czy jest ktoś co żałuje...

10.07.06, 13:24
że się rozwiódł? Męczę się w związku, mąż mnie chyba nie kocha, powiedział mi
że go nie pociągam bo nie odpowiada mu mój charakter i nie ma tego czegoś
między nami. Prawie się już nie kochamy i nie umiemy się dogadać na co dzień.
Ale ja go kocham a jednocześnie się męczę , nie jestem szczęśliwa....
Zaproponował żę może się rozstaniemy na jakiś czas, czy mam się zgodzić?
    • maheda Ja nie żałuję! :) Ale... 10.07.06, 13:47
      Wyjedźcie osobno na wakacje. A w tym czasie zajmij się wyłącznie myśleniem o
      sobie - fryzura, ciuchy, figura, znajomi, zainteresowania.
      Jeśli Cię zostawi - niech zostawia piękną, niezależną kobietę, a nie smutnego,
      zapatrzonego w niego babola bez własnych zainteresowań...

      (wiem, co mówię, niestety tongue_out)
      • misbaskerwill Re: Popieram. I jeszcze... 10.07.06, 14:18
        ...istnieje coś takiego jak SEPARACJA na przemyślenie sprawy.
        Milsze to od rozwodu, a konsekwencje formalne podobne.
        Tyle, że można się po tym bez problemu zejść, jak przemyślicie sprawęsmile
      • kaja45 Re: Ja nie żałuję! :) Ale... 10.07.06, 14:22
        ale właśnie ja jestem zadbana!wakacje zaplanowane, już za późno. Ale jak się
        rozejdziemy to boję się żę jemu będzie wygodnie i nie wróci
        • maheda Re: Ja nie żałuję! :) Ale... 10.07.06, 14:24
          To widać brakuje jeszcze pasji, która nie będzie NIM ani DOMEM wink
          Spróbuj sobie przypomnieć, co lubiłaś, zanim się tak w Niego zapatrzyłaś smile
        • misbaskerwill Re: Ale... 10.07.06, 15:01
          > Ale jak się
          > rozejdziemy to boję się żę jemu będzie wygodnie i nie wróci

          Ale mnie rozbawiłaśsmile))
          Jeśli tego się boisz - to znaczy, że facet był z Tobą, bo mu tak było wygodnie,
          aż się znudziło...
          Poza tym - to TY "męczysz się w związku"smile Może to Ty odetchniesz, a Twój miły
          zrozumie, jak dużo za niego i dla niego robiłaśsmile

          W każdym razie - będziesz musiała się zdecydować -
          "czy to jest rozwód, czy to jest kochanie"smile)

          P.S. W Waszym wypadku - terapia małżeńska jak najbardziej wydaje się wskazana.
          • phokara Re: Ale... 10.07.06, 15:20
            > > Ale jak sie˛
            > > rozejdziemy to boje˛ sie˛ z˙e˛ jemu be˛dzie wygodnie i nie wróci

            Zawsze pozostaje jeszcze wariant - "przyspawac za noge do kaloryfera". Wtedy niewygodnie mu
            bedzie odejsc.
          • scriptus Re: Ale... 10.07.06, 15:32
            Brak konsekwencji, jeżeli obawiasz się, że mu będzie wygodniej bez Ciebie, to
            może to Ty sprawiasz, że z Tobą jest mu mniej wygodnie. Może trzeba się
            zastanowić, co zrobić, żeby jednak było mu wygodniej z właśnie z Tobą, a nie beż
            Ciebie.
            • anula36 Re: Ale... 10.07.06, 22:34
              i kto tu mowi o braku konsekwencjismile
              • scriptus Re: Ale... 10.07.06, 23:25
                Ja mówię o braku konsekwencji,
                Jak się chce mieć wygodnego faceta, to trzeba sprawić, żeby mu było wygodniej w
                związku, niż poza, i wcale nie chodzi o to, jak na lekcji fizyki o silniku
                czterosuwowym, pranie, prasowanie, micha i wydech.
                Normalny facet nawet nie zauważy, że ugotowałaś jakąś michę, ale bardzo zauważy,
                że nie masz czasu się przytulić do niego. Nie zauważy, że cały dzień latasz z
                odkurzaczem po mieszkaniu, ale zaraz zauważy, że jesteś nieumalowana, czy
                zaniedbana. Itd. I odwrotnie, jak będziesz tylko łazić i szlifować pazury, a w
                domu syf, to zaraz znajdzie bardziej sprzyjające środowisko naturalne. A nieraz
                i taką, której nie brak czasu na przytulanki wink)))
                Wiem, niełatwo być kobietą, nie zamieniam się tongue_out, chociaż przeważnie faceci mają
                do Was, kobiet znacznie więcej cierpliwości, niż do pozostałych ludzi.
                • kaja45 Re: Ale... 11.07.06, 10:51
                  ha,ha dobre. nie jestem kurą domową , mam swoje życie szkołę, koleżanki, ale
                  mam też czas na sex i wspólny czas. ale on nie chce, ucieka wymyśla zajęcia
                  poza domem... Najbardziej boli to: " nie pociągasz mnie" . Jaka gwarancja że
                  jak się zmienie to będę go pociągać? nie chce tak wegetować!!!!!!!!!!!!!!!!
                  Wiem że nie jesen facet chętnie ......... a ten mi łaskę robi że się
                  pokochamy., Koszmar!!!!!
                  • miriam1336 Re: Ale... 11.07.06, 15:43
                    jestem nowa tutaj ... ale temat nie jest dla mnie nowy

                    rozstalam sie 2razy z tym samy facetem, w sumie 12 lat zwiazku ...
                    wegetowac ... to dobre okreslenie,
                    nie chcialam, ale teraz tez nie jest super ...
                    tego sie chyba nie da przemyslec, raczej trzeba poczuc w sobie
                    i liczyc ze ta druga strona tez zechce cos poczuc i otworzyc sie na nas,
                    Ciebie ...
                  • phokara Re: Ale... 11.07.06, 17:50
                    >Najbardziej boli to: " nie pociągasz mnie" . Jaka gwarancja że
                    > jak się zmienie to będę go pociągać? nie chce tak wegetować!!!!!!!!!!!!!!!!

                    A w co niby masz sie zmienic? W kure domowa? No to wtedy bedziesz go
                    pociagac... za krawat. Ewentualnie.
                    Dziewczyno, napisze szczerze - blado to widze. Facet od Ciebie ucieka, nie wiem
                    czemu ale jak jest tak zdesperowany to moze mu pomoc tylko kop na rozped.
                    Nie wegetuj. Wegeta jest dobra moze do zupy ale do tego drugiego co sie rymuje
                    to juz niekoniecznie. Sex jest swietnym barometrem zwiazku, a jesli on Ci robi
                    laske (durnie brzmi ale nie mam, cholera, polskich znakow), ze sie pokochacie
                    to w koncu wpedzi Cie w totalna frustracje, a poczucie wartosci Ci zjedzie do
                    zera. Bez sensu... i bez sexu.
    • der1974 Re: czy jest ktoś co żałuje... 10.07.06, 22:17
      Chyba za wcześnie na rozstanie. Może facet jakiś sygnał wysyła? Że coś mu nie
      pasuje? Może jest jeszcze czas na szczerą rozmowę? Jakoś nie widzi mi się, że
      to już moment rozwodu jest. Chyba czas pogadać z mężem. Z drugiej strony jak
      mężczyzna proponuje odpoczynek od małżeństwa, to może się z kimś związał? Za
      dużo niewiadomych. Czas pokaże co dalej.
      • anula36 Re: czy jest ktoś co żałuje... 10.07.06, 22:35
        tez sie meczylam- rozstalam- nie zaluje - teraz oddycham pelna piersia.
      • gotyma Re: czy jest ktoś co żałuje... 10.07.06, 22:36
        tere morele, ja nie zaluje!!!
        jest cudownie, szczegolnie gdy cielsko wymoczy sie porzadnie w basenie, a potem na tarasie zje
        pyszna kolacje, wypije mrozona herbatke i patrzy na odlatujace samoloty - gdzie ci ludzie leca?


        i nikt mi nie dokucza...
        • joasia69 Re: czy jest ktoś co żałuje... 10.07.06, 22:44
          ja nie żaluje smile
          ludzie leca na BoraBora....beda w morzu sie kąpać!
          dobrze im smile
          • annie_laurie_starr Re: czy jest ktoś co żałuje... 11.07.06, 18:21
            A moze nmajpierw terapia, a jak sie nie uda, to dopiero wtedy rozwod. To "nie
            pociagasz mnie" to bardzo glupia gadka i na pewno boli, ale moze chodzi mu o
            wiecej spontanicznosci i szalenstw w zwiazku.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja