Co ja mam robic?

23.11.06, 15:16
Wiem, glupie pytanie, ale znalazlam sie pare dni temu w takiej matni, ze
poprostu nie mam pojecia jak szukac wyjscia z sytuacji.
Mieszkam w Holandii od 13 lat, mam lat 35. Jestem w zwiazku od 12 lat z
Holendrem. 10 lat po slubie. Mamy syna 9 letniego i 8 miesieczna coreczke.
Wydawalo mi sie, ze laczyla nas milosc i zaufanie. Ze nadajemy na tych samych
falach. Mimo, ze od lat borykamy sie z dlugami, do tej pory wynajmujemy dom
bo nie stac nas na jego kupno. Zero oszczednosci. Maz ma w miare dobra prace,
samochod sluzbowy. Ja wracam do pracy w styczniu, mam kontrakt jedynie na dwa
lata jeszcze. Zarabiam malo.
Finanse sa prowadzone przez meza (ja nie widze nigdy nawet swojej pensji) od
poczatku z takim oto skutkiem:
kredyty brane najpierw na zagospodarowanie (zadne z nas nie dostalo zlamanego
grosza od rodziny, moi rodzice nie zyja, zaczynalismy od zera), potem na
wakacje, a potem na splate zaciagnietych wczesniej kredytow no i kupno rzeczy
do domu, na ktore nie byloby nas inaczej stac. Za moja zgoda, ale po
obietnicach meza, ze to juz na pewno ostatni kredyt i od tej pory wychodzimy
na prosta, ze on wie co robi. Potem okazywalo sie, ze kredyt od trzech
miesiecy nie splacany, lawina problemow. Dwa lata temu, kredyt wziety na 5
lat, ktory mial pokryc wszelkie poprzednie kredyty. Mial byc ostatni.
Kilka dni temu odkrylam, ze moj kochany malzonek wzial nastepny kredyt na
piec lat, podrabiajac moj podpis, gdy ja lezalam po porodzie w szpitalu.
Znalazlam dikumenty w jego torbie szukajac kabla do laptopa.
Wczoraj w dodatku otworzylam list z banku adresowany do niego, informujacy,
ze do momentu splacenia wszystkiego jestesmy na czarnej liscie (przynajmniej
nie ma juz mozliwosci zaciagniecia nowego kredytu, co jest dobre, ale co z
domem). Ma dwie karty Visa, ktorych nie splacal kilka miesiecy z
przekroczonym limitem, znalazlam wezwania do zaplaty. A kilka tygodni temu
obiecywal, ze juz za chwilke kupimy dom, bo wszystko przyjmuje dobry obrot.
Teraz, po konfrontacji, przeprasza, mowi, ze nie chcial mnie martwic.
Wiem na pewno, ze nie jest ani hazardzista, ani nie prowadzi podwojnego zycia.
Jednak wiem, ze ja zyje z facetem, ktory jest nieodpowiedzialny. Do tego mnie
oklamuje z premedytacja i obiecuje z zimna krwia gruszki na wierzbie.
Nie mam mamy do ktorej moglabym uciec z dziecmi, sama sobie zwyczajnie nie
poradze, wszystkie dlugi na polowe i zeby chyba w sciane.
Jestem przerazona. Udawac, ze wszystko jest ok zwyczajnie juz nie mam sily i
czuje, ze moje uczucia wzgledem niego sie wypalily.
Poradzcie cos...
    • kruszynka301 Re: Co ja mam robic? 23.11.06, 15:25
      Czy oprócz kredytów macie jeszcze jakieś problemy?
      Bo nie wiem, czy chcesz zakonczysz ten związek na zawsze, czy uporać się z
      problemem finansowym.
      Podrobienie podpisu jest karalne oraz sprawia, że za kredyt odpowiedzialny jest
      tylko mąż (przynajmniej takie prawo jest w Polsce).

      • joonna Re: Co ja mam robic? 23.11.06, 15:55
        kruszynka301 napisała:

        > Czy oprócz kredytów macie jeszcze jakieś problemy?
        Mamy, jak to w malzenstwie, ale nie sa to problemy, przez ktore myslalabym o
        rozwodzie.
        > Bo nie wiem, czy chcesz zakonczysz ten związek na zawsze, czy uporać się z
        > problemem finansowym.
        Ja jeszcze nie wiem czy chce zakonczyc ten zwiazek. Myslac racjonalnie chyba
        powinnam. Uporac z problemem finansowym nie uda sie w ciagu najblizszych pieciu
        lat. W dodatku bez zaufania. Boje sie w dodatku czy to juz wszystko, czy on
        jeszcze cos ukrywa.
        > Podrobienie podpisu jest karalne oraz sprawia, że za kredyt odpowiedzialny
        jest
        >
        > tylko mąż (przynajmniej takie prawo jest w Polsce).
        Tutaj tez. Jednak mam duze opory, zeby to zglosic na policje. Czulabym sie
        strasznie. To bedzie juz ostatecznosc jedynie.
    • misbaskerwill Re: To nie forum finansowe... 23.11.06, 15:29
      ...może pomyśl o rozdzielności majątkowej. Ale chyba późno, bo kredyty i tak są też na Ciebie.

      A że uczucia wypalają się przez zadłużone karty VISA... hmm.
      Rozumiem, sytuacja jest bardzo ciężka. Ale rozwód nie rozwiąże od ręki problemów finansowych. I pewnie będziesz sama musiała coś wynająć? Ale za co, skoro tak samo jesteś na czarnej liście?
      Poza tym, w Holandii prawo działa inaczej niż tu, w Polsce. Więc pytaj najlepiej Holendrów. Holender wiewink
      • joonna Re: To nie forum finansowe... 23.11.06, 15:48
        > A że uczucia wypalają się przez zadłużone karty VISA... hmm.

        Nie, uczucia wypalaja sie gdy ktos latami, bez mrugniecia okiem nas oklamuje.
        No i szkoda, ze te karty sie tak mnoza bez mojej wiedzy.
        > Ale rozwód nie rozwiąże od ręki problemów finansowych.
        To jest racja. Ale ja sie obawiam, ze moj maz sie juz nie zmieni i decydujac
        sie na pozostanie w tym zwiazku zgadzam sie rownoczesnie na zycie w dlugach, a
        na stare lata pewnie na ulicy.
        > Poza tym, w Holandii prawo działa inaczej niż tu, w Polsce. Więc pytaj
        najlepie
        > j Holendrów. Holender wiewink

        Nie bardzo mam kogo pytac. Troche szukam w internecie. Prawo chyba w tej
        kwestii wyglada podobnie jak w Polsce. Decyzje i tak musze podjac sama, ale
        musialam sie wygadac. Dzieki za odpowiedzi.
        • akacjax Re: To nie forum finansowe... 23.11.06, 16:36
          Oczywiście na podstawie realiów polskich wystapiłąbym w takiej sytuacji o rozdzilnośc majątkowa z wsteczna datą.
          W Polsce nie można podpisac dokumentów inaczej niż w banku-by były ważne(pomijam notariusza-to oczywiste), więc ten kredyt nie może być na Ciebie-ale może musisz to zgłosić.
          Dla mnie jest to objaw przemocy finansowej. Żle wróży w ogóle.
          Jego przeprosiny-to rodzaj miodowego miesiąca, jednego z etapów przemocy.

          Może organizacje pomocowe dla rodzin mają darmowych prawników?
Pełna wersja