padruga_w_sieci
04.09.06, 21:44
Męzczyzna, z którym zaczęłam się niedawno spotykać jest w trakcie rozwodu
(poznałam go już po pierwszej sprawie rozwodowej), więc w żaden sposób nie
przyczyniłam się do rozpadu ich małżeństwa. Mieszka sam, jego żony w życiu nie
widziałam. Wyprowadziła się podobno już dwa lata temu. Nie ma po niej śladu,
nawet zdjęcia. Wiem tylko, że jej nienawidzi. Walczą w sądzie o winę i o kasę
i tylko w sądzie się widują. Nie mają dzieci. Z tego co mi opowiadał, kobieta
się zawzięła nie na żarty - koniecznie chce rozwodu z jego winy. Czyja to
wina, - nie wnikam, nie znałam ich, a o ich małżeństwie wiem tylko z jego
opowiadań, w których ona jest najczarniejszą owcą, ale zdaję sobie sprawę, że
zapewne jest także "druga prawda". On twierdzi, że ona nie ma szans na
wygraną, chyba że zacznie grać bardzo nieczysto, kłamać. Stąd moje pytania:
Czy może mi coś grozić? Jakieś nieprzyjemności w postaci ciągania po sądach
itp? Jeśli faktycznie ona się tak zawzięła jak on twierdzi, czy może nam np.
zrobić fotki w miejscach publicznych by je jakoś wykorzystać w sądzie? Nie
chcę mieć z tą sprawą absolutnie nic wspólnego, jak już pisałam - poznałam go
po rozpadzie ich małżeństwa, kiedy już był w trakcie rozwodu.