mój dylemat z przyjaciółmi...

11.09.06, 13:22
Mielismy z eksem przyjaciół, ona najpierw była i jest moją przyjaciółką,
potem - 6 lata temu, kaweł czasu, poznalismy się wszyscy. Bardzo się
lubilismy i lubimy.
wprawdzie na biorą jego strony, bo trudno brać, ale spotykają się z nim i
chca tez spotykac się ze mną... a ja nie umiem. nie umiem być zdystansowana.
nie chcę ich tracic jako przyjaciół ale nie umiem być ponad to - dla mnie ich
spotkania z nim, to jak akceptacja taka czy inna tego co zrobił. nie chcę,
zeby musieli wybierać, w efekcie czego nie spotykam ja się z nimi - mojej
koleżance jest z tego powodu przykro, odczuwa to jako brak zaufania i wiary w
jej lojalność.
a to nie jest brak zaufania - ja wiem, że ona nie zgadza się z tym co zrobił
mój mąż, ale go lubi, po drugie jej mąż chce z nim mieć kontakt.
wiem, że zle robię odsuwajac się, ale po prostu nie pasuje mi ta sytuacja.
ale nie wiem co powinnam zrobic. nie wiem....
    • misbaskerwill Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 13:32
      Przyjaciele to skarb. Im więcej ich stracisz, tym większe będziesz miała
      wrażenie, że eks ich zabrał z Twojego życia.
      Myślę, że można zrezygnować ze wspólnych znajomych (to chyba słuszny krok),
      natomiast z przyjaciela/przyjaciółki - naprawdę nie warto!
      Zresztą dzięki niej sama będziesz mogła się czasem dowiadywać, co u Exa, który
      zresztą też może nie być "pewny" przyjaciółki - to wszystko działa w dwie stronysmile))
    • brzoza75 Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 13:35
      Pudełeczko moja przyjaciółka była sytuacji twojej przyjaciółki (ale zabrzmiało)
      wyglądało to tak że ona z obojgiem miała dobry kontakt ale osobno, tzn.
      odwiedzali się rzadko ale nigdy nie wpadali na siebie, tylko na pogrzebie jej
      taty byli razem, teraz on wyjechał i przestał ją odwiedzać i dzwonić, myslę że
      spotykając się z nią miał nadzieję usłyszeć co u jego byłej małżonki słychać
      teraz zapadła cisza, wydaje mi się że to okres przejściowy, dla każdego trudna
      sytuacja ona po prostu chciałaby być blisko Ciebie i tylko od Cibie zalezy
      kiedy i w jakim stopniu na to pozwolisz, może kiedy emocje opadną....?
      • phokara Re: mój dylemat z przyjació?mi... 11.09.06, 13:39
        Jesli potrzebujesz czasu - powiedz jej to. Szczerze, bez owijania w bawelne. Powiedz, ze teraz
        to Cie boli, ale nie kaz dokonywac wyboru pomiedzy Exem a Toba. Te wybory sie i tak w
        ktoryms momencie urzeczywistniaja w sposob jak najbardziej naturalny.
        • pudeleczko_75 Re: mój dylemat z przyjació?mi... 11.09.06, 13:45
          powiedziałam jej to wszystko. też to, że czas musi minąć, abym mogla spokojnie
          na to patrzec. ale teraz cięzko...
          • brzoza75 Re: mój dylemat z przyjació?mi... 11.09.06, 13:49
            na pocieszenie dodam że minie kiedyś...
    • z_mazur Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 13:50
      Wiem jak to jest.

      Mam kumpla, przyjaciela z lat szkolnych. Chyba moja najdłuższa znajomość, która
      przetrwała najróżniejsze próby.

      Jemu to w ogóle współczuję sytuacji. Moja żona jest matką chrzestną jego
      dziecka. Swego czasu nasze żony się lubiły teraz zdecydowanie mniej.

      On ma pub, którego stałym klientem od lat jest nex mojej żony i w tej chwili
      moja żona również. Do tego ja. On stara się nie wybierać nie komentować, ale
      jak większość moich znajomych opinię o sytuacji ma dosyć jednoznaczną.
      Nie wymagam od niego zajmowania stanowiska. Ale też czuję czasem zakłucie gdy
      widzę na stronce jego pubu zdjęcie mojej ex z tym facetem.

      Jestem ciekaw jak będą wyglądały najbliższe urodziny jego syna. Może się
      spotkamy w szerokim towarzystwie jak starzy dobrzy znajomi.
      Chociaż jakoś nie mam ochoty.
      • pudeleczko_75 Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 13:58
        napisałam raz jeszcze do niej. leipeij nei odsuwać się zbyt daleko. musz eto
        przeczekać, strasznie na razie cięzko i boli.
        • f.l.y Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 15:29
          Ty masz taką kwestię ze znajomymi, a ja z moim rodzeństwem...
          dalej zapraszają na imprezki i święta mojego ex - a ja wtedy na te święta i
          imprezy imieninowe nie chodzę....
          skoro wolą widzieć się z nim jak ze mną...trudno....

          im trudno pojąć, że ja nie chcę bywać razem z ex na wspolnych spotkaniach...
          oni myślą, że tak jak w amerykańskim filmie, ja przyjdę z obecnym, on z obecną
          i będziemy sobie z dziubków spijać....

          a mój obecny wcale nie ma ochoty na spotkania z ex...

          jak jest u Was?
          • z_mazur Re: mój dylemat z przyjaciółmi... 11.09.06, 16:14
            Zgadzam się z Tobą.
            To chora sytuacja.

            Może za kilka lat. Jak wszystkie emocje wygasną.
            I ex po prostu będzie znajomą.
            Chociaż i tak nie sądzę.

            Ale rodzina to rzeczywiście dziwne.
            Moja czuje się niezręcznie ale jednak stoi za mną murem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja