Tata czy ojciec?

18.12.06, 12:25
Ciekawym, jak nazywacie przy dzieciach swoich drogich byłych małżonków? Czy styl rozstania i doznane krzywdy mają na to wpływ?

PS. Moja kobieta prawie wyłącznie mówi o mnie "ojciec" ("Mamo, chce mi się pić" - "Idź do ojca, niech ci da!"), co mi się kojarzy z własnym ojcem i w ogóle średnio podoba.
    • pudeleczko_75 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 12:31
      Marku,
      a Twoje sformułowanie "moja kobieta" dotyczy byłej żony?
      no to chyba nie pwoienno Cię dziwić, że ona o Tobie mówi ojciec a nie tata.....
      • maheda Pudełeczko, bingo! 18.12.06, 12:56
        Jak Kuba Bogu...

        Ja o swoim Eksie myślę możliwie najgorzej, ale przy dziecku mówię "tata" albo
        "tatuś", i to normalnym tonem.
        • marek_gazeta Re: Pudełeczko, bingo! 18.12.06, 13:15
          Chyba nie kumam... Czy "moja kobieta" ma jakiś akcent pejoratywny? Do niej się tak nie zwracam, ale tutaj muszę ją jakoś określać; "żona": w pewnym sensie nieadekwatne; "eks": nieładne, "była" - tudzież, no to jak?

          A przy dzieciach mówię zawsze "mama".
          • maheda Re: Pudełeczko, bingo! 18.12.06, 13:20
            No może się czepiłam, faktycznie smile

            Ale nie podoba mi się też i z tego powodu, że:
            "co mi się kojarzy z własnym ojcem i w ogóle średnio podoba"

            Smutne, że jeśli kojarzy Ci się z własnym ojcem, to jest to złe... czemu Twój
            Ojciec to nie Tata? Też się można czepić...

            Ty się też czepiasz tego "ojca" zamiast "taty" smile
            • marek_gazeta Re: Pudełeczko, bingo! 18.12.06, 13:24
              > Smutne, że jeśli kojarzy Ci się z własnym ojcem, to jest to złe... czemu Twój
              > Ojciec to nie Tata?
              Nie zasłużył.

              "Ojciec" brzmi oficjalnie i nie niesie ze sobą żadnych pozytywnych skojarzeń; "tata" to jest ktoś, kto dba o dzieci, kocha je i do kogo mogą się przytulić.
              • maheda Re: Pudełeczko, bingo! 18.12.06, 13:28
                To Tobie się to tak kojarzy.
                Dla mnie słowo "Ojciec" to wspaniałe słowo. To opoka i ostoja, kojarzy mi się z
                bezwarunkowym poczuciem bezpieczeństwa.
              • chalsia Re: Pudełeczko, bingo! 19.12.06, 02:08
                > "Ojciec" brzmi oficjalnie i nie niesie ze sobą żadnych pozytywnych
                skojarzeń; "
                > tata" to jest ktoś, kto dba o dzieci, kocha je i do kogo mogą się przytulić.

                hmmm, jesli jedyny przejaw dbałości o dziecko polega na płaceniu alimentów oraz
                spotkaniach raz na dwa tygodnie, a po kilku tygodniach braku kontaktu z
                dzieckiem przywitanie z nim polega na powiedzeniu "cześć" to czy taka osoba
                spełnia Twoją definicję "tata"?

                Ja używam obu określeń, przy czym rozmawiając z dorosłymi używam "ojciec", a do
                dziecka i przy dziecku zarówno "ojciec" jak i "tata".
                Chalsia
      • nieide Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 13:11
        pudeleczko_75 napisała:

        > Marku,
        > a Twoje sformułowanie "moja kobieta" dotyczy byłej żony?
        > no to chyba nie pwoienno Cię dziwić, że ona o Tobie mówi ojciec a nie tata.....

        Tak na marginesie: co jest złego w określeniu "moja kobieta"? też takiego
        określenia używam i nikt nie czuł się nigdy urażony. Tak samo gdy moja kobieta
        mówi o mnie "mój facet" to ja się nie czuję obrażony.

        W ogóle chyba nie chodzi tylko o to, jakich słów się używa, ale też o to, jak
        się je wypowiada.
        • pudeleczko_75 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 13:15
          nieide nie ma nic złego, wręcz przeciwnie, ale...
          moja kobieta oznacza dla mnie kobietę, z która ktoś jest związany emocjonalnie,
          a nie ososbę o której mówi się zdanie wczesniej moja była żona itp.
          Skoro zatem sam marek gubi się w okresleniach, to chyba jego żona (byla żona,
          jego kobieta) tez ma prawo mówić o nim jak chce.....
          • nieide Aaa... to tego się czepiłaś ;-) 18.12.06, 13:18
        • marek_gazeta Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 13:30
          > Tak na marginesie: co jest złego w określeniu "moja kobieta"?
          Właśnie w ten sposób Franz Mauer mówiłby o swojej żonie smile
          • erzsi Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 14:14
            Franz to zupełnie inaczej mówił o swojej kobiecie ;p.
            • z_mazur Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 14:24
              Tak po prostu z ironicznym uśmieszkiem:
              "Bo to zła kobieta była..."
    • kruszynka301 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 12:32
      Nie mam z tym problemu - przy córeczce mówiąc o eksie zawsze używam
      słowa "tata". Moja rodzina i połówka również.

      Styl i krzywdy w moim przypadku nie miały wpływu - zresztą trudno mówić o
      jakimkolwiek wpływie na nazewnictwo, ponieważ córeczka w momencie naszego
      rozstania miała 3 tygodniewink.
    • 374.4w Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 12:49
      Ja zawsze mówię "tata", chcąc uniknąć oceniania.I tak kiedyś oboje zostaniemy
      ocenieni przez dziecko i raczej nie będzie to 6.
    • czekolada72 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 13:02
      A ja mowie raz Tata raz ojciec, moja rodzinka i moi znajomi mowia poprostu po
      imieniu - dot to mowienia do Malej i przy Malej.
      A tak w ogole, to bardziej zaleze cyba od intonacji, niz od wyrazu, bo mozna
      mowic tatusiek, ojczulek, zdrabniac ile sie chce jednoczesnie syczac i warczac
      jakby sie wypowiadało powszechny wulgaryzm na S, mozna mowi ojciec - jakby sie
      mowilo o ciagle najukochanszym facecie.
      • erzsi Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 13:07
        Wyłącznie tata.
        Natomiast jako ciekawostkę muszę podać, że mój jeszcze mąż ostatnio kiedy
        zaczyna się na mnie wkurzać mówi do mnie pełnym imieniem. Całą naszą znajomość,
        poza określeniami stworzonymi na potrzeby każdego związku, mówił do mnie
        zdrobniale, a teraz jak coś mu się nie podoba, to uderza w ton oficjany. Jak ma
        lepszy/normalny humor nadal używa zdrobnienia.
        No ciekawostka psychologiczna wink.
        O mnie do dzieci mówi mama.
    • marek_gazeta Re: jako ciekawostkę 18.12.06, 13:23
      Czy dobrze rozumiem, że na sali sądowej tytułował Cię "powódką"?

      Słodziutki wink
      • erzsi Re: jako ciekawostkę 18.12.06, 13:29
        hehe, no a ja myślałam, że to takie dziwne, a tu widzę, że klasyka ;p.
        a mówi, że on taki oryginalny ;p...
    • czekolada72 Mnie też!!!! 18.12.06, 14:35
      Mnie też ex nazywał na sali sadowej powodka wink) tylko i wyłacznie smile)
      • marek_gazeta Re: Mnie też!!!! 18.12.06, 20:11
        Mnie żona nazywała mężem, a ja ją - żoną, tylko raz, na początku, zaplątałem się i wyszedł dziwoląg typu "żona... znaczy była żona... no w sumie jeszcze obecna" smile

    • sofi84 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 14:43
      mieszkam z mezem jeszcze, ale mówie tata, tatuś
      • grzanka23 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 18:57
        Odkad pamietam to corka wolala tatul,tak pozostalo.
    • marek_gazeta Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 19:54
      No, ale dziś, będąc w dobrym humorze, powiedziała "tata". Zmienną jest kobieta...
      • libra22 Re: Tata czy ojciec? 18.12.06, 22:02
        Ale mi zadałeś Marek! Stwierdziłam, że od rozstania często mówię "ojciec",
        ale "tata" także. Do małego "ojciec" rzadko, ale przy innych raczej coś w
        stylu: "syn jest ze swoim ojcem". Tylko, że mi słowo "ojciec" kojarzy
        się "ojciec, prać?", czyli staropolskosmile
    • 0lana Re: Tata czy ojciec? 19.12.06, 00:55
      Ja od dzis będę mówiła tylko ojciec...biologiczny.
      Do dzis myslałam,ze mój mąż jest za granicą.Od miesiaca nie kontaktował sie ze mna nawet,żeby pogadac z dziecmi(malutki własciwie go nie zna).Córka myslała,ze tata przyjedzie na świeta i pójdzie obejrzec Jasełka w szkole,w których będzie wystepowała...Własnie sie dowiedziałam,ze jest w Polsce i nawet był ze swoja ciezarna lafirynda kupowac wyprawkę...UWAGA!!!...w sklepie naszych znajomych.Zatkało mnie,gdy znajoma powiedziała do mnie:-Widze,że maż przyjechał...-myslała,ze był chociaz u dzieci...,a ja głupia martwiłam sie o niego...ON NIE ZASŁUGUJE,ŻEBY MIEĆ WOGÓLE DZIECI!!!
Pełna wersja