Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie

26.07.06, 16:38
A co powiecie na taką historię? Coś w naszym związku się wypaliło, a ja
poznałam kogoś innego i bardzo go kocham. Chcę rozwieść się z mężem i założyć
rodzinę za granicą. Ponieważ mam jednak szacunek dla swojego męża i naprawdę
nie mogę powiedzieć o nim złego słowa (to we mnie się coś wypaliło i już
dłużej tak nie mogę), chcę wziąć winę na siebie składając wniosek i poprosić
o jak najszbszy termin rozwodu. Jak myślicie, ile czasu to zajmie? Z rozprawy
pojednawczej rezygnujemy.
    • majka035 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 26.07.06, 16:53
      Od marca nie ma juz rozpraw pojednawczych. Jak się dogadać to wystarczy jedna
      rozprawa i już. Gorzej z terminami.
    • tricolour Tak się nie da... 26.07.06, 17:09
      ... nie możesz być stroną inicjująca rozwód ze swojej winy. Zreszta jak to sobie
      wyobrażasz? Twój mąz to przedmiot?
      • gosza26 Re: Tak się nie da... 26.07.06, 17:21
        Nie możesz występująć o rozwód ,wnieść o orzeczenie Twowj winy. Porozmawiajz mężem przed moze dojdziecie wspólnie do jakiś wniosków.
        Nic nie piszesz czy macie dzieci, bo jesli tak to jeśli chcesz wyjechać zagranicę to tymbardziej bez rozmowy się nie obejdzie. Nie mówiąć o tym,że mąż musi wyrazieć zgodę na wyjazd dziecka.
    • tricolour A co powiemy na taką historię? 26.07.06, 17:28
      Że ta kobieta to gówniara jeszcze i nie powinna brać się za małżeństwa.
      Stanowczo za wcześnie dla niej na odpowiedzialność, lojalność itp...
    • majkel01 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 26.07.06, 18:16
      Pojednawczych nie ma jak zauwazyl ktos wyzej.

      Lepiej bedzie jesli zlozysz bez winy a jesli maz zazada winy wtedy wezmiesz ja
      na siebie.
      Przepis prawa jest taki:

      Art. 56 kodesku rodzinnego i opeikunczego
      § 3. Rozwód nie jest również dopuszczalny, jeżeli żąda go małżonek wyłącznie
      winny rozkładu pożycia, chyba że drugi małżonek wyrazi zgodę na rozwód albo że
      odmowa jego zgody na rozwód jest w danych okolicznościach sprzeczna z zasadami
      współżycia społecznego.

      Tak wiec jesli ty wystapisz o rozwod z wlasnej winy a maz sie na to zgodiz
      bedzie rozwod z twojej winy. Jesli jednak sie nie zgodzi nie dostaniecie wowczas
      rozwodu. Bezpieczniej jest wiec bez winy a pozniej najwyzej uznac swoja i po
      sprawie.
      • dominia27 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 26.07.06, 19:00
        Dzięki. wiem, że jestem niedojrzała i nie powinnam byla wychodzić za mąż.
        Dzieci nie mamy - na szczęście.
        • dwujka Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 26.07.06, 20:19
          Tri - chyba dobrze, że ma świadomość, że się pomyliła zanim mają dzieci, niż ma
          tkwić w tym związku, unieszczęśliwiając siebie i męża?
          Mąż w takiej sytuacji też ma sznase na szczęśliwe ułożenie sobie życia z kim
          innym.
          • tricolour Oczywiście - bardzo dobrze... 26.07.06, 20:49
            ... że złodziej ma świadomość, że kradnie, a morderca, że zabijanie jest be. To
            jest bardzo ważna świadomość szczególnie wtedy kiedy złodziej dalej chce kraść,
            a morderca zabijać.

            Bo nasza koleżanka juz się zakochała i znów chce się żenić...

            A Twoje zdanie, że DOBRZE dla męża jest gdy żona go opuszcza, bo może chłop
            ułoży sobie życie jest manipulacją i próbą odciągnięcia uwagi od swojego
            niegodziwego czynu...

            Wiesz co... w sumie gdybym Cię zgwałcił w ciemnym lesie, to powinnaś się
            cieszyć, bo mogłabys trafić na gorszago gwałciciela... (np. niedomytego).

            tongue_outPP
            • 1madzia Re: Tri, co Ci po głowie chodzi? 26.07.06, 21:05
              Chyba za baaardzo odpocząłeś smile
              • tricolour Mnie zawsze to samo chodzi po głowie... 26.07.06, 21:12
                ... żeby widzieć właściwy porządek rzeczy.

                Czyli jak babka chce sie rozwodzić, bo znalazła sobie innego amanta, to niech
                nazywa rzecz po imieniu, a nie kręci, że mąż też "skorzysta".
                • 1madzia Re: Pytanie dotyczyło poetyki opisowej 26.07.06, 21:25
                  Moje zdziwienie wynikało z zastosowanych przez Ciebie tropów
                  semantycznych: "złodziej gwałci mordercę w ciemnym lesie".
                  Skąd się biorą takie skojarzenia na urlopie? Czy to kwestia nieodpowiedniej
                  diety - mięsko zwęgliło się na grilu, czy program wypoczynku zbyt ekstremalny?

                  Co do meritum sprawy autorki wątku, to podzielam Twoje zdanie, ale włącz do
                  jadłospisu wiecej świeżych warzyw i owoców.
                  • tricolour Ja nie jestem na urlopie... 26.07.06, 21:30
                    ... ale przyznaje sie (i przyznałem od razu wcześniej), że napisałem wątek, z
                    którego wynikało, że już już wyjeżdżam na wakacje. A wyjeżdżam w najbliższa
                    sobotę...

                    A moje tropy biorą sie z głowy i nie cenzuruje zbytnio swoich skojarzeń. Myslę,
                    że warzywa niewiele tu zmienią, no chyba, że sfermentowane... to na pewno.

                    smile
            • dwujka oj tri 26.07.06, 21:15
              Straszny choleryk z Ciebie i chyba własne doświadczenia tak Cię zaperzają.

              Ja nie jestem założycielką wątku, a ode mnie mąż odszedł, a nie ja od niego,
              więc nie myl osób.
              I piszę ze swojego punktu widzenia, bo skoro mąż powiedział mi po kilkunastu
              latach, że od dawna mnie nie kocha, to po okresie bólu i rozpaczy zaczęłam
              myśleć:"czemu w takim razie nie odszedł wczesniej? Miałabym wiecej szans na
              ułożenie sobie życia, gdy byłam młodsza".

              To takie strasze? Takie manipulanckie? Porównywalne do gwałtu?
              Może czasem, zanim coś napiszesz - wypij szklankę wody albo idź na spacer?
              • tricolour Mowy nie ma... 26.07.06, 21:18
                ... żebym pił szklanke wody zamiast... smile)

                Nie jestem cholerykiem, moje doświadczenia rozwodowe sa inne i strasznie stare,
                bo sprzed 10 lat. Piszę zjadliwe posty, bo lubie używać żywego języka, lubię
                polemikę...
                • dwujka Re: Mowy nie ma... 26.07.06, 21:23
                  Oki triwink Seks jest zdecydowanie lepszy niż szklanka wodysmile

                  Polemika nie oznacza rzucania zjadliwymi osądami bez uważnego wczytania się do
                  kogo je kierujesz.
                  Wiem, że ogólnie jesteś w porządku i że umiesz przeprosić za pomyłkę....( w tym
                  przypadku pomyliłeś osoby)
                  • scriptus Re: Mowy nie ma... 26.07.06, 21:29
                    PROWOKACJA !!!

                    A na temat seksu, cóż, czasem szklanka wody dostępniejsza sad
              • daleko_do_siebie Re: oj tri 26.07.06, 21:28
                Ona ma rację Tri. Jesli ktoś nie odchodzi - niech zmilczy do końca. Nie ma
                gorszej rzeczy jak stwierdzenie "nie kocham Cię od xxx lat". Im xxx większe tym
                większy żal i poczucie bezsensu. Jeśli nasza założycielka wątku nia kocha i nie
                chce - niech powie to teraz. Tak jest uczciwiej. Choć dojrzałości w tym za grosz.
                • scriptus Re: oj tri 26.07.06, 21:31
                  To tylko filozofia, ja mam od 20 lat nastoletnią żonę, i co z tego ??
                  Przyzwyczaiłem się.
                • tricolour No to coś wydocznie pokręciłem... 26.07.06, 21:32
                  ... i pokiełbasiłem... wszystko przez tego gwałcielela, który zamordował
                  mordercę w ciemnym lesie, uprzednio gwałcąc.

                  Idę na piwo.

                  • daleko_do_siebie Re: No to coś wydocznie pokręciłem... 26.07.06, 21:34
                    Faktycznie. Wszystko przez tego mordercę, który zgwałcił gwałciciela i następnie
                    został przez niego zamordowany.
                    • dwujka Re: No to coś wydocznie pokręciłem... 26.07.06, 21:40
                      smile))

                      Scriptus - wg mnie Ty nie jesteś wiarygodny, bo nie jesteś szczęśliwy i choć to
                      Twój wybór i jaki taki szanuję go, to nie oznacza, ża tak mają wybierać wszyscy.
                      Ludzi na ogół tu, na ziemi, dążą do szczęścia.
                      I nie jest to prowokacja. Ja NAPRAWDĘ nie jestem założycielką wątku.

                      Pozdrawiam, życząc zimnego piwasmile
                  • 1madzia Re: "Idę na piwo" ??? 26.07.06, 21:36
                    A wszystko wskazuje, że już jesteś po...
                    tongue_out
        • dorothee Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 26.07.06, 21:42
          coś się wypaliło, do czegoś nie dorosłaś, czy to brak dojrzałości, czy co
          innego to bez znaczenia. twoja decyzja to nieszczęście dla tego drugiego
          człowieka, co prawda nic o nim nie piszesz, lecz wnioskuję, że on cię kocha.
          Szanuj uczucia, bo droga na drugą stronę, gdzie to ty będzieśz błagać o strzęp
          uczucia jest o krok. Nie chciej tam być.
          • aagnieszka76 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 27.07.06, 19:06
            Czyli co sugerujesz? Ma zacisnąć zęby i zostać przez resztę życia z człowiekiem
            ktorego nie kocha, bo inaczej on będzie cierpiał? Nie przesadzajmy z tym
            cierpiętnictwem i poświęcaniem się. Tak już jest w zyciu, że zdarzają się
            rozstania i któraś,albo i obie strony to boli. Rozumując w ten sposób, powinno
            się zostawać z pierwszym stałym facetem już na zawsze, nawet jesli okaże się,
            że to pomyłka, nie wolno odejść bo "dla niego to będzie nieszczęście". O sobie
            myśleć nie wolno.
            • wojtekp67 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 28.07.06, 13:54
              Pragnę zwrócić uwagę, iz załozycielka wątku podkreśliła , iz maż jest ok, złego
              słowa na niego nie moze powiedzieć . Tylko w jej przypadku cos sie wypaliło.
              rozumiem ze te sławne motylki odleciały, dreszczyku emocji nie czuje. no coż,
              nowy zwiazek , 2-3 lata i sytuacja sie powtórzy , motyle padną albo odlecą a
              ona bidula dalej uczucia szukać bedzie.... Osoba nieodpowiedzialna po prostu.
    • der1974 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 28.07.06, 21:18
      Muszę zapytać i nie mogę się powstrzymać: nie ma już chłopak błysku w oku????
      Aha i ja nie oceniam Twojej decyzji. Każdy robi ze swoim życiem co tylko
      zechce. Jeśli chcesz wziąć winę na siebie i mąż nie będzie przeciwny rozwodowi
      to myślę, że na jednym posiedzeniu się skończy. Bo co tu rozstrząsać?
      • dominia27 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 28.07.06, 21:27
        Nie, nie chodzi o błysk w oku. I nie wiem, czy to niedojrzałe, że mam odwagę
        odejść teraz, a nie za 10 lat. Zastanawiam sie tylko, ile jest par które
        zostają ze sobą z zupelnie innych, niż miłość, powodów (dziecie np.)? I takie
        życie jest straszne i tego właśnie nie chcę. Jednak nie uważam, że rozwód musi
        oznaczać obrzucanie się blotem i zrzucaniem winy na drugą stronę. I to też moja
        niedojrzałość? To mi się zdawało, że soć czego nie ma istnieje i to ja chcę
        wziąćza to winę na siebie. I co w tym złego, bo że niespotykane, to wiem...
        • der1974 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 28.07.06, 21:39
          Ja uważam, że to odważne i konsekwentne. Faktycznie rzadko się zdarza. Gdyby
          moja mau się tak zachowała, to miałbym do niej duży szacunek.
        • daleko_do_siebie Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 28.07.06, 22:20
          Tak na marginesie. Nie zakładajmy, że głupota polega tylko na rozwodzeniu się.
          Czasem głupota polega na żenieniu się. Pół bidy jeśli obustronna. Ale nawet jak
          jednostronna to lepiej komuś zmarnować dwa lata niż dziesięć.
        • berek_76 Re: Chcę rozwodu z orzeczeniem o MOJEJ winie 29.07.06, 13:46
          > Nie, nie chodzi o błysk w oku. I nie wiem, czy to niedojrzałe, że mam odwagę
          > odejść teraz, a nie za 10 lat. Zastanawiam sie tylko, ile jest par które
          > zostają ze sobą z zupelnie innych, niż miłość, powodów (dziecie np.)?


          A co to wg Ciebie jest miłość? Ta fizjologia, znaczy poetycznie mówiąc motylki w
          brzuchu? Miłość, ta prawdziwa, to jest wynik pracy, starań, troski. Miłość jest
          aktem woli - i tylko na takiej miłości można zbudować coś trwałego.

          > To mi się zdawało, że soć czego nie ma istnieje i to ja chcę
          > wziąćza to winę na siebie. I co w tym złego, bo że niespotykane, to wiem...

          Nie to zostało źle ocenione, że chcesz wziąc winę na siebie, ale to, że kiedy
          przestało Ci się podobać, chcesz sobie ot tak odstawić męża na bok i w
          podskokach wędrować własną drogą. A "wzięcie winy na siebie" dorobia jeszcze
          taki błysk bohaterstwa, ze proszę, jak ja to ładnie załatwiam, biorę winę na
          siebie... A na plaster mu ta Twoja wina, kiedy rozpieprzasz mu życie? Co on
          sobie z nią zrobi, na ścianie powiesi?
          -----------------------
          Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
    • misssaigon ad rem 28.07.06, 21:49
      nie ma formalnych (koedksowych ) pzrzeszkod zebys zlozyla pozew o rozwod z
      ozreczeniem o twojej winie..na 1 rozprawie nastapi pzresluchanie stron i jesli
      maz sie zgodzi na rozwod z orzeczeniem wylacznie twojej winy to moze sie
      sprawa zakonczyc nawet na pierwszej rozprawie
      wez pod uwage jednak ze w takiej sytuacji w pzrzyapdku pogorszenia sie sytuacji
      materialnej i lub zdrowotnej twojego meza mzoe on zazadac od ciebie alimentow
      (chyba ze wczesniej sie ozeni) z tego pktu widzenia lepiej jest zlozyw pozew o
      rozowd bez orzekania o winie.
      Pozdrawiam
      • libra22 Re: ad rem 28.07.06, 22:24
        Czytając niektóre opinie nasunęło mi się " nie sądźcie...."
Inne wątki na temat:
Pełna wersja