Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...?

13.10.06, 19:28
Pare lat temu poznalam faceta. Szalenstwo od poczatku. Niesamowite
porozumienie, mnostwo ciepla, czulosci...Spotkalismy sie kilka razy po czym
wyszlo, ze jest jakas zona, z ktora co prawda nie mieszka od dawna...ale
jest. Nagle sie zaczal wycofywac...bez tlumaczen, wyjasnien. Nie naciskalam,
wiedzialam ze to trudne dla niego. Uslyszalam ze nie chce nic zaczynac dopoki
nie pozalatwia starych spraw. Rozumialam. Odsunelismy sie. Po jakims czasie
wrocil... Jednego dnia ze teskni, umawia sie na spotkania...potem nie
przychodzi...wraca steskniony. Cieszy sie jak dziecko na wszelkie oznaki
sympatii, czulosci...za chwile olewa, nie daje znaku zycia....
Po kilku miesiacach mialam dosc...przez nastepne 2 lata odezwalismy sie do
siebie moze 3 razy. Przez ten czas sie rozwiodl, zwiazal z kims...nie
odpowiedzial na pytanie czy to jest to czego potrzebuje... Jakis czas temu
odnowilismy kontakt wirt.-tel...nieprawdopodobnie cieply, mnostwo czulych
slow, niesamowite zrozumienie, wsparcie......jednoczesnie dajac sobie
olbrzymie wyrazy sympatii... potrafimy rozmawiac o wszystkim tylko nie o
sobie...kazda moja proba trafia w proznie...
Mam wrazenie ze rownie mocno jak go do mnie ciagnie on od tego ucieka...
Chce to rozumiec, bo przepadam za nim, ale boje sie ze szybciej dojde do
kolejnego momentu frustracji, kiedy bede miala dosc...
    • tricolour A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 19:37
      ... jako facet?

      To o tyle ważne, że nikt nie traktuje serio przebierańców i dlatego zostaniesz z
      problemem sama...
      • crazysoma Tri, chlebem to Ty nie witasz... 13.10.06, 20:15
        Ale sola miedzy oczy tak... Jak to jako facet? Gdzie? W ktorym miejscu?
        • tricolour Chlebem nie witam - fakt. 14.10.06, 01:15
          Witam uważnym czytaniem, co oznacza, że mam chęć pogadać z kimś o jego sprawach.
          Poważnie pogadać, ale nie po łebkach.
          I jeśli w pierwszym zdaniu widzę sprzeczność, to ją wytykam, by nie strzępić
          jezyka z trollem, który sobie jaja robi...
      • nolg Re: A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 20:18
        Zeby utworzyc nowy watek musialam zalozyc konto (z ktorego korzystac nie
        zamierzam). Przyznaje bez bicia ze "przelecialam" po formularzu nie myslac co
        tam pisze. Moze jestem za malo obeznana i naiwnie myslalam, ze nie musze
        podawac nazwiska, zeby posluchac opinii anonimowych dla mnie ludzi. Specjalnie
        dla Ciebie wypelnilam grzecznie wszystkie rubryczki.

        Kinga Matusik

        P.S. Jesli nadal uwazasz, ze to problem usun ten watek, bo ja nie wiem jak.
        • scriptus Re: A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 20:29
          Przyjmujemy tłumaczenie.
          Następnym razem się postaraj smile

          Nie każdy facet tak ma.
          Porządny facet, zgodnie z tym, co dzisiaj w swoim wątku napisała Biedroneczka,
          powinien.....
          Ale ten, któremu się pochrzaniło i się już boi zaangażować, zachowuje się tak,
          jak ten Twój przyjaciel. Albo to kupisz, albo nie. Nie powiem Ci też, czy
          będziesz miała z takiego faceta tyle pożytku, ile oczekujesz. Nie wiem, jeśli Ci
          odpowiada, wyślij go do psychologa, sama próbuj rozzbroić, może być super, ale
          też może to być niewypał. Jak to na wojnie, może być w zgliszczach coś
          wartościowego, może być tylko sieczka i totalna ruina, bez wartości...
          • nolg Re: A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 21:29
            Jak wyslac do psychologa kogos kto uwaza, ze "juz sobie wszystko poukladal i ma
            to za soba"?
            Probuje rozbrajac, ale chyba nie jestem taka naiwna, ze dam rade. Mimo tego, ze
            widze zdecydowana roznice z tym co bylo jakis czas temu (na plus) nie wiem czy
            starczy mi sil.
            Tego sie wlasnie boje...zeby nie przegapic tego wartosciowego w zgliszczach,
            tylko dlatego ze trzeba sie mocno napracowac, zeby to odkopac.
        • phokara Re: A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 20:34
          Zaraz, zaraz. Spokojnie. Tri jest naszym ukochanym forumowym wredziolem wiec
          prosze sie nie frustrowac, wydlubac sol z oczu i nie zachowywac sie porywczo
          (ale tu mamy poniekad dowod na plec teoretycznie slaba).

          Co do tematu, to powiem tak: byc moze jest to typ faceta, ktory uwielbia sie
          bujac (moj ulubiony) albowiem 'jego stan emocjonalny jest chwiejny' i zrobi Ci
          z zycia taka chorobe morska, ze sie dlugo nie pozbierasz. Istnieje tez cien
          szansy, ze sie Ciebie boi z wielkiej milosci, bo psychologia zna takie
          przypadki tez. Czy Ty chcesz byc z uczuciowym tchorzem to nie wiem ale mozesz
          to rozwazyc. Tak naprawde to cale pisanie na nic, jesli go kochasz, bo wtedy
          nawet jesli racjonalnie podejdziesz do sprawy, to zrobisz i tak cos zupelnie
          innego.
          A czego bys chciala?
          • nolg Re: A dlaczego zarejestrowałaś się... 13.10.06, 21:20
            Wlasnie czego bym chciala...
            Chyba bym chciala poprostu usiasc naprzeciw Niego i pogadac o tym wszystkim. O
            tym ze sie o Niego martwie, bo widze ze ma w sercu duzo ran. Ze przepadam za
            nim, ale na te "chorobe morska" nie mam ani sily ani ochoty. Ze nie chce
            stracic tych wszystkich dobrych rzeczy z nim zwiazanych, ale w taki sposob to
            dlugo nie pociagne.
            Tylko, ze on ucieka od wszelkich osobistych "pogadanek"...
    • kruszynka301 Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 20:39
      Nolg, to nie jest zachowanie skrzywdzonego faceta - to typowe zachowanie faceta NIEDOJRZAŁEGO, w wiekszości przypadków jest to nieuleczalne.

      Mogę się założyć o co chcesz, że facet ma kilka kobiet podobnych do Ciebie.

      Bardzo dobrze poznałam ten typ facetów, bo jeden z nich był przyjacielem mojego partnera, często u nas nocował, więc miałam czas na obserwację.

      Może się mylę, ale facet zniknie momentalnie, kiedy zaczniesz go przyciskać na coś poważniejszego.
      • nolg Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 21:38
        Kruszynka, nie dobijaj mniesmile)

        Pewnie naiwna jestem, ale nigdy nie pomyslalabym o nim ze jest niedojrzaly.
        Bardzo madrze i odpowiedzialnie podchodzi do zycia...
        Ja nie chce go naciskac na cos powazniejszego jesli on tego nie chce...na ile
        znam siebie to pewnego pieknego dnia obudze sie i powiem: DOSC!

        Mozesz napisac cos wiecej o tym przyjacielu?
        • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 21:51
          Nolg, posluchaj -
          nie mozna madrze i odpowiedzialnie podchodzic do zycia, jesli sie nie liczy z
          emocjami innych ludzi. To jest sprzecznosc. Wiec albo on jest nieswiadomy
          Twoich rozterek i wtedy potrzebny jest Wam bardzo szczery dialog, albo przed
          nimi ucieka. Ale uciekajac przed emocjami nie mozna dojsc w zadne sensowne
          miejce. Sens zycia nie jest w tym, zeby przed nim uciekac. Jesli sie to robi to
          zawsze jest oznaka slabosci, takiej czy innej.
          Wiesz, moj Ex byl facetem po rozwodzie. Ja doskonale wiem, jak wiele
          cierpliwosci i tolerancji potrzeba, by takiego czlowieka otworzyc i oswoic.
          Tego nie mozna zrobic na sile. Ale z pewnoscia nie mozna tego zrobic, jesli
          mezczyzna nie wie czego chce. Jesli nie zjednoczycie sil w walce z
          przeszloscia, to przegracie oboje. Ale Ciebie bedzie to kosztowalo duzo wiecej.
          • nolg Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 22:20
            Widzisz...madrze i odpowiedzialnie w roznych innych sprawach. Dlatego staram
            sie wierzyc w to, ze nie jest jakims draniem, ktory bawi sie emocjami tylko, ze
            sam ma pewne problemy.
            Mysle ze jest swiadomy moich rozterek, bo ja sobie postawilam za punkt honoru,
            ze bede bardzo szczerze artykulowac wlasne mysli. Nawet jesli nie ma na nie
            reakcji. Zeby wiedzial co mnie wkurza, co martwi, a co sprawia frajde. I te zle
            rzeczy staram sie "wygarniac" bardzo spokojnie, bez zalow czy pretensji.Mam
            wrazenie ze on ucieka przed tym dialogiem, bo boi sie otworzyc.A mi
            cierpliwosci nie starcza...
            • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 17:03
              pho, nolg, czytam,
              i myślę.
              Ja już też, tak naprawdę należę między tych facetów pogiętych przez los...
              Ja się boję i zawsze już się będę bał.
              Zapewniam, że nigdy, nikogo nie będę chciał skrzywdzić, chociaż mam na uwadze,
              że skrzywdziłem, lub być może skrzywdziłem moją żonę.
              Nigdy tego, świadomie nie chciałem. Zawsze ją kochałem i ... nadal nie jestem
              wolny od tego, nadal ją kocham, choć już kilka razy zostałem odepchnięty
              podczas szczerej próby przytulenia własnej żony.
              Różnię się od Waszych facetów jednym, nie miałem w czasie trwania małżeństwa
              kochanki. Nie jest tak, żebym nie miał okazji. Miałem. Nadal miewam. Zawsze
              zachowywałem się, jak poważny człowiek, ojciec rodziny, właśnie zaczynam
              wątpić, czy ja tak muszę, jeżeli "Rodzina" ma mnie w "szczerym poważaniu"??
              Ja, mam być może za dużo zasad, inni faceci mają ich mniej. Sam nie wiem po co,
              jak się nie ma żony z zasadami, to być może łatwiej żyć, kiedy się człowiek sam
              nie ogranicza.......
              • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 18:59
                > pho, nolg, czytam,
                > i myślę.
                > Ja już też, tak naprawdę należę między tych facetów pogiętych przez los...
                > Ja się boję i zawsze już się będę bał.

                Tak, wyjatkowo sie z Toba zgodze.
                Z jednym ale - nie zwalaj wszystkiego na los. Bo to nie fair wzgledem losu
                chociazby. Ty mogles ten los odwrocic tysiac razy ale tego nie zrobiles. Dla
                niektorych ludzi determinizm bywa usprawiedliwieniem na wszystko. Wyjatkowo
                latwym usprawiedliwieniem.

                > Różnię się od Waszych facetów jednym, nie miałem w czasie trwania małżeństwa
                > kochanki.
                Otoz nie. Od mojego faceta roznisz sie milionem innych rzeczy. I kochanka ma
                sie do tego nijak bo sa w zwiazku traumy duzo gorsze niz jakas tam dama na boku
                i az smieszne jest, ze ja Ci to musze pisac.
    • crazysoma Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 22:13
      Nolg... Znam dwoch skrzywdzonych facetow, z czego jeden naprawde przez byla
      zone (i ten absolutnie nie wraca do swojej bylej zony i mimo wszystko wiem, ze
      potrafi emocjonalnie stanac na nogi), a drugi to chyba bardziej przez siebie
      poniewaz... Ha, no wlasnie dlaczego? Kiedy zalozylas ten watek akurat
      zastanawialam sie, czy istnieje okreslenie "emocjonalna prostytutka". Taki
      ktos, kto potrzebuje baaardzo ciepla, milosci, czulosci, zrozumienia,
      przyjazni, a kiedy to wszystko dostaje, w stopniu doskonalym, takim, kiedy juz
      NICZEGO nie brakuje (i mowi o tym otwarcie)zaprzecza sam sobie, ze to dostal.
      Zaczyna to wypierac, ze strachu, przed odpowiedzialnoscia, ze oto nagle zaczyna
      byc szczesliwy i cholerka, nie wiadomo co z tym zrobic. Tak, psychologia zna
      takie przypadki, ludzi, ktorzy gubia sie, kiedy sa szczesliwi, a szczesliwi sa
      wtedy, gdy sie ich rani... Nie kazdy jest walczaca Oriana F, sa tez Matki
      Teresy, sek w tym, zeby zyc w zgodzie z wlasnymi pragnieniami, bo inaczej
      zaczynamy chorowac na frustracje. A taki, opisywany przez Ciebie przypadek
      jednak podswiadomie szuka tego szczescia, ale dopoki czegos tam nie rozwiaze w
      swojej pop*** psyche, to zawsze bedzie przed Toba i tym, co od Ciebie dostaje
      uciekal. W jakiekolwiek ramiona gdzie posiada szczescie kontrolowane i
      polowiczne. Pho nazywa to bujaniem, ja emocjonalna prostytucja. Ani jedno ani
      drugie nie jest fajne, no chyba, ze lubisz siedziec na lawce rezerwowych i jest
      Ci obojetne czy do konca meczu zwanego zyciem zostaniesz przez tego "trenera"
      wywolana na boisko.
      Wiesz, ja nie wiem, czy psycholog takiemu da rade, ja bym sie raczej przyjrzala
      jego relacjom z dziecinstwa, z domu rodzinnego. Tak jak kobieta powiela schemat
      zycia uczuciowego matki, tak samo mezczyzna "cos" tam powiela. Ja mysle, ze
      TRZY szanse dawane takiemu komus, z czego TRZECIA, na trzezwo, zeby sie upewnic
      czy nam pasuje taki ktos, to i tak o jedna za duzo.

      p.s. Pho, czy ja moge wypic te Twoja wodeczke dzis? Za zdrowie Monique i Twoje
      oczywiscie?
      • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 22:20
        > p.s. Pho, czy ja moge wypic te Twoja wodeczke dzis? Za zdrowie Monique i >>>>
        >>Twoje oczywiscie?



        Nie mozesz.
        Musisz.
        Ja wlasnie pije whisky. Chyba mam problem alkoholowy (kurde, jakbym innych
        miala malo) bo ja pije w tym tygodniu CODZIENNIE. Taki splot okolicznosci.
        Dzisiaj postanowilam siedziec w domu i nie dalam sie nikomu nigdzie wyciagnac,
        bo chcialam odpoczac. Ale jakos w ramach odpoczynku nalalam sobie liskacza i
        teraz zaluje, ze nigdzie nie poszlam. Kobieta to jednak stworzenie bez sensu.
        Nooooo.
        Cholera, zadzwonie do Ciebie, Crazy i Ci troche pomarudze.
      • markus_wak Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 13.10.06, 23:34
        Podpisuję sie pod Crazy.
        A z pozycji faceta, też w trakcie przejść dodam, że: uważam , że gościa pogięło
        psychicznie w sposób trudny do zignorowania. Nie ma takiej możliwości w męskiej
        psychice, żeby tak kombinować. Jest tylko jeden wyjątek - namiętność. Normalny
        facet kochanki z którą było mu perfekcyjnie dobrze, nigdy nie zapomni i rozważy
        wiele wyjątków od wyznawanych zasad aby przeżyć to jeszcze raz+. Co nie znaczy,
        że będzie chciał się z nią wiązać na stałe. Wtedy straciłby panowanie nad swoim
        życiem. Nie potrafiłby powiedzieć "nie" w wielu dla niego ważnych sytuacjach,
        chyba że jest silny psychicznie. Ale to chyba nie ma tu miejsca. Może to Wasz
        przypadek? Może jeszcze czuć się od Ciebie gorszy - wtedy też będzie go do
        Ciebie ciągnęło, ale będzie dawał tyły w obliczu trwałego zwiazku.
        Co do Ciebie, to przecież mówisz o latach a nie tygodniach czy miesiącach.
        Bawienie sie w Matkę Teresę nie ma sensu. Można pójść tym tropem jak się ma
        powołanie, ale wtedy, dobry Boże, nie dla jednego człowieka.
        • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 14.10.06, 11:44
          A ja sie podpisuje pod Markusem.
          Bawienie sie w Matke Terese bez powolania zmienia swieta babe w sfrustrowana
          wydre. Zwlaszcza, jaki nic z tego nie wynika.
          Istotne znaczenie maja te 'lata', o ktorych piszesz. Naturalnym odruchem
          czlowieka po przejsciach jest to, ze stara sie czas traktowac, jak opatrunek na
          blizny. Te emocjonalne przede wszystkim. Ale jak on sie bedzie tak dalej
          'kurowal' latami, to Ty po pewnym czasie zaczniesz chorowac. Normalne.
          I jeszcze cos - ten "skrzywdzony facet" z tytulu postu. Nie wiem wlasciwie coz
          to znaczy. Kazdego zycie czasem piesci a czasem daje mu kopa, taka jest
          odwieczna harmonia swiata. I na tymze swiecie wystepuja jednostki, ktore tak
          sie fiksuja na tym, ze ich los (lub ktos) krzywdzi, ze zaczynaja traktowac
          zycie, jako rodzaj pokuty, ktora trzeba odbyc. To jest paranoja absolutna. Ja
          nie wiem czy ten mezczyzna nalezy do owego gatunku, ale jesli nie potrafi sam
          podjac decyzji - chocby decyzji o otwarciu sie na szczery dialog z Toba, to
          trudno zakladac, ze w przyszlosci bedzie mial sile na podejmowanie wiekszych
          wyzwan. A dobry zwiazek nie polega na dzwiganiu kogos na plecach przez cale
          zycie. Juz masz problem wiec zakladam, ze nie jestes Matka Teresa i w pewnym
          momencie dojdziesz do wniosku ze milosc to nie to samo co miloscierdzie.

          Powinniscie pogadac, choc nie mam pojecia, jak mozna szczerze porozmawiac z
          kims, kto tego nie chce. Nie ma niestety magicznego otwieracza, ktorym sie
          otwiera zamknietych w sobie facetow. tez zaluje.
          • nolg Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 14.10.06, 12:37
            Dobrze piszeszsmile Jak zreszta wszyscy.
            Napisalam "skrzywdzony", bo uslyszalam od niego, ze po tym malzenstwie nadal ma
            ogromne poczucie krzywdy, z ktorym sobie nie radzi, mimo ze stara sie udawac ze
            wszystko jest OK.
            Ja wlasnie nie mam natury Matki Teresy i dlatego mi to wszystko do konca nie
            pasuje. Ale jednoczesnie trudno jest odrzucic i zapomniec o kims z kim
            obcowanie daje olbrzymia frajde.
            Wyszly z tego "lata", bo dlugo nie utrzymywalismy kontaktu, wczesniej byl to
            okres kilkumiesiecznej znajomosci. I teraz ten kontakt sie odnowil.
            Po tym czasie widze znaczna roznice, pozytywna. Jest bardziej oswojony, mam
            wrazenie bardziej...stabilny. Zdecydowanie inaczej reaguje na bliskosc
            emocjonalna, sam do niej dazy, otwarcie okazuje cieplo i czulosc, nie robi
            pustki po chwili czulosci czy bliskosci. Kiedys potrafilo byc tak, ze jednego
            dnia slodko/pieknie/blisko a nastepnego sam lod. Teraz juz nie ma tak. To mnie
            z jednej strony nastraja optymistycznie, ale z drugiej nie chce sie wpuscic w
            ta pulapke bycia Matka Teresa, o ktorej piszecie.
            Trudno tu mowic o jakims zwiazku,on jest z kims zwiazany. Ale miedzy nami jest
            duzo dobrych emocji, moze nawet wiecej niz na poczatku, co powoduje ze
            zastanawiam sie gdzie moje miejsce w tym wszystkim i jak to ugryzcsmile
            • chalsia Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 14.10.06, 14:35
              > Trudno tu mowic o jakims zwiazku,on jest z kims zwiazany. Ale miedzy nami
              jest
              >
              > duzo dobrych emocji, moze nawet wiecej niz na poczatku, co powoduje ze
              > zastanawiam sie gdzie moje miejsce w tym wszystkim i jak to ugryzcsmile

              Jak to- jakie? Pocieszycielki strapionej duszy.
              Chalsia
            • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 14.10.06, 15:15
              Wiesz, to moze przyjmijmy najprostsza interpretacje i nie dorabiajmy ideologii
              do calej sztuki. Jest klopot z obsada rol i ustaleniem, ktore sa glowne, ktore
              drugoplanowe, a ktore to tylko epizody mozliwe do wyciecia bez szkody dla
              scenariusza.
              Ja wiem, ze cudnie jest wierzyc w love-story ale bez przesady. Facet przezyl
              cos z Toba bedac w zwiazku z (juz) Exia. Ok, bywa. Potem sie rozwiodl ale
              zamiast sprobowac tworzyc cos z Toba znalazl inna kobiete. Mozemy dorobic do
              tego teorie, ze "bal sie" ogromnej milosci/namietnosci, ktora czul do Ciebie,
              stad takie rozwiazanie. Ale zapewniem Cie, ze to typowo kobiece myslenie czy
              moze raczej zmyslenie, bo faceci tak romantycznymi meandrami drog nie chadzaja,
              z wyjatkiem Konrada Wallenroda (no, on byl fikcja literacka, przypominam).
              Zreszta przeczytaj post Marcusa.
              Gdyby z Toba chcial byc - to by byl lub oprzynajmniej sprobowal. Wiec albo nie
              chcial - albo NIE WIE czego chcial i chce (syndrom bujania charakteryzujacy
              cienkich gosci).
              Teraz nasz bohater jest z inna kobieta lecz odnowil znajomosc z Toba i jest
              miedzy Wami "duzo dobrych emocji" (jak piszesz) zas problem polega na tym, ze
              on sie zamyka. Wiec tak szczerze, to mysle, ze on sie zamyka bo kalkuluje czy
              wiecej tych emocji ma z Toba czy z aktualna partnerka. Trudno przewidziec wynik
              takich kalkulacji bo wszak nie wiemy ile emocji dostarcza mu kobieta, z ktora
              jest, a ile ta, z ktora bywa.
              Natomiast nie bardzo wiem, dlaczego tak bardzo chcesz go otworzyc. Ja bym sie
              troche bala, ze sie narobie w pocie czola i dokopie sie do wielkiej pustki.
              Rozczarowania bywaja okrutne.

