jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja....

21.07.06, 13:23
pierwszy raz jestem na tym forum. Ale muszę zapytać Was czy coś złego jest w
tym, że jeszcze nie rozpoczęła się proces a ja zauroczony jestem w kimś innym
(dziewczyna po rozwodzie). Fatalnie się czuje wobec obecnej żony. Rozwód ma
być nie dlatego że zdrada ale że tzw. Niezgodność charakterów po ponad 10
latach wspólnego życia przed i po ślubie. Szanuje moją obecną żonę ale to nie
miłość już. Co jeszcze głupie to tak naprawdę z tą nowąosobę jeszcze nic mnie
nie wiąże gdyż boje się nawet z nią ten temat poruszać. Bo bardzo zależy mi
na niej a boje się że ona tego nie będzie chciała (już raz się sparzyła).
Ludzie mętlik w głowie.
    • 374.4w Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 13:33
      nord10 napisał:

      > czy coś złego jest w
      > tym, że jeszcze nie rozpoczęła się proces a ja zauroczony jestem w kimś innym
      > (dziewczyna po rozwodzie).

      nie, to przecież takie fajne.

      A poważnie. Jesteś nadal żonaty, żeby w trakcie rozwodu nie okazało sie, że
      rozpad przez Ciebie, bo masz nową kobietę.
      Różne działa są wytaczane w Sądzie.

      • nord10 Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 13:48
        Własnie jestem nadal żonaty. Ale co robić czy otwarcie z nową kobietą mówić o
        tym co do niej czuje. Przecież ona wie że ja mam żone jeszcze i nadal jeszcze
        mieszkam z żoną?? A do tego jest działa które faktycznie mogą zostać wytoczone
        przeciwko mnie. I lojalność wobec obecnej żony. To też jest ból
        • 374.4w Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 13:53
          nord10 napisał:

          >
          >
          > I lojalność wobec obecnej żony. To też jest ból


          To dlaczego chcecie sie rozwodzić? Chłopie kombinujesz. Jedno jeszcze trwa, a Ty
          juz chcesz kolejne
        • maheda Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 13:54
          To się wyprowadź.
          Dlaczego tego nie zrobisz?
          • nord10 Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 14:03
            I tu chyba jest pies pogrzebany. Chcę być w porządku do końca tzn. dopóki
            sprawa rozwodowa się nie zakończy.
            Dlaczego się rozwodzimy- "Niezgodność charakterów". Wiem bzdura ale dotykająca
            większość z nas. Po prostu nie da się dalej żyć.
            Dlaczego nie wyprowadzam? Mam gdzie ale jestem tam obcy. To są moje tereny i
            mam tu pełno znajomych z którymi teraz spędzam dużo czasu żeby nie myśleć za
            dużo o tym co było.
            • 374.4w Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 14:06
              nord10 napisał:
              Chcę być w porządku do końca tzn. dopóki
              > sprawa rozwodowa się nie zakończy.
              >

              i tu chyba sam sobie odpowiedziałeś na postawione pytanie...
            • sinsi Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 14:13
              czyli jak wiekszosc facetow-d... (piii..piiii..piii) czekasz do oporu, zeby z
              jednego wygodnego mieszkanka wymoszczonego przez zone przeniesc sie do drugiego
              wygodnego mieszkanka wyszykowanego przez inna kobiete. bo ryzyko zycia na wlasny
              rachunek cie przerasta, misiu - pysiu, trzeba by sie zmierzyc z samym sobą.
              wiec z laski swojej nie pieprz tutaj o swojej lojalnosci wzgledem zony, bo nie
              ona tu gra glowna role.
              • phokara Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpocze˛ty a ja. 21.07.06, 15:27
                Sinsi madrze gada... z bolem to mowie, bo mnie takie fakty wpedzaja w depresjonizm, ale coz.

                Cos Ci napisze bohaterze.
                Nie wyjezdzaj z deklaracjami uczuciowymi do nowej damy, tylko najpierw zalatw swoje sprawy
                domowe - SAM. Bo to jest Twoj klopot a nie nowej kobiety. Jak Ci na niej zalezy, to naturalnym
                odruchem jest chec chronienia jej przed praca 'na rzecz Twojej przeszlosci' a nie wplatywanie w
                historie z zalozenia mocno podejrzana. Najpierw zagrab wlasne podworko, a potem dopiero
                zapros do ogrodka nowa milosc, a nie z miejsca 'w lapy grabie' i pozamiatajmy razem, to nam
                szybciej pojdzie. Wygodna filozofia i z 'natury' bardzo meska, ale tak naprawde to swiadczaca o
                katastrofalnie cienkim charakterze. Nie kazda kobieta (zwlaszcza taka 'po przejsciach') chce byc
                z cieniasem. Wystarczy, ze juz jednego w zyciu przerobila. Serio to pisze.
                • gotyma Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpocze˛ty a ja 21.07.06, 15:57
                  zakladajac, ze masz klarowne zamiary, a mozemy to zakladac, zabierz sie do rzeczy jak najszybciej.
                  oszczedz swojej nic niewinnej zonie i sobie rowniez traumy dlugiego rozstania. zdecydowanie i
                  konkretnie dzialaj. im szybciej podejmiesz decyzje, tym szybciej ona rowniez dojdzie do siebie (bo
                  bedzie miala po czym) i moze sobie kobitka ulozy zycie.
                  • gotyma Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpocze˛ty a ja 21.07.06, 16:01
                    a i jeszcze jedno, na Twoim miejscu jednak bym zdecydowala sie na tzw. wybadanie gruntu Twojego
                    Zauroczenia. moze Ty chcesz zmieniac dla niej cale zycie, a Zauroczenie wcale nie jest tym
                    zainteresowane?
        • sinsi Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 14:07
          ten watek to chyba podpucha
          ale jesli nie, to powiedz mi nord czy z zona to juz ustaliles ten rozwod czy
          tylko jego koniecznosc wymysliles dla wlasnego komfortu a ona jeszcze nie wie? i
          od kiedy zamierzacie jednak nie byc razem skoro czekasz z wyprowadzka az sad ci
          nakaze? he?
    • tricolour Co to jest "niezgodność charakterów"? 21.07.06, 21:14
      Proponuję wysilić nieco mózgownicę jak wchodzisz na nasze forum... nabrać odwagi
      i powagi, pisać do rzeczy.
    • der1974 Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 21.07.06, 23:39
      Zaraz zaraz, jakby facet taki cyniczny był to by się nie pytał nikogo o swoją
      sytuację tylko działał na dwa fronty. Ja myślę, że ma mętlik w głowie. Ale
      faktem jest, że lepiej by było zamknąć jedną sprawę a potem zaczynać inną.
      Jednak to jego wybór jest.
      • tricolour To może jak ma mętlik w głowie... 22.07.06, 10:20
        ... to niech nie zabiera się za kobiety? Może lepiej do jakiegoś psychologa
        niech pójdzie?
        • gotyma Re: To może jak ma mętlik w głowie... 22.07.06, 10:32
          Tri, ale kazdy z nas tu trafil dlatego, ze kiedys mial lub ma metlik w glowie...

          nie odstraszaj ludzi!
          • tricolour Owszem... 22.07.06, 12:35
            ... ale posiadanie mętliku w głowie nie jest żadnym usprawiedliwieniem dorosłego
            człowieka, który żonę jeszcze ma, a kochankę już ma i nie wie co z tym całym
            zwierzyńcem zrobić.

            smile
            • a.niech.to Re: Owszem... 22.07.06, 20:36
              Żona była pierwsza, więc ją powinien odpuścić.
          • tricolour Ja nie straszę, by odstraszyć... 22.07.06, 12:37
            ... tylko traktuje dorosłe osoby rzeczowo. To rzeczywistość, którą sami tworzymy
            jest straszna...
            • gotyma Re: Ja nie straszę, by odstraszyć... 22.07.06, 13:17
              Tri dobrze gadasz i zgadzam sie z Toba. ja tylko inaczej niz Ty zrozumialam ten post. nie
              odebralam jego slow, ze ma kochanke. zrozumialam, ze jest zauroczony... to zupelnie inaczej
              brzmi i co innego znaczy.
              ja tez jestem teraz kims zauroczona i co z tego! wiem dobrze, ze kochania z tego nie bedzie,
              dlatego moze inaczej to rozumiem.
            • a.niech.to Re: Ja nie straszę, by odstraszyć... 22.07.06, 20:39
              tricolour napisał:

              > To rzeczywistość, którą sami tworzym
              > y
              > jest straszna...
              Ta powaga się kiedyś obróci przeciwko Tobie...a niby taki mądry facet, choć
              strasznie zasadniczy.
            • a.niech.to Re: Ja nie straszę, by odstraszyć... 22.07.06, 21:16
              Przepraszam. Przeżywam dramat małżeński i rozkład wszystkich trzech więzi, stąd
              moja agresja i niekontrolowana złośliwość. Nie bierz sobie do serca.
              • tricolour Nie wziąłem. 23.07.06, 14:44
                Życzę Ci rozwiązania wszystkich problemów i trosk.

                smile)
    • der1974 Re: jeszcze proces rozwodowy nie rozpoczęty a ja. 23.07.06, 00:20
      No i facet się przestraszył. Ale to jego sprawa.
      • gotyma jak sie nie zna... 23.07.06, 10:37
        naszego tyrana Tri, to mozna sie rzeczywiscie jego bac lub do niego zrazic. nic dziwnego, ze
        facet sobie odpuscil big_grin

        Tri nawet nie wiesz jak kiedys za dawnych czasow (bezecny, bursztynowe, marta.sama czy tez
        india-ludzie gdzie wy?) mnie wkurzales!!! a potem to bardzo polubilam ten Twoj inny sposob
        myslenia big_grin
        • kasiar74 Re: jak sie nie zna... 23.07.06, 11:08
          ja tez do nich należałam teraz już nie wkurzam tylko przygladam z ciekawościa
          badacza przyrodywink
        • tricolour To nie jest takie proste... 23.07.06, 15:01
          ... i jednoznaczne, że siedze sobie tutaj i z lubością dowalam każdemu, który
          myśli inaczej. Często, kiedy wróce do swoich wypowiedzi sprzed kilku dni, to
          czuję zażenowanie i wstyd, że napisałem takie rzeczy. I nie dlatego, że są one
          nieprawdziwe (w moim rozumieniu) ale dlatego, że wychodzi ze mnie okrutnik. Nie
          jest moim zamiarem bycie okrutnym w celowy sposób, bo sadystą nie jestem. Po
          prostu niektóre wypowiedzi są takie "dziwne", że sam dla siebie muszę zająć
          bardzo klarowne stanowisko albo nic nie pisać wcale.

          Bardzo często zastanawiam się, czy w ogóle wysłać jakiś niemiły post, ale
          decyduję się na to, bo w życiu spotykamy różnych ludzi - jedni nas przytulą i
          pocieszą, co jest potrzebne. Drudzy postawią brutalnie na ziemi i to też jest
          potrzebne. Nigdy nie wiadomo, co do nas przemówi - kij czy marchewka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja