwać! CO - MA PRZYJECHAĆ KRÓLEWNA NA BIAŁYM KONIU POD DOM???
        Jest tu pewna uczestniczka (po rozwodzie, z dziećmi), która w krótkim czasie
        znalazła w ten sposób odpowiedniego partnera, ale włożyła w to trochę wysiłku,
        żeby go odszukać.
        Do roboty!!!
    • kurka_wodna2 Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 12.06.06, 17:40
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=43469111
      oraz tu:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=14479
      oraz to:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=43469111
      A czy będziesz umiał pogodzić kilka żywiołów ze sobą,zależy od Ciebie.

      Powodzenia
      • kurka_wodna2 Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 12.06.06, 17:48

        Mając syna,masz szansę.
        Najbardziej optymalnym układem byłaby pani z córką.

        Zapewne zapytasz-dlaczego z córką;a dlatego że córki jak w w/w artykułach
        manipulują ojcami i paradoksalnie masz szansę stać się ich królewiczem.
        Kazda córka rozwali każden związek swego ojca-to tylko kwestia czasu i
        cierpliwości "macochy"...
        Nie pytaj o więcej...

        Nie wyobrażam sobie prawdziwego szczęścia osoby,która miałaby od Ciebie usłyszeć
        "ja już mam dzieci,kochanie".
        • burza4 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 14.06.06, 12:49
          kurka_wodna2 napisała:

          >
          > Mając syna,masz szansę.
          > Najbardziej optymalnym układem byłaby pani z córką.

          ekhm - zaliczyłam taki układ, nic z niego nie wyszło, to nie od płci dziecka
          zależy a od podejścia ojca. Jeśli stoi na stanowisku, że dziecku trzeba
          wynagrodzić brak matki - nic z tego nie wyjdzie, choćby trafił na kobietę-
          anioła. A taka sytuacja jest dość częsta, samotny ojciec w odczuciu społecznym
          jest o wiele bardziej "biedny" niż samotna matka. Babcie mają dodatkowo
          tendencję do psucia i synów i wnuków nadmierną opieką.

          ktoś wyżej napisał:
          "Fakt, że syn jest przy Twoim boku, tylko dodaje Ci atutów w oczach kobiet -
          mężczyzna, który radzi sobie z obowiązkami domowymi, problemami wychowawczymi,

          tak, dokładnie na takie myślenia dałam się nabraćsmile. W praktyce nie wyglądało
          to różowo, owszem - radził sobie, niemniej jednak podświadomie oczekiwał
          wsparcia, przejęcia "kobiecych" obowiązków, odciążenia. Inna sprawa - to
          podejście do wychowania, bez obrazy, ale faceci generalnie mają zupełnie inny
          model nawet w pełnych rodzinachsmile. Ja się spotkałam dodatkowo z kwestią tego,
          że ojciec nie miał zielonego pojęcia jak się wychowuje - w sensie, że to nie
          tylko czytanie bajeczek i robienie budyniu - ale i nauka samodzielności czy
          okreslone wymagania. Nie przyszło mu np. do głowy, że 6 latek powinien potrafić
          wytrzeć sobie pupę, albo samodzielnie się ubrać.

          O ile oczekiwał aktywnego udziału w tej "przyjemnej" dla dziecka stronie -
          wyręczaniu i obsłudze, o tyle - nie przyjmował do wiadomośći, że będąc razem -
          ma się również prawo do tego, żeby jego dziecku nakazać np. sprzątnięcie
          zabawek. Tym trudniej jest, jeśli dzieci jest dwoje - wychowanych w zupełnie
          inny sposób, każdy rodzic stosuje własny system, a dzieci zastanawiają się
          czemu temu drugiemu wolno to co jemu nie uchodzi...
          • julka1800 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 14.06.06, 14:23
            tak tak Burza4 ma rację
            podpisuje sie pod tym co napisalas
            smile
    • kilowisni Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 15.06.06, 18:00
      czy masz szansę?Odpowiem jako kobieta.Od prawie dwóch lat jestem związana z
      mężczyzną wychowującym samotnie dwie córki, ostatnio jest z nim też syn z
      młodzienczego związku, tzw wpadki.Jestesmy ze sobą szczęsliwi a owocem tego jest
      nasza prawieroczna córeczka)))))).Więc jest możliwy szczęsliwy związek ,
      zapewniam.Bzdurą jest ,że facet wychowujący dzieci odstrasza kobiety.Mój
      mężczyzna jest wspaniałym ojcem , ciepłym , odpowiedzialnym , kochanym
      człowiekiem a to własnie się liczy .Wszystko to spowodowało ,że wolę być z nim
      niz z kimś innym.Trzymaj się!Ewa
    • nangaparbat3 Re: Czy samotnie wychowujący ojciec ma szansę ? 15.06.06, 23:32
      Poczytaj sobie forum "macochy" (prywatne, dziecko). Zdarza się, ze nowa "druga
      połowa" akceptuje dziecko - ale chyba radziłabym ostrozność.
Pełna wersja