              Wiesz co... ja na Twoim miejscu, zamiast sie bawic w otwieracz - otworzylabym
              sie na innych mezczyzn. Podaruj sobie kobieta odrobine luksusu i zobacz, jaka
              to wbrew pozorom komfortowa sytuacja tak sie 'pobujac' pomiedzy. Cud miod.
              Nawet jak Ci sie nie spodoba to bedzie genialny tester dla tego 'skrzywdzonego
              faceta'. Moze sie obudzi i otworzy. Jesli nie, to zakladaj dobre trampki i w
              nogi.

              ps.
              Wpadlas na to, ze on jest teraz "bardziej otwarty i oswojony z emocjami" dzieki
              kobiecie, z ktora jest? On nie jest skrzywdzony... ale moze byc skrzywiony.
              Serio.
    • misbaskerwill Re: e tam skrzywdzony 14.10.06, 16:53

      chciałem napisać, że każdy...

      Ale czy ten facet to na pewno został "skrzywdzony"??

      Bo ja tu widzę co najmniej dwie skrzywdzone przez gościa kobiety.

      A tak ci prawdziwie skrzywdzeni faceci się nie zachowują.
      Chyba, że to odwet?
      • libra22 Re: e tam skrzywdzony 15.10.06, 14:50
        W zeszłym roku koleżanka spotykała się z mężczyzną po przejściach, który np
        potrafił się umawiać i nie odzywać. Ona się zakochała i przeżywała. Kupiłyśmy
        jej na imieniny książkę "Nie zalezy mu na tobie" z serii amerykańskich
        poradników. Nadszedł czas, że i ja sięgnęłam po nią, własnie po to, żeby nie
        przeżywać typowo kobiecych "na pewno mnie kocha, tylko jeszcze biedny sam tego
        nie wie" (to nie od autorki wątku, tylko ironia na samą siebie).
        I tam tak okrutnie dobitnie mężczyzna odpowiada na różne kobiece sytuacje:
        jeśli mężczyźnie zależy to nie będzie się bał związku, ani zasłaniał "że
        skrzywdzony".
        Jeśli tak się nie zachowuje, nie zależy mu i Twoim wyborem jest czy czekasz aż
        zacznie lub się "uleczy". Ale może się okazać - tak tu wspominały dziewczyny-
        jak się uleczy to pójdzie i inną będzie uszczęsliwiał, nie Ciebie niestety.
    • nolg Dzieki za wszystkie komentarze... 15.10.06, 15:11
      jednak nie wszyscy uznali mnie mnie za trollasmile)

      W sumie to chyba to wszystko sama wiem, ale kiedy inni pokaza palcem ze to bez
      sensu to sie oczy bardziej otwieraja.
      Ja nie mam natury Matki Teresy i ta sytuacja ktora jest mi nie pasi. Stad tez
      ten watek. Ja staram sie wychodzic z zalozenia ze jak ktos jest dla mnie wazny
      to watpliwosci miec nie powinien. I tego tez oczekuje z drugiej strony. I
      dlatego sie mecze. Tylko skad wziac sile...

      • nangaparbat3 jednak nie wytrzymam 15.10.06, 15:15
        i Cie zapytam: nie mialaś zadnych oporów ze względu na osobę, z ktora
        ten "skrzywdzony facet" jest aktualnie w zwiazku?
        • nolg Re: jednak nie wytrzymam 15.10.06, 15:50
          Jesli pytasz czy poszlam z nim do lozka mimo ze on z kims jest to odpowiedz
          jest krotka: nie. Obecny kontakt jest czysto platoniczny.

          Jesli zas chodzi Ci o to, czy nie mam wyrzutow sumienia bo utrzymuje z nim
          kontakt mimo ze on z kims jest: tak, mam. Glownie dlatego ze sama sobie robie
          nadzieje.
          • nangaparbat3 Re: jednak nie wytrzymam 15.10.06, 15:59
            nolg napisała:

            > Jesli pytasz czy poszlam z nim do lozka mimo ze on z kims jest to odpowiedz
            > jest krotka: nie. Obecny kontakt jest czysto platoniczny.
            >
            > Jesli zas chodzi Ci o to, czy nie mam wyrzutow sumienia bo utrzymuje z nim
            > kontakt mimo ze on z kims jest: tak, mam. Glownie dlatego ze sama sobie robie
            > nadzieje.

            Nie, nie pytam o pojscie do łożka - z Twojego postu wynikalo, ze to nie ma
            miejsca.
            Ale przecież, wiedząc, ze jest z kimś związany, starasz sie go uwieść,
            rozkochać, dążysz do tego, żeby był z Tobą. Rzeczywiscie Matka Teresa z Ciebie
            kiepska.
            • nolg Re: jednak nie wytrzymam 15.10.06, 16:27
              Az sie musialam zastanowic i spojrzec na siebie krytyczniesmile
              Czy probuje go uwiesc i rozkochac...nie wiem
              Ale to nie ja pierwsza odnowilam kontakt, nie ja szukam okazji zeby sie
              spotkac, nie ja w dyskusjach robie "wycieczki" do tego co nas laczy, ja nie
              odwazylabym sie nawet pierwsza powiedziec, ze tesknie, zawsze o tobie pamietam
              itp.
              Powiem wiecej to ja otwarcie powiedzialam, ze nic od niego nie chce i pewien
              etap zycia uwazam za zamkniety.
              Nie odtracam go, lubie z nim rozmawiac i zartowac, wciagam sie przez to w
              bliskosc i czulosci. I owszem wiem, ze to jest moj grzech.
              • nangaparbat3 A to przepraszam 15.10.06, 16:40
                Widać jakies przeniesienie mi wyszlo.
                Jednak jesli to tak, z faceta naprawdę lepsze ziolko. I nie ma to nic wspolnego
                z "krzywdami", jakich doswiadczył. Zaloże się, ze mial duzy udzial w tym, że
                go "skrzywdzono".
                A teraz ma usprawiedliwienie. Na wszystko.
                Nadaje sie jedynie do tego, by go wykorzystać i porzucić. wink
                • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 16:47
                  Kurcze, tez mam takie obawy...smile
                  Tylko, ze ja taka miekka jestem, ze chyba nie umiem wykorzystac i porzucicwink

                  Widzisz, mi nie lezy to ze jest z kims a szuka wrazen gdzies indziej. Ja tak
                  nie umiem i to mnie w nim przeraza.
                  A z drugiej strony jak zrezygnowac z tej frajdy, ktora ja od niego dostaje?
                  • nangaparbat3 Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:16

                    > A z drugiej strony jak zrezygnowac z tej frajdy, ktora ja od niego dostaje?
                    no to kwestią jest tylko cena, jaką jestes gotowa placić za tę frajdę.
                    • libra22 Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:19
                      Tak mi wychodzi Nolgi, że jak nie uciekniesz czem prędzej, to będziesz
                      cierpieć. A wychodzi mi też tak, że nie jest to ktoś przez kogo warto.
                      Wybacz, jeśli zbyt szczerze.
                      • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:29
                        Dobrze, ze szczerze.
                        Bo ja chyba wlasnie dojrzewam do tego "uciekniecia czem predzej"


                        libra22 napisała:

                        > Tak mi wychodzi Nolgi, że jak nie uciekniesz czem prędzej, to będziesz
                        > cierpieć. A wychodzi mi też tak, że nie jest to ktoś przez kogo warto.
                        > Wybacz, jeśli zbyt szczerze.
                    • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:25
                      No wychodzi mi, ze za duzo nie mam zamiaru wylozycsmile
                      Zmeczona jestem, bo lubie jasne sytuacje.
                      Jesli wiem z czym i o co walcze, to jestem w stanie duzo z siebie dac.
                      Ale masochizm mnie meczy.

                      • kruszynka301 Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:36
                        nolg, przypomniało mi się, że biedroneczka niedawno podała listę niezbędnych cech mężczyzny, aby można mu było ewentualnie dać szansę - przeczytaj kilka razy i odpowiedz sobie sama, czy Twój spełnia poniższe minimum:

                        Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne...

                        Należy tylko być :

                        1. przyjacielem

                        2. partnerem

                        3. kochankiem

                        4. bratem

                        5. ojcem

                        6. nauczycielem

                        7. wychowawcą

                        8. spowiednikiem

                        9. powiernikiem

                        10. kucharzem

                        11. mechanikiem

                        12. monterem

                        13. elektrykiem

                        14. szoferem

                        15. tragarzem

                        16. sprzątaczką

                        17. stewardem

                        18. hydraulikiem

                        19. stolarzem

                        20. modelem

                        21. architektem wnętrz

                        22. seksuologiem

                        23. psychologiem

                        24. psychiatrą

                        25. psychoterapeutą.

                        Ważne też są inne cechy. Należy być :

                        1. sympatycznym

                        2. wysportowanym ale

                        3. inteligentnym

                        4. silnym ale

                        5. kulturalnym

                        6. twardym ale

                        7. łagodnym

                        8. czułym ale

                        9. zdecydowanym

                        10. romantycznym ale

                        11. męskim

                        12. dowcipnym i

                        13. wesołym ale

                        14. poważnym i

                        15. dystyngowanym ale

                        16. odważnym

                        17. misiem ale

                        18. energicznym

                        19. zapobiegawczym

                        20. kreatywnym

                        21. pomysłowym

                        22. zdolnym ale

                        23. skromnym i

                        24. wyrozumiałym

                        25. eleganckim ale

                        26. stanowczym

                        27. ciepłym ale

                        28. zimnym ale

                        29. namiętnym

                        30. tolerancyjnym ale

                        31. zasadniczym i

                        32. honorowym i

                        33. szlachetnym ale

                        34. praktycznym i

                        35. pragmatycznym

                        36. praworządnym ale

                        37. gotowym zrobić dla niej wszystko [np. skok na bank] czyli

                        38. zdesperowanym [ z miłości ] ale

                        39. opanowanym

                        40. szarmanckim ale

                        41. stałym i

                        42. wiernym

                        43. uważnym ale

                        44. rozmarzonym ale

                        45. ambitnym

                        46. godnym zaufania i

                        47. szacunku

                        48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,

                        49. wypłacalnym.

                        Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby :

                        a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany

                        b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak

                        więcej czasu niż danej kobiecie

                        c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie

                        gdzie była i co robiła

                        d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez

                        błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy,

                        lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której

                        przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

                        ważne jest aby nie zapominać jej :

                        1. urodzin

                        2. imienin

                        3. daty ślubu

                        4. daty pierwszego pocałunku

                        5. okresu

                        6. wizyty u stomatologa

                        7. rocznic

                        8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

                        Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie

                        gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona

                        obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną

                        przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego

                        napotka.

                        A teraz druga strona medalu. Uszczęśliwić mężczyznę jest zadaniem daleko trudniejszym, ponieważ mężczyzna potrzebuje :

                        1. seksu i

                        2. jedzenia

                        Większość kobiet jest oczywiście tak wygórowanymi męskimi potrzebami

                        mocno przeciążona. Zaspokojenie tych potrzeb przerasta siły naszych pań.

                        Wniosek :

                        Harmonijne współżycie można łatwo osiągnąć, pod warunkiem, że mężczyźni

                        wreszcie zrozumieją, iż muszą nieco ograniczyć swoje zapędy i pohamować

                        swoją roszczeniową postawę !

                        hi,hi,hi i kto powiedzial ze zycie nie jest piekne smile))
                        • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:40
                          haha
                          trzeba z tym skonczyc, nie zna sie na hydraulice!!!!!!
                  • kruszynka301 Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:23
                    Nolg, jaką to frajdę od niego dostajesz????
                    W moim egoistycznym podejściu "frajda od faceta" polega na:
                    - śniadaniu do łóżka,
                    - bycie cudownym kochankiem, przyjacielem, rozśmieszaczem i mężem, oczywiście razem wziętym
                    - wspólnym, intensywnym spędzaniu czasu (akurat w moim przypadku turystyka i sporty ekstremalne)
                    - i wiele, wiele innych

                    Podobnych zalet szukałam u faceta, z którym ewentualnie zgodziłabym się spędzić życie - no i znalazłam.

                    Ty natomist miotasz się, nie wiesz, na czym stoisz, ciągle czekasz - przy moim egoizmie to się nie mieści w głowiewink.
                    • phokara Re: A to przepraszam 15.10.06, 17:55
                      Nolg,
                      a ja sie zgadzam z Nanga. Wszystko jest kwestia wyboru i ceny. Z jednym
                      zastrzezeniem - jesli dostajesz 'nic' to placac za to fortune (w emocjach)
                      bedziesz FRAJERKA do kwadratu. Za nic dostaje sie nic. Zlota zasada.
                      Byc moze facet ma problem: ze soba, z emocjami i z calym swiatem uczuc. To jest
                      jego problem. Jesli uwierzysz, ze zdolasz go rozwiazac, jak on nie bedzie
                      chcial - to jestes w glebokim bledzie. I duzo za ten blad zaplacisz. I nic nie
                      dostaniesz w zamian, bo facet sie pobuja a potem w typowy dla tchorzliwych
                      autystykow emocjonalnych sposob znajdzie sobie inna Matke Terese, Ciebie
                      wpychajac w otchlan sentymentalnych wspomnien, co najwyzej. I jeszcze zapewne
                      uzna, ze jest bohaterem, ktory tak 'szlachetnie' nie bedzie Ci marnowal zycia.
                      To jest typowy szymel kiczowatego love-story. Sorry.

                      ps.
                      I wiesz co... Ty juz sie w to zaangazowalas emocjonalnie po uszy, stad ten post
                      i te rozterki. To juz bedzie bolalo. Tak mysle.
                      • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:06
                        phokara napisała:
                        > ps.
                        > I wiesz co... Ty juz sie w to zaangazowalas emocjonalnie po uszy, stad ten
                        post i te rozterki. To juz bedzie bolalo. Tak mysle.

                        Pho, ja to wiem. I wiem ze bedzie bolalo. Boli sama mysl, Ale wiem tez
                        doskonale ze nie chce tak dluzej. I potrzebuje zeby mi ktos tak nagadal, jak Wy
                        mi tu walicie zeby dostac kopa i raz na zawsze to skonczyc.

                        • phokara Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:16
                          Wiesz, ja zawsze powtarzam, ze najwazniejsze jest wiedziec, czego sie NIE CHCE.
                          To juz bardzo duzo. A ten facet bedzie Ci serwowal wlasnie to czego nie
                          chcesz... choc Twoja wyobraznia zawsze bedzie w tym samym czasie projektowala
                          wizje, ze kiedys, kiedys, kiedys ten mezczyzna da Ci wszystko czego chcesz. To
                          normalne.
                          Ja dlatego zapytalam Cie, czego chcesz?
                          Napisalas, ze nie wiesz... ale pewnie gdybys miala odwage napisac cala prawde,
                          to odpowiedzialabys, ze chcesz zeby ten facet z Toba byl, smial sie, przytulal,
                          budzil sie obok i zasypial i jeszcze szural w jesiennych lisciach. To NORMALNE.
                          Nie wolno bac sie kiczu. Tak, jak nie mozna bac sie spelniania pragnien.
                          Marzenia, ktorych nie probuje sie spelniac sa na dluzsza mete koszmarnie
                          frustrujace. Niech sie nimi ten 'skrzywdzony' facet frustruje sam. Ty postaraj
                          sie zyc naprawde. Bo nie ma zycia zapasowego.

                          ps.
                          Wiem, ze to boli. Nic na to nie pomaga. Nie, przepraszam - tylko jedno. Klin.
                          • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:28
                            Wiesz dlaczego mam problem? Bo zadalam sobie jakis czas temu pytanie czy tak
                            wlasnie chce? I nie chce tak.
                            Co z tego, ze gdzies-tam chodzi po glowie, ze chce szurania w lisciach, skoro
                            wiem, ze tego miec nie moge.
                            A wiem ze nie chce tak jak jest teraz.
                            Staram sie sama siebie przekonac, ze to juz duzo. I szukam sil na wiecej.
                            • phokara Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:41
                              Ja Cie naprawde swietnie rozumiem.
                              I jeszcze cos. Nie jestes kretynka, ktora sie fiksuje na nierealnych
                              projekcjach, widac po reakcjach na wpisy. Wiec powiem Ci tak. Kazdy kolejny
                              dzien, w ktorym "bedzie tak, jak nie chcesz" bedzie paradoksalnie dawal Ci sile
                              na przerwanie tego. Az sie nazbiera. Tez bedzie bolalo ale na drugiej stronie
                              szali bedzie zycie - duzo wazniejsze od fikcji.
                              • nolg Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:55
                                Widzisz, ja juz kiedys dalam rade zerwac z nim kontakty. Odseparowalam sie bo
                                tak jak teraz nie mialam juz sily. I wytrzymalam dlugo. I wiem ze bylo latwiej
                                byc z daleka. I wiem ze teraz tez dam rade.
                                Ale nie jestem z kamienia i teraz wpuscilam sie w to znowu...
                                Nawet jesli gdzies gleboko w serduchu jednak wierze ze on nie jest taki skur..
                                jak by to moglo wygladac, to wiem, ze tak nie chce. I wiem, ze dam rade.
                                Chociaz serducho wyje.
                                • phokara Re: A to przepraszam 15.10.06, 19:04
                                  Jesli serducho wyje to tez wcale nie jest zly znak. Najgorzej maja ci, ktorym
                                  ani nie wyje ani nie bije. Znam takie przypadki. I to jest dopiero
                                  nieszczescie.
                      • la.loba Re: A to przepraszam 15.10.06, 18:11
                        dopowiem Ci moje trzy grosze Nolg. Mój ojciec zawsze mi powatrzał ( ja głupia
                        nie wierzyłam) że z mężczyznami jest tak: jak naprawde Cię chce ( w szerokiej
                        gamie - nie mówie tylko o namiętności) to SAM do Ciebie znajdzie drogę, Jeżeli
                        tego nie robi, nie zależy mu na tobie. Sorki za brutalność ale chyba lepiej
                        żebyś cierpiała teraz w miare krótko , niż się potem nie wiadomo ile bujała z
                        takim Piotrusiem Panem
                        Pozdrawiam
                        • warisw Re: A to przepraszam 16.10.06, 19:32
                          zgadzam sie w 250% (sorki że tak sie wtrancam )
    • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 18:31
      W ogóle, to nie ma skrzywdzonych facetów.
      Może to my odpowiadamy za całokształt, ale za tym idzie odpowiedzialność, prawo
      do kształtowania rzeczywistości i nieprzyjmowania reklamacji. Dalej, jak tego
      faktu nasze PT partnerki nie uznają, płacenie alimentów i utrata dzieci.
      Jeżeli się to komuś nie podoba, to niech to zmieni. Ja, na przykład nie chcę
      się z takim biegiem spraw pogodzić i będzie mnie to jeszcze niemało kosztowało.
      • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 18:45
        Scri, narastajaca frustracja przeslania Ci swiat. Na wszystko patrzysz przez
        pryzmat wlasnego "zwiazku" (cudzyslow uzyty swiadomie, bo ja nie wiem jak
        nazwac to cos, w czym tkwisz).
        Ten post jest jednakze troszeczke na inny temat. Naprawde.
        • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 19:30
          Wiem, Pho...
          Jednak każdy patrzy na świat przez własne krzywe szkiełko.
          Niby już się pogodziłem ze swoją krzywą sytuacją, ale ciągle ... dajmy czas
          czasowi sad
          Chociaż, osobiście, dalej nie wiem, po co... Może z czasem się zorientuję tongue_out
          • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 19:36
            Nie. Szybciej zycie Ci sie skonczy.
          • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 19:47
            Tak naprawdę, po raz kolejny nastawiłem dziś drugi policzek, po raz kolejny weń
            oberwałem, choć już od dawna wiem, że to bez sensu. Cóż, to jednak mój błąd.
            Właściwie, to ja się już nie mam prawa skarżyć, wszyscy dookoła mi już
            powiedzieli, że to nie ma sensu.
            Zbyt silne jest moje pragnienie posiadania domu i rodziny, żeby uznać, że tego
            nie ma i nie będzie. Jedyne, co ma sens, to odkładanie "the final count down" do
            czasu, aż moje ostatnie dziecko będzie dorosłe na tyle, żeby żyć samodzielnie i
            mnie nie potrzebować. Wtedy, prawdopodobnie zdecyduję się na zorganizowanie
            sobie nowego domu, bez rodziny, gdzie zawsze będzie miejsce dla moich bliskich,
            którzy się zdecydują mnie odwiedzić, dzieci i wnuków. A, długie i samotne zimowe
            wieczory pewnie nie będą gorsze od obecnych.
            • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 20:04
              Skasowalam wpis, to bez sensu.
              Nie narzekaj na swoja zone, Scri. Ja bym Cie zamordowala juz piec razy tepym
              tasakiem i teraz siedziala szczesliwa we Wronkach.


              • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 14:14
                W sumie nie narzekam, to najlepsza żona, jaką kiedykolwiek miałem tongue_out
                • crazysoma Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 14:42
                  > W sumie nie narzekam, to najlepsza żona, jaką kiedykolwiek miałem tongue_out

                  Nawet mozesz powiedziec wiecej: Jedyna... smile
                  • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 15:37
                    O k...a!
                    Sluchajcie, moze zalozymy kabaret????!!!!
                    • crazysoma Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 15:53
                      > O k...a!
                      > Sluchajcie, moze zalozymy kabaret????!!!!

                      Oui Oui, ja nawet gdzies mam kabaretki, teksty jak widac pisza sie "same"
                      codziennie, prawa autorskie zostaja w rodzinie, tantiemy wydamy na trunki i
                      alimenty, jak ktorys z Panow bedzie mial zapasc chwilowa smile To ja zaraz
                      poszukam jakiegos spalonego teatru, w koncu musimy troche pocwiczyc, zanim
                      ruszymy szturmem na "Mule roz" (i roz pierogi" smile
                      • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 16:21
                        Mule Roz?
                        No to moze sie nazwiemy "Zmulone".

                        Nie mam kabaretek. Ale mam cylinder, jakby co. Z czarna woalka. Moge sie przebierac za
                        wdowe.
                        • grzanka23 Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 16:24
                          To moze i ja bym sie dolaczyla.jakis "Dzingl"miedzy tekstami?
                          • crazysoma Kabaret 16.10.06, 16:44
                            "Zmulone Roz" przedstawia sztuke "Nietypowa, bo nie czarna wdowa"

                            Na scene wchodzi Lady Pho (znak towarowy zastrzezony), dramatycznym, ale
                            zdecydowanym gestem sciaga woalke z twarzy a cylinder z glowy. Zastyglym w
                            niecierpliwym oczekiwaniu widzom ukazuje sie cudna, blada twarz z blond
                            wlosami...
                            - Na co komu taka wdowa, jam umrzec za ma nietypowosc gotowa.
                            Zza purpurowej kotary (z prawej strony sceny), wyskakuje Grzanka i slodkim,
                            dzieciecym glosikiem oznajmia: pif paf.
                            Ugodzona prosto w serce Lady, pada jak dluga (to ostatnie, zgodne z prawda)
                            Crazy wyskakuje na scene i rozpyla dymy z fajki wodnej.
                            Upojony zapachem jabkowo-cynamonowego tytoniu Scriptus wylania sie zza zielonej
                            kotary (z lewej strony sceny) i jednostajnym, monotonnym glosem oswiadcza:
                            ..........
                            Ba, no wlasnie nie wiem co oswiadcza, bo musze dac dziecieciu syropek z
                            cebulki smile
                            • brzoza75 Re: Kabaret 16.10.06, 16:55
                              ja tylko dodam że chętnie zobaczę próby smile
                            • phokara Re: Kabaret 16.10.06, 16:59
                              Crazy, Ty wariatko!!!! Ja mam zaraz manegement i musze byc powazna, co mi sie jeszcze nigdy
                              nie udalo!!!! I dzisiaj mi sie nie uda tez - przez Ciebie...
                              ***

                              Ale poimprowizujmy:
                              Ja leze, jak dluga (Ty malpo, ale fakt, ze to zgodne z prawda) - bo jestem zabita PIF-PAF czarna
                              wdowa. Mozna poznac, ze nie zyje bo NIC NIE MOWIE. haha.... ale smieszne - publika lezy i
                              kwiczy - zapewne uraczona na wejscie swinskim ciastem Weekendy.
                              Ciebie widze w zrolowanej roli sushi - faktycznie z fajka wodna w dloni, z ktorej to (fajki nie dloni)
                              rozpylaja sie opary ha ha haszyszu.
                              Wiec Scriptus wchodzi i mowi grobowym (no bo ja nie zyje, to znaczy ze jest stypa a nie
                              kabaret) glosem, wyciagajac w Twoja strone oskarzycielski palec (bozy?):
                              Crazy!!! Ty palisz????
                              Wtedy ja zaczynam bulgotac (jak ta fajka wodna) bo nie moge wytrzymac ze smiechu. Publika
                              tupie i gwizdze, no bo o co chodzi.
                              Wtedy posrodku sceny laduje statek kosmiczny, z ktorego wysiada cos zielonego (pasujacego
                              mi do szpilek) i piszczy:
                              " O lady! O lady!"
                              Natenczas z pierwszego rzedu wyskakuje Ladyhawke z lukiem i chce sobie ustrzelic
                              nastepnego kosmite. Wtedy okazuje sie, ze to sam OZ, ktory zaklada nam wszystkim bana.
                              I tak sie konczy akt pierwszy.
                              cdn...

                              • libra22 JA PROSZE O NOWY WONTEK 16.10.06, 17:06
                                z kabaretemsmile
                                bo jako szatynka się gubię

                                ps a caps specjalnie, coby moje podanie zostało zauważone
                                • brzoza75 Re: JA PROSZE O NOWY WONTEK 16.10.06, 17:09
                                  dokładnie ja poczytam jutro rano do kawysmile
                              • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 17:42
                                akt drugi.
                                Fajka wodna sie zaciela i rozpyla nieprawdopodobne ilosci jabŁkowego,
                                cynamonowego, haszyszowego, kartoflanego dymu. Przerazony, mega zatkany i u
                                kresu sil Scriptus, coraz szybciej, delirycznym ruchem, dziobe palcem w zielona
                                zrolowana postac.
                                Craaaa z zy z yy craa yyy zzzyyy yy lliiiii SZSZSZSZ ?????
                                Ale nawet te urywane slowa wywolaly u niego ogromne, siejace spustoszenie w
                                orghanizmie... Przewraca sie....
                                Ale co to???? Oto staje znow do pionu, Tak, on wielki Scri, przywolany przez
                                swoje, wyczulone na jeden temat JA - moja zona, jedyna, moje dzieci, moje ja...
                                Po omacku, usilujac znalezc wyjscie, rzuca sie w strone purpurowej kotary,
                                gdzie czekajaca na sygnal dzingla Grzanka dziecieym glosikiem mowi
                                allllaaaa
                                Biedna zrolowana postac czyli Crazy, majaca wieczne, nieskonczone i niekonczace
                                sie poczucie winy usilujaca wepchnac dym do sushi nerwowo pyta w strone
                                znikajacego Scriptusa
                                - Ja? Ja? Ja???
                                Przyglucha asystentka teatralna, 99 letnia pani Teofila, stojaca dzielnie na
                                strazy kazdej zachcianki aktorow, amatorow, wyciaga z resztek rekwizytow jajo
                                strusia i resztami sil w starczych rekach, wpycha na scene. Rozpedzone niczym
                                sredniowieczna machina jajo, przygniata lewa stope bulgoczacej, umarlej Lady
                                Pho,(dajmy juz spokoj z tym znakiem towarowym), wokol ktorej krazy stado
                                kosmitow badajacej dziwnymi przyrzadami nietypowy i niespotykany w calym
                                wszechswiecie egzemplarz czarnej, bialej wdowy, ze szczegolnym uwzglednieniem
                                dziwnie dlugich obcasow szpilek, kolorem pasujacych do malych dzielnych
                                przybyszow.
                                Lady Hawk, przeladowujac, jak zawodowy komando, co jakis czas luk, skacze wokol
                                umarlej od pif paf i zemdlonej z bolu po uderzeniu jaja Pho, probujac ustrzelic
                                choc jednego kosmite, ktory potrzebny jest jej w celu robienia, uwielbianej
                                przez nia (o czym nikt nie wie) jajecznicy, bez ktorej nie rusza sie z lozka.
                                W tym samym czasie drzwi teatru szturmuje silna grupa krakowska przywolana
                                przez Brzoze, machajaca czerwonymi stringami.
                                Jedyna normalna w tym gronie (na razie) Libra, 22 zgloskowcem zawiadamia ze u
                                wrot miasta, na swoich uroczych i arcyzgrabnych nibynozkach stoi Monique ze
                                stolnica, czekajaca na rozkaz wkracz smile i lep!
                                Zdezorientowani widzowie lapiacy sie nawzajem po omacu krzycza ... co dalej co
                                dalej????
                                Ale nawet i oni nie przeczuwaja co nastapi za chwile - nikt nie wie, ze oto na
                                spalonym teatrem krazy jak batman i netoperek w jednym - ON pan i wladca tego
                                forum, czwarta wladza, silniejszy od samego OZ, tajemniczy T....
                                koniec aktu drugiego...
                                • 13monique_n Crazy!!!! Ty potworze! 16.10.06, 19:36
                                  Przeciez Ty moich "niby" nozek nawet nie widzialas! No, chyba, ze Pho
                                  publikuje tongue_outPP
                                  A zreszta, ze stolnica i - dodam - mlotkiem oraz innymi utensyliami otrzymanymi
                                  m.in. jako prezent urodzinowy w uroczej skrzynce narzedziowej big_grinDDD
                                  • crazysoma Re: Crazy!!!! Ty potworze! 17.10.06, 14:43
                                    > Przeciez Ty moich "niby" nozek nawet nie widzialas! No, chyba, ze Pho
                                    > publikuje tongue_outPP

                                    no, tak przez takie szczegoly w tekstach, "dziennikarze" tabloidow musza potem
                                    sie w sadach tlumaczyc...
                                    • 13monique_n Re: Crazy!!!! Ty potworze! 17.10.06, 14:47
                                      crazysoma napisała:

                                      > > Przeciez Ty moich "niby" nozek nawet nie widzialas! No, chyba, ze Pho
                                      > > publikuje tongue_outPP
                                      >
                                      > no, tak przez takie szczegoly w tekstach, "dziennikarze" tabloidow musza potem
                                      > sie w sadach tlumaczyc...
                                      jakie teksty? Usciślanie??? no, co ja poradze? poza tym, ja ciagle zyje tylko
                                      troszke zachwianym przekonaniem (dzisiaj IT mi zachwialo), ze jestem anonimowa
                                      smile)) wiec ja zaden kasek dla "dziennikarza" tabloidu.

                                      Co innego Pho, Tri proponowal, by machnac napis na jej czółku "jestem lakomym
                                      kąskiem" smile))
                            • phokara Re: Kabaret 16.10.06, 17:41
                              > Na scene wchodzi Lady Pho (znak towarowy zastrzezony), dramatycznym, ale
                              > zdecydowanym gestem sciaga woalke z twarzy a cylinder z glowy. Zastyglym w
                              > niecierpliwym oczekiwaniu widzom ukazuje sie cudna, blada twarz z blond
                              > wlosami...

                              Crazy, Ty wredna ruro, ja nie mam wlosow na twarzy...
                              Rety..
                              • libra22 Re: Kabaret 16.10.06, 18:33
                                Wredne baby: nie dość, że nie założyły oddzielnego wontka, to ja przez was
                                muszę się dusić ze śmiechu, bo nie dopuszczam dziecków do kompa pod pozorem
                                pracy wytężonej i nie mogę głośno wyćwink))

                                (a na dodatek ja nie jestem normalna tylko się ukrywam, ale boję się że Tri
                                niedługo to wykryje i będzie mnie ścigał)
                                • nolg Na Boga, co one zrobily z mojego watku... 16.10.06, 18:59
                                  ..ale ja lubie kabarety.
                                  Kupuje bilet w pierwszym rzedziesmile))
                                • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 19:12
                                  Libro Ty masz idealny do odwrocenia uwagi nick - bedziesz na zwiady czesto
                                  wysylana hehe.
                                  • phokara Re: Kabaret 16.10.06, 20:39
                                    A dalej...
                                    Gdy na scene wkracza Ten Ktorego-nicka-nie-wolno-wymawiac czyli sam Trrrrri (no
                                    ja wymawiam, bo przeciez i tak scenicznie nie zyje wiec sie nie boje).
                                    Trrrrirrorysta podchodzi do 99-letniej asystentki Teofili i syczy:
                                    - A Tys kto do cholery??? Pewnie jakowys TROLL!!!!!
                                    Staruszka, ktora niedoslyszy i nie wie co to troll wytrzeszcza galy na widok
                                    takiego przystojniaka i mamrocze (omdlewajac):
                                    - O Matulu... z nieba zstapil aniol. Moze cud sie stanie i we mnie wstapi albo
                                    chociaz wystapi.
                                    I pada na moja druga noge (na jednej juz mam strusie jajo). Wtedy nie
                                    wytrzymuje, milczenia zwlaszcza, powstaje, potykam sie z miejsca o omdlona
                                    staruszke ale gnam dalej przez las, ktory robi Brzoza szeleszczac czerwonymi
                                    stringami, zeby bylo bardziej sensualnie. W polowie drogi (sceny) zapominam
                                    dokad biegne, zreszta i tak nic nie widze bo mam wlosy na twarzy przeciez. Na
                                    szczescie Weekedna podrzuca mi swoj swinski suflet, jak to sufler, ktory laduje
                                    na twarzy kosmicznego OZ-a. Suflet narusza mu brylantyne na lysinie, znaczy
                                    psuje narcystyczny image i zaczyna sie robic groznie.
                                    Polowa publiki gwizdze, druga spi, bo Scriptus opowiada jej na boku historie
                                    swojego zycia. Moni z odsiecza i stolnica biegnie jak potrafi najpredzej ale
                                    zwazywszy na nibynozki nijak nie zdazy przed koncem przedstawienia. Ale, ale...
                                    za kulisami slychac grozny ryk i na scene wkracza krwiozerczy Mis Baskerwillow,
                                    trzymajac w paszczy wielkie choc malenkie Pudeleczko...

                                    A zrollowana Crazy w tym czasie jara faje i gada sama do siebie, podstepnie sie
                                    cieszac, ze usmiercila drugiego Blizniaka juz na poczatku pierwszego aktu. No
                                    nie, chwila, o zadnych aktach nie bylo mowy.
                                    • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 23:40
                                      Akt czwarty - hiszpanski, z miedzynarodowymi ak_centami...
                                      Ale jakze myli sie ten, kto sadzi, ze w Misia wstapily krwiozercze zadze.
                                      Owszem miewa takowe, ale w innym niz ten teatrze... Mis, z powodu zbyt dlugiego
                                      przebywania w damskim towarzystwie nabyl trzecie oko zwane potocznie intuicja i
                                      dnia pewnego, siedzac w swej jaskini, uslyszal ryczacy wprost z jego wnetrza
                                      glos - ratuj Pudlo!!!!... I Mis ow, gnany tesknota rycerskiej huci, wzbil sie
                                      nad wzgorza, laki i lasy piniowe, az dolecial tam, gdzie plawiace sie w
                                      nieprzyzwoitych luksusach Pudeleczko, pijace kolejnego drinka z parasolka, w
                                      towarzystwie mezczyzny wzrostu siedzacego psa, juz mialo pomylic co ma zakladac
                                      co lykac, wywolujac tym konsekwencje wieksze niz bohaterka minionych dni RB. I
                                      wtedy wlasnie, nagle, tuz nad Jej mala wielka glowa rozlegl sie ten znaczacy
                                      ryk. Oto wlasnie przerazony jej pomylka, co lykac co zakladac, waleczny Mis
                                      wydal z siebie okrzyk na miare Ryszarda Lwie Serce
                                      STOOOOOOOOOOOOOOOOOP
                                      Przerazony siedzacy pies, poderwal sie i wrzeszczac we wszystkich znanych mu
                                      jezykach (slownie trzech)
                                      Ajutoooo, Help, Hilfe, uciekl w podskokach do najblizszego baru.
                                      W pierwszym odruchu Mis chcial pognac za nim wrzeszczac dla milej dla ucha
                                      odmiany "nu pagadi", (a co, nich zazdrosci hiszpanska brac lingwistycznych
                                      zdolnosci Misia), ale jego waleczne serce przypomnialo sobie o biednym,
                                      pozostawionym samemu sobie Pudeleczku, wiec zawrocil, wbil swe waleczne zebiska
                                      w kark Pudeleczka i uniosl Ja do znajomej, jakze bezpiecznej polskiej Matki
                                      Ziemi.
                                      Kiedy Mis rzucal Pudlo na sam srodek sceny, gdzie jeszcze przed chwila lezaly
                                      zemdlone nogi Pho zza kulis dal sie slyszec pisk i oto, oczom na wpol
                                      znudzonych, na wpol zadziwionych widzow, zazerajacych sie weselnymi tortami
                                      Vertigo, ukazala sie Triiimajaca w swej sztucznej szczece dziwne cos Teofila.
                                      Co to bylo?
                                      Ktoz ow przedmiot, jako pierwszy chcial zdiagnozowac jak nie przywrocona cudem
                                      do zycia lady Pho, ktora juz od urodzenia musiala zbadac wszystko i wszystkich,
                                      jako pierwsza. Biegnaca na swych jeszcze slabych i omdlalych nogach, w strone
                                      dziwnego przedmiotu i zamroczonej Teofili, potykajaca sie o placzacych sie
                                      wszedzie na scenie kosmitow, Pho zobaczyla cos, co wprawilo ja w pozycje kwiatu
                                      lotosu a z piersi jej wydobylo sie szczere i rzewne lkanie.
                                      To bylo serce - wielkie, czerwone, pulsujace, zatopione w platkach czerwonych
                                      stringow, najprawdziwsze serce...
                                      Zalewajaca sie lzami Pho, oraz zadziwiona, zalana lukrem tortowym publicznosc
                                      wydala z siebie okrzyk zadziwienia
                                      czyje????
                                      A to bylo serce chlopaka z_mazur, ktory pozeglowal beztrosko do roku kraka
                                      nieswiadomy tego, ze oto wlasnie tej pamietnej pazdziernikowej nocy, przy
                                      dzwieku rzewnych mazurskich treli, sam kupidyn ugodzi go w srodek jestestwa.



                                      • libra22 Re: Kabaret 16.10.06, 23:50
                                        Znaczy się lawstory się robi?
                                        To ja poproszę z hepiendem, bez trupówsmile
                                        • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 23:53
                                          Bez trupow to nie ma szans na kabaret. smile
                                          • brzoza75 Re: Kabaret 17.10.06, 09:04
                                            rozbudujcie wątek OZ pleasesmile
                                            • crazysoma Re: Kabaret 17.10.06, 14:47
                                              > rozbudujcie wątek OZ pleasesmile

                                              rozumiem, ze chcesz odwrocic uwage od stringow i trafionego przez CIEBIE
                                              chlopaka z...smile
                                              • brzoza75 Re: Kabaret 17.10.06, 17:01
                                                "rozumiem, ze chcesz odwrocic uwage od stringow i trafionego przez CIEBIE
                                                > chlopaka z...smile "

                                                w żadnym wypadku udusze Cie osobiście za to przy nastepnym spotkaniu smile)
                                                • crazysoma Re: Kabaret 17.10.06, 17:24
                                                  > w żadnym wypadku udusze Cie osobiście za to przy nastepnym spotkaniu smile)

                                                  nieee, nie udusisz, jak na razie jestem jedyna frajerka, ktora, w tym gronie,
                                                  za darmo, robi sushi, za ktorym przepada dosyc spora grupa smile nie mialabys
                                                  odwagi hihi.
                                                  • brzoza75 Re: Kabaret 17.10.06, 17:39
                                                    rude to wredne pamiętaj smile
                                                    ja Cie uduszę po kolacji albo wsadze do pudełka ręce precz od tego kotka!
                                • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 09:59
                                  libra22 napisała:

                                  > Wredne baby: nie dość, że nie założyły oddzielnego wontka, to ja przez was
                                  > muszę się dusić ze śmiechu, bo nie dopuszczam dziecków do kompa pod pozorem
                                  > pracy wytężonej i nie mogę głośno wyćwink))
                                  To owin sobie twarz szalem, troche maskuje zduszone chichoty big_grinDDDD
                                  >
                                  > (a na dodatek ja nie jestem normalna tylko się ukrywam, ale boję się że Tri
                                  > niedługo to wykryje i będzie mnie ścigał)
                                  Tri???? Nie wiesz, co mowisz,. Te blekitne niewinne oczeta i usmiech lagodny???
                                  neeeeeeeeeeeeeeeee, niemozliwe big_grin
                                  • libra22 ukrywając się 17.10.06, 11:04
                                    .....w tym rozbudowanym wątku dodam, że poszukałam i "libra" to
                                    faktycznie "waga", książka to liber,ris - rodzaj meski w łacinie.
                                    No i nie mam 22 lat-jakby co-to data inosmile
                                    • crazysoma Re: ukrywając się 17.10.06, 14:46
                                      > .....w tym rozbudowanym wątku dodam, że poszukałam i "libra" to
                                      > faktycznie "waga", książka to liber,ris - rodzaj meski w łacinie.
                                      > No i nie mam 22 lat-jakby co-to data inosmile

                                      a przyszlo Ci do glowy, ze mi sie Twoj nick skojarzyl z library smile
                                      • libra22 Crazy:-) 17.10.06, 15:12
                                        crazysoma napisała:
                                        > a przyszlo Ci do glowy, ze mi sie Twoj nick skojarzyl z library smile

                                        To pewnie po angielsku, a ja przyznaję się ze wstydem do miernej bardzo
                                        znajomości owego (naprawdę wiem, ze to ułomność w dzisiejszych czasach)
                                  • libra22 Moniko:-) 17.10.06, 11:07
                                    Szali Ci u mnie dostatek, tylko nie wiem czy które nie zadzwoni po pogotowie,
                                    że matka/ciotka siedzi i rzęzi w szalwink

                                    (a może żęzi?)
                                    • 13monique_n Re: Moniko:-) 17.10.06, 11:40
                                      libra22 napisała:

                                      > Szali Ci u mnie dostatek, tylko nie wiem czy które nie zadzwoni po pogotowie,
                                      > że matka/ciotka siedzi i rzęzi w szalwink
                                      No, to dostaw sobie jako alibi szklankę z herbatką i jakby to, to rzęzisz
                                      herbatką big_grinDDDDDDD
                                      A jak masz dłuższe włosy, to opuszczenie ich na twarz tez nieco maskuje (ale
                                      chichotu nie tłumi tongue_outP
                                      Libra, nie utrudniaj, plissss, wspólpracy trochę wink
                                      • libra22 Re: Moniko:-) 17.10.06, 13:59
                                        Oki- będę jak najbardziej współpracować i nadal rzęzićsmile
                                        • 13monique_n Re: Moniko:-) 17.10.06, 14:23
                                          libra22 napisała:

                                          > Oki- będę jak najbardziej współpracować i nadal rzęzićsmile

                                          eeeeeeeeeeeee, teraz się nie liczy, bo wyszłas z ciągu rzężenia big_grinDDDD i trzeba
                                          Cie rozrzężać na nowo tongue_out
                                          • libra22 Re: Moniko:-) 17.10.06, 15:10
                                            Co niniejszym zrobiłaś
                                            wink)))))))
                                            zaplułam
                                            pieeeekneeee słowo " rozrzężać"
                                            i takie rozrzężajacesmile
                                            • 13monique_n Re: Moniko:-) 17.10.06, 15:14
                                              To forum działa inspirujaco, po prostu smile))
                                              Ale nie wolno ani pić ani jeść jak się czyta, no , chyba żeby zadyme z rzężeniem
                                              zrobic dzieciom, siostrzeńcom, narzeczonym dzieci tongue_outPP
                              • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 19:19
                                cudna, blada twarz z blond
                                > > wlosami...
                                >
                                > Crazy, Ty wredna ruro, ja nie mam wlosow na twarzy...
                                > Rety..

                                Ty wiesz co, normalnie, taka jakas, normalnie, drobiazgowa jestes, jakby to
                                mialo jakies znaczenie, czy sie ma wlosy na twarzy czy nie. A poza tym to
                                pamietaj, ze Ty wciaz lezysz niezywa i zemdlona, wiec wiesz, jak sie chcesz
                                sama w 3 akcie wskrzesic (ewentualnie OZ, Ciebie przez pocalunek, ewentualnie,
                                jak juz ustalilysmy, przez plyn wlany przez kosmite do ucha) to wez te uwagi na
                                razie zostaw w swojej szufladzie wink)))
                                p.s. dziecko mam chore, ja nie patrze za bardzo co pisze. Aha, chore na tyle
                                malo juz, ze moge sobie przerwy tu robic, zeby mi praw do dziecka nie odebrali
                                albo cos.
                                • phokara Re: Kabaret 16.10.06, 20:46
                                  Nie bede drobiazgowa i nie bede sie juz czepiac. Moge miec wlosy na twarzy,
                                  wrecz powinnam, jak mam sie w tej sztuce z kims calowac. To pieknie podkreca
                                  dramaturgie - napalony i zielonu OZ kosmita pol godziny poszukuje ust pieknej
                                  (???) blondynki i nijak sie nie moze dokopac z powodu zarostu na twarzy. Dobre,
                                  dobre...
                                  Jaraj dalej ta fajke wodna na scenie Crazy.
                                  • libra22 Re: Kabaret 16.10.06, 22:58
                                    zaplułam jak nic monitorsmile

                                    Crazy- mój syn też padł na jakąś niezidentyfikowaną gorączkę - jednoczę się z
                                    Tobą - trzymaj sięsmile

                                    a tak swoją drogą "libra" nie oznacza "waga" ?
                                    bo takie miałam intencje, ale być moze cuś mnie się popiewszywszy?
                                    • crazysoma Re: Kabaret 16.10.06, 23:46
                                      Bo to jakies niezidentyfikowane, zafiksowane wirusy lataja w powietrzu.

                                      > a tak swoją drogą "libra" nie oznacza "waga" ?
                                      > bo takie miałam intencje, ale być moze cuś mnie się popiewszywszy?

                                      hehe a mnie sie skojarzylo i tak zostalo z biblioteka smile ale ja jestem
                                      nienormalna, wiec wiesz, zupelnie sie tym nie przejmuj smile

                                      zdrowia Wam zycze. smile
      • nolg Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 18:57
        Kurcze, moj stan umyslu jest za slaby zeby pojac o czym piszesz.
        Poza pierwszym zdaniem. Z ktorym jednak bym polemizowala.
        • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 19:02
          Stan umyslu nie ma tu nic do rzeczy. Wrecz dobrze o nim swiadczy, ze nie
          pojmujesz o czym pisze Scri. Musialabys przesledzic wszystkie jego posty z
          dwoch lat, ale to mocno dolujaca lektura, wiec sobie daruj.
          • scriptus Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 15.10.06, 19:54
            Pho ma rację, nie daj się dołować, nie czytaj moich postów z dwóch lat...
            lepiej chodź z nami na piwo i się zrelaksuj, nie wiem, kiedy następne forumowe
            spotkanie, ale to dość odprężające wydarzenia, więc zapraszam....
    • tricolour A dlaczego psy na facecie wieszacie... 15.10.06, 19:02
      ... jeśli Nolg nie wie czego chce. Może facet zachowuje się zupełnie spójnie,
      ale my znamy tylko wersje jednej strony.
      • nolg Re: A dlaczego psy na facecie wieszacie... 15.10.06, 19:13
        Ja to bym nawet chciala zebys Ty mial racje.
        No, ale czy spojne jest chocby to ze jest z jedna, a szuka wrazen u drugiej...?
        • tricolour To jest zupełnie normalna potrzeba facetów... 15.10.06, 19:15
          ... którzy są z reguły poligamiczni. I jeśli pozwalasz sie tak traktować, to nie
          skarż sie na traktowanie, na które pozwalasz.
          • phokara Re: To jest zupełnie normalna potrzeba facetów... 15.10.06, 19:20
            Nie zdazylam... cholera.
            Chcialam napisac, ze wolalabym nie znac odpowiedzi na to pytanie!!!
          • nolg Re: To jest zupełnie normalna potrzeba facetów... 15.10.06, 19:23
            Ta, a jak mi ukradna torebke na ulicy, to ja jestem frajerka bo pozwolilam
            sobie ukrasc...
            • tricolour Oczywiście, że nie. 15.10.06, 19:27
              Bo nie wiesz kto zacz na ulicy. Nie wiesz czy czyha na Ciebie złodziej.

              Ale w twoim przypadku miałas wystarczająco dużo czasu i przykładów zachowań
              swego faceta, by dowiedzieć się na co go stać.

              I w takim rozumieniu jeśli na ulicy celowo wleziesz w rewir złodziejski i tam
              Cie okradną, to wtedy będziesz frajerką, bo po to ma się głowę, by umieć
              przewidzieć zagrożenie.
              • nolg Re: Oczywiście, że nie. 15.10.06, 19:40
                > Ale w twoim przypadku miałas wystarczająco dużo czasu i przykładów zachowań
                > swego faceta, by dowiedzieć się na co go stać.

                Zgadza sie i dlatego dojrzalam do tego, ze mi to nie lezy.
                Ale tez spotkalo mnie z jednej strony duzo dobrych rzeczy, co znacznie utrudnia
                zapomnienie o nim.
                Chcialam uslyszec opinie innych, czy to znaczy ze sie skarze?
                Zaryzykuje stwierdzenie, ze wiekszasc tutaj na rozne rzeczy sobie "pozwolila",
                by nastepnie przekonac sie na co stac druga osobe.

                Myslac, ze mozna by bezkrytycznie usprawiedliwiac rozne "naturalne potrzeby" to
                wlos mi sie jezy na glowie do jakich wnioskow mozna dojsc.


                • tricolour Owszem - skarżysz się. Jak większość tutaj. 15.10.06, 19:47
                  Nie ma niczego złego w skarżeniu się jeśli to do czegoś prowadzi. Jeżeli
                  prowadzi do niczego, to użalanie sie nad sobą staje się męczące dla wszystkich.

                  I jeszcze jedno - nie napisałem, że "naturalne potrzeby" cokolwiek
                  usprawiedliwiają, bo nie usprawiedliwiają niczego.
                  Związek ludzi, to nie jest rzecz statyczna i definiowalna na początku, która raz
                  pchnięta siła uczucia toczy sie w pożądanym kierunku. Związek żyje i zmienia
                  się, związek choruje i trzeba go leczyć itp.
                  Jeżeli wybrałaś sobie takiego faceta, którego nam tu opisujesz, i jeszcze nie
                  potrafisz RAZEM z nim kierować związkiem to zadam Ci pytanie: masz umiejętności
                  budowy i utrzymania poważnych relacji?
                  To pytanie do Ciebie i o Ciebie.
                  • nolg Re: Owszem - skarżysz się. Jak większość tutaj. 15.10.06, 19:57
                    Serdecznie przepraszam, jesli zmeczylo Cie moje uzalanie.


                    • tricolour Nic sie nie stało. Jestem dość wytrzymały... 15.10.06, 20:01
                      ... a to przez kondycję zdobytą tu na forum.

                      smile
            • tricolour Mówiąc innym słowy.... 15.10.06, 19:33
              ... nie lubię szukania źródeł niepowodzeń wśród innych. Znalezienie winnego nic
              nie daje poza chwilowym oddechem, że samemu nie jest się winnym. Zaraz potem
              pojawia sie pytanie "dlaczego zadaje się z tym winnym i co mnie do niego ciągnęło".
              Nie wierzę w przypadki i zrządzenia losu. Wierzę we własne wybory i ich
              konsekwencję.

              Dletego od samego początku nie podoba mi się tytuł wątku, który spycha całośc
              problemów na jakiegos faceta, który może byc całkiem szczęśliwy i nie mieć
              problemu... Problem masz Ty, więc zajmij się sobą, a nie "wszystkimi facetami".
              • phokara Re: Mówiąc innym słowy.... 15.10.06, 19:38
                Mozesz sie napic. Madrze gadasz.
                • tricolour No to idę na herbatę... 15.10.06, 19:41
                  ... bo mnie cuś bierze i zaraz hyc do łóżka...
                  • phokara Re: No to idę na herbatę... 15.10.06, 19:46
                    Mam nadzieje, ze nie bierze Cie np. jasna cholera, a tylko zwykle
                    przeziebienie. To kuruj sie smarkaty wredziolu. Zdrowia zycze.
              • nolg Re: Mówiąc innym słowy.... 15.10.06, 19:51
                I dlatego od poczatku traktujesz mnie jak trolla? Bo nie podoba Ci sie tytul
                watku?
                Moze sie nie rozumiemy, ale ja nie szukam winy w kims innym. Doskonale zdaje
                sobie sprawe, ze to jest moj problem. I tylko moj. Ale to zle ze chce zrozumiec
                kogos, kto chcac nie chcac stal sie mi bliski? I ze, byc moze blednie, przyszlo
                mi do glowy, ze problem moze lezec z jego przeszlosci? Ze chce zobaczyc co inni
                o tym mysla?
                Nie zajmuje sie wszystkimi facetami, zastanawialo mnie czy inni faceci po
                przejsciach maja podobnie. Stad tez ten watek na tym forum.
                • tricolour Gdybym Cie traktował jak trolla, to bym nie gadał. 15.10.06, 20:00
                  Przeczytałem wyjaśnienie, a było one krótkie i konkretne, co mnie przekonało.
                  Temat trolla zamknięty.

                  Nie wtykam Ci siłą winy, a jedynie pokazuje swój męski punkt widzenia. Jeśli
                  chcesz zrozumieć faceta, to raczej wróżę niepowodzenie takie samo, jak próba
                  zrozumienia kobiety przez mężczyznę.
                  Może zamiast zrozumienia niegodziwego zachowania poszukaj sobie faceta, którego
                  bedziesz akceptowała z jego zachowaniem czasem wrednym, ale mieszczącym sie w
                  ramach Twojej tolerancji.
                  • nolg Re: Gdybym Cie traktował jak trolla, to bym nie g 15.10.06, 20:08
                    Strasznie agresywny ten meski punkt widzenia. Nawet jesli jakas racje za soba
                    niesie.

                    Po to tu ludzie pisza, zeby sie wygadac, wyzalic, zeby ktos im wylal kubel wody
                    na glowe. Czasem zeby zrozumiec innych lub siebie.
                    Domyslam sie, ze gdyby Twoje zycie bylo tak proste i latwe jak mi radzisz nie
                    bylo by Cie tutaj.

                    A jednak nie raz mi sie udalo faceta zrozumiec...

                    Pozdrawiam serdecznie

                    • tricolour Moje życie jest i proste, i łatwe... 15.10.06, 20:13
                      ... i szczęśliwe, i bardzo sie z tego cieszę, bo róznie bywało.

                      A jestem tutaj trzymany siłą przyzwyczajenia, bo juz ze trzy razy się żegnałem i
                      ciągle wracam... może właśnie dlatego, że - dziwnym trafem - panuje tu spokój i
                      kultura. Ludzie co raz spotykają sie gdzieś po kraju, co dobrze świadczy o ich
                      kondycji i kierunku rozwoju...
                      • nolg Re: Moje życie jest i proste, i łatwe... 15.10.06, 20:15
                        Widzisz, sam piszesz, ze roznie bywalo.
                        U mnie jest etap tego "roznie"...
                        • tricolour Dlatego piszę o swoich obserwacjach... 15.10.06, 20:19
                          ... Sam też szukałem winnych wszędzie, a kiedy znalazłem sukinsyna dosłownie pod
                          ręką i dałem mu w mordę, to od razu poszło lepiej i do przodu. Co prawda
                          chodziłem z bandażem na facjacie, ale za to roześmiany.

                          smile)
                    • phokara Re: Gdybym Cie traktował jak trolla, to bym nie g 15.10.06, 20:14
                      Tri wali szczerze, i dobrze.
                      To tylko my, kobiety, mamy tendencje do pakowania musztardy w papierki po
                      czekoladkach.
                    • tricolour A agresywny punkt widzenia nie jest... 15.10.06, 20:16
                      ... złem wielkim jeśli to "jedyny" przejaw agresji. Może ten agresywny punkt
                      widzenia jest w istocie próbą odarcia spostrzeżeń z racjonalizacji, kolorowań,
                      interpretacji niekorzystnych dla siebie?
                      • nolg Re: A agresywny punkt widzenia nie jest... 15.10.06, 20:24
                        Szczerosc tak, ale agresja czesto moze odniesc akurat odwrotny skutek.
                        • tricolour Zgadzam się. MOŻE. 15.10.06, 20:25
                          I odróżniam to od "musi".

                          smile
                          • libra22 tak sobie myślę 15.10.06, 21:42
                            Czasem osoby bardzo ostre w słowach w necie bywają bardzo miłe i łagodne w
                            rzeczywistoścismile

                            • phokara Re: tak sobie myślę 15.10.06, 21:46
                              haha... BINGO!
                              • nangaparbat3 Re: tak sobie myślę 15.10.06, 21:59
                                phokara napisała:

                                > haha... BINGO!


                                tom się obśmiała - o!
                                • libra22 Re: tak sobie myślę 15.10.06, 22:06
                                  To ja chcę poznać Tri, coby wyrobić własny osądsmile
                                  • nangaparbat3 Re: tak sobie myślę 15.10.06, 22:11
                                    libra22 napisała:

                                    > To ja chcę poznać Tri, coby wyrobić własny osądsmile
                                    Zaopraszam do Wrocka smile))
                                    • libra22 Re: tak sobie myślę 15.10.06, 22:27
                                      A dziękujęsmile
                                      (ale ja mogę nawet skorzystać, np latemsmile
                                      • nangaparbat3 Re: tak sobie myślę 15.10.06, 22:33
                                        libra22 napisała:

                                        > A dziękujęsmile
                                        > (ale ja mogę nawet skorzystać, np latemsmile

                                        Toz myslę, ze skorzystasz. Zapraszam z dzieckiem, jakoś sie pomiescimy z psem i
                                        kotem.
                                        Polecam kwiecień, początek maja - u nas są naprawdę przepiekne. Ale w ogole
                                        kiedy tylko zechcesz.
                                        • libra22 masz wiadomość 15.10.06, 22:41
                                          i nie jest to tytuł komedi romantycznej z Tomem i Megwink
    • sinsi Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 09:01
      czytam i czytam... wychodzi na to, ze facet dal Ci już wiele razy do zrozumienia
      swoim zachowaniem, ze oprocz "niezobowiazujacych kontaktow" od ciebie nie chce.
      moze to ten typ- masz byc jego wsparciem, przyjaciolką, emocjonalnym
      ciasteczkiem ktore sobie łyka jak mu ckliwie na duszy, .. a jak sie podkarmi
      twoim cieplem, uczuciem, zaangazowaniem to syty wraca do swojego codziennego
      zycia w ktorym dla ciebie miejsca nie przewiduje. tak emocjonalny sęp... zmien
      SWÓJ sposob myslenia (i wymagan jakie stawiasz partnerowi) o zwiazku i swoich
      potrzebach w nim, bo sępy niewiele zostawiają po sobie. A po co Ci to?
      • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 11:20
        SEP EMOCJONALNY.
        cudne okreslenie.
        • crazysoma Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 11:21
          Sep milosci niektorzy na to mowia smile
          • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 11:25
            Milosc na sepa????
            Rety....
            • crazysoma Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 11:40
              jeze maja gorzej...
              • phokara Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 11:46
                No fakt.
                Swoja droga 'jez emocjonalny' tez slicznie brzmi.
                • libra22 Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 12:14
                  Mimo wszystko stanę w obronie jeży: mi się kojarzą jakoś sympatycznie (takie
                  tuptusie), a sępy niewink

                  ps sępiemiłości?
                  • brzoza75 Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 16.10.06, 15:15
                    ja nie do końca wiem czy każdy facet tak ma i czy on jest az tak skrzywdzony
                    aby tak traktować, znam podobne historie niestety , kurcze czasem mam wrażenie
                    że czytam i słucham o jednej osobie, nie zadawaj sobie pytań , tylko pomyśl o
                    sobie, na pewno czujesz sie z tym źle, na pewno wylano Ci kubeł zimnej wody na
                    głowę ale nie jest prawdą co usłyszałaś? warto marzyć zastanawiać się dlaczego
                    on tak robi? czas przestać myśleć , gdyby chcial byc z Tobą i obok Ciebie
                    byłby, niech emocjonalnie teraz przyssa się do kogoś innego , nie daj mu tej
                    pożywki, w trampkach czy bez uciekaj.
                    • ladyhawke12 Kabaret 17.10.06, 11:51
                      Spiesze donieśc, że przytachałam zawodową bazuke, no i jeszcze F16, łuki niestey
                      oddałam w szatni bo zabardzo wystawały, i zaburzały całość wyposarzenia, czyli
                      szpilki i stringi czerwone oczywiscie.

                      Jak zawsze ciut za pierwszymi liniami, jako V kolumna.
                      • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 12:06
                        Ale Lady Hawk (Black Hawk Down mi sie skojarzylo ;-DDD) wiesz, łuk bylby
                        poreczniejszy, bo z łuku można szyć z dalekiego zaplecza, a taka bazuka to łeb
                        urwie wstajacej z omdlenia Lady Pho zamiast trafic cichcem w zielo-ufo-ludka big_grinDD
                        • ladyhawke12 Re: Kabaret 17.10.06, 12:13
                          E tam bedziemy sie bawic w takie podchody, Lady Pho cichutko za mna sie skryje i
                          obie powalimy UFO ludków swoimi wdziekami, razenie murowane.
                          • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 12:14
                            ladyhawke12 napisała:

                            > E tam bedziemy sie bawic w takie podchody, Lady Pho cichutko za mna sie skryje
                            > i
                            > obie powalimy UFO ludków swoimi wdziekami, razenie murowane.
                            No, fakt. Nie wzielam pod uwage sily razenia wdziekami - to dlatego, ze w
                            krakowie na spotkaniu nie bylam wink
                            • ladyhawke12 Re: Kabaret 17.10.06, 12:19
                              Żałuj ale nic straconego, stringi czerwone i podwiazki przyznawane sa za
                              szczegolne zaslugi, rozsmieszanie tez brane pod uwage. Wyobrazilam sobie, armie
                              dziewczyn w samych szpilkach i stringach, oczywiscie bazuki, łuki mile
                              widziane, "no nie ma przeproś boski wiatr"
                              • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 12:26
                                ladyhawke12 napisała:

                                > Żałuj ale nic straconego, stringi czerwone i podwiazki przyznawane sa za
                                > szczegolne zaslugi,
                                Słuchaj, a mozna to miec na wyposazeniu? wink bo posiadam. Acz podwiazki albo
                                biale, albo czarne??? Jak myslisz?

                                >rozsmieszanie tez brane pod uwage. Wyobrazilam sobie, armie dziewczyn w samych
                                >szpilkach i stringach, oczywiscie bazuki, łuki mile widziane, "no nie ma
                                >przeproś boski wiatr"
                                A gdzie Ty teraz jestes, że takie obrazki sobie wyobrażasz??? Bo w pracy to ja
                                nowke monitor opluje i IT w koncu mnie przestanie holubic big_grinDD
                                • ladyhawke12 Re: Kabaret 17.10.06, 12:33
                                  Oczywiscie wyposazenie standart trzeba miec, a czerwona podwiazke dostaniesz za
                                  zaslugi.
                                  W pracy, tylko u mnie dzis tematy wlasnie szpilkowo, podwiazkowe, jestem w
                                  sukience mini, wiec chlopcy sie rozkrecili, i co rusz nowe zastosowania dla
                                  szpilek i sukienki znajduja.
                                  IT jest zawsze ok, zrozumieja.
                                  • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 12:40
                                    ladyhawke12 napisała:

                                    > Oczywiscie wyposazenie standart trzeba miec, a czerwona podwiazke dostaniesz za
                                    > zaslugi.
                                    Za zasługi??? A jakie trzeba miec, zeby się"zasłużycć"??? Bo ja chetnie podekme
                                    jakieś wyzwania smile
                                    > W pracy, tylko u mnie dzis tematy wlasnie szpilkowo, podwiazkowe, jestem w
                                    > sukience mini, wiec chlopcy sie rozkrecili, i co rusz nowe zastosowania dla
                                    > szpilek i sukienki znajduja.
                                    A nie dodaja do tego, ze to powinien byc "kompany-standard"? Bo u nas to koronny
                                    tekst.
                                    > IT jest zawsze ok, zrozumieja.
                                    No, jak dotad - zawsze BYLI OK, ale ja nie wiem, czy im sie w koncu cos nie
                                    popsuje wink))
                                    • ladyhawke12 Re: Kabaret 17.10.06, 12:43
                                      Zasługi juz masz i order podwiazki czerwonej przyznany, tylko nie ma jak narazie
                                      wreczyc.

                                      Mamy tych samych kolegów, to by było co nieco dziwne ale nic w przyrodzie itd...

                                      Jak sie IT cos zepsuje to szpilki podwiazki i naprawiaj.
                                      • 13monique_n Re: Kabaret 17.10.06, 13:24
                                        ladyhawke12 napisała:

                                        > Zasługi juz masz i order podwiazki czerwonej przyznany, tylko nie ma jak
                                        >narazie wreczyc.
                                        Juz mam????? niemozliwe? A za co? smile (aaaaa, i oczywiscie wdziecznie przyjmuje big_grin)
                                        >
                                        > Mamy tych samych kolegów, to by było co nieco dziwne ale nic w przyrodzie itd..
                                        Hmmmm, tych samych...? Ojjjj, też uwazaja, ze jak z Toba 4 rozmawia to nie oni
                                        sa w przewadze tylko nastepuje jakies wyrownanie sil? wink

                                        > .
                                        >
                                        > Jak sie IT cos zepsuje to szpilki podwiazki i naprawiaj.
                                        Taaaaaa, same szpilki wystarcza. Albo prosta kiecka rozowa, jak sadze i
                                        zaobserwowalam. big_grinDD
                      • crazysoma Re: Kabaret 17.10.06, 14:49
                        > Spiesze donieśc, że przytachałam zawodową bazuke, no i jeszcze F16, łuki
                        nieste
                        > y
                        > oddałam w szatni bo zabardzo wystawały, i zaburzały całość wyposarzenia, czyli
                        > szpilki i stringi czerwone oczywiscie.

                        Domyslam sie, ze Ty i luk to byla tylko delikatna gra wstepna? smile
                        • libra22 Re: Kabaret 17.10.06, 16:57
                          smile)))

                          Ja mam tez stringi czerwone, choć przyciasne są (pewnie się w praniu zbiegływink
                          To ja przyjdę w nich na ten kabaret i będę rzęzić w szalu.

                          Ale macie fajnie, że macie facetów w pracy, bo ja niestety prawie wcalesad((
                          • crazysoma Re: Kabaret 17.10.06, 17:22
                            > Ale macie fajnie, że macie facetów w pracy, bo ja niestety prawie wcalesad((

                            "Prawie (jak wiadomo) robi wielka roznice" - moze sie okazac, ze Twoi faceci sa
                            jakosciowo lepsi wink Ja np. w mojej pracy w ogole nie mam facetow - mam 2
                            nieletnie baby smile a, nie, przepraszam, jest jeden "facet" - kot, ale imie ma
                            jak najbardziej ludzkie i meskie. Wlasnie 4 minuty temu o malo by sie przeze
                            mnie nie udusil, ale kto mu kazal ukradkiem wlazic w dziure, ktora ja
                            akurat "zatykalam" pudelkiem? Brrr az mi sie slabo zrobilo na mysl, ze ...
    • hanka93 Re: Czy kazdy skrzywdzony facet tak ma...? 18.10.06, 18:22
      postępuje tak jak z nim postępowano w rodzinie,to jego trwała cecha.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja