Wziąć winę dla świętego spokoju

02.11.06, 12:16
Mój mąż nie chce zgodzić się na rozwód.3 lata temu odeszłam od męża, nie
dawałam rady psychicznie z nim być.Mam przyznane alimenty na dziecko i już
jestem po sprawie podziału majątkowego.Ale przez rozwód bałam się przejść, ja
się go boję a on chce udawadniać moją winę.Zgodzę się, bo to ja go
zostawiłam, ale jakie mogę mieć z tego tytułu konsekwencje?Boję się, że mogę
mu płacić alimenty, choć zarabia dobrze i zapłaciłam mu za pół domu,żeby się
z niego wyniósł.
    • crazysoma Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:27
      I fajnie bys sie z tym czula, z ta wina, ktora wzielas na siebie, za cos do
      czego sie nie poczuwasz? (do tego np. placac przez x lat alimenty, no bo Twoja
      wina?)
      Napisalas, ze odeszlas od meza, bo nie dawalas rady psychicznie. Skoro nie
      dawalas rady, musial byc jakis powod, jesli udowodnisz to w Sadzie, Sad nie
      musi stwierdzic, ze rozpad jest Twoja wina, ba wrecz moze stwierdzic, ze mimo
      iz Ty odeszlas, wina byla (jest) meza.
      Raz w zyciu bylam swiadkiem rozwodowym. To moja kumpelka odeszla od meza. Po
      moich zeznaniach, Sad uznal, ze winny rozpadu malzenstwa byl maz. I wcale nie
      mial zadnej kochanki, co ponoc jest najlepszym dla Sadu argumentem uznania
      czyjejs winy.
      • menab Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:37
        Zawsze bylam winna wszystkiego w jego domniemaniu i jesli to mialoby zakonczyc
        szybciej sprawe...Jak go widze lub slysze to juz zaczyna mnie bolec zoladek,a
        walczyc z nim w sadzie - nie przezyje.Zreszta jet to czlowiek bardzo msciwy i
        majacy zawsze racje.Boje sie tez,ze im dluzej bedzie wojna w sadzie to moje
        dziecko strasznie to przezyje.Sama nie wiem co mam robic?
        • to.ja.kas Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:39
          Jak jest msciwy to zastanow sie czy dac mu do reki argument jakim jest
          orzeczenie Twojej winy....jesli jej nie ma....Wiem z doswiadczenia, ze mozna
          przezyc i nawet wygrac spokoj nie poddając się smile
        • 13monique_n Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:45
          Winna byłaś....? taaaaaaaa.... zastanów się, czy masz kogos takiego, jak
          Crazysoma - kolezanki, ktora potwierdzi, ze Twój skurcz zoladka na mysl o
          prawie-byłym-męzu nie jest dowodem na jego winę - dla Sądu. 3maj się.
          • agamagda Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:52
            Menab nie przyznawaj się do winy, nie bierz na siebie tego co nie zrobiłaś.
            Niech sąd ustala.
            Lepiej tak bedzie dla wszystkich. Konsekwencje wziecia na siebie winy mogą być
            ogromne.
            Trzymaj sie Aga
        • misbaskerwill Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:55
          Skoro jest mściwy... to z definicji nie odpuści.
          Po zakończeniu rozwodu - masz jak w banku, że pozwie Cię o alimenty.

          Wiem, o co Ci chodzi. Mam podobną sytuację. I zapewniam Cię, że nie warto karmić
          krokodyla. Pogódź się z istniejącą sytuacją, przyjmij do wiadomości, że pokój
          można budować tylko gdy obie strony tego chcą.
          On może się znęcać i mścić nawet po rozwodzie. To straszne, ale prawdziwe.
          Dlatego od początku musisz go prawidłowo "ustawić" wobec Siebie. A to wymaga
          wielu wyrzeczeń.
          Nawet jak będziesz mu ciągle pozwalała Sobą pomiatać, dziecka to i tak nie uratuje.

          • f.l.y Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 13:02
            nie bierz winy na siebie!

            jeśli już - daj szansę sędzinie/sędziemu - niech osądzą...i koniecznie powiedz
            w sądzie dlaczego od niego odeszłaś...
    • z_mazur Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 12:54
      Hmmm, nie wiem, ale mimo wszystko spróbowałbym rozmowy z mężem jeśli nawet nie
      osobiście to przez adwokata.
      Oczywiście jeśli w grę wchodzą nadal emocje to może być trudne. Przypuszczam,
      że w waszej sytuacji w przypadku gdy nie zgodzicie się na rozwód bez orzekania
      winy, sąd orzeknie winę obustronną, co na jedno wychodzi, a tylko jest okupione
      stresem związanym z kolejnymi rozprawami. Może uda się to wyperswadować mężowi.
      • menab Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 14:02
        Dzięki za radysmileWyperswadować jemu się nic nie uda.Moja adwokat przy
        wcześniejszych sprawach próbowała z nim rozmawiać,ale odkładał słuchawkę, a na
        rozprawie w ogóle omijał ją wzrokiem - ignorując.Ja mam takie wrażaenie,że
        wojna z kimkolwiek i niezałatwianie sprawy to jego motto życiowe i on się tym
        wręcz pasjonuje.Musi ciągle mieć coś z czym zalega.Jakby pozamykał wszystkie
        sprawy to chyba byłoby mu nudno....
        • to.ja.kas Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 14:06
          Menab, skoro tak jest to nie pozwol na rozwod z Twoja winą bo dopiero On da Ci
          popalic.....
    • maheda Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 18:11
      Coś mi się wydaje, że powinnaś zadzwonić na niebieską linię - dla ofiar przemocy
      w rodzinie - również psychicznej.
      Zastanów się nad tym.

      Z ich strony:
      "Przemoc jest wtedy
      gdy są widoczne ślady pobicia.
      Prawda czy nieprawda?
      NIEPRAWDA

      Nie trzeba mieć siniaków i złamanych kości,
      aby być ofiarą przemocy domowej.
      Poniżanie i obelgi bolą tak samo jak bicie."
    • majkel01 Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 02.11.06, 18:27
      hmmmm sama zapewne wiesz iel w tym bylo twojej winy jelsi byla. Sam fakt
      odejscia nie stanowi powodu orzeczenia winy, licza sie bowiem powody. Zawsze
      mozesz przynajmniej powalczyc o wspolwine. Chociaz sama wina de facto na nic nie
      wplywa. No tylko na obowiazek alimentacyjny wzgledem malzonkow.
    • der1974 Re: Wziąć winę dla świętego spokoju 03.11.06, 02:08
      Alimenty zapłacisz tylko jeśli mąż znalazł się w sytuacji istotnego pogorszenia
      sytuacji materialnej (art. 60 par. 2 krio). Skoro dobrze zarabia to raczej nie
      wchodzi to w grę. Ale faktycznie może warto taktycznie złożyć pozew z jego winy
      i niech duma czy udowodni Ci coś. Może pęknie i zgodzi się na rozwód bez
      orzekania o winie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja