cezi2
02.11.06, 10:07
Pisałem jakis czas temu o mojej sytuacji (przed)rozwodowej. Sprawa w toku bez
orzekania o winie, problem leży w różnicy zdań co do kontaktów z dzieckiem.
We wtorek miałem spotaknie z córką, zgodnie z postanowieniem sądu o
zabezpieczeniu kontaktów na czas procesu rozwodowego. Spotkanie przebiegało w
bardzo sympatycznej atmosferze. Córka chciała się ze mna bawic, przebywac,
nie chciała mnie wypuścić do domu, kiedy musiałem wyjeżdzać. Moja zona
przebywała obok w pokoju nie wtrącając sie w przebieg wizyty. Problem polega
na tym, że w ubiegłą sobotę i niedzielę dzwoniłem do córki i ona nie chciała
ze mną rozmawiac. W słuchawce słyszałem głos żony "Madzia choć tata dzwoni" i
gdzies w oddali córka odpowiadała "nie chcę, nie teraz, potem". Podobnie było
w niedzielę. Moja zona ze mną nie rozmawia gdy dzwonię, tylko od razu oddaje
słuchawke córce. Dopiero potem zamieniamy kilka zdań czasami. No i teraz
sedno sprawy: Pytam się córki czemu ze mna nie chciała rozmawiać, przeciez
tatusiowi jest przykro z tego powodu, tatus ja kocha i jest mu przykro gdy
słyszy, że jegó córeczka nie ma ochoty na rozmowę. W odpowiedzi słyszę, że
nie pamieta co robiła i nie za bardzo wie dlaczego nie rozmawiała ze mna. A
potem trafia mnie niczym obuchem mówiąc, że "mama nagrywała jak nie chcę
rozmawiać z tatusiem" i to puszcza. No i mnie zatkało i wbiło w ziemię. Żona
to słyszała, gdy jej to powiedziałem wkurzyłą się nie na żarty (na córkę) nie
na mnie i oczywiście wszytskiemu zaprzeczyła. Nie wiem komu wierzyć. Zdaję
sobie sprawę, że dzieci czasami nie chca rozmawiać, bo np. świetnie się bawią
i nie maja na cos ochoty w okreslonym momencie. Teoretycznie mogło być jej
głupio, że ni chciała rozmawiać i próbowała sie jakoś wytłumaczyć Poza tym z
jednej strony trudno jest technicznie w krótkiej chwili uruchomić nagranie z
telefonu aby puścić je rozmówcy. Z drugiej strony jaki problem przystawić
telefon np. do głośnika magnetofonowego. Poza tym wiem, że żona jest zdolna
do różnych świństw, ale nigdy nie wkręcała w to dziecka na taka skalę. Nie
wykluczam, tez że może miec nagraną rozmowę kiedy nie córka nie chce ze mna
rozmawiać. W końcu sprzeczamy się o częstotliwość kontaktów. Poza tym dzieci
zwłaszcza małe (przypominam, że córka ma 4,5 roku) nie sa dwulicowe. Nie
potrafią być. Potrafią zmyślać ale nie są to kłamstwa tak wyrafinowane. Nie
wiem komu wierzyć. Nie potrafię przyjąc do wiadomości, że małżonka jest
zdolna do takiego sk.....syństwa. Aczkolwiek wszytsko na to wskazuje. Co wy o
tym myslicie??
Pzdr.
Cezi