Rozwód z winy czy bez?

19.11.06, 14:17
Takie pytanie mam jako poważnie rozważający rozpoczęcie starń o rozwód.
Jednym z powodów, dla którego chcę to zrobić jest zdrada mojej żony, na którą
mam dowody. Jaka jest różnica w rozwodzie z orzekaniem o winie a bez. Na
jakie konsekwencje się to przekłada
    • tricolour Temet wielkrotnie wałkowany na forum... 19.11.06, 14:21
      ... poszukaj w postach. Fakt - wymaga to odrobiny wysiłku...

      smile)
      • anja_pl Re: Temet wielkrotnie wałkowany na forum... 19.11.06, 14:24
        sama go jeszcze w początkach forum poruszyłam
        • wandalista Re: Temet wielkrotnie wałkowany na forum... 19.11.06, 14:25
          Przepraszam, rzeczywiście od tego powinjienem zaczać
          • tricolour A jak nie znajdziesz, to wróć do tematu... 19.11.06, 14:30
            ... a ktoś Ci napisze.

            Ale odczekaj choć z pół godziny i poudawaj, że szukałeś...

            tongue_outPP
            • libra22 Re: A jak nie znajdziesz, to wróć do tematu... 19.11.06, 14:38
              hehe
    • marek_gazeta Re: Rozwód z winy czy bez? 19.11.06, 14:39
      Z tego, co wiem, będziesz mógł domagać się alimentów dla siebie, jeśli po rozwodzie Twoja sytuacja się pogorszy. Wina = kasa (ewentualna).

      Ale... dobrze to przemyśl. Jeśli ew. alimenty od żony Cię nie interesują, zastanów się, czy warto. Macie dzieci? Po praniu brudów przed sądem prawdopodobnie się znienawidzicie, co będzie rzutować na relacje między Wami i dziećmi w przyszłości. Co do winy - żona zawsze będzie mogła argumentować, że Cię zdradziła, bo byłeś zimnym sk... i jej nie rozumiałeś albo znęcałeś się psychicznie czy coś takiego. Jeśli nie liczysz na kasę, nie kochasz już żony itp. może się po prostu rozejść bez orzekania o winie?
      • nangaparbat3 Święte słowa, Marku 19.11.06, 16:26
        Znam dwa przypadki, kiedy to akurat żona chciała orzeczenia o winie, zdrada
        meża była oczywista - ale tylko poza sądem. W sądzie trzeba bylo te zdrady
        udowodnić (a nie było to wcale proste, chioć obaj panowie od pierwszej chwili
        mieszkali z kochankami), poza tym adwokaci zdradzajacych robili co mogli, zeby
        dowieść, iż winną zdrady była zona, ktora swym niecnym postepowaniem biedaka do
        zdrady zmusiła.
        Nikomu nie zyczę przechodzenia przez to, naprawdę. A jesli macie dzieci, jest
        to ostatnia rzecz, ktora bym zrobiła.
        • z_mazur Re: Święte słowa, Marku 20.11.06, 00:19
          Bo zdrada to najcześciej efekt, a nie przyczyna problemów małżeńskich.
          Na pocieszenie założycielowi wątku powiem, że też zostałem zdradzony i jakoś
          niespecjalnie czuję się temu winien. Uważam też, że problemy które były
          pomiędzy mną i żoną wcale nie usprawiedliwiają jej zdrady. Mimo wszystko
          rozumiem, że coś ją do tej zdrady popchnęło. Dobrze jest zdać sobie z tego
          sprawę zanim wniesie się pozew z orzekaniem winy, w którym jako jedyną
          przyczynę rozpadu małżeństwa poda się zdradę.
          • wandalista Re: Święte słowa, Marku 20.11.06, 11:33
            Dzięki za wpisy, poszukałem też trochę we wcześniejszych wątkach. Nie
            zamierzałem i nie zamierzam szarpać się w żaden sposób z żoną. Moje pytanie
            wynikło z niewiedzy i obawy, czy rozstając się w "kulturalny" sposób nie ukręcę
            na siebie jakiegoś bata.

            z_mazur napisał:

            > Bo zdrada to najcześciej efekt, a nie przyczyna problemów małżeńskich.
            > Na pocieszenie założycielowi wątku powiem, że też zostałem zdradzony i jakoś
            > niespecjalnie czuję się temu winien. Uważam też, że problemy które były
            > pomiędzy mną i żoną wcale nie usprawiedliwiają jej zdrady. Mimo wszystko
            > rozumiem, że coś ją do tej zdrady popchnęło. Dobrze jest zdać sobie z tego
            > sprawę zanim wniesie się pozew z orzekaniem winy, w którym jako jedyną
            > przyczynę rozpadu małżeństwa poda się zdradę.
            >
            A ja choć widzę winę w sobie, to jednak tak jak Ty nie potrafię w żaden sposób
            usprawiedliwić zdrady żony. Źle nam się układało, ale uważam, że w ten sposób
            bezpowrotnie zamknęła niestety za sobą furtkę.
            • pudeleczko_75 Re: Święte słowa, Marku 20.11.06, 11:39
              > A ja choć widzę winę w sobie, to jednak tak jak Ty nie potrafię w żaden
              sposób
              > usprawiedliwić zdrady żony. Źle nam się układało, ale uważam, że w ten sposób
              > bezpowrotnie zamknęła niestety za sobą furtkę.

              ja mimo tego, że czasem w naqszym małeżeństwie zgrzytalao, nie umiem
              usprawiedliwić zdrazy i rocznego podwójnego życia. Najgorsze jest jednak to, że
              mój maż twierdzi, że to jego wina, to jego błąd a nie moja..., że sie zdarzyło
              i on nie wie dlaczego.....chyba łatwiej mu tak pwoiedzieć, niż uczciwie
              porozmawiac o tym co go do tego popchnęło.
              i zlozyłam wniosek o rozwod z jego winy, na co on się zgadza....
              • mamar2 Re: Święte słowa, Marku 22.11.06, 12:22
                Stoję właśnie przed dylematem ..z orzekaniem winy czy bez. Mój mąż po 18
                latach wyprowadził sie do innej.Nie jest z nami(mamy 2 dzieci) od sierpnia.Nie
                zgadzam sie na rozwod bez orzekania z jednej przyczyny- dlaczego ja mam
                ponosić konsekwencje wynikajace z rozwodu?Przecież to on nas zostawił z dnia na
                dzień bez srodkow do zycia.Wiem ,ze zalezy mu na szybkim rozwodzie. Były
                również próby szantażu.Nie popuszczę draniowi.Jest we mnie wiele zlosci i
                nienawisci-to prawdaW tej cwili nie potrafie inaczej.Czekam na jego ruch.Mam
                juz w sądzie złozony pozew o alimenty.
                • akacjax Re: Święte słowa, Marku 22.11.06, 13:32
                  Orzekanie winy to nie tylko możliwość alimentów od winnego(do ponownego ślubu lub w ogóle do końca zycia), ale przede wszystkim unikniecie bycia pozwanym o alimenty na rzecz tego winnego.

                  Ja nie wystepowałam o orzeczenie winy(nie czułam potrzeby, ani chęci grzebania w moim zyciu przed przypadkowymi osobami)-ale ja mam na razie separacje, która inaczej niż rozwód bez orzekania(5 letnia pomoc-generalnie), ale w ogóle ma zapis o wzajemnej pomocy.
                  Gdyby jednak mój niby ex wystąpił o rozwód-to być może szukałabym takiego zabezpieczenia siebie-bo nie jestem pewna do czego ten człowiek mógłby kiedyś doprowadzić.

                  Ale co do zdrady-może to być uciążliwe dowodzenie.
                  Bo dziś właśnie przeczytałam taka radę dla mężczyzn:
                  Jeżeli chcesz by żona była ci wierna-rozmawiaj z nią, w pełnym tego słowa znaczeniu.smile
                  • libra22 Re: Święte słowa, Marku 22.11.06, 13:49
                    Czasem bywa tak, że ktoś kto zdradził, wyprowadził się i zaczyna sobie życie
                    układać na nowo, dobrowolnie zgadza się na orzeczenie z jego winy. Wtedy nie
                    trzeba nic udowadniać i rozwód też jest w miarę szybki.
                    • mamar2 Re: Święte słowa, Marku 23.11.06, 15:26
                      Liczyłam na to po cichu..Jednak z jego strony sa teraz pogrózki i proby
                      wyrzucenia mnie z mieszkania.Jest to co prawda mieszkanie slużbowe(jego) ale
                      nie ma poki co takiego prawa.Wiem ,ze zależy mu na szybkim rozwodzie,wiec moze
                      da mi spokój.
Pełna wersja