alimenty, wyjazd i prawo do samochodu?

12.07.06, 10:14
Proszę Was o pomoc, opinię, radę co zrobić!
Otóż mój jeszcze mąż wyjeżdża w niedzielę do Czech do pracy. Nic więcej nie
wiem oprócz tego że będzie pracował w fabryce toyoty. I co teraz: rozprawa
alimentacyjna w toku, czekam, może lada dzień się odbędzie, i co jak się nei
zjawi. Wiem że być może to lepiej będzie dla mnie bo może sąd przyznać mi
tyle o ile wnosiłam , jednak jak je wyegzekwować z zagranicy. Mąż nie chce mi
podać ani adresu dokąd jedzie, ani nazwy firmy, nic. Wiem tyle ile tu
napisałam. W dodatku, w związku z rozpadem naszego małżeństwa, zabrał
samochód który kupiliśmy w trakcie małżeństwa, nie mamy rozdzielności
majątkowej i teraz schody. Powiedziałam mu że skoro wyjeżdża samochód ma stać
pod moim domem. A szanowny pan na to że woli go rozbić na drzewie niż mi go
oddać. I że upoważni mamusię do dysponowania samochodem. Czy jeśli wyjedzie i
samochodu nie odda, to co mogę: jechać z policją do mamusi i po prostu wziąść
i jeżdzić czy nie mam po takim upoważnieniu żadnych praw?
Poradźcie coś.
    • maheda Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 10:38
      A na kogo jest oficjalnie zarejestrowany samochód? Na niego czy na Was oboje?
      • majeczka2310 Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:02
        no niestety na niego.
        • tricolour No to masz odpowiedź. 12.07.06, 11:05
          Samochód jest na niego czyli jest jego. Alimenty wyegzekwujesz łatwiej niż w
          kraju, bo komornik tam pewnie sprawniej działa.
          Poza tym (o ile znam facetów) mąż będzie chcętniej płacił ze względu na możliwy
          wstyd w poważnej firmie. Skorzystaj z męskiej próżności.
        • tricolour Jeżeli nie masz rozwodu... 12.07.06, 11:11
          ... a nawet sprawy rozwodowej w sądzie, to jeżdżenie z Policją nic nie da.
          Prawnie jesteście małżeństwem, samochód ma właściciela, który pojechał nim do
          pracy. To jest wersja oficjalna i prawdziwa.

          Odwróć sytuację: gdyby tak łatwo zabierało się współwłasność małżeńską, to Twój
          mąż mógłby zrobić co chce z Twoją częścią.
        • maheda Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:13
          No to niesety trąbka.
          Myśmy też mieli samochód zarejestrowany na Eksa, od razu z niego zrezygnowałam.
          Trzeba by dochodzić przez sąd, a po co mi to?
      • scriptus Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:05
        Z samochodem jest jak z majtkami, w zasadzie jest to przedmiot osobistego użytku
        tej osoby, która go używa (owszem, bywa pewnie i tak, że samochodu używają dwie
        osoby na zmianę, wtedy jest trudniej). Upieranie się, że ponieważ się
        rozwodzimy, samochód ma stać opod domem, a my chodzimy piechotą, jest
        małostkowe. Jako przedmiot wartościowy samochód, który jest dorobkiem
        małżeńskim, na pewno wchodzi do "masy majątkowej", która podlega
        podziałowi.Jeżeli nie możecie się dogadać co do podziału majątku, zrobi to sąd,
        Najlepiej po prostu wezwać rzeczoznawcę, żeby określił wartość samochodu i
        następnie ustalić, co druga strona dostanie za połowę wartości samochodu,
        pieniądze, lub jakiś inny składnik majątku. Jeśli nie ma takiej możliwości, bo
        mąż nie ma pieniędzy, by spłacić połowę samochodu, można samochód sprzedać i
        kupić dwa tańsze.
        • majeczka2310 a jednak nie! 12.07.06, 11:11
          • scriptus Nie zrozumiałem, co chciałaś powiedzieć 12.07.06, 11:14
            Czy to, że samochód podlega, czy nie podlega podziałowi w przypadku rozwodu ??
          • majeczka2310 Re: a jednak nie! 12.07.06, 11:16
            sorry, za szybko poszlo!
            nie chodzi o podział, spłacanie itp. rzeczy.
            Tu działa par. 1 art. 222 o prawie własności. I niestety mylicie się. Samochód
            jest naszym dobrem wspólnym. I oboje mamy do niego takie same prawa bez względu
            na to na kogo jest zameldowany. A upoważnienie mamusi może sobie wsadzić.
            oczywiście jeśli się wszyscy uprzemy to sądy nas nie ominą, ale straszył mnie
            nie będzie.
            A jak się komornik dowie gdzie dokładnie on pracuje. I jeszcze jedno pytanie mi
            się nasuwa: czy np. W czechach jest coś takiego jak u nas dodatek rozłąkowy?
            Bo skoro jest nadal u nas zameldowany to np. będzie sobie pobierał dodatkową
            kasę a my tutaj końca z końcem nie będziemy mogły związać?
            • tricolour Ale Ty jesteś żoną... 12.07.06, 11:19
              ... i dopóki nią jesteś, to klapa.
              Ty masz prawo do auta i mąż ma prawo do auta. On ma więcej praw, bo tylko on
              jest w dowodzie rejestracyjnym. On może sprzedać auto, Ty nie możesz...
            • scriptus Re: a jednak nie! 12.07.06, 11:34
              Zgadza się, ale potrzebny ci jeest "wspólny" samochód??
              Samochody, to są przedmioty użytkowe przeznaczone do tego, by nimi jeździć.
              Potrafię sobie wyobrazić wspólne użytkowanie samochodu przez dwójkę ludzi,
              którzy potrafią się ze sobą dogadać, jednak fakt rozwodu świadczy, że nie
              potraficie. W związku z tym trzeba wymyślić sposób, jak dokonać bezkonfliktowo
              podziału "wartości" samochodu, a kto nim będzie jeździł, to mniej istotne,
              chyba, że chcesz samochód postawić pod domem i z satysfakcją patrzeć przez okno
              na swoją połowę. Tylko się nie dziw, jak w nocy ktoś wezmie "bejzbola" i tę
              twoją połowę porozbija, a mąż "nic o tym nie będzie wiedział". Równie dobry
              sposób podziału jest taki, że to Ty będziesz jeździć samochodem, a mężowi
              wypłacisz połowę jego wartości. Trzeba się tylko dogadać i dokonać uczciwego
              podziału...
          • majeczka2310 Re: a jednak nie! 12.07.06, 11:42
            Ja na ten samochód wzięłam pożyczkę z pracy i nietylko, on w tym samym czasie
            stracił pracę. Jeśli już to można przed sądem dowieść kto ma większy wkład w
            kupno tego przedmiotu. A mój mau działa z czystej złośliwości przeciwko mnie,
            na dodatek napiszę że wozi w tym aucie 2 foteliki dla dzieci o które nie mogę
            się doprosić. A ja jak widzę gliny to aż mi się podroby do serca podnoszą, bo
            dzieciaki przypięte tylko pasami. Oczywiście nigdzie daleko nie jeżdże, ale
            zawsze... On oczywiście tak następnym razem je przywiozę i tak to trwa kilka
            miesięcy. I tak jest ze wszystkim. No i oczywiście stwierdzenie: wolę rozbić na
            drzewie niż tobie oddać (samochód oczywiście). Do pracy nim nie jedzie.
            • malgog Re: a jednak nie! 12.07.06, 12:30
              ale pożyczka z pracy (czyli pewnie z kzp albo jakaś "remontowa") nie jest
              absolutnie żadnym argumentem, bo nie masz dowodu, że została wzięta na zakup
              samochodu

              chyba, że masz ale coś mi się wydaje, że to nie niewiele zmieni
        • ladyhawke12 Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:14
          Scri z samochod jest owszem skladowa majatku, ale moze jej maz zrobic tak jak
          moj ex, rozpieprzyc samochod, wzisc ubezpieczenie i udawac przed sadem ze
          samochod nigdy nie istnial, i wierz mi sad w moim przypadku samochodu nie uznal,
          przeciez wziete odszkodowanie i na nic moje tlumaczenia i papierki ze on odebral
          odszkodowanie a ja nic z tego nie dostalam, pare tys w plecy.
          • ladyhawke12 Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:19
            Na dobra sprawe do dzis nie wiem jak to PZU zrobilo ze jemu tylko wyplacili
            odszkodowanie , ja nie podpisywalam zadnej zgody, a samochod na nas oboje
            zarejestrowany wspolwlasnoc.
          • scriptus Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:22
            Takie zdarzenia świadczą o niskiej klasie człowieka. Próba oszukania
            współmałżonka / byłego współmałżonka, to bardzo niskie. To co piszesz, jest
            bardzo przykre, jednak trudno temu zapobiec, straty są podobnie jak przy
            włamaniu do mieszkania, gdzie wiesz, że okradł cię "gnój od sąsiadów z
            marginesu", ale nic nie zrobisz, bo co mu udowodnisz. Tym bardziej przykre,
            jeśli dotyczy człowieka, który był przyjacielem, małżonkiem, którego się
            kochało. Dlatego uważam, że dla dobra własnego ego lepiej stracić, niż
            doprowadzić do walki, w której może się zyska jakieś wartości materialne, ale
            straci się resztki szacunku dla byłego małżonka i dla siebie.
    • kasiar74 Re: alimenty, wyjazd i prawo do samochodu? 12.07.06, 11:32
      mysle ze w twojej sytacji bedzie potrzebny prawnik
      • brzoza75 Majeczko 12.07.06, 13:47
        witaj w klubie mam to samo ! z samochodem ale dochdzić będę i dochodzę w sądzie
        ponieważ sprzedał a ja nadal płacę kredytsad
        • majeczka2310 Re: Majeczko 12.07.06, 14:02
          dzięki, u mnie to samo, tylko że to kosztowne, czasochłonne i trudne.
          u mnie jest tak, że on twierdzi że zostawił mi mieszkanie (w kamienicy
          czynszowej - nie własnościowe tylko najem), graty, telewizor, lodówkę,
          komputer! I fiata 126p!!!! co powinno mnie zadowolić! I zadowala, pal sześć
          ten samochód, ale dlaczego po jego wyjeżdzie ma nim dysponować teściowa a nie
          JA i DZIECI! Tu mi sól w oku siedzi! a kredyt ja spłacam a nie teściowa i
          synalek!
          • brzoza75 Re: Majeczko 12.07.06, 14:12
            ja to załatwiam razem z rozwodem, Majeczko za jakie grzechy mam spałacać
            kredyt ? za ratę kredytu moja Mała mogłaby chodzić na angielski ja to tak
            rozpatruję , sprzedął , przehulał jego sprawa , prawo to prawo.
            • majeczka2310 Re: Majeczko 12.07.06, 14:20
              możesz mi napisac na priv jak to załatwiasz razem z rozwodem? bardzo Cię proszę!
              U mnie wygląda to tak, że postanowiłam najpierw zadbac o dzieci, tzn. alimenty
              na nie. Jak mi sąd przyzna, to za jakiś czas złożę pozew o rozwód. Ale na dzień
              dzisiejszy nie mam na to kasy a i nie chcę właśnie z powodu kredytów.
              • brzoza75 Re: Majeczko 12.07.06, 15:18
                oczywiście Majeczko napiszę smile
                • kurka_wodna2 Majeczko 12.07.06, 17:41

                  Nie awanturuj się na razie,siedź cicho.
                  A jak wyjedzie,pójdziesz i go sobie weźmiesz smile)
                  Najzwyczajniej-a teraz zdobądź klucze aby dorobić jakąkolwiek kopię...

                  Auto sprzedane bez zgody małżonka wraca do rodziny-tutaj tak samo,jest Wasz !!

                  A teściowa nawet nie spróbuje opierać się.
                  Jeśli jest wredna-to poczekaj trochę i zgłoś kradzież !!

                  Nie daj się,będziesz dzieci ciągać na piechotę??
                  • polly_s Re: Majeczko 12.07.06, 18:50
                    a w czym Ty wozisz dzieci przypięte tylko pasami aż Ci skóra cierpnie, w czasie,
                    gdy on ma foteliki w rzeczonym samochodzie i nie chce oddać?
                    • majeczka2310 Re: Majeczko 13.07.06, 08:46
                      Ja mam starego, ledwie jeżdżącego malucha!
                      A foteliki oddał wczoraj! sama się zdziwiłam jak przyszłam z pracy!!!!
                      Kontra jest o co walczyć, uwierzcie mi! Bo bym do niego spakowala i rower i
                      wózek i pół sklepu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja