Związek z żonatym. Czym to grozi?

04.09.06, 21:44
Męzczyzna, z którym zaczęłam się niedawno spotykać jest w trakcie rozwodu
(poznałam go już po pierwszej sprawie rozwodowej), więc w żaden sposób nie
przyczyniłam się do rozpadu ich małżeństwa. Mieszka sam, jego żony w życiu nie
widziałam. Wyprowadziła się podobno już dwa lata temu. Nie ma po niej śladu,
nawet zdjęcia. Wiem tylko, że jej nienawidzi. Walczą w sądzie o winę i o kasę
i tylko w sądzie się widują. Nie mają dzieci. Z tego co mi opowiadał, kobieta
się zawzięła nie na żarty - koniecznie chce rozwodu z jego winy. Czyja to
wina, - nie wnikam, nie znałam ich, a o ich małżeństwie wiem tylko z jego
opowiadań, w których ona jest najczarniejszą owcą, ale zdaję sobie sprawę, że
zapewne jest także "druga prawda". On twierdzi, że ona nie ma szans na
wygraną, chyba że zacznie grać bardzo nieczysto, kłamać. Stąd moje pytania:
Czy może mi coś grozić? Jakieś nieprzyjemności w postaci ciągania po sądach
itp? Jeśli faktycznie ona się tak zawzięła jak on twierdzi, czy może nam np.
zrobić fotki w miejscach publicznych by je jakoś wykorzystać w sądzie? Nie
chcę mieć z tą sprawą absolutnie nic wspólnego, jak już pisałam - poznałam go
po rozpadzie ich małżeństwa, kiedy już był w trakcie rozwodu.
    • jarkoni Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 04.09.06, 21:50
      Słowa nie powiem, ale ciekawy jestem opinii...
    • tricolour Nie pytaj nas, a zapytaj swego ukochanego. 04.09.06, 21:56
      On najwięcej wie i może Ci powie, a jak powie, to juz bedziesz wiedziała...

      A na serio: skoro nic nie wiesz o jego małżeństwie, żony nie wiedziałaś, to
      znaczy, że nic nie wiesz... i po Ci taki tajemniczy facet?
      • padruga_w_sieci Re: Nie pytaj nas, a zapytaj swego ukochanego. 04.09.06, 22:00
        On też o mnie mało wie.
        • tricolour No to pogadajcie ze sobą... 04.09.06, 22:03
          ... poznajcie się bliżej. Uważasz, że dowiesz się czegos wartościowego na forum
          skoro sami o sobie tak mało wiecie?

          Mamy zmyślać?
      • jarkoni Re: Nie pytaj nas, a zapytaj swego ukochanego. 04.09.06, 22:01
        Tri, może taki małomówny jest..Oby nic nie ukrywał.. I żeby ten rozwód to była
        prawda, bo słowa, słowa, słowa to bardziej mi pod Szekspira podchodzą...Fakty
        się liczą...
        • padruga_w_sieci Re: Nie pytaj nas, a zapytaj swego ukochanego. 04.09.06, 22:12
          Rozwód jest w trakcie. Widziałm pozew oraz wezwnie. Pokazał mi kiedyś gdy
          siedzieliśmy w knajpie i zaczęłam żartować, że jego żona jest jak yeti, bo dużo
          sie o niej ostatnio mówi, ale wcale jej nie widać.
    • maheda Uciekaj jak najdalej 04.09.06, 21:58
      Jak będzie chciał wrócić do Ciebie po orzeczeniu rozwodu, to wtedy się zacznij
      zastanawiać.
      Wg mnie On jest wobec Ciebie bardzo nie w porządku, zwłaszcza, że w takiej
      sytuacji, jak opisujesz, wciąga Cię w to bagno.
      • padruga_w_sieci Re: Uciekaj jak najdalej 04.09.06, 22:09
        Hmm, nie zastanawiałam się nad tym, czy to bagno, czy nie. Nie wyczuwam
        zagrożenia. Nie jestem z nim w stałym związku, - znam go niedługo, właściwie
        mało nas łączy poza wspólnymi zainteresowaniami, spotkaniami w kawiarnich,
        kinie, kolacjach i całkiem ostatnio - łóżku. Nie było jeszcze wyznań, ani nic w
        tym stylu.

        Zadałam mu to samo pytanie, które zadałam Wam. Powiedział, ze absolutnie nic mi
        nie grozi, bo gdyby nawet dowiedziała się o nas i zechciała użyć tego w sadzie
        przeciwko niemu, musiałaby mu udowodnić, że spotykał się ze mną zanim ustało
        pozycie małżeńskie. A teraz nasz związek nie jest żadnym dowodem jego winy. To
        prawda?
        • tricolour Czytą sytuację bedziesz miała PO ROZWODZIE... 04.09.06, 22:15
          ...a póki go nie ma, to znaczy, że spotykasz się z żonatym mężczyzną. To, co Ci
          mówi, to jedna strona medalu, a jak chcesz poznac całość, to zapytaj żonę.

          Poza tym nie wiedziałem, że "mało nas łączy" to znaczy łóżko. Dla mnie łózko
          znaczy bardzo wiele, a nie tylko materac...
          • padruga_w_sieci Re: Czytą sytuację bedziesz miała PO ROZWODZIE... 04.09.06, 22:38
            Mało nas łaczy w tym sensie, że nie mamy wspóllnych wielkich planów na
            przyszłośc, nie było deklaracji, wyznań. Oboje jesteśmy po przejściach,
            pokaleczeni przez "miłości życia" (nie byłam mężatką, ale byłam w 6-letnim
            związku). Nie chcemy niczego przyspieszać, ani wyznawać sobie niczego
            przedwcześnie, wiązać się. Niczego sobie nie obiecujemy, bo żadne z nas takich
            obietnic nie chce. Żadne z nas nie chce na razie zobowiązań.

            Nie ma rozwodu, - zdaję sobie sprawę, że spotykam się z żonatym mężczyzną. Wiem,
            że jest żonaty, - powiedział mi o już na pierwszym spotkaniu przy kawie. Jednak
            jego żona jest wirtualna, papierkowa. Pojawia się od czasu do czasu w rozmowach
            - teraz się to nasila, bo zbliża się rozprawa. Poza tym, nie ma jej w ogóle w
            jego życiu, a tym bardziej w moim.

            Właśnie dlatego, że nie ma jej fizycznej obecności, ślady po niej w jego
            mieszkaniu są tak dobrze zatarte, że nawet nie docierało do mnie, że on JEST
            zonaty. Na pytanie dlaczego nie rozwiódł się wcześniej, skoro nie mieszka tu już
            dwa lata, odpowiedział, że "mu się nie chciało", że nie miał ochoty babrać się w
            sądzie, miał nadzeję, ze może ona pierwsza się pofatyguje i wystąpi o rozwód, z
            lenistwa. Ponieważ nic się jednak nie działo, stwierdził, że czas najwyższy
            uporządkować te sprawy i wniósł o rozwód bez orzekania o winie. Twierdzi, że
            bardzo się zdziwił kiedy jego żona przed sądem oświadczyła, że chce rozwodu z
            jego winy, więc on postanowił... także wnieść o rozwód z wyłącznie jej winy.
            • tricolour Poczekaj może na ten rozwód... 04.09.06, 22:44
              ... ale nie przekreślaj swojej znajomości. Poczekaj, bo czasem zanim sąd
              orzeknie wyrok zdarzają się różne rzeczy. Faceci nagle wracają do żon albo tak
              silnie przeżywają proces, że odechciewa im sie kobiet na lata całe...

              To, że facet zatarł (tak piszesz) slady żony nie oznacza, że jej nie ma. Ona
              jest i szkodzi waszemu związkowi, bo sytuacja Twojego faceta jest NIEUNORMOWANA.
              Nie wierzę, że facetowi "nie chciało" sie rozwodu, a wierzę, że czekał na swoją
              slubną i dlatego nie chciał się rozwodzić.
              • padruga_w_sieci Re: Poczekaj może na ten rozwód... 04.09.06, 23:18
                Nie bardzo, bo przez ponad rok był z kimś innym i prawdę mówiąc, jeśli miałabym
                być zazdrosna, to właśnie bardziej o tamtą dziewczynę niż prawie byłą żonę.
                • tricolour Aaaaa... 04.09.06, 23:21
                  ... to Maheda ma rację. Zmykaj czym prędzej... bo za rok juz będziesz
                  historią... wspomnieniem...
                  • padruga_w_sieci Re: Aaaaa... 04.09.06, 23:31
                    O rany, ale ja nawet nie wiem, czy sama będę chciała z nim być do "za rok"...
                    Dobrze mi z nim i nie chce rezygnowac, ale go nie kocham i nawet nie chcę się
                    zakochać.
                    • tricolour Kończymy zabawę w dyskusję... 04.09.06, 23:34
                      .. rób, co chcesz. Jak będzisz chciała poważnie pogadać, to zmień nick...
                      • padruga_w_sieci Re: Kończymy zabawę w dyskusję... 04.09.06, 23:46
                        No, charakter i trwałość bądź nietrwałość tego co mnie znim łączy nie miało być
                        przedmiotem tej dyskusji. Pytałam o co innego i tak naprawdę chciałabym powrócić
                        do tematu z Tobą lub bez Ciebie.
              • a.niech.to Re: Poczekaj może na ten rozwód... 05.09.06, 06:28
                tricolour napisał:

                > ... ale nie przekreślaj swojej znajomości. Poczekaj, bo czasem zanim sąd
                > orzeknie wyrok zdarzają się różne rzeczy. Faceci nagle wracają do żon albo tak
                > silnie przeżywają proces, że odechciewa im sie kobiet na lata całe...
                zawał, zawał...
            • jarkoni Re: No to się zaczyna.... 04.09.06, 22:45
              Skąd ja to znam...Ciekawe co zrobi..Mogą być ciężkie i stresujące rozprawy,
              ciekawe czy wytrzymacie, i on i Ty...Jeśli mam obstawiać, to już wiem kto
              pierwszy spęka i się wycofa..Jakby z autopsji wiem...
          • to.ja.kas Re: Czytą sytuację bedziesz miała PO ROZWODZIE... 04.09.06, 22:40
            Tri, czyli Mój jakby chciał o mnie cokolwiek wiedzieć to biedaczek ma szukac
            mojego eks małzonka??? A tak w błogiej nieswiadomości jest ze mna tyle
            czasu???smile
            A Twoja Pani rozmawiała z Twoją eks???smile
            I dlaczego ta kobieta ma uciekać od tego faceta?
            Bo facet w trakcie rozwodu?
            A czym to grozi? Zarazi sie czymś? Ja tam nie prątkowałam jak sie rozwodziłam i
            poznalam wielu wartosciowych ludzi w tym okresie, równiez mojego byłego
            narzeczonego o którym tyle tu piszę i znajomość z którym tyle dla mnie znaczy.
            No ale może powinno sie mnie w tym okresie unikac ?smile

            Kobieto, moze Cie ciagac po sądach jak zrobi fotki a Wy będziecie musieli
            udowodnic ze poznaliście sie dopiero co, a nie w trakcie gdy ich pozycie
            jeszcze trwało. Problem raczej dla faceta, nie dla Ciebie. A skoro On sie tego
            nie lęka, więc Ty tym bardziej.

            A już ocenianie faceta po tych kilku słowach, że niemalże dupek to chyba
            naprawde zbyt daleko posunięte wnioski.
            Ale w końcu jak mówi moj znajoma, kazdy facet to dupek smile
            • tricolour Co Twój ma robić, to ja nie wiem... 04.09.06, 22:47
              Moja Pani nie musi rozmawiać z eks, bo jestem 10 lat po rozwodzie, a to już
              wystarczająco dużo czasu, by uznać małżeństwo za skończone...

              A jak facet jest w trakcie rozwodu, to znaczy, że MA ŻONĘ. I tylko (i aż) tyle.
              Dla Ciebie to nic nie znaczy, a dla innego znaczy wiele...
            • tricolour Zadajesz się z dupkiem? 04.09.06, 22:50
              Nieźle...
            • padruga_w_sieci Re: Czytą sytuację bedziesz miała PO ROZWODZIE... 04.09.06, 22:56
              No, dzięki za te słowa, bo sama tak odbiegłam od tematu, że zapomniałam, po co
              tu weszłam.

              > Kobieto, moze Cie ciagac po sądach jak zrobi fotki a Wy będziecie musieli
              > udowodnic ze poznaliście sie dopiero co, a nie w trakcie gdy ich pozycie
              > jeszcze trwało. Problem raczej dla faceta, nie dla Ciebie. A skoro On sie tego
              > nie lęka, więc Ty tym bardziej.

              To mnie najbardziej interesuje, tego się najbardziej boję. Może mam schizy bo
              zbliza się rozprawa, a podobno jego żona pojawia się ostatnio w pobliżu jego
              domu "podejrzanie często" - słowa sąsiadki, która ma być świadkiem na sprawie.
              Czy gdyby jakimś cudem zdobyła moje dane osobowe, może mnie zaciągnać do sądu?
              On twierdzi, ze to z jej strony byłby gol samobójczy, bo niczego nie udowodni, a
              najwyżej się zbłaźni i stanie się niewiarygodna w swoich zeznaniach. Przychodzą
              mi do głowy jednak różne rzeczy, że np. zrobi nam gdzieś zdjęcia, pokaże przed
              Sądem i powie, że spotykamy się od dawna, Sad zażada od Niego moich danych i
              zostanę wezwana na świadka. Może tak być? Może przesadzam, ale chciałabym się w
              to po prostu nie mieszać. Z jednej strony mam jego zapewnienia, że jestam poza
              tą sprawą, ale przecież on nie jest ani prawnikiem, a z Sądem też ma pierwszy
              raz dopiero teraz do czynienia, więc może, choćby nieświadomie, wprowadzić mnie
              w błąd. Dlatego pytam. Wolę pytać, - nawet głupio, ale pytac niż potem się
              zdziwić... negatywnie.
              • tricolour Nie muszą byc zdjęcia... 04.09.06, 23:02
                ... wytarczą tylko Twoje dane i MOZESZ byc wezwana na świadka. Musisz sie stawic
                i zeznawać prawdę pod groźba kary.

                To dlatego, by Ci zaoszczędzić przykrych przeżyć, piszę byś poczekała na poważny
                związek do rozwodu...
                • padruga_w_sieci Re: Nie muszą byc zdjęcia... 04.09.06, 23:14
                  Ależ ja od początku piszę, że nie ma poważnego związku między nami.

                  Istnieje jeszcze tylko pytanie JAK ona może zdobyć moje dane? Skad dowie się jak
                  się nazywam i gdzie mieszkam? Nie ma punktu zaczepienia w postaci np wspólnych
                  znajomych. Nawet jego znajomi i nasi wspólni znajomi (mamy ich!) nie mają
                  pojęcia, że się spotykamy i nie sądzę, aby cokolwiek podejrzewali. Nie wiedzą
                  także ani jego, ani moi rodzice. Praktycznie nikt nie wie poza jego bratem. Stąd
                  pytanie, czy sąd np. może na jej wniosek zażadać od niego moich danych?
                  • tricolour Sąd może sobie żądać... 04.09.06, 23:19
                    ... ale to na nic, skoro nikt nie wie o Was... i tyle.
                    Bez przesady: Nie można twierdzić, że mąż ma kochankę, ale nie wiadomo kto nią
                    jest i nie ma nawet świadków, że kochanka jest... ale jest na pewno... tylko nie
                    wiadomo jak sie nazywa, gdzie mieszka itp... Nikt jest nie widział, ale jest.

                    Jak z Yetim smile))
                    • padruga_w_sieci Re: Sąd może sobie żądać... 04.09.06, 23:25
                      A jak zrobi zdjęcie temu Yeti? Albo wynajmie Rutkowskiego? - a nie, on chyba
                      siedzi. Ufff smile
                  • scriptus Re: Nie muszą byc zdjęcia... 06.09.06, 13:25
                    Zdobycie czyichś danych, to żaden problem, nie trzeba Rutkowskiego, tylko trochę
                    czasu. Złapać punkt zaczepienia i po nitce do kłębka. Jeśli ktoś ma cokolwiek,
                    email, telefon komórkowy, firmę, lub inne nieznaczące informacje, to różnymi,
                    banalnymi metodami zdobędzie resztę danych. Telefon, nawet zastrzeżony jest
                    doskonały, wiele osób odbierając telefon odruchowo mówi po prostu "Kowalska,
                    słucham?" Trzeba więcej? Jedna, druga podpucha plus Polskie Książki Telefoniczne
                    i masz komplet danych. Żaden problem.
            • maheda Re: Czytą sytuację bedziesz miała PO ROZWODZIE... 06.09.06, 09:41
              Raczej chodziło mi o to, że facet zachowuje się dość niejasno, nie wiadomo, czy
              w ogóle jest w trakcie rozwodu, nie wiadomo, czy był żonaty, nic nie wiadomo.
              Wolałabym na Jej miejscu na zimne dmuchać, bo nigdy nie wiadomo, w co się
              człowiek wplącze - tylko tyle. Można nie mieć problemów, a można je mieć jak
              stąd do Lwowa.
    • antymax77 Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 04.09.06, 22:42
      Moim zdaniem powinnas poznac prawdziwe powody rozwodu.Moze sie okazac ,ze za rok
      o Tobie ten facet powie,ze jestes jak yeti.
      • padruga_w_sieci Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 04.09.06, 23:06
        Jak mam poznać prawdziwe przyczynny rozwodu? - Mam tylko jego słowa. Wszystko co
        mówi jest spójne i dlatego nie mam podstaw podejrzewać go o kłamstwo. Przyczyny
        rozwodu, a właściwie jej wyprowadzki, też mi podawał. Dużo tego, zazwyczaj wiele
        drobnych cech, niefajnych zachowań, które zbierajac się w całość tworzyły
        mieszankę wybuchową. On też nie opowiedział mi tego w jeden wieczór, tylko
        stopniowo w rozmowach wspominał o różnych sprawach, wydarzeniach, zachowaniach itd.

        Moze sie okazac ,ze za ro
        > k
        > o Tobie ten facet powie,ze jestes jak yeti.

        Ale skąd wiesz, że ja też o nim tak nie powiem? Nie jestem z nim w stałym,
        trwałym związku. Traktuję to jako: ostrożnie i powoli, zobaczymy co będzie
        dalej, a nie zakochanie na zabój i na wieki wieków.
        • jarkoni Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 04.09.06, 23:16
          To już podejrzewam co będzie....
          • padruga_w_sieci Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 04.09.06, 23:26
            Co bedzie?
            • to.ja.kas Tri.... 04.09.06, 23:34
              .... wg słów mojej znajomej która twierdzi , że WSZYSCY faceci są dupkami, Ty
              tez sie do nich zaliczasz, chyba, zes nie facet ???smile)))))


              I ja jestem przeciw.......a nawet z(ł)a smile))))

              PS. Dla mnie koniec małżeństwa to rozkład pozycia a nie oficjalny papier. Tak
              jak bycie z kims to dla mnie deklaracja wobec kogos a nie krążek na palc. No
              ale ja blondyna i do tego z tych (lekko)myślących jestem smile))))
              • tricolour W takim razie... 04.09.06, 23:36
                ... według słów mojego znajomego, że wszystkie kobiety to szmaty... Ty tez się
                do nich zaliczasz smile)))

                Chyba, że nie jesteś kobietą smile))
                • to.ja.kas Re: W takim razie... 04.09.06, 23:37
                  No wiesz pewnie zgodnie z tym co powiedział Twój znajomy to jakby tak, ale
                  zdanie dupka mnie nie interesuje smile)))))
                  • tricolour A ja proponuję zaprzestać używania wyobraźni... 04.09.06, 23:42
                    ... do takich, mocno niebezpiecznych, zabaw. Łatwo przekroczyc granice i się
                    pokłócić, a po co?

                    smile
                    • to.ja.kas Re: A ja proponuję zaprzestać używania wyobraźni. 04.09.06, 23:47
                      Eeeeeeeeee ne ma mowy o kłotni, ja dziś w zpełnie nie kłotliwym nastroju.
                      Niemożliwe.....a jednak smile
    • z_mazur Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 05.09.06, 07:52
      Groźba ciągania po sądach jest, ale chyba minimalna. I w zasadzie teraz to już
      bez znaczenia bo jak coś się o was dowiedziała i miałaby zamiar tego użyć to i
      tak już jesteś w to zamieszana.
      Większym problemem jest to jakie są szanse dla tego związku w przyszłości.
      Otóż im mniej ten facet będzie Cię mieszał w tę sprawę tym lepiej dla was.
      Jesli będzie w Tobie szukał wsparcia w tej sprawie to później będzie się tego
      wstydził i odetnie Cię razem z resztą przykrej przeszłości.
      Tak to niestety wygląda to prawie reguła.
      Tak że jeśli tylko od czasu do czasu o tym rozmawiacie to ok, ale jeśli on
      oczekuje od Ciebie wsparcia i podtrzymania na duchu w tej sprawie to kiepsko
      wróży waszej relacji. A Ty moszesz się potem czuć wykorzystana.
      • ladyhawke12 Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 05.09.06, 08:45
        wrzodami żołądka, a tak poważnie to zgadzam sie z wiekoszością moich
        przedpisywaczy, z_mazur mądrze pisze.
        Jeśli jest to tylko taki sobie odbojnik to nie masz czym sobie zawracać głowy bo
        to czy sie znajdziesz w sądzie czy nie to nie ma znaczenia, bo i tak nic nie
        wiesz, i mozesz nawet powiedzieć ze już nie znasz tego faceta, jak jest cień
        tego że może być cos więcej to poczytaj z_mazur dokładnie tak może byc jak
        pisze, a ty będziesz mieć kaca niekoniecznie moralnego.
      • czekolada72 Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 06.09.06, 13:03
        z_mazur napisał:

        > Groźba ciągania po sądach jest, ale chyba minimalna. I w zasadzie teraz to
        już
        > bez znaczenia bo jak coś się o was dowiedziała i miałaby zamiar tego użyć to
        i
        > tak już jesteś w to zamieszana.
        > Większym problemem jest to jakie są szanse dla tego związku w przyszłości.
        > Otóż im mniej ten facet będzie Cię mieszał w tę sprawę tym lepiej dla was.
        > Jesli będzie w Tobie szukał wsparcia w tej sprawie to później będzie się tego
        > wstydził i odetnie Cię razem z resztą przykrej przeszłości.
        > Tak to niestety wygląda to prawie reguła.

        Zaraz, zaraz, bez przesadyzmu! Kochanka mojego exa wspierała go cały czas a
        teraz sa małzenstwem
        • z_mazur Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 06.09.06, 13:17
          Skąd wiesz jakie były ich relacje w tej sprawie.
          Może nie użalał się jej na Ciebie.
          Nie oczekiwał głaskania po główce.
          Takie zachowania budzą potem w facecie zażenowanie.
          I stąd chęć odcięcia się.

          Może on konsekwentnie zakończył sprawę małżeństwa,
          bo emocjonalnie był już od niego uwolniony.

          Sytaucja ,którą opisałem, dotyczy raczej porzuconych
          mężczyzn, którzy nie potrafią poradzić sobie z
          bólem i poszukują pocieszenia, a potem gdy staną na nogi
          to się tylko wstydzą. W Twoim przypadku to on odszedł
          przypuszczam, stąd najprawdopodobniej nie było bólu porzucenia,
          więc nie było poszukiwania pocieszenia.


          To tylko ogólny mechanizm, od którego są na pewno
          wyjątki.
          • czekolada72 Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 06.09.06, 13:25
            z_mazur napisał:

            > Skąd wiesz jakie były ich relacje w tej sprawie.
            Jak zwykle - ze słyszenia, podobnie jak Ty - z opowiesci(wyczytania)

            > Może nie użalał się jej na Ciebie.
            > Nie oczekiwał głaskania po główce.
            Moze nie glaskania po głowce, ale wsparcia i doradztwa smile))

            > Takie zachowania budzą potem w facecie zażenowanie.
            > I stąd chęć odcięcia się.
            >
            > Może on konsekwentnie zakończył sprawę małżeństwa,
            > bo emocjonalnie był już od niego uwolniony.
            Taaa o tym faktycznie mozna by dluuugo dyskutowac, ale mi sie juz niexchce smile

            > Sytaucja ,którą opisałem, dotyczy raczej porzuconych
            > mężczyzn, którzy nie potrafią poradzić sobie z
            > bólem i poszukują pocieszenia, a potem gdy staną na nogi
            > to się tylko wstydzą. W Twoim przypadku to on odszedł
            > przypuszczam, stąd najprawdopodobniej nie było bólu porzucenia,
            > więc nie było poszukiwania pocieszenia.

            O i tu sie mylisz - kochanka mojego exa wlasnie go pocieszala, on ja i tak sie
            pocieszali wzajemnie w sumie przez 5 lat....

            >
            >
            > To tylko ogólny mechanizm, od którego są na pewno
            > wyjątki.

            Własnie! Wiec po co uogolniac i z goruy zakladac, ze tak jet zwykle??
            • z_mazur Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 06.09.06, 13:35
              > O i tu sie mylisz - kochanka mojego exa wlasnie go pocieszala, on ja i tak
              sie
              > pocieszali wzajemnie w sumie przez 5 lat....
              >

              No właśnie ale nie pocieszali się po jego porzuceniu przez Ciebie.
              Po prostu żalił się jej jaka to z Ciebie zła żona.
              Nie musiał pokazywać swojej słabości, której mógłby się potem wstydzić.
              5 lat romansu wypaliło uczucia i rozwód był tylko formalnością.
              A że go w nim wspierała to nie znaczy że musiała bo pocieszać.


              > >
              > > To tylko ogólny mechanizm, od którego są na pewno
              > > wyjątki.
              >
              > Własnie! Wiec po co uogolniac i z goruy zakladac, ze tak jet zwykle??
              >

              Bo uogólnienia pozwlają się łatwiej poruszać w rzeczywistości.

              Łatwiej zrozumieć, że jeśli wyraz kończy się na -ów, -ówka to pisze "ó" i jest
              od tego tylko kilka wyjątków.

              Poza tym nie wiem czy zauważyłaś nawet w historiach na forum można się
              dopatrzeć pewnych schematów, mimo całej wyjątkowości każdej sytuacji.

              Więc chyba lepiej komuś powiedzieć że jego historia najprawdopodobniej może się
              tak i tak potoczyć, bo ogólnie najczęściej tak to wygląda.

              Ja akurat doświadczyłem tego uczucia, że moja historia mimo swojej wyjątkowości
              jest dosyć schematyczna i zgodna z pewnymi mechanizmami psycho-socjologicznymi.
    • weekenda Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 05.09.06, 10:57
      Cześć,
      jeśli jego żona cyt.: "zawzięła się" to może wykorzystać Ciebie do rozwodu. Nic
      może nie wskórać ale wykorzystać może. Jasne. Może porobić zdjęcia, może Was
      śledzić, może wynająć detektywa... Możliwości ma sporo. Wszystko będzie
      zależało tylko od jej woli i tego czy chce to dołączyć do sprawy. A argumenty
      ma: formalnie jeszcze są małżeństwem. Poznaliście się po pierwszej sprawie ale
      ona może skłamać i po złożeniu takich zeznań sąd może wezwać Ciebie na świadka.
      To przedłuży proces i namiesza przynajmniej na jakiś czas.

      3m się!
    • akacjax Re: Związek z żonatym. Czym to grozi? 06.09.06, 18:12
      padruga_w_sieci napisała:

      Wiem tylko, że jej nienawidzi. Walczą w sądzie o winę i o kasę
      > i tylko w sądzie się widują.

      Złe emocje wiążą mocniej niż dobre!

      a o ich małżeństwie wiem tylko z jego
      > opowiadań, w których ona jest najczarniejszą owcą, ale zdaję sobie sprawę, że
      > zapewne jest także "druga prawda".

      Chyba fatalnie bym się czuła, gdybym takie teksty(że żona jest be, to jej wina, to ona winna itd.) miała wysłuchiwać.

      >On twierdzi, że ona nie ma szans na
      > wygraną, chyba że zacznie grać bardzo nieczysto, kłamać.

      Ale jakieś podstay jego winy ma, nie mogą to być tylko sprawy pojawiające się w trakcie rozwodu, coś mu zarzuca, jesteś pewna, że nie przemoc?


      >Nie
      > chcę mieć z tą sprawą absolutnie nic wspólnego, jak już pisałam - poznałam go
      > po rozpadzie ich małżeństwa, kiedy już był w trakcie rozwodu.

      Jeżeli chcesz mieć coś wspólnego z tym panem, to póki się rozwodzi jesteś jakoś w to wplątana. Jeżeli nie zakładasz stałości tego związku-to czym się martwisz?
      Bylebyś się nie dała uwikłać w ramach opiekuńczości w wydatki, pomoc-bo on taki biedny, w dziecko itp.
      Nie ma co też gdybać, co będzie dalej-czujesz, że to ci pasuje? Twój wybór.
Pełna wersja