Na rozwód nigdy nie jest za późno?

31.08.06, 19:18
Byłam na grobie ciotki i wspominałam jej historię. Rozwiodla się z mężem po
ok 50 latach wspólnego życia bo mąż miał kochankę. Ona miała 72, on 76 lat.
Wszyscy się dziwili, mówili "odpuść", "w tym wieku?", sędzina próbowała ich
pogodzić. A ona była nieugięta. Mąż się wyprowadził do kochanki, która zuzyła
jego pieniądze i wyrzuciła go szybciutko. Został sam bez opieki i dachu nad
głową (byli bezdzietnym małżeństwem). Ciotka dożyła 89 lat, nie przyjęła męża
już do domu, pochowani sa też osobno.
Niesamowity dla mnie ten rozwód, chyba jednak odpuściłabym na jej miejscu.
Znacie podobne historie?
Pozdrawiam!
M.
    • tricolour A ile lat miała ta kochanka... 31.08.06, 19:25
      ... że tak szybciutko zużyła pieniądze wujka?

      Urzekłas mnie tą historią... chyba mało prawdziwą.
      • hovawartka Re: A ile lat miała ta kochanka... 31.08.06, 20:48
        nie mam pojęcia ile miała lat, musiałabym się dopytać. To stara historia,
        opowiedziana mi przez mamę. Ciotka zmarla kiedy ja mialam 4 lata, przez mgłę
        pamiętam staruszkę.
        Dlaczego mało prawdziwą?sad Tak mi ją przekazano.
        M.
        • jarkoni Re: A ile lat miała ta kochanka... 31.08.06, 20:55
          Mało w to wierzę, to by się nazywało zapalczywość i hmmm troszkę starcza
          złośliwość i zapamiętanie...Ale być może...
          • scriptus Re: A ile lat miała ta kochanka... 01.09.06, 09:05
            Jest to zapalczywość, ale mało to jest ludzi zapalczywych??
            • jarkoni Re: A ile lat miała ta kochanka... 01.09.06, 09:08
              A z wiekiem to się nasila...Jak w starym dowcipie co to dziadek babkę kopystką
              po głowie, bo jak ją brał to nie była dziewicą....Czyli całkiem to możliwe...
    • weekenda Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 09:28
      Znam! smile bardzo podobna dotyczy znajomych.

      On, wiek pomiędzy 65 a 70 i kochanka jakoś ok 40letnia
      Ona, wiek podobny do niego złożyła pozew, rozwód otrzymali też po jakich
      hockach klockach i ze strony rodziny i składu sędziowskiego.

      Podzielili majątek, mieszkanie, kupili każdy swoje. Ona wróciła do panieńskiego
      nazwiska (!!!). On krótko (kilka miesięcy) po ślubie z nową panią zmarł w tym
      mieszkaniu w bardzo dziwnych okolicznościach (jakiś wypadek?, poślizgnął się w
      kuchni?, jakieąś dziwne ślady na głowie?, śledztwo trwało i trwało) a młoda
      wdowa sprzedała wsio i prysnęła za granicę...

      Tri... w życiu nie tylko jest szarość, burość, bylejakość, standardy... paleta
      barw nie ma końca... jak myślisz skąd scenarzyści biorą pomysły na swoje
      utwory? z życia Tri, tylko z życia...
      • tricolour Dzięki za wskazówkę... 01.09.06, 15:46
        ... nie wiedziałem. Myślałem, że wysysają z krwią matki...

        A tu taka nowina!
        • weekenda Re: Dzięki za wskazówkę... 01.09.06, 16:07
          a widzisz! wink uczymy się i uczymy i ciągle mało wink
          • a.niech.to Re: Dzięki za wskazówkę... 01.09.06, 19:43
            Czasami, ba..coraz częściej mówię : stop. Ja już nie chcę. Wolę być szczęśliwym
            głupcem.
    • a.niech.to Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 09:42
      Pewna pani przestała kolejno być żoną trzech panów. Zostałaby malżonką
      czwartego, ale ten zmarł przedślubnie, gdyż był w bardzo zaawansowanym,
      stosownym do jej wieku. Historię przytaczam za bardzo wiarygodnym źrodłem, może
      przekręciłam nieco, ale nie w znaczący sposób.
      Widać można, jak się chce.
      Pozdrawiam, szczególnie Carluchnę o poranku!
      A niech to...
    • tictac11 Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 10:38
      A moja Ciocia, którą zresztą uwielbiam bo bardzo kochana jest, wniosła o rozwód
      jak jej mąż zaczął ją zdradzać po ok 20 latach małżeństwa. Była odważna, bo
      raczej schorowana i niemajętna. Tuż przed rozprawą wujek, który w międzyczasie
      chociaż zamieszkał już z kochanką, regularnie do niej przychodził podjeść,
      pozyczyć troche kasy i popłakac w mankiet (bo sie moooocno zapożyczył na
      kochankę i jej nowe mieszkanie oraz wyposażenie w banku, tak że nawet nie
      płacił alimentów na 2 uczących się dzieci)dostał zawału a potem zapadł w
      śpiaczkę. W klinice odwiedzali go i Ciocia i dzieci. Wujek po 9 miesiącach
      jednak umarł.... Ciotka go pochowała i teraz tylko ona dba o jego grób,
      kochanki miejsce pochówku nie zainteresowało...
      Ciocia jest teraz spokojną, zadowoloną z życia osobą (wujek często ją
      psychicznie dołował) a onegdaj bardzo religijna babcia, jej mama, nie przewraca
      się w grobie, że córka się rozwiodła, bo do rozwodu nie doszło. Z jednej strony
      zal mi wujka, z drugiej jakaś sprawiedliwość jest na świecie. Nie odchodzi się
      od żony, która ma za sobą walke z nowotworem i kilka operacji...
    • dorka381 Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 10:52
      Ale czy na rozwod zawsze jest czas?czy rozwiesc sie zawsze moge? skad wiedziec
      ze to wlasnie teraz? ze juz wystarczy? ze juz dosc? ze za duzo sie wydarzylo?za
      duzo czasu uplynelo?
      • a.niech.to Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 19:48
        Sama nie pamiętam, czy wcześniej gdzieś o tym pisałam, najwyżej się powtórzę.
        Wszystkim potencjalnym rozwodnikom polecam separację jako sprawdzian, czy jest
        jeszcze co ratować, czy też bez niego/ej żyje mi się na tyle lepiej, że nigdy
        nie wrócę do porzuconego związku.
        • majkel01 Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 19:57
          to zalezy jaki ewentualnie moglby byc okres takiej proby. Rownie dobrze mozna w
          czasie trwania procesu o rozwod wniesc o zawieszenie postepowania i sprawa taka
          wisiec bedzie maksymalnie 1 rok albo 3 lata, zalezy na podstawie jakiego
          artykulu sad ja zawiesi, a po tym terminie bedzie umorzona. Wczesniej jesli
          strony nabiora przekonania ze jednak nie da sie nic uratowac mozna wniesc o
          podjecie zawieszonego postepowania i prowadzenie dalej sprawy az do konca.

          Zawsze mozna tez cofnac powodztwo a po okresie proby wniesc sprawe ponownie.

          Co do separacji... to tez jest wyjscie ale czesc osob ktora ma juz separacje
          decyduje sie wniesc sprawe o rozwod by rozstac sie ostatecznie.
    • majkel01 Re: Na rozwód nigdy nie jest za późno? 01.09.06, 17:30
      Tez znam podobny przypadek. Dziadek chcial sie rozwiesc z zon. Oboje grubo po
      70-tce. Zona sie nie chciala zgodzic bo jej to wszystko jedno bylo..... koniec z
      koncem skonczylo sie na rozwodzie z winy dziadka chociaz mecenasi z obu stron
      oraz sad goraco namawial strony do tego by sie pogodzili.... nadaremnie.
      Takie historie naprawde sie zdarzaja smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja