pewnie taki wątek był...

12.07.06, 20:28
Jeśli był, prypomnijcie mi.
Moją przyjaciółkę mąż zdradza. Czy mogę/powinnam/muszę powiedzieć jej o tym?
    • tricolour Zapytaj przyjaciółkę :))) 12.07.06, 20:32
      Naprawdę uważasz, że należy mówić wszystko, co się wie?

      Zresztą byłabys pewna, że zdradza, gdyby zdradzał z Tobą albo w Twojej
      obecności. Lepiej nie mówić...

      smile))
      • daleko_do_siebie Re: Zapytaj przyjaciółkę :))) 12.07.06, 21:36
        Tri, Ty strasznie wszystko wiesz, nawet jak nie wiesz...
        Po to pytam, że pewności nie mam co zrobić.
        Przyjaźnimy się od lat, no wielu..
        Ona jest przedszkolanką, ale skończyła też drugie studia, mogłaby robić co
        innego. Nie chce. I kiedyś umówiła się ze swoim mężem, że tak będzie lepiej.
        Miała dużo czasu dla dzieci, dla domu. Dziewczyna - iskra, z fantazją, z
        pomysłami, ciepła.
        On pracował na ten dom - nie przeczę, ciężko. Najpierw u kogoś, potem dorobił
        się własnej firmy. W domu zawsze, od wieków, późnym wieczorem. Delegacje,
        rozjazdy. Parę lat temu coś zaczęło się psuć, ona podejrzewała zdradę. Minęło,
        do dziś nie wie czy podejrzenia były słuszne. Wrócili do jakiejś równowagi.
        Mniej więcej rok temu powiedziała, że coś chyba znów nie tak. Jej określenie
        "czuję, jakby był gdzieś conajmniej na księżycu". Rozmawiała z nim - powiedział,
        że nic się nie dzieje, że to tylko przemęczenie. Próbowała namówić go na
        terapię, stwierdził, że nie ma takiej potrzeby. Chodzi sama. I jakoś znika coraz
        bardziej, choć coraz bardziej się stara.
        Parę miesięcy temu do Krakowa przeprowadziła się moja kuzynka. Jej dzieci
        wyjechały do Anglii, poprosiły o pilnowanie mieszkania, znalazła pracę. To
        niewielkie, peryferyjne osiedle, odcięte od wielkomiejskiego gwaru, kameralne.
        Bywam u niej, często, często nocuję. Fajny kawałek Krakowa. Ogródek, długie
        nocne rodaków..
        Najpierw zauważyłam samochód. Jest charakterystyczny, niewiele takich. I
        rejestracja znana. Potem jego. Sysrematycznie. Codziennie. Przyjeżdża o piątej,
        szóstej, wyjeżdża o północy, czaem później, niewiele.
        To młoda dziewczyna, księgowa w jego firmie. Czasem jadą na krótko, na zakupy,
        czasem na dłużej - kino??? Potem znikają. Czy myślisz, że naprawdę przeglądają
        razem papiery????
        Nie wiem. Przyjaciółka mówi, że jej życie zrobiło sie jakieś takie "plastikowe",
        że nie wie gdzie jest. Nie pytałam, nawet hipotetycznie czy chciałaby wiedzieć.
        Może to minie. A może nie.
        Nie wiem czy chciałaby miec wybór?? Jeśli jej powiem - będzie musiała jakiegoś
        dokonać.
        Mam porozmawiać z nim?? Niby po co??
        Czy lepiej żeby było jak dotąd - "plastikowe życie", czy lepiej wiedzieć? Ja
        wolałabym wiedzieć - ale to nie ja.


        • kruszynka301 Re: Zapytaj przyjaciółkę :))) 12.07.06, 21:42
          Ja też wolałam wiedzieć - i miałam żal do innych, że mi nie powiedzieli o zdradzie, a też widzieli eksa w Krakowie. No cóż, dowiedziałam się od niego miesiąc później.
          Myślę, że przyjaciółka w końcu się dowie, i może mieć do Ciebie pretensje, że jej nie powiedziałaś.
          Ale - szczerze - nie zazdroszczę dylematu.
          • daleko_do_siebie Re: Zapytaj przyjaciółkę :))) 12.07.06, 21:55
            O tym też myślę. I o niej. Fakty, moim zdaniem są poza dyskusją.
            Interpretacja, niestety nie. On najwidoczniej nie ma zamaru niczego zmieniać -
            to w końcu już parę miesięcy, a jak donosi agencja ucho-oko nawet dłużej. W jego
            firmie wiedzą podobno wszyscy.
            Firma jest jego i brata. Z jakichś powodów (KRUS) bardziej brata. Dzieci dorosłe
            - poza alimentami. Czyli myśląc na zimno - ona zostaje na lodzie, kompletnie. Co
            lepsze?? Wielkie buuum, czy status qou? Tylko widzę jak sie męczy. I dzieci? Jak
            zareagują? I ja (na koniec)?
            • kruszynka301 Re: Zapytaj przyjaciółkę :))) 12.07.06, 22:03
              naprawdę nie wiem, ja przynajmniej byłam i jestem samodzielna, więc akurat u mnie było oczywiste rozstanie i rozwód, ale w takim przypadku - nie wiem.

              Różnie też może zareagować facet, kiedy się dowie, że żona wie o zdradzie - albo rzuci kochankę, albo żonę, albo, co jest najbardziej prawdopodobne, zaczną się bardziej kryć z kochanką..... W każdym z tych przypadków żona ucierpi, ale ona już cierpi, bo przeczuwa zdradę.....
        • viva46 Re: Zapytaj przyjaciółkę :))) 14.07.06, 16:11
          Zdradę sie czuje.Twoja przyjaciółka zapewne o niej wie i dlatego
          "znika".Sądzę,że boi się rozstania i dlatego nie robi nic co mogłoby do tego
          doprowadzić.Na terapię chodzi bo chce pomóc przede wszystkim sobie.Znam to z
          autopsji.Nie mów jej ale sprowokuj rozmowę.Może pogada o tym z Tobą?Wtedy byłoby
          jej lżej....A swoją drogą to anonimowo możesz zadzwonić do kochanki i powiedzieć
          jej parę słów.Może się przestraszy?Ja tak bym zrobiła.Zadzwoniłabym też do tego
          męża (anonimowo).Ciekawe jaka byłaby reakcja jego? Jestem taka przeciwniczką
          zdrady, że każdą zdzirę chyba nabiłabym na rynku na pal...
    • daleko_do_siebie Re: pewnie taki wątek był... 12.07.06, 22:13
      Na codzień jestem zdania, że lepiej stanąć na twardym gruncie. Na pewno JA bym
      tak wolała. Ale to ja, jestem samodzielna od zawsze chyba, nawet jak z kimś.
      Ale... Ich starszy syn ma 25 lat, młodszy o rok mniej. Nie wiem jak zareaguje
      ktoś, komu nagle unieważniono tyle zycia. Jak się pozbiera i jakim kosztem. Może
      ona akurat wolałaby po prostu tylko to przetrwać??
      • tricolour No więc widzisz, że nie ma prostej i jednoznacznej 12.07.06, 22:20
        ... odpowiedzi. Nikt Ci nie doradzi co masz zrobić z CZYIMŚ życiem i co bedzie
        dobre.

        • daleko_do_siebie Re: No więc widzisz, że nie ma prostej i jednozna 12.07.06, 22:23
          Ja sobie sama życzę żeby mię skleroza chwyciła była, szybko proszę...
          • gotyma nic bym nie powiedzila 12.07.06, 22:42
            sorry, ale jest takie moje zdanie, bo stracisz przyjacioke.
            z cala pewnoscia sama znajdzie dowody, wtedy ja wspieraj i pomoz przejsc najgorsze.

            bylam w takiej sytuacji, choc nie chodzilo o zdrade. powiedzilam, nie uwierzyla w prawde i nie
            mam kolezanki. uslyszalam tylko tyle, ze dolalam oliwy do ognia.
      • la.loba Re: pewnie taki wątek był... 12.07.06, 23:36
        wiesz jakie jest wyjscie? Mozna sprobowac tak:
        zorientuj sie jak czesto przyjezdza maż kolezanki do swojej kochanki, czy sa ta
        stale dni i godziny , chociaz miejwiecej, tak zeby bylo jak najwieksze
        prawdopodobienstwo spotkania go, potem popros przyjaciolke pod jakims pretekstem
        do tego domu ktorym sie opiekujesz. Niech sama zobaczy, a co z tym zrobi .....
        Zycze powodzenia w podjeciu trudnej decyzji
        • ak70 Sposobem 13.07.06, 07:56
          daleko... a spróbuj sposobem: zapytaj ją czy gdyby wiedziała, że mąż Cię
          zdradza, powiedziałaby Ci o tym? /nie wiem czy masz męża/partnera/kogoś z kim
          sie spotykasz, ale wydaje mi się, że obserwacja jej reakcji i odpowiedź na to
          pytanie mogą pomóc Ci w podjęciu decyzji/.
          ale to trudny temat... gdzies juz bylo o tym, ale nie moge znalezc smile
          • phokara Re: Sposobem 13.07.06, 09:55
            Temat byl przerabiany w watku "przyjazn - zdrada - lojalnosc". Brzoza wyszukala (dzielna
            dziewczyna!), wiec mozesz sobie poczytac.

            Tylko tak mi sie wydaje, ze pytanie o to, jak postepowac ze SWOJA przyjaciolka kompletnie
            obcych ludzi, jest lekka paranoja. Jesli ja naprawde znasz to sama bedziesz wiedziala najlepiej.
            Intuicja Ci podpowie. Przyjazn to nie sa teoretyczne rozwazania filozoficzne na zadany temat.
            Natomiast jesli to nie jest przyjazn tylko blizsza znajomosc - to odpusc sobie i nie mieszaj sie
            do czyjegos zycia.

            ps.
            Masz bardzo piekny nick.
            • ladyhawke12 Re: Sposobem 13.07.06, 13:11
              Jesli jest to prawdziwa przyjazn to powiedz, ale wczesniej naprawde sprawdz,
              mozesz zrobic tak jak kltos tu pisal zaprosic ja do tego mieszkania ktorym sie
              opiekujesz i niech sobie popatrzy przez okno. Jesli nie jest to przyjazn tylko
              kolezanka, to nie mow nigdy by ci tego nie wybaczyla, ty stracisz kolezanke.
            • daleko_do_siebie Re: Sposobem 13.07.06, 21:00
              Bardzo bliska przyjaciółka. Od podstawówki - a nasze dzieciaki kończą studia. To
              nie teoria, to "operacja na żywym organiźmie". Tylko jako żywy - organizm
              zmiennym jest. Te parę lat temu, kiedy był piewszy raz wiedziałam co zrobi jeśli
              to faktycznie zdrada. Rozmowa, pakowanie kolesia i rozwód. Ale ten kryzys minął,
              oboje mówili o drugiej szansie. Ona mu bardzo mocno po raz drugi zaufała. Teraz
              nie mówi o zdradzie, szuka innych przyczyn (w sobie też..), chodzi na terapię.
              Usiłuje z nim rozmawiać. A jak tak z boku patrzę to on te rozmowy traktuje z
              taką jakąś wyższością, ją jak nieporadnego przedszkolaka, nie radzącego sobie z
              prostym problemem.
              Mam ochotę dać mu w pysk..., są chętni???
              Zawsze byłysmy z sobą szczere, burzliwie bywało nie jeden raz.
              Nie akceptuję rozwiązań "znienacka ją tam zaprowadź", "podpytaj". To by była
              katastrofa i chyba tchórzostwo. Jeśli miałabym jej powiedzieć, powiedziałabym
              wprost, dowody później.
              Nie zrobię tu plebiscytu, nie podsumuję i nie wyciągnę większości. Ciekawią mnie
              argumenty, w swoich już biegam w kółko. A zwłaszcza argumenty tych, którym ktoś
              bliski powiedział - albo nie powiedział. Czy lepiej wiedzieć, nie wiedzieć, czy
              mają pretensje, że wcześniej próbowały coś naprawiać bez sensu.
              Strata przyjaciółki? I tak się głupio czuję, nie jestem szczera, już nasze
              stosunki są inne. Nie chcę jej robić krzywdy, a może robię, demiurgiem też byc
              nie chcę, a może jestem.
              Dojrzewam do rozmowy z nim. Potem to jeszcze raz przemyślę.
              • der1974 Re: Sposobem 13.07.06, 21:57
                Rozmowa z nim nic dobrego nie przyniesie. Po prostu będzie wiedział, że wiesz.
                I tyle. Czy to zmieni jego relację z Twoją przyjaciółką? Nie zmieni. Będzie się
                lepiej ukrywał. Chcesz pomóc to zrób jakieś zdjęcia, zanotuj kiedy przyjeżdża.
                A potem przemyśl jeszcze raz. A jak nie wiesz co robić to nie rób nic.
                • daleko_do_siebie Re: Sposobem 13.07.06, 22:21
                  Czy ja wiem?
                  Lepiej się ukryć trudno, w mieście ktoś ich zobaczy, mogą wyjeżdżać, ale tak, u
                  niej jest im najlepiej. Jeśli wiem kto, nietrudno będzie znaleźć.
                  Zdjęcia mam.. smile Z cyfry, z dobrą rozdzielczością, porządnym datownikiem.
                  Pomyślałam o tym kiedyś - skasować zawsze można.
                  A rozmawiać z nim zawsze umiałam - i zaprzyjaźnieni byliśmy wszyscy.
                  Chciałabym wiedzieć co zamierza, co myśli. Zaszkodzic to już nikomu nie zaszkodzi.
                  • tricolour Jakie masz intencje? 13.07.06, 22:56
                    Czy chcesz powiedzieć to z obowiązku względem przyjaciólki i mieć czyste sumienie?
                    Czy chcesz ratować małżeństwo?
                    Jaki cel Ci przyświeca, by wtrącać się w cudze sprawy.
                    Jaki cel chcesz osiągnąć?
                    • daleko_do_siebie Re: Jakie masz intencje? 13.07.06, 23:21
                      Nie uważam "nie wtrącania się" za nienaruszalną zasadę. Nie tędy droga, a i
                      przegięcie w żadną stronę nie jest dobre. Gdybym była tylko "wtrącalska"
                      powiedziałabym już dawno, pewnie z satysfakcją smile).
                      To jest przyjaźń, a dla mnie to oznacza szczerość.
                      I NIE napisałam, że chcę jej powiedzieć. Napisałam, że myślę CZY.
                      Jeśli to sobie poukładam to sumienie nie ma nic do tego. Każdy dylemat polega na
                      tym, że nie miewa jednoznacznie lepszego i jednoznacznie gorszego wyjścia. Chyba
                      nie byłby dylematem?
                      Uważasz, że jakiś mój wybór uratuje małżeństwo? Tzn. co? Formalny związek
                      (jest), czy ten "plastikowy świat", o którym ona mówi, a on robi?


                      • tricolour No właśnie... 13.07.06, 23:27
                        ... szczerość. Dla mnie szczerość nie oznacza, że mówię wszystko co wiem tylko
                        odpowiedzam szczerze gdy mnie zapytają.

                        Zresztą jest to szkolny "problem": jak podjąć decyzję, by nie ponosić
                        konsekwencji, a tak sie nie da. Mówiąc inaczej: co byś nie zrobiła, to zrobisz i
                        tak źle...

                        Dlatego (moim zdaniem) nic nie robić w cudzej sprawie, a Ty postąpisz jak
                        zdecydujesz.
                        • daleko_do_siebie Re: No właśnie... 13.07.06, 23:36
                          Szczerość tylko w odpowiedzi?? To pół szczerości.
                          Nie pytałaś mnie więc Ci nie powiedziałem. Strasznie pokrętne.
                          A w cudzej sprawie niejednokrotnie musisz coś zrobić. Wybrałeś "splendid
                          isolation" czy żyjesz wśród ludzi?
                          • tricolour Żyję wśród ludzi, szanuje ich prywatność... 13.07.06, 23:43
                            ... i pragnę szacunku dla swojej prywatności i odmienności.
                            Jeżeli ja mam inne zdanie, to mnie nie atakuj i nie ciągnij na swoją stronę,
                            tylko wczytaj sie w moje argumenty (jeśli Cie interesują) i PODEJMIJ DECYZJĘ.
                            Tak albo siak.

                            Mamy różne punkty widzenia, bo Ty uważasz, że "w cudzej sprawie niejednokrotnie
                            musisz coś zrobić", a ja uważam, że w cudzej sprawie MOGĘ coś zrobić, jeżeli mam
                            na to zgodę zainteresowanej osoby.

                            Gdybym wybrał "splendid isolation" to bym wcale z Tobą nie gadał.

                    • daleko_do_siebie Tri, jeszcze jedno 13.07.06, 23:30
                      Ona w tej chwili chce walczyć o ten związek, po to terapia, po to rozmowy. Nie
                      wiem czy można o coś walczyć nie wiedząc jak jest i z czym się walczy. I nie
                      wiem czy później takiej walki się nie żałuje. Spróbuj może złapać owcę, nie
                      wiedząc, że jest wilkiem..
                      • tricolour Jest za dużo dylematów... 13.07.06, 23:37
                        ... za dużo niewiadomych, za dużo cierpienia, kłamstw itp.

                        Nie odważyłbym sie na poinformowanie przyjaciółki o takiej sprawie.
                        • ladyhawke12 daleko_od_siebie 14.07.06, 08:00
                          Ja bym powiedziala, jest Ci bliska i chyba poza Toba i dziecmi nie ma nikogo, To
                          bedzie bardzo trudne dla Ciebie, ale jestes silna kobieta,ja bym powiedziala, i
                          nie ma to nic wspolnego z mieszaniem sie w cudze sprawy, ona nie jest obca
                          osoba, takie przyjaznie sa czasami blizsze niz rodzina. Komu Ona ma zaufac skoro
                          Ty ja oszukujesz, kto jej pomoze jak bedzie jej ciezko a Tobie nie bedzie mogla
                          juz ufac. Oczywiscie mozna schowac glowe w piasek i udawac ze nic sie nie stalo,
                          ale czy to napewno o to chodzi.
                          • phokara Re: daleko_od_siebie 14.07.06, 10:12
                            W pelni sie zgadzam z Ladyhawke.
                            Nie wyobrazam sobie, ze przyjaciel by mi o tym nie powiedzial, w dodatku widzac jak sie
                            miotam i szarpie walczac o walacy sie zwiazek. Dane, ktore masz moga sprawic, ze nie bedzie
                            to walka z wiatrakami, albo przynajmniej wiadomo bedzie co to za wiatraki.
                            Gdyby za jakis czas prawda wyjdzie na jaw - to ja na miejscu Twojej przyjaciolki poczulabym sie
                            totalnie wystawiona do wiatru - i przez meza i przez Ciebie. Jak ostatnia frajerka... Ale to moje
                            zdanie i sadze, ze najblizsi przyjaciele je znaja. Po prostu wole wiedziec. Czy Twoja przyjaciolka
                            woli znac prawde - powinnas wiedziec Ty.
                            • egretta_alba Re: daleko_od_siebie 14.07.06, 11:50
                              Strasznie trudna sprawa - i kazda decyzja przynosi pewne straty. Ja bym chyba
                              też najpierw pogadała z facetem w trybie -wiem co robisz i sorry, jaki jest
                              twój pomysł na złatwienie tej sprawy? Z jasną sugestią,ze nie jest ci
                              przyjemnie w tym uczestniczyć, ale nie zamierzasz go kryć, bo to ona jest twoją
                              przyjaciółką, a nie on. I niech on teraz kombinuje co zrobić.
                              Do TRi - tri powiedz sam gdybyś miał kogos bardzo bliskiego, komu bardzo ufasz:
                              przyjaciela, albo brata, siostre, ojca np. i oni wiedzieliby,ze twoja zona cię
                              oszukuje, ale by ci nie powiedzieli, a ty potem doowiedziałbyś się -jak byś
                              zareagował? A gdybyś ty wiedział o oszukiwaniu kogoś bliskiego: brata, siostry?
                              NIc byś nie zrobił?
                              Zasada nie wtrącania się - nie zawsze jest oczywista myślę.
                              --
                              Potrzebujesz porady psychologa - napisz na porady@udr.inet.waw.pl
                              Odpowiada psycholog z SPPP Uniwersytet dla Rodziców
                              • daleko_do_siebie Re: daleko_od_siebie 14.07.06, 13:18
                                Umówiłam się z szanownym (mało)kolegą. Jakieś nikłe prawdopodobieństwo jest, że
                                to tylko zauroczenie i on właśnie z tego wychodzi smile). Nie wygląda na to - za
                                długo to trwa, to właściwie drugi dom, może nawet pierwszy. Nie odpuszczę mu,
                                jestem uodporniona i typowe wykręty nie przejdą. Po rozmowie zobaczę. Powiem
                                jej, jeśli wyjdzie, że to coś poważnego, a jemu podwójne życie odpowiada.
                                Nie ma wyboru według mnie. Jeśli moja przyjaciółka zechce walczyć - niech walczy
                                ze zdradą, nie z urojeniami, będę ją wspierać, to jej życie. Jeśli nie zechce -
                                też będę ją wspierać.
                                Jeszcze do Tri - przyjaźń oznacza też trudności i próbę przejścia ich razem. Ona
                                ma prawo do własnej decyzji, ale ma prawo podejmować ją na podstawie przesłanek
                                prawdziwych. Ja czułabym sie oszukana gdyby ktoś z przyjaciół nie powiedział mi,
                                że partner "już nie ze mną", że moje dziecko bierze narkotyki, że moja mama
                                kradnie w sklepach, ...dopowiedz sobie sam.
                                Od chodzenia na imprezki, wspólnego kina, niedzielnych wypadów ma się (też)
                                koleżanki i kolegów. Od życia - ma się przyjaciół.
                                • agash4 Re: daleko_od_siebie 14.07.06, 15:43
                                  Ja mialam kolezanke w poprzedniej pracy i ewidentnie maz ja zdradzal. Szkoda mi
                                  bylo dziewczyny, bo miala problemy z koncentracja, byla spieta nerwowa,
                                  wybuchowa i widzialam jak sie wypala. Znalam tez jej sytuacje w domu. Ona po
                                  prostu "borykala" sie ze wszystkim sama (dom, dziecko, zarabianie), a maz
                                  mial "500 rodzajow hobby": lowienie ryby, polowania, kolko motoryzacyjne,
                                  zjazdy weekendowe, itd. I zaczelam jej opowiadac swoje doswiadczenia (zeby ja
                                  naprowadzic na wlasciwe przyczyny jej problemow) ale ona nic. Pozyczylam jej
                                  ksiazke "przegryzc dzdzownice" Grocholi i nic. Ona NIE chce po prostu tej
                                  prawdy znac .... jeszcze ... moze jeszcze ma sile walczyc ... Szanuje to, jesli
                                  taki jest jej wybor.
                                • viva46 Re: daleko_od_siebie 14.07.06, 16:31
                                  Boje się,że teraz on będzie sie świetnie kamuflował( u mnie tak było) i nikt go
                                  nie nakryje..... No chyba,że się rozstaną.Ale na mój gust to ona nie chce
                                  rozstania.Boi się tak jak ja się bałam.Gdybym była w jej sytuacji odeszłabym ale
                                  moje dzieci były w wieku dojrzewania i nie mogłam im tego zafundować.W końcu
                                  ojciec tez powinien wiedzieć,że ma dzieci.... Mnie terapia pomogła o tyle,że
                                  przestałam go kontrolować i zaczęłam żyć własnym życiem ( no nie tak do końca),
                                  zaczęłam dorabiać prywatnymi lekcjami i nie interesowało mnie o której
                                  wraca.Chyba już mu przeszło...Ale ja pamiętam.... Czekam jak młodsze dziecko
                                  skończy studia....
                                  • kurka_wodna2 daleko_od_siebie 14.07.06, 16:49
                                    1/Uważam,że narażasz swoją przyjaciółkę na wszelkie paskudztwa włącznie ze
                                    śmiertelnymi.
                                    2/Nie musisz jej mówić bezpośrednio,pomyśl też o swojej przyjaźni.
                                    Jeśli chcesz jej pomóc-zrób dobrym aparatem ich fotki, jego fotki na osiedlu,co
                                    tylko się uda zebrać i jej wyślij listem poleconym .
                                    3/Daj przyjaciółce szansę na uczciwe zakończenie tej historii,jeśli sama
                                    zdecyduje-czy z orzekaniem o winie,czy za obopólną zgodą.
                                    4/Mnie nikt nie pomógł,wiedziałam o drugim życiorysie a nie mogłam udowodnić...
                              • tricolour Do Egretty... 14.07.06, 17:30
                                Widzisz - mam kilkoro bardzo dobrych znajomych i kilkoro przyjaciół (sami
                                faceci). Jednemu z nich powiedziałbym na pewno, bo wiem, że facet to zniesie i
                                właściwe postąpi.
                                Drugiemu nie powiedziałbym wcale, bo mógłby skoczyć z mostu na łeb... i wiem
                                też, że nie miałby do mnie pretensji gdyby sprawa się wyświetliła, a ja
                                milczałbym jak grób.
                                • egretta_alba Re: Do Egretty... 21.07.06, 14:12
                                  Zgadzam się,że to czy powiedzieć czy nie, zależy także od tego co wiesz o danej
                                  osobie: jej stanie psychicznym, odporności, podejściu do życia. Ale zasada ta
                                  wpisuje się w stawianą przeze mnie wcześniej tezę,że nie wtrącanie się nie jest
                                  regułą bezwzględną.
        • sonrisa3 Re: pewnie taki wątek był... 21.07.06, 18:47
          Nigdy w życiu nie naraziłabym przyjaciółki na takie "miłe" widoki. Co innego
          słyszeć o zdradzie, co innego zobaczyć na włąsne oczy jak mąż z inną panią zyje
          drugim życiem. Bardzo to okrytny sposób uświadamiania przyjaciółki.
          Nie wiem co bym zrobiła. Chyba bym ją przy byle okazji pociągnbęła za język,
          czy ona chciałaby wiedziec. sa takie, które wolą nie wiedziec. Sama piszesz, że
          ona czuje zdradę. jesli chcialaby wiedziec, to naprawdę sa sposoby, żeby tę
          wiedzę zdobyc. widocznie ona nie chce.. Możę chce przeczekać aż jemu minie, tak
          jak poprzednim razem. Byc może to jej sposób na popradzenie sobie z tym, bo
          wie, że jełli będzie miała faktyczne dowody, jesli ktos oprócz niej będzie
          wiedział, to będzie musiała jakoś zareagować.
          Druga rzecz - jesli to Twoja przyjaciółka, to jego też dobrze znasz. Powiedz mu
          co wiesz, może przestraszy się konsekwencji i przerwie romans.
          Do dziewczyny bym nie dzwoniła. Co to da? jesli to taki typ, że zdradza co
          jakiś czas (pisałaś, że już raz było silne podejrzenie zdrady) to nawet jak
          odgonisz jedną, to on poszuka drugiej.
    • czekolada72 Re: pewnie taki wątek był... 21.07.06, 14:27
      Wiesz, ja bym chciała, zeby mi przyjaciele, czy tez znajomi powiedzieli wtedy,
      ze ex ma kochanke, wciagneli do autka, zawlekli, pokazali na tacy - moze to
      swoisty egoizm, lenistwo przeze mnie przemawia? Ale tak, chciałabym!
      Co bardziej - mialabym zal do nich, ze wiedzieli i nie powiedzieli.
      Jezeli znasz tego meza na tylle, zeb z nim pogadac - to moze faktycznie najpierw
      z nim rozmowa, a potem ewentualna z przyjaciołka.
      • daleko_do_siebie Re: pewnie taki wątek był... 22.07.06, 13:53
        Jak ochłonę to może bez uzywania wiadomych wyrazów napiszę co usłyszałam. Na
        razie - więcej z zerami nie rozmawiam.
        • ladyhawke12 daleko 24.07.06, 08:18
          Wlasnie sie zastanawialam i jak poszlo, strasznie nie przyjemna sytuacja.
          • samosia75 No i?? 27.09.06, 23:49
            Śledziłam ten wątek kiedyś. Jak zakończyła się ta sprawa??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja