0lana
12.12.06, 01:23
...mogło by się wydawać,że dotyczy to ,dla nas,czasów odległych...,czasów wojen.A dzis przyszło mi do głowy,ze to zdarzenie jest bardzo i wciaz aktualne.
Zakochujemy sie,oddajemy życie własne i naszych dzieci w rece kochanej osoby i nagle okazuje sie,ze sypialiśmy z wrogiem.Nasi najblizsi niszcza nam życie,nie liczac sie z nikim i niczym,a my jestesmy bezradni i musimy dalej życ.Wkurza mnie to,bo w duzej części żyjemy inaczej,niz chcielismy...wkurza mnie,ze ONI zdecydowali za nas,że ma być teraz inaczej...straszna jest ta niemoc...
U mnie w pracy jest chłopak 20-30lat,jego dziewczyna wyjechała kilka m-cy temu do pracy do Londynu,mieli brac slub.On przez cały czas mieszkał u "teściów" wierząc,ze wszystko jest ok.No i sie pomulił...Własnie wrócił z pierwszych u niej odwiedzin...kazała mu s....lać z domu jej rodziców.Nawet nie wpuściła go do domu,w którym mieszka w Anglii.Powiedziała mu,że przez 6 lat,które spędzili razem nie kochała go nawet 1!!!! minuty...To strasznie smutne.Prawie nie znam chłopaka i jego sprawy mi były zawsze obojętne,ale dzis zrobiło mi sie go żal...Najgorsze,że maja 17 m-cznego synka(rodziłysmy mniej wiecej w tym samym czasie),a ta s... kazała matce wychowywac dziecko.Chłopak jest załamany...,pojechał do ukochanej,a dowiedział sie,że ona woli bawic sie i puszczac z nudzacymi sie tam "kolegami",niz wychowywac własne dziecko.
Takich przykladów jest wiele...,dlaczego miłość sprawia nam tyle bólu???