EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE..A JE

03.09.06, 20:21
KOCHANI..TAK JAK WAM..MI TEŻ SIĘ PRZYTRAFIŁO...14 LAT RAZEM 7 LAT
MAŁŻEŃSTWA..3 LETNI SYNEK...NIC NIE BYŁO DLA NIEGO WAZNE.....
CAŁEMAŁŻEŃSTWO ..PRACOWAŁAM I UTRZYMYWAŁAM JA, WSZYSTKIE RACHUNKI I OPŁATY
ROBIŁAM JA,DBAŁAM O WSZYSTKO, STUDIOWAŁAM, URODZIŁAM
DZIECKO..ZORGANIZOWAŁAM SOBIE PRACĘ TAK ABY MAŁAY JAK NAJ MNIEJ SPEDZAŁ
CZASU W ŹŁOBKU,BYŁAM ZARADNA , OBROTNĄ OSOBA ..PEŁNA ZUCIA ENTUZJAZMU..I
NADZIEJI...ŻE MÓJ UKOCHANY DOROŚNIE..SKĄCZY SZKOŁĘ ŚREDNIĄ ,PODEJMIE PRACĘ
( JAKĄKOLWIEK),PRZESTANIE PIĆ, PRZESTANIE ZNIKAĆ NA CAŁE NOCE I DA SOBIE
SPOKÓJ Z INNYMI KOBIETAMI. ..NADZIEJA TYLKO NADZIEJĘ.. BO ROK TEMU W
KWQIETNIU MĄŻ ZUPEŁNIE SIĘ ODDALIŁ ODE MNIE I OD NASZEGO SYNA " ZAUROCZYŁ
SIĘ " ( ZE WZAJEMNOŚCIĄ ) W DZIEWCZYNIE SWOJEGO PRZYJACIELA. BYŁAM
OKŁAMYWANA I ZAPEWNIANA O LOIALNOŚĆI PRZEZ 5 MIESIĘCY.. JEDNAK ZBYT DUZO
POPEŁNILI BŁĘDÓW..ZOSTAWIALI LICZNE ŚLADY..WSZYSTKO WYSZŁO NA JAW...ZWIĄZEK
OWEGO ZNAJOMEGO NIE PRZETRWAŁ...MÓJ JESZCZE DYCHAŁ ..BO WYBACZYŁAM..JEDNAK
MĄŻ NIE DOCENIŁ PRZEBACZENIA.. NIE PATRZĄC NA MOJĄ ROZPACZ I BÓL... WRACAŁ
I ODCHODZIŁ ..TAK PRZEZ 4 MIESIĄCE.. ZŁOZYŁAM POZEW...ZNOWU MAJAC NADZIEJĘ
ŻE SIĘ OPAMIĘTA.. I OWSZEM WRÓCIŁ NA 3 DNI ..I WYSZEDŁ PO MLEKO DLA MAŁEGO
I ZOBACZYŁAM GO DOPIERO NA NASTĘPNEJ SPRAWIE Z PANIĄ ADWOKAT..ZŁOŻYLI
KONTRPOZEW MÓWIĄCY O WYŁĄCZNEJ MOJEJ WINIE!!!!! ZARZUCA MI NIEUZASADNIONĄ
ZAZDROŚĆ!!!KTÓRA ROZBIŁA NASZE MAŁŻEŃSTWO I ZWIAZEK NASZYCH ZNAJOMYCH. POZE
TYM STRASZLIWIE MNIE OCZERNIŁ..PISZĄC TAKIE KŁAMSTWA, ŻE SPRAWDZAŁAM CZY TO
NA PEWNO PISMO DOTYCZACE MOJEJ SPRAWY.OCZYWIŚCIE ROMANS Z OWA
KOLEŻANKA "WYSSAŁAM Z PALCA".WEZWAŁ ŚWIADKÓW MATKĘ ,KOCHANKE I DWÓCH
OBCYCH DLA MNIE MĘŻCZYZN!!!!WSZYSCY JEDNYM CHUREM MÓWILI ŻE MÓJ MĄŻ
BIEDACZEK, ZOSTAŁ BEZ POWODU WYRZUCONY Z DOMU I JEST TAKI SAMOTNY.ZA RADA
ADWOKATA WYNAJEŁAM DETEKTYWA..UDOWODNIŁ IŻ TO NIE ROMANS A ZWYKŁY
KONKUBINAT, MATERIAŁ JEST JEDNOZNACZNY, ŚWIADKOWIE TEŻ LICZNI I DOBRZY.
JEDNAK SĄD UPORCZYWIE DOSZUKUJE SIĘ MOJEJ WINY.TAK MNIE SKRZYWDZONO..JESTEM
TYM ZMECZONA UDOWADNIANIEM CZEGOŚ O CZYM WSZYSCY WIEDZĄ ... MUSZE DOTRWAĆ
DO KOŃCA!!! MAM PYTANKO.. CZY MOJA WINA MOŻE BYĆ TO , ŻE NAMAWIAŁAM MĘŻA
DO ZOSTAWIENIA KOCHANKI( ON NAZYWA TO ZAZDROŚCIA ), ALBO FAKT ŻE 10 DNI W
MIESIĄCU ALE OD 8-21 I W TE DNI MĄŻ MIĄŁ O 17 ODEBRAĆ DZIECKO I POBYĆ Z
NIM DO 21 , CZY MOJE ROZPACZLIWE PROŚBY ..ABY NIE WYCHODZIŁ W NOCY I NIE
PIŁ ( MAM NA TO KILKA DOWODÓW NP. IZBA WYTRZEŻWIEŃ , MANDATY ZA PICIE,
I ZATRZYMANIE ZA ROZBÓJ) BYŁY NATARCZYWĄ INTERWENCJĄ W JEGO ŻYCIE
OSOBISTE!!!!- JAK MAWIA!!! A FAKT , ŻE PROSIŁAM GO ABY ZATRUDNIŁ SIE GDZIE
KOLWIEK...OBRÓCIŁ PRZECIWKO MNIE- MÓWIĄC ŻE POZBAWIAŁAM GO AMBICJI I
WARTOŚCI OSOBISTEJ( CHYBA MYSLAŁ O POSADZIE DYREKTORSKIEJ - Z PODSTAWOWYM
WYKSZTAŁCENIEM!!)OBECNIE OD GRUDNIA MIESZKA Z KOCHANKA I JEST JEJ
UTRZYMANKIEM.JA TO WIEM..MOI BLISCY TO WIEDZA , JEGO RODZINA TO WIE...ALE
SĄD SPRAWIA WRAŻENIE JAK BY KONIECZNIE CHCIAŁ MI UDOWODNIĆ WINE ...MUSZĘ
CIERPLIWIE CZEKAĆ ..JESZCZE CZEKAJA MNIE Z 3 ROZPRAWY..MOŻE JAKIEŚ WSPARCIE
    • nangaparbat3 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 03.09.06, 20:59
      Witaj, alex, rzeczywiscie wyglada to wszystko nieprzyjemnie.
      Przypuszczam, ze jego adwokat robi co może, zeby sąd nie orzekł jego winy.
      Podobnie miała moja przyjaciołka, maż miał kochanke i zostawił dla niej
      rodzinę, ale oczywiście chciał dowieść, że to wina zony - żebyla taka okropna,
      ze po prostu musiał sie ratować. Sad musi wszystko rozpatrzyć, sprawdzić, ale
      chyba niemożliwe, zeby nie stwierdził jego winy, zwłaszcza jesli macie
      trzyletnie dziecko i Ty utrzymywałaś dom, chyba nie dziwota, ze chciałas go
      zmobilizować do pracy.
      Trzymaj sie i bądź dobrej myśli.

      Mam jeszcze prośbę - bardzo trudno czytac tekst pisany capslockiem - czy nie
      zechciałabyś uzywać zwykłej czcionki?


      Dla przeciętnego mężczyzny zrozumienie, o co chodzi
      przeciętnej kobiecie jest niemożliwe.
      Scriptus
    • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 03.09.06, 21:02
      A DODAM JESZCZE ..ŻE NA TO WSZYSTKO ..MĄŻ OD ROZPOCZĘCIA SPRAWY ZABIERA
      MAŁEGO ...DO DOMU KOCHANKI RAZ W MIESIĄCU... MAŁY PRZYJEŻDZA DO DOMU Z GŁOWA
      NABITĄ GŁUPOTAMI." MAMUSIA WYRZUCIŁA TATUSIA", " MMAMUSIA NIE KOCHAŁA TATUSIA"
      "TATUŚ JEST BIEDNY I MIESZKA U BABCI" " KAOCHAM TYLKO TATUSIA".. WIEM ŻE TO 3
      LATEK I NIE BARDZO ROZUMIE CO MÓWI...ALE BOLI... BARDZO BOLI
      • nangaparbat3 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 03.09.06, 21:25
        O tym chyba jednak trzeba spokojnie pogadac z mężem, moze sie jakoś da.
        Kochana, proszę Cię, nacisnij klawisz z napisem Caps lock, bo w oczach miga i
        naprawdę ciężko się czyta.
        • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 03.09.06, 23:58
          ok
          przepraszam...
        • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 03.09.06, 23:58
          ok
          przepraszam...
          • misbaskerwill Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 00:44
            Bardzo Ci współczuję.
            Skoro jednak znalazłaś świadków normalny sąd powinien orzec winę - tylko i
            wyłącznie JEGO winę.
            Pierwszy raz słyszę, by sąd tak bardzo pomagał facetowi, do tego alkoholikowi i
            zdrajcy... Brzmi jak jakiś horror. Facet musiał znaleźć chyba niezłego adwokata.

            Wierzę jednak w niezawisłość sądu - nie bój się, zobaczysz, że po tym wszystkim
            sąd jednak orzeknie na Twoją korzyść...
            A nawet jeśli orzeknie winę obu stron - nie ma się co obruszać. Przecież i tak
            wiesz, kto tu zawiniłsmile Najważniejsze, by Twój koszmarek się zakończył.
            • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 09:35
              tak ..jednak walczę bo nie mogła bym życ ze świadomościa ,,że się wywinoł..(
              przeslizgnoł ..jak przez całe swoje zycie).
              on i moja dawna kolezanka chodzą z wysoko podniesiona głową , mijają mnie
              na ulicy z szyderczym uśmiechem.to boli a bezradność wkurza.mało tego
              zaczynaja odwiedzać naszych znajomych..i utwierdzać ich w przekonaniu .. jak
              trudno w dzisiejszych czasach kochać ..bo jakaś porzucona żona i samotna
              matka szamocze się w sądzie.." mogła by już dać nam spokój"...
              mój adwokat namówił mnie na oddanie sprawy do prokuratury ( na kochanicę
              męża) za składanie fałszywych zeznań ...aby obalić ją jako świadka..miałam
              wiele dowodów...więc policja wszczeła ślectwo. zobaczymy co sie
              zmieni.choodzi mi o moralnie pozytywny koniec tej historii.
              • gosza26 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 10:49
                Być może zabrzmi to niewiarygodnie bo jestem drugą żoną, ale tak naprawdę to Ty i mój obecny mąż różnicie się tylko płciąsmile jesli chodzi o gehennę przez którą Ty przechodzisz teraz a on kilka lat temu.
                Podobienistwo jest naprawde uderzające...
                U męża było dość nietypowo, bo to zona miała "pomysły" pokroju Twojego męża. Dodatkową trudnością był to,że nie mogła zdecydowac się czy jest matka dla ich dzicka, bo fizycznie i emocjonalnie jej nie było , ale jak tylko pojwiał sie pomysł rozwodu zaraz było:Idź do sądu to w życiu nie zobaczysz dziecka. Czekał wiele lat, w tym czasie ona robiła dokładnie to o czym piszesz. jak kolejna "inwestycja" niewypaliła to wórciła, ale dalej utrzymywała kontakty z facetem, do któego wcześniej odeszła. Potem biznez znowu się rozkręcał, więc zamieskzała tym razem na stałe z kochankiem, okazajonalnie przypaminając sobie o dziecku.

                Do czego zmierzam...
                Jeśli masz dowody a mąż to typ"zniszczę Ci życie"uzbrój się w cierpliwość i walcz o sobie .On liczy na "zmęczenie "materiału,że w końcu się poddasz ale wtedy on Ci dopiero urządzi piekło.
                Skąd wiem?!Rozowód męża trwał 3 lata, w końcu w sądzie się zamotali, tzn eks zona i jej facet, przezynali się do 8 lat romansu, wypłyneły wszystkie machloje eks i sąd orzekł rozwód z jej winy, a opiekę nad synem powierzył ojcu(czyli zatwierdził stan faktyczny).
                Jestem myslami z Tobą, bo nieznoszę kiedy oszuści i cynicy niszczą innym ludziom życie!
    • weekenda Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 10:57
      Ale masz "bal"... serdecznie współczuję.

      To Ci pozostaje to konsekwentnie trzymanie się prawdy. W żadnym wypadku nie
      wolno Ci w takiej sytacji odpuszczać. Jeśli masz na to siły to złóż doniesienie
      w prokuraturze na nową damę Twojego ex. I nie miej żadnych skrupułów!!! To
      Twoje życie i nie pozwól nikomu go zniszczyć.

      A najgorsze co Cię czeka to synek... tzn. przeczekanie tego koszmaru i potem
      wychodzenie z tego razem z nim, uczenie go trudnej nowej sytuacji i pokazanie,
      że ani Ty ani jego tatuś nie jesteście źli, tylko źle się to wszystko
      poukładało... Bo teraz to on jest najważniejszy w tym wszystkim. On nic z tego
      nie rozumie, strasznie się boi tego co się stało i dzieje.

      Trzymaj się! i nie daj się! To Twoje życie i nie pozwól komuś jego zniszczyć!
      Masz siłę a jak poczujesz zwątpienie to spójrz na synka...

      smile
      • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 17:54
        wszyscy jestestescie kochani...dobrze mi radzono aby ti do was. wpaść!!!
        kazde słowo aprobaty..podtrzymania na duchu..wiele dla mnie znaczy... chyba
        wszycsy na tym forum .. wiedzą jakie to ważne!!! czekam na jeszcze i z uwaga
        śledzę nowe watki...może i ja moge w czymś pomóc!!!
        ola i olo
        • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 04.09.06, 20:05
          Czytam to forum bardzo czesto, choc praktycznie tu nie piszę, ale nie mogłam
          się opanować jak przeczytałam Twój post.
          Podsumujmy Twoje małżeństwo, z tego co tu napisałaś...
          Ty kobieta z wykształceniem, on po podstawówce.
          Ty pracujesz na rodzinę ona ma to gdzieś.
          On alkoholik, nieodpowiedzialny, któremu dziecka nie mozna nawet pod opieke
          powierzyć.
          I na końcu z tych nudów chyba, bo jak nie pracuje i domem sie nie zajmuje, to
          facet nie ma innych problemów, szuka sobie kochanki i odchodzi.
          Kobieto!!!!
          Powinnaś isc do tej baby i jej podziękować, że uwolniła Cię od niego, a nie
          nerwy w sadach tracić nad tym czy to jego, czy Twoja wina!
          Powiedz w sadzie tak:" To jest moja wina, bo swego męzą nigdy nie zmiszałam do
          tego aby musiał dbać o dom, zarabiać, na niego, dzieckiem się zajmować. Tak to
          jest moja wina, bo ja od niego nie WYMAGAŁAM tylko podawałam mu wszystko na
          TACY".
          Wiesz miałam męża alkoholika i drania, na którego nigdy nie mozna było liczyć,
          ale przynajmniej do pracy chodził i jakieś pieniądze na rodzinę zarabiał.
          Ale jak go teraz nie ma, to się okazało, że bez tych jego pieniedzy mam dziś
          lepiej niż wtedy, a na dodatek święty spokój!
          Po co Ci ta jego wina?
          I tak od niego alimentów na siebie nie dostaniesz, bo on do pracy nie chodzi, a
          bez niego to ci się poprawi, a nie polepszy sytuacja.
          Dla satysfakcji Ci to jest potrzebne?
          Ani sobie ta satysfakcja bytu nie poprawisz, ani szacunku u ludzi nie kupisz.
          Czy jego przyjaciele, którzy teraz maja Cie za "zazdrosna babę" zaczną Cię
          szanować jak się poszarpiesz w tym sadzie?
          Kobieto! Tak Ci zależy na opinii tych ludzi?
          Nie lepiej miec święty spokók? Naprawdę Ci się dziwię...
          Daj mu ten rozwód i niech idzie w diabli.
          A za te pieniadze co wydasz na długi i wykańczający Cię psychicznie proces
          sadowy, wyjedź na fajną wycieczkę.
          Wybrałaś kiedys drania i jołopa za mężą. Twój bład, ale kazdy blędy popełnia i
          tylko idioci nie umieja się na nich uczyc.
          Pozdrawiam Cie serdecznie i zastanów się nad tym co napisałam.
          • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 00:39
            wiem...rozumiem co chcesz mi powiedzieć.. ale sprawa nie jest taka prosta..
            nie mogę teraz odpuścić!!!!, on w swoim kontrpozwie obarcza mnie wyłaczną
            winą !! to nie jest kwestia " daj mu rozwód" ...teraz ja .. zdradzona ,
            opuszczona , pozostawiona z małym dzieckiem , ze wszytkimi kłopotami, z
            żalem , rozpaczą i bezradnościa kochajacej żony...muszę sie bronmić przed
            jego zarzutami.
            - nieuzasadnioną zazdrość( bo on i kochanka zeznali , że spotykaja sie tylko
            na kawie )
            - byłam tak zazdrosna ,że nie pozwalałam mu pracować !!!!
            - wydawałam na opłaty i dom wszystkie pieniądze( ??? paranoja- miałam płacić
            co drugi rachunek ...albo losować ?)
            - podobno to ja wynosiłam do lombardów domowe złoto!!!
            - podobno" po urodzeniu dziecka straciłam zainteresowanie domem i dzieckiem"(
            ten zarzut , mnie powalił!!!i najbardziej bolał!!!!)
            - robiłam dzikie awantury i wyrzucałam go z domu i dla tego zdarzało mu sie
            wypić .....i wiele innych poważnych ..lecz zupełnie kłamniwych zarzutów .

            jak mam przejść obok tego obojętnie..ja muszę sie bronić !!!!!!!!!!!!!!
            mam szczęście.. mam kochaną rodzine , i znajomych , przyjaciół , którzy
            wspierali.. tłumaczyli mi , że teraz musi być tylko lepiej...wszyscy staneli
            murem za mna miałam 7 świadków....nawet nieopatrznie wezwani świadkowie męża
            zeznawali na moja korzyść!!!! ponieważ głównym zarzutem męża jest to że
            wymysliłam sobie jego romans...wynajełam detektywa.., który jest w stanie ,
            jednoznacznie wykazać ..że zwiazek mojego męża i mojej byłej koleżanki ..nie
            jest romansem ..a konkubinatem...trwajacym od roku!!!!...w sadzie na te
            słowa ..mój mąż ponownie ..powiedział" nic nie wiem o romansie moim i p.
            xxxx, spotykamy się czasem na kawie.A sąd ma dylemat , czy przyjąć dowód z
            kaset vhs i zeznań detektywa bo " my nie mamy gdzie tych kaset obejrzeć "-
            powiedziała sędzina!!!!!!
            ...sprawa poszła za daleko ...zbyt dużo mnie kosztowała...i nie robie tego
            dla innych( choć oni całym sercem sa za moja sprawą )...robię to dla
            siebie...dla dziecka( tatuś gotowy zarządać alimentów od syna...on w 32 letnim
            życiu przepracował 1,5 roku z czego bedzie żył na starośc???) i ze względów
            moralnych!!
            na szczęście jestem zaradna.. jestem w stanie utrzymać siebie i dziecko..o
            alimenty( śmieszne) 200 zł wystąppiłam ..aby mały miał kiedyś na studia.nie
            chodzi mi o kasę !!!!( choć róznie w życiu może być )
            choć miałam , wcześniej dylemat... teraz wiem że walczę o swoje życie..o życie
            dziecka...i mam nadzieje że pzrez sąd sie nie rozczaruję!!!!
            pozdrawiam
            • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 01:40
              I powiedz mi jeszcze, że on wniósł pozew z orzekaniem winy, choć Ty chciałaś za
              porozumieniem stronsmile
              Facet broni sie po prostu, bo najlepsza obroną jest atak.
              Ale spoko, nie podniecaj się! JEsli masz tyle dowodów, jak twierdzisz, to zaden
              sąd nie orzeknie Twojej wyłacznej winy, co najwyżej obopólną.
              A jesli chodzi o Twoja argumentację, że nie chcesz aby dziecko kiedyś ojcu
              alimenty płaciło, to musze Cię rozczarować.
              Naprawdę nie ma znaczenie, czy tatus się puszczał czy nie w kwestii jego
              przyszłej ewentualnej alimentacji.
              Jak się ma doczynienia z takim typem jak twój jeszcze maz, to trzeba było
              lepiej dogadać się z nim od razu, ze nie chcesz mu "na drodze do szczęścia
              stawać", rozwód na pierwszej rozprawie bez dodatkowych kosztów typu adwokat
              chłopu dać.
              A tak obojętnie co sad orzeknie nic na tym nie zyskasz.
              Facet po rozwodzie obojętnie czy z Twojej czy jego winy orzeczony i tak bedzie
              płacił (jak juz) marne alimenty na dziecko. Tobie ani grosza, bo z czego? I tak
              Ty masz lepsze zarobki i wieksze mozliwosci, a dziecko, jak tatus nie będzie
              pracował i tak będzie musiało alimenty na starego pijaka płacic, no chyba, że
              go praw rodzicielskich pozbawisz, a to jest bardzo trudne.
              Reasumując...
              Powiedz swojemu adwokatowi, zeby probował się dogadać z jego adwokatem i
              wnieście za porozumieniem stron. Według mnie nic oprócz źle pojetej satysfakcji
              nic ci z tego szarpania w sensie finansowym, ani Tobie ani dziecku nie
              przyjdzie.
              Ale rób jak chcesz...
              Czasem lepiej odpuścić bitwę, żeby wojnę wygrać. UWierz mi!
              • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 07:12
                hm ..dziwię sie , że tak doradzasz... a co z moim ja, co z moimi wartościami..
                ten człowiek . spowodował że ciagle mu się poddawałam, przestałam sie
                szanować...potrafił po 3 dniach nieobecności wrócić do domu i zrobić mi
                awanturę żę płaczę - a nie cieszę sie na widiok " pana"!!!
                straciłam wiarę w miłość, w przyjaźN, w małżeństwo.zawsze poddawałam się bez
                słowa i odchodziłam w kąt ze spuszczona głową......
                przez pół roku gdy czekałam na jego " powrót" na opamiętanie sie ...
                zrozumiałam , że moim błędem była taka uległość i ciagły strach przed jego
                odejściem. jestem człowiekiem, chcę walczyć ...jeśli orzeczenie bedzie" rozwód
                z jego winy" nigdy nie zasądzą mi ani mojemu synowi alimentów na
                tatusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. miedzy innymi o
                to walczę.
                nawet jak przegram( rozwód z winy obu stron) bedę wiedzieć żę zrobiłam
                wszystko...
                ja wniosłam sprawę o rozwód bez winy...aby postraszyć męża..jak pisałam
                wcześniej ..mąż nie zgodził sie na nrozwód na 1 sprawie,,,( bo niby bedzie
                ratował.... wrócił na 3 dni ..i wyszedł na chwilkę...zobaczyłam go za 1,5
                miesiąca na kolejnej sprawie z adwokatem i pozwem o orzeczenie wyłacznej
                mojej winy.
                dogadywać się z meżem nie ma sensu. dla wygody przytaknie, ale wiedzac że zrobi
                inaczej ..lub nie zrobi nic.
                • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 14:37
                  alexolo napisała:
                  jeśli orzeczenie bedzie" rozwód
                  > z jego winy" nigdy nie zasądzą mi ani mojemu synowi alimentów na
                  > tatusia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!. miedzy innymi
                  o
                  > to walczę.

                  To jest nieprawda. Jesli adwokat Twój Ci to powiedizał, to go zmień, bo jest do
                  kitu!

                  > ja wniosłam sprawę o rozwód bez winy...aby postraszyć męża..jak pisałam
                  > wcześniej ..

                  "Aby postarszyć męza?". No to Ci nie wyszło...
                  Masz doczynienia z wyjatkowo przebiegłym typem. Moze i chłop ma tylko
                  podstawówke, ale dlaczego miałby dobrowolnie zrzekac się dojnej krowy jaką
                  byłaś przez lata. Cwany jest po prostu i tyle.
                  Nie namawiam Cię do "odpuszczenia sobie", choc na "postawienie się" to był czas
                  jakieś parę lat temu z tego co pisałaś.
                  Myslę, że z takimi dowodami w sadzie wygrasz mimo wszystko. Musisz zachowac
                  tylko spokój i przestac działac na zywioł.
                  Powodzenia!


              • z_mazur Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 08:14
                Natasza, w zasadzie się z Tobą zgadzam.
                Z jednym zastrzeżeniem. Założycielka topicu nie może sobie pozwolić na
                orzeczenie rozwodu z jej wyłącznej winy. Przy sytuacji materialnej jej męża on
                jeszcze mógłby zażądać od niej alimentów na siebie bo rozwód pogorszyłby jego
                warunki materialne i bytowe.
                Ba, nawet w przypadku orzeczenia obopólnej winy, jesli rzeczywiście jest bez
                pracy to, to znajdzie się w niedostatku z przyczyny rozwodu i w zasadzie przez
                pięć lat też by mu się należały z tego tytułu alimenty.

                Co do podejścia sądu to niestety tak to wygląda, że jeśli któraś ze stron używa
                nawet bzdurnych argumentów to sąd musi je rozważyć i nie może ich tak po prostu
                odrzucić.
                • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 14:31
                  z_mazur napisał:
                  Założycielka topicu nie może sobie pozwolić na
                  > orzeczenie rozwodu z jej wyłącznej winy. Przy sytuacji materialnej jej męża
                  on
                  > jeszcze mógłby zażądać od niej alimentów na siebie bo rozwód pogorszyłby jego
                  > warunki materialne i bytowe.

                  zgadzam się, że gdyby sąd orzekł o jej winie, to kiedyś małżonek mógłby ja
                  zaskarzyć o alimenty. Watpię jednak aby zdrowemu chłopu, który nie idzie do
                  pracy, bo mu się nie chce, a nie dlatego, ze chory sad takie alimenty przyznał.
                  Co to tego, że kiedys syn, nie daj Boże, moze te alimenty płacić przy takim a
                  nie innym orzeczeniu rozwodu, to jednak musze jeszcze raz powtórzyć, ze nie ma
                  to najmniejszego znaczenia.
                  To maż się rozwodzi z żona, a nie ojciec z dzieckiem.
                  Przed taka ewentualnościa chroni dziecko tylko pozbawienie praw rodzicielskich,
                  a nie orzeczenie winy męza nawet w 200%-ch!
                  W przypadku winy obopólnej musiałby udowodnić, ze popadł w niedostatek z
                  przyczyn niezamierzonych, a uchylanie sie od pracy zdrowego byka w kwiecie
                  wieku taka okolicznoscia nie jest.
                  Jest nia jedynie utrata pracy z przyczyn niezamierzonych, głównie zdrowotnych.

                  Jednym słowem nie namawiam autorki do "odpuszczenia", tylko do tego, zeby
                  zrobiła realny rachunek zysków i strat.
                  Na to aby pokazywać "kto jest wazniejszy" zasadniczo podczas rozwodu jest juz
                  za późno.
                  Ale kazdy ma swój cyrk i swoje małpy.
                  • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 18:14
                    W przypadku winy obopólnej musiałby udowodnić, ze popadł w niedostatek z
                    > przyczyn niezamierzonych, a uchylanie sie od pracy zdrowego byka w kwiecie
                    > wieku
                    O ILE WIEM TEN PRZEPIS ULEGŁ ZŁAGODZENIU I OSOBA STARAJACA SIE O ALIMENTY
                    NIE MUSI POPADAĆ W NIEDOSTATEK ABY O OWE ALIMENTY SIE STARAĆ ...SPRAWDZĘ TO.

                    PO ZA TYM

                    JA W TEJ CHWILI NIE MAM JUŻ NIC DO STRACENIA. ADWOKAT ZAPŁACONY ... DAWNO
                    TEMU...DETEKTYW ZAPŁACONY, NERWY JUZ PODLECZONE.., ŻAL STŁUMIONY, DOWODY DAWNO
                    ZEBRANE I ODDANE W RECE SĄDU( JESZCZE NIE WSZYSTKIE ROZPATRZONE) ŚWIADKOWIE JUŻ
                    ZEZNAWALI( POZOSTAŁ JEDEN ŚWIADEK - DAWNA NAUCZYCIELKA MEŻA, KTÓRA ZLECAŁA MU
                    ROK TEMU PRACE REMONTOWE A ON BRAŁ KASĘ I NIE WYWIĄZYWAŁ SIE Z ROBOTY,
                    UKRADŁ ALKOCHOL Z BARKU, UPIJAŁ SIE I JESZCZE DO ROMANSU Z INNĄ KOBIETA JEJ
                    SIE PRZYZNAŁ!!)
                    TERAZ TYLKO ...ŚLEDZĘ POCZYNANIA SĄDU.. I DZIWNE ZACHOWANIE MĘŻA I JEGO
                    ADWOKATKI( POZA JEDNYM KONTRPOZWEM NIE WNIEŚLI ŻADNEGO DOWODU, ŻADNEGO
                    PISMA...MIELI 5 SWIADKÓW: KOCHANKE , MAMĘ , 2 PODSTAWIONYCH GOŚCI, I NASZEGO
                    WSPÓLNEGO ZNAJOMEGO , KTÓRY ZEZNAWAŁ WYŁĄCZNIE NA MOJA KORZYŚĆ- KU WSCIEKŁOŚCI
                    MĘŻA) GŁUPOTA BYŁO BY TERAZ PROSIĆ O UGODE ...NIE MAM JUZ NIC DO STRACENIA.
                    CZEKAM Z NADZIEJA NA POZYTYWNY KONIEC MOJEJ SPRAWY.
                    TAK .....!!!!!.. WYROK " Z WYŁĄCZNEJ WINY MĘŻA BĘDZIE DLA MNIE WYSTARCZAJĄCA
                    RĘKOMPENSATA .PODNIESIE MOJ NASTRUJ, POZWOLI UWIERZYĆ W SPRAWIEDLIWOŚĆ , W
                    ZNACZENIE PRZYSIĘGI MAŁŻEŃSKIEJ... I PRZYWRÓCI WIARĘ WE WSZYSTKIE WARTOŚCI ,
                    KTÓRE MÓJ MAZ MIAŁ ZA NIC!!!! NIE MA JUZ MOJEJ DAWNEJ MIŁOŚCI,, NIE MA JUŻ
                    MOJEGO DAWNEGO ZYCIA...WSZYSTKO JEST INNE ..CHOĆ MIMO WSZYSTKO NIE PLANOWAŁAM
                    TAKICH ZMIAN STAŁO SIE JESTEM SAMA Z MAŁYM SYNKIEM... I NIE MA W TYM
                    ŻADNEJ MOJEJ WINY!!!!! I MAM PRAWO STARAĆ SIE TO UDOWODNIĆ.( CHOĆ BYWAŁY DNI
                    ŻE BYŁ TO DLA MNIE KOSZMAR..ZBIERAĆ DOWODY..I WYCIAGAĆ BRUDY NA OSOBE, KTÓRA
                    DO NIEDAWNA ..BYŁA NAJWAŻNIEJSZA NA ŚWIECIE!!!CHCIAŁAM TO RZUCIĆ I KRZYCZEĆ .."
                    WYBACZĘ !!!! WRACAJ!!!!!!NIE UMIEM BEZ CIEBIE ŻYĆ "
                    I KILKA RAZY TO ZROBIŁAM( GŁUPIA!!!- JUZ POD CZAS TRWANIA SPRAWY) ALE JEGO
                    ZADOWOLONA I OBOJETNA MINA W KOŃCU NAUCZYŁA MNIE ..ŻE TO NIE JEST JUŻ MÓJ
                    XXXX TYLKO OBCY CZŁOWIEK, KTÓRY MA W NOSIE MOJA ROZPACZ....W KOŃCU TO JEGO
                    POSTAWA SPRAWIŁA ,ŻE JESTEM SILNIEJSZA I WIEM ,ŻE TERAZ SAMA MUSZE WALCZYĆ O
                    SWOJE...NAWET JEŚLI MIAŁBY TO BYĆ TYLKO DOKUMENT ..PRZYZNAJACY MI RACJE!!
                    A PRZY OKAZJI...JAK PRZEGRA TO JEST NADZIEJA ,ŻE SAD OBCIĄZY GO CZĘŚCIA
                    KOSZTÓW MOJEGO ADWOKATA I DETEKTYWA...TO TEŻ COŚ!!!! I WÓWCZAS POJADĘ SOBIE Z
                    DZIECKIEM NA WAKACJE O KTÓRYCH MOWIŁAŚ!!!!!!
                    • olalia Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 19:07
                      Popieram !! Właśnie z tego samego powodu wniosłam pozew z orzeczeniem o winie
                      męża.Trzymaj się,powodzenia.
                      • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 19:49
                        NAPISZ PROSZĘ JAK TO U CIEBIE WYGLADAŁO ...WYGLADA!!!!
                        POKREWNA DUSZO MOŻE NA ALEXJE@OP.PL
                        • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 19:52
                          Naprawdę zycze Ci tych wakacji, jednak znów, niestety muszę s[rowadzic Cię na
                          ziemię. Poczytaj to co pisze w wątku, który Ci wklejam:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=48010951&a=48098131
                          • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 20:32
                            WSZYSTKO , MOZLIWE. MOŻE CO SAD TO OBYCZAJ....
                            PRACUJĘ W BIURZE MATRYMONIALNYM ..I MOIM OBOWIAZKIEM JEST MIEĆ W WGLAD W
                            PAPIERY ROZWODOWE...PATRZĘ I WIDZĘ....
                            ZWROTY KOSZTÓW PONIESIONYCH ZA UDOWODNIENIE WINY DRUGIEJ STRONY SIĘGAJA
                            KILKUDZIESIECIU TYS ZŁ!!!!!
                            NAJWYŻSZY KOSZT OPIWEAŁ NA KWOTE BLISKO 20 TYS ZŁ ...GDYZ ŻONA MIEDZY INNYMI
                            ZLECIŁA FACHOWEJ FIRMIE PRZEBADANIE DYSKU KOMPUTERA DOMOWEGO...GDZIE
                            ZNALAZŁY SIE DOWODY NA WINE MĘŻA.
                            TAK WIĘC NIE WIEM JAK TO JEST, WIEM JAK TO JEST U INNYCH A JAK BEDZIE U MNIE
                            DOWIEM SIE W KRÓTCE..JA WIEM ,ŻE ZESTAWIENIE KOSZTÓW I RACHUNKI MAM PRZEKAZAĆ
                            SEDZINIE NA PRZEDOSTATNIEJ SPRAWIE!!!!
                            • natasza39 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 20:42
                              Ok, koniecznie napisz jak poszło.
                              I wyłącz "caps lock", bo się naprawdę tego nie da czytać. Zlewa się po prostu.
                              A pisanie Z WIELKICH LITER oznacza krzyk!
                              A Ty chyba nie krzyczysz tu na nas?
                              No mam nadzieje przynajmniej...
                              • alexolo Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 05.09.06, 21:56
                                sorki...ciagle zapominam!!!!!
                                jestem już bardzo spokojna!!!!!
                                dzięki
          • elza78 Re: EWIDENTNIE JEGO WINA...SA DOWODY, ŚWIADKOWIE. 06.09.06, 16:28
            widzisz natasza, z tym ze jesli sad wyda taki wyrok ze wina lezy po jej stronie
            to ten len i obibok moze sobie od niej zasadzic alimenty na SIEBIE....
            i prawdopodobnie o takie wyludzenie kasy tu chodzi...
    • alexolo Re:DO NATASZY 39 08.09.06, 23:35
      SPRAWDZIŁAM...OSOBA KTÓRA PRZEGRYWA ROZWÓD Z UZNANIEM JEJ WINY MOŻE ZOSTAĆ
      OBCIAŻONA WSZELKIMI KOSZTAMI ..W ZALEŻNOŚCI OD SWOJEJ SYTUACJI MATERIALNEJ I OD
      MOŻLIWOŚCI ZAROBKOWYCH( A TE MÓJ MAZ MA DUŻE - TYLKO MU SIE NIE CHCE)
      380 ZŁ TO JEST ZWROT ZA ADWOKATA Z URZĘDU!!!!!!!
      • natasza39 Re:DO NATASZY 39 09.09.06, 00:55
        Zyczę Ci abyś dostała wszystko co zainwestowałas w adwokata.
        Ja cytowałam za mikelem, to guru prawnicze na forum jest!
        • pomidorowa5 Re:DO NATASZY 39 09.09.06, 16:10
          Witam

          Przeczytałam kilka odpowiedzi bo wszystkich nie dałam rady i napiszę tak:
          Rozumiem alexolo doskonale i wiem o co walczy.Miałam podobną sytuację.Byłam
          oszukiwana,zdradzana,nieszanowana.... On wniósł pozew o rozwód i ku mojemu
          zaskoczeniu właśnie z wyłącznej MOJEJ WINY!!!Stek bzdur w pozwie
          ,kłamstwa,pomówienia,oszczerstwa.Coś co bardzo boli.Zmieszał mnie z
          błotem....kto tego nie przeżył trudno mu się postawić w takiej sytuacji.Patrząc
          na to z boku można powiedzieć a po co ci kobieto ta walka,te nerwy ,w imię czego
          to robisz?A ja odpowiem: w imię własnej godności,szacunku do samej
          siebie,własnych wartości.Właśnie po to by móc potem spojrzeć w lustro i dzieciom
          w oczy.Taki rozwód nie należy do najprzyjemniejszych ,rzec nawet bym mogła ,że
          to koszmar,ale warto było ....by mieć pózniej czyste sumienie,że zrobiło się
          wszystko.Jak się ma do czynienia z czlowiekiem można rozwieść się spokojnie,jśli
          ze sk......stwem,trzeba z tym walczyć.Przeszłam to i wygrałam.Czekam na
          uprawomocnienie się wyroku.

          Co do alimentów wiem,że osoba wyłącznie winna rozpadu związku nie może rządać
          alimentów od drugiego małżonka.Jeśli chodzi o dzieci to podobno nawet odebranie
          praw ojcu nie zwalnia ich z płacenia na takiego piiiiiiiiiip.
          Zyczę Ci alexolo powodzenia i wygrania sprawy oraz powodzenia w życiu i
          szczęścia na nowej drodze życia bo to z pewnością będzie nowa droga,nowe życie.
          Pozdrawiam smile
          • kruszynka301 może dziwna jestem 09.09.06, 17:30
            ale orzeczenie o wyłącznej winie eksa (zdrada, w momencie rozwodu już miał dziecko z kochanką) nigdy by mi nie poprawiło humoru, o wierze w przysięgę małżeńską nie wspominając.
            Mieliśmy rozwód bez orzeczenia winy, spokojny, bez nerwów - i nie żałuję.

            A co do poprawienia nastroju - naprawdę, są inne sposobyn niż wygrana na sali sądowej. Rozprawy w sądzie nie należą do rzeczy przyjemnych, a im mniej stresu, tym lepiej.

            Jeśli chodzi o alexo, to i sprawy zaszły już za daleko, więc dyskusja rozwód z orzekaniem/czy bez jest teoretycznawink.
            • alexolo Re: może dziwna jestem 10.09.06, 12:40
              pewnie że sa inne sposoby na satysfakcje ...ale w moim przypadku i w przypadku
              tysiecy kobiet ważne jest aby takie sprawy doprowadzić do końca!!!!!
              widocznie nie przeżyłaś tego co inni ...
              nie wkurza cie arogancja . bezczelność i wyśmiewanie się z wszystkich wartości
              tego świata???


              podam przykład...

              w maju była sprawa.. na której kochanka męża a moja była 8 letnia kolezanka)
              z podniesiona głową ,z duma w oczach i szyderczym uśmiechem w twoja strone
              ..wygłasza.." no moja koleżanka xxx była tak zazdrosna o swojego meża a
              mojego kolegę ..że wymysliła sobie powód aby go wyrzucić z domu. wysnuła teorie
              o naszym romansie..co było powodem rozpadu mojego zwiazku z xxxx, osmieszyła
              mnie i swojego męża przed wszystkimi znajomymi.( prawda była taka że byli z
              soba od roku a znajomi byli oburzeni tym co zrobili- wielu z tych znajomych
              było świadkamii) a nas nic nie łączy!!!!!!.. spotykamy się na kwawie, i
              czasem on dzwoni opowiedzieć jak cierpi z powodu jego rozstania z żoną i
              dzieckiem...." i wiele innych kłamstw.po jej wypowiedzi sad pyta męża czy może
              przyznać sie do romansu...on oczywiście zaprtzecza.
              i teraz powiem to głośno ... KILKA MINUT PO ROZPRAWIE ONA I MÓJ MĄZ W
              OBECNOŚCI SWOJEGO ADWOKATA I JEDNEGO ZESWOICH ŚWIADKÓW IDA PRZED BUDYNKIEM
              SĄDU OBIECI W PÓŁ!!!!!!!!! CO WIDZIAŁAM JA MOJA MAMA I 3 MOICH ŚWIADKÓW..
              ciekawe co byś zrobiła... biec do sedziny i wywlekanie jej do okna
              ..wykluczone... powoływanie jeszcze raz tych świadków..paranoja( choś jedna z
              tych osób będzie ponownie zeznbawać na inną okoliczność więc może wspomnimy o
              tym fakcie)...co możesz zrobić .. ta bezradność jednych by załamała....a mnie
              mobilizuje do walki...

            • pomidorowa5 Re: może dziwna jestem 10.09.06, 16:22
              Kruszynko
              tu nie chodzi o poprawienie sobie humoru, tu chodzi o coś więcej o czym
              napisałam wcześniej.Jeżeli taki bydlak,który zdradzał,oszukiwał i odszedł od
              rodziny składa pozew z wyłącznej winy małżonki trudno przejść obojętnie i z
              podkulonym ogonem zgodzić się na rozwód bez orzekania.Myślę,że mąż alexolo to
              taki sam drań jak mój ex i takim typom właśnie trzeba pokazać,że sie ma jaja.
          • alexolo pomidorowa!!!!!!!! 10.09.06, 12:44
            bardzo proszę cie o kontakt!!!!!!
            szukam takich osób jak ty .. może mi pomożesz w moich watpliwosciach ...barzdzo
            bym chciała wiedzieć jak odparłaś wszekie kłamstwa na swój temat!!!
            czy sąd też u ciebie ...mimo braku dowodów..natretnie doszukiwał się tego 1 %
            twojej winy???
            prosze odezwij się alexje@op.pl
            • pomidorowa5 Re: pomidorowa!!!!!!!! 10.09.06, 16:17
              Alexolo zobacz poczte smile Pozdrawiam
Pełna wersja