Dodaj do ulubionych

Dziewczyny na Tiry:)

19.09.06, 09:13
Przeczytane w dzisiejszym "Metrze":

"Kiedy Elżbieta Zadrożna przejeżdżała swoim tirem główną ulicą Lublina i
zatrzymała się przed pasami dla pieszych, nikt nie chciał przejść. Mężczyźni
stali jak osłupiali. Jak kobieta może panować nad takim kolosem? Bez
problemu, o czym świadczy nie tylko przykład pani Elżbiety, ale też jej dwóch
sióstr - Beaty i Anny. Elżbieta i Anna bez obawy wybierają się nawet w trudne
trasy na Wschód - do Kazachstanu, Kirgistanu i dalekiej Rosji. - Tam dopiero
budzą sensację - śmieje się ich tata. - Rosyjskim milicjantom czy kazachskim
pogranicznikom aż szczęki opadają na ich widok. Długo nie wierzyli, że
kobieta może prowadzić takie samochody. - Żenszczina woditiel? Nie możet
byt' - powtarzali. W Polsce nie było lepiej. - Wózkiem, a nie ciężarówką! -
takie docinki słyszała jeszcze niedawno każda z obecnych szoferek na
parkingach dla tirów. Dziś na szczęście wiele się zmieniło, ale panie uznanie
u kolegów musiały sobie wywalczyć.

- W trasie jestem prawie cały tydzień - mówi Arleta Kmita z Łodzi. - Po
powrocie do domu mam czas tylko na kąpiel i szybkie przepakowanie. I znowu w
trasę - mówi.

- To życie wiecznego wędrowca - wtóruje jej pani Ania. - Samochód to nasza
sypialnia, jadalnia i miejsce pracy. Jakby nasz drugi dom - dodaje.

Jak to się dzieje, że panie decydują się na taki nietypowy zawód? Wyborem
często rządzi przypadek. Arleta za kierownicę tira trafiła prosto z ośrodka
jeździeckiego w Danii. Pewnego dnia nie było żadnego kierowcy, który mógłby
przewieźć konie kilkadziesiąt kilometrów. Wsiadła więc za kółko i... już tam
została. Przez następne pół roku jeździła tirem dzień w dzień. I to bez prawa
jazdy. Po przyjeździe do Polski zapisała się na kurs jazdy ciężarówkami. -
Robiłam go eksternistycznie, bo czego oni mogli mnie tam nauczyć - wspomina. -
Egzaminator nie mógł wyjść z podziwu, jak za pierwszym razem zaparkowałam
tyłem.

Później zaczęła szukać pracy w nowym fachu. Ciężko było, bo nikt nie chciał
zatrudnić kobiety. W końcu przyjechała ciężarówką do swojej obecnej firmy. -
Wszyscy wybiegli, by zobaczyć, jak sobie poradzę z wjazdem. Byli zachwyceni.
To wystarczyło. Pracę dostałam natychmiast - opowiada. Dziś cztery razy w
miesiącu jeździ na Zachód, najczęściej do Hiszpanii lub Anglii, służbową 430-
konną maszyną. - To DAF XF super space cup - wyjaśnia z dumą. Wcześniej
jeździła volvo na trasie Bruksela - Moskwa, przewożąc artykuły żywnościowe.
Później przesiadła się na scanię 113. Obecnie ma już drugiego DAF-a.

Izabelę Słomkowską z Poznania miłością do ogromnych aut zaraził mąż. Choć
nieco przez przypadek. Małżonek pani Izy zawodowo jeździ po całej Europie.
Zabrał ją kiedyś w trasę i się zaczęło. Wkrótce zrobiła prawo jazdy i dwa
lata temu sama ruszyła w pierwszy kurs. Zamiłowanie do tirów przeniosło się
także na dwójkę jej synów - siedmioletni Arek i dziewięcioletni Mikołaj już
dziś marzą, by mieć w przyszłości duże samochody.

Nasze panie radzą sobie świetnie. - W Kazachstanie, gdy moja córka miała
zaparkować przed rampą, wszyscy wyszli, żeby to zobaczyć - mówi Tadeusz
Zadrożny. - Zaparkowała za pierwszym razem.

- Jeżdżą lepiej niż wielu moich kolegów - przyznaje Paweł Grzegorczyk,
kierowca tira z Łodzi. Potwierdza to Jan Buczek, sekretarz generalny
Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. - Do prowadzenia
tira nie potrzeba wielkich mięśni, tylko mądrej głowy. A one je mają. Nie
docierają do nas żadne skargi ani informacje o wypadkach. Tylko komplementy -
śmieje się.

- Znajomi pytają, dlaczego jeżdżę takim kolosem? Odpowiadam, że to daje mi
dużą frajdę - mówi Arleta. - Lubię jeździć tirami i tyle. "

Pozdro
Krzysztof
Obserwuj wątek
    • weekenda Re: Dziewczyny na Tiry:) 19.09.06, 09:24
      nooo... już kiedyś coś takiego było tylko pojazd się deczko zmienił smile

      A ja nie wsiądę na tira. I już. Bo ja Kobieta jestem.

      Nie żebym tolerancyjna nie była cy cuś ale jak sobie wyobrażę mężczyznę
      szydełkującego czy robiącego na drutach to jakoś mi się dziwnie na duszy robi...

      Ani ja nie spłodzę dziecka ani mężczyzna go nie urodzi. Po jakiego grzyba
      naturę przestawiać?

      smile))
      • kriss67 Re: Dziewczyny na Tiry:) 19.09.06, 09:33
        Hejka weekendasmile

        A czemu nie? Jak chcą prowadzic Tiry, niech prowadzą. Kiedyś widziałem na
        pokazach lotniczych, jak mała kobietka pilotowała jakis amerykański bombowiec.
        Maszyna gigantsmile

        Pozdro
        Krzysztof
        • weekenda Re: Dziewczyny na Tiry:) 19.09.06, 09:52
          Heyka heyka...

          kriss67 napisał:

          > Maszyna gigantsmile

          znaczy maszyna-bombowiec czy maszyna-dziołcha? wink))

          Nie no pewnie! jak chcą niech się boksują w kiślach czy na sucho, niech sobie
          jeżdżą na traktorach czy innych spychaczach ale kurcze blade płeć to płeć... Ja
          wiem, że Szkoci to w spódniczkach a Amazonki obcinały sobie pierś i ja nie mam
          najmniejszego zamiaru tego zmieniać ale wolę jak kobieta jest kobietą a
          mężczyna mężczyzną...

          Ciekawe jak za przeproszeniem sobie poradzi jedna z drugą jak ją dopadnie w
          tirze co miesięczna dolegliwość... jak będzie miała rozjechać wszystkich na
          autostradzie to przynajmniej niech wycieraczki włączy... albo w takim bombowcu
          jak będzie miała lot kilkugodzinny... co? będzie "dbała o higienę" nad
          chmurami??? "sorry ziemia muszę zmienić pampersa" eeee tam zawracanie głowy.
          natury nie oszukasz wink))

          Wiem, że są wyjątki, sama wiele rzeczy potrafię ale...

          Nie chcę, nie mam najmniejszego zamiaru ani możliwości graniczać komuś wyboru
          ale dobrze by było co byśmy czasami poszli po rozum do głowy i zastanowili po
          jesteśmy na tym padole... facet położną, pielęgniarką, facet koronczarką...
          dżizes... a popatrz na te kulturystki - i co ? piękne nimfy nie? wink))
          • ladyhawke12 Re: Dziewczyny na Tiry:) 19.09.06, 10:00
            Dziewczyny spokojnie, ja wykonuje meski zawod, zreszta mam nie jeden, i za nic
            bym tego nie zamienila. Jesli kochaj to co robia, jesli sa dobre to czemu to
            odbierac, natura natura, a kochanie niektorych rzeczy to inna sprawa, a jesli
            chodzi o kobiece sprawy, dziewczyny wy tkwicie w sredniowieczu i nie wiecie ze
            naprade da sie z tym cos zrobic w czasie wielu godzin lotu itp... A tak na
            marginesie mialam wujka ktory piekne serwety robil na szydelku, swetry na
            drutach, co myslicie ze przestal byc z tego powodu facetem. Dzis nie musimy
            ograniczac swoich zdolnosci, mozemy sie rozwijac i robic co lubimy, i nie ma to
            nic wspolnego z tym ze mamy uwarunkowania plci, meski zawod nie ogranicza bycia
            matka.
    • julka1800 Re: z maila:) 19.09.06, 15:23
      inna tematyka, ale poczytajcie

      z maila:

      Marketing kobiecy
      1. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzisz i
      mówisz: "Jestem dobra w łóżku". To jest Marketing Bezpośredni.

      2. Jesteś na imprezie z przyjaciółmi, widzisz atrakcyjnego faceta, jeden z
      twoich znajomych podchodzi i mówi: "Tamta laska jest świetna w łóżku". To jest
      Reklama.

      3. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, prosisz go o numer
      telefonu, następnego dnia dzwonisz i mówisz: "Jestem dobra w łóżku". To z
      kolei jest Telemarketing.

      4. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, rozpoznajesz go,
      odświeżasz mu w pamięci znajomość i pytasz: "Pamiętasz, jak dobra jestem w
      łóżku?" To się nazywa Customer Relationship Management (CRM).

      5. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, wstajesz, poprawiasz
      ubranie i fryzurę, podchodzisz, stawiasz mu drinka. Mówisz mu, jak ładnie
      pachnie oraz zachwycasz się jego garniturem. Napomykasz, jak dobra jesteś w
      łóżku. To się nazywa Public Relations.

      6. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, podchodzi i
      mówisz: "Jestem dobra w łóżku", następnie pokazujesz mu jeden sutek lub całą
      pierś. To jest Merchendising.

      7. Jesteś na imprezie i widzisz atrakcyjnego faceta, on podchodzi i
      mówi: "Słyszałem, że jesteś świetna w łóżku" - to jest uznana marka, czyli
      Branding.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka