Jak z nazwiskiem po rozwodzie?

27.12.06, 19:32
Witam,
kilkanascie dobrych lat małżenstwa. Nagle info ze "na razie" i "do pewnego
czasu" jest inna, kilkanascie lat mlodsza ode mnie (kontakt z pracy, zawsze
pod ręką... no i nie tylko). Poprosiłam o wyprowadzenie się z domu. Obecnie
mieszka z nią od 2 lat, mają dziecko. Rozwodu nie chciał, (ona się rozwiodła
ze swoim mężem). Ja dopiero teraz powoli doszłam do siebie. Nie chcę od niego
nic. Nie chcę tez jego nazwiska. Proszę mi powiedzieć jak wygląda sprawa z
nazwiskiem po rozwodzie? tzn chcę wrócic do nazwiska swojego ojca. Wszystkie
jednak dokumenty (w tym dyplom) mam na nazwisko męża. Czy w pozwie rozwodowym
trzeba to uwzględnic? Jak to w ogóle wygląda? Nie potrzebny mi adwokat, bo
mimo ewidentnej winy męża nie zależy mi na orzekaniu. Niech żyje sobie dalej
jak chce. Dzieci niestety nie mamy.
    • tricolour Jak chcesz. 27.12.06, 19:59
      Może zostawić sobie nazwisko ślubnego, możesz wrócic do panieńskiego...
    • weekenda Normalnie 27.12.06, 22:28
      Masz trzy miesiące od dnia prawomocnego wyroku aby pójść do USC i poprosić o
      zmianę nazwiska. Idziesz tam z wyrokiem sądu i dostajesz decyzję od ręki. Acha
      opłacasz znaczki za ileś tam. Od ręki tj. ja czekałam jakieś 20 minut. Wpisują
      Ci to w akt zawarcia małżeństwa (nomen omen). Na dole ustawodawca zrobił
      odpowiednią rubrykę (nawet jej nie widziałam jak odbierałam akt po ślubie).

      A reszta dokumentów? dowód, prawko i paszport zmieniasz standardowo ale za
      każdym razem musisz mieć akt. Tyle.

      A reszta? Przyzwyczaisz się. Do nazwiska po ślubie też musiałaś się
      przyzwyczaić prawda?
      • aykaa Re: Normalnie 28.12.06, 16:24
        A jak wygląda sprawa z dyplomem?
        Na dyplomie mam nazwisko męża (pobraliśmy się na studiach).
        Czy w pozwie trzeba zaznaczyc , że chciałabym zmienić nazwisko?
    • anja_pl a ja 27.12.06, 23:01
      czekam na uprawomocnienie się wyroku i zaraz do USC idę zmienić wszystko, a
      potem do banku, urzędu komunikacji, wymienić dowód, wolne wezmę.
      W usc za darmo do trzech miesięcy, tak jak pisała weekenda, ale w pozostałych
      urzędach nie mam pojęcia.
      Nieważne, zapłace i będę miała spokój, a dyplom ze studiów mam na swoje
      nazwisko big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin
    • chalsia Re: Jak z nazwiskiem po rozwodzie? 28.12.06, 01:48
      > jak chce. Dzieci niestety nie mamy.

      oj mylisz się smile))
      To właśnie całe szczęście, że nie mieliście dzieci.
      Chalsia
      • aykaa Re: Jak z nazwiskiem po rozwodzie? 28.12.06, 07:43
        >To właśnie całe szczęście, że nie mieliście dzieci.
        >Chalsia

        Wiesz Chalsia? Ja bardzo chciałam mieć dzieci. Nie rozstrząsaliśmy tego
        problemu, nie dołowaliśmy się. Żyłam z myślą, że "widocznie tak musi być".
        Oczywiście przez kilkanaście lat wspólnego życia czasem (naprawdę rzadko)
        poruszyłam temat... On mawiał wtedy, że to pewnie jego wina ("bo ojciec -jego-
        mimo licznych kochanek miał tylko 1 dziecko:jego"). Gdy jednak jego obecna
        wybranka zaszła w ciążę, najpierw mówił, "że przeciez nikt o tym nie
        wie", "poczekaj jeszcze jakis czas" ( na co?... nie wiem)... a potem "no wiesz.
        Ja juz mam 40 lat". Wybranka-kochanka (konkubentka?) szybko rozwiodła się ze
        swoim mężem (nie mieli dzieci). Jest dużo młodsza od mojego męża (ode mnie
        oczywiście jak najbardziej też). Dziecku dał swoje nazwisko. Ponoć znowu jest w
        ciąży (nie zbieram informacji ani o nim, ani o niej, ani o ich życiu. Wiem, że
        mieszkają razem. Ponoć jest szczęśliwy)
        Tyle o sobie i swoim problemie.
        Naczytałam się tutaj dużo i bardzo dużo się dowiedziałąm.
        Ale co z dyplomem? Gdybym np zmieniała pracę... na dyplomie jest inne nazwisko
        (pobraliśmy się jeszcze na studiach)
        Poza tym... chciałabym aby to on wystąpił o rozwód (dotychczas mówił: "a po co
        ci?"). Chciałabym aby odbył się sprawnie, jak wspomniałam nie mamy dzieci więc
        nie potrzebny jest nam podział, alimenty itp (podzieliliśmy się juz sami)
        I nadal, mimo wszystko - chalsia - powiem, że niestety, niestety nie mam dzieci.
        • chalsia Re: Jak z nazwiskiem po rozwodzie? 28.12.06, 13:36
          > I nadal, mimo wszystko - chalsia - powiem, że niestety, niestety nie mam
          dzieci

          Mówisz tak bo nie masz pojęcia z czym się wiąże bycie samodzielną mamą. Nie
          masz pojęcia jak by Cię serce bolało widząc ból i żal dzieci, że rodzice się
          rozstają. Ze nie będą się wychowywały w pełnej rodzinie.
          Tak więc w Twojej TERAŻNIEJSZEJ sytuacji to dobrze dla tych dzieci, że ich nie
          ma. Dla Ciebie może nie - ale dla dzieci tak.
          Chalsia
          • tricolour To troche bez sensu... 28.12.06, 17:59
            ... że dla kogoś, kogo nie ma, jest dobrze. Znaczy dzieci, których nie ma, nie
            odczuwają problemów rozwodu - no to jest prawda, bo one niczego nie odczuwają.
            Tyle, że z tego nie wynika, że to jest dobrze.

            Odnosze dziwne wrażenie, że sa ludzie, którzy chcą mieć dzieci pomimo
            przeciwności losu, które są zresztą do pokonania... Sam chyba nawet taki jestem.
            • aykaa Re: no wlaśnie... 28.12.06, 18:21
              nie miałam odwagi odpisać juz chalsi... ale właśnie:
              "że dla kogos kogo nie ma jest dobrze?"
              Tak można by było powiedzieć o wielu , ktorych nie ma, że jest im dobrze.
              A my jesteśmy , a z nami nasze problemy, ból, ale też i radości smile
              • crazysoma Re: no wlaśnie... 28.12.06, 18:42
                > Tak można by było powiedzieć o wielu , ktorych nie ma, że jest im dobrze.

                A kto to wie czy jest im dobrze czy nie? Szczegolnie jesli byli i juz ich nie
                ma. A moze mieli jeszcze tysiac planow, ktorych nie zdazyli zrealizowac i
                wyjatkowych i kochajacych najblizszych obok siebie? Takie rodziny tez sie
                zdarzaja, wciaz. W ktorych Ludzie sie kochaja nawzajem i darza wyjatkowym
                szacunkiem. A teraz bach. Nie maja kogo kochac, Ci ktorzy zostali...

                > A my jesteśmy , a z nami nasze problemy, ból, ale też i radości smile
                I wystarczy, ze MY je mamy. Osobiscie nie widze powodow, dla ktorych nasze
                dzieci mialyby rowniez je przezywac. Wystarczy, ze beda (i maja) mialy swoje
                wlasne. Gdybym nie bylam taka naiwna i slepa idiotka, w zyciu nie
                zdecydowalabym sie na drugie dziecko, ktore mimo, ze jest boskie, jednak ojca
                biologicznego przy sobie nie posiada. I co z tego, ze ojca "nagle" zaczyna
                ruszac to co widzi. Ze wreszcie dotarlo, ze odchodzac, zadecydowal o zyciu nie
                tylko swoim? I co z tego?
                Dla mnie to kolejne upokorzenie ze strony tego pana - moje boskie corki
                machajace do niego w wigilijny poranek na pozegnanie. Wrazenie upiorne, jak w
                rumunskim sierocincu... I na dodatek nie tylko moje - Starsza tez sie czula
                koszmarnie. I za co? Dzieci powinny zyc w poczuciu, ze Matka i Ojciec to
                najblizsze przez X lat osoby, i ze to pierwsze, na ZAWSZE osoby, na ktore moga
                liczyc. Tego zdania nie zmienie nigdy. Podejrzewam, ze to poczucie mozna takze
                utrzymac kiedy rodzice sie rozchodza. Tylko do tego trzeba madrosci i pewnej
                wiedzy...
                p.s. Weekenda dziekuje, ze przyszlas po pierogi w Wigilie. Przestalam ryczec...
                • fasmanta Re: no wlaśnie... 28.12.06, 19:13
                  jak tak czytam... czy nie lepiej by bylo czasem jakby ojciec wcale sie nie
                  pokazywal dzieciom zamiast takich traumatycznych scen? ex maz kolezanki
                  kontaktowal sie sporadycznie z 10-letnia corka po rozwodzie, potem odpuscil
                  zupelnie. mala zyje z matka, ma zaangazowanych dziadkow z obu stron, czas ma
                  zorganizowany, znajomi na podworku...wyglada na zadowolona. jak po roku
                  milczenia ojciec zadzwonil to wolala isc kopac pilke z kolegami niz sie z nim
                  spotkac.
                  • maza15 Redo frasmanty 28.12.06, 21:46
                    Jak wolała piłkę to już jest problem ojca,ijego strata.Najwidoczniej już żadne
                    uczucia ich nie łączą.Nie zawsze,kontakty ojca muszą kojarzyć się z traumą!
                    Wiele zależy od obojga rodziców.Od tego jak zachowują się przy dzieciach,ile
                    szacunku do siebie pozostawili po rozwodzie.Czy zauważają problemy dzieci w tym
                    wszystkim,czy tylko każde myśli o sobie,o swoim żalu,pretensjach.Chyba warto o
                    tym pomyśleć przed ewentualną walką z wykorzystaniem dzieci.
                • pomidorowa5 Re: A ja wlasnie nie wiem 28.12.06, 19:25
                  Nie wiem czy zmieniac nazwisko. Z jednej strony bym chciala wrocic do swojego a
                  z drugiej jakies takie dziwne uczucie mnie ogarnia,ze dziecko bedzie mialo inne
                  a ja inne. Mam dylmat, powaznie.
                  • aykaa Re: A ja wlasnie nie wiem 28.12.06, 20:58
                    Wiem, ze zmiana nazwiska jest szybka i latwa.
                    Ale w dyplomie bedzie inne (po mężu). Czyto tez sie jakos zmienia?
                    Rozumiem, ze latwo zmienic dowod osob., paszport, prawo jazdy, zmiany dokonac w
                    banku.
                    Czy w pozwie rozwodowym trzeba napisac , ze bedzie zmiana nazwiska?
                    I najwazniejsze:
                    Ale jak to zrobic z dyplomem?
                    • weekenda Re: A ja wlasnie nie wiem 28.12.06, 22:06
                      Co Ty z tym dyplomem? Przecież jakbyś ślub wzięła już po obronie (i nie
                      rozwodziła się) to na dyplomie miałabyś nazwisko panieńskie. Inne. To taka sama
                      sytuacja.

                      Po rozwodzie mówisz, że to nazwisko po mężu a teraz jesteś po rozwodzie i już.
                      A jak ktoś się uprze to zawsze możesz pokazać akt cywilny gdzie będzie
                      wypisane, że zmieniłaś nazwisko.

                      A jak zmienisz nazwisko jeszcze dwa/trzy razy w życiu? Też będziesz tak się
                      szarpać z tym nazwiskiem na dyplomie? A kto na to patrzy... Wierz mi ludzie
                      mają to w nosie.
                      • tricolour No ale w czym problem? 28.12.06, 22:16
                        Sie bierze czerwony flamaster i sie przekreśla znienawidzone nazwisko. Można
                        nawet dwa razy, ale musi wyglądać porządnie. Równolegle.
                        Potem sie bierze cuś w kolorze imienia i dopisuje to właściwe nazwisko.

                        Dyplom gotowy.
                        • weekenda Re: No ale w czym problem? 28.12.06, 22:26
                          wink
                          ale jak tak namaluje, to mogą ją posądzić o fałszerstwa czy cuś. Co ją/Ciebie
                          to tak szarpie? Ja dyplom mam wrzucony do szuflady i nie oglądałam go już z
                          kilka ładnych lat. Mam nadzieję, że tam dalej jest...
                          • tricolour Mną nie szarpie. 28.12.06, 22:37
                            A właściwie, to masz rację - szarpie. Zawsze mną poszarpuje gdy ktoś ze
                            szczegółu problem robi.
                            Rozwiedzie się, nazwisko zmieni, dowód, prawo jazdy, konta w bankach, tabliczke
                            na drzwiach, opis numeru w TPSA, świadomość znajomych... no ale jak zmienić,
                            kurza melodia, nazwisko w dyplomie??

                            I to szarpie... smile)
                            • weekenda Re: Mną nie szarpie. 28.12.06, 22:44
                              big_grinDD
                              jak tak się szarpie to niech może nie zmienia? Po co. Też pracowała na status
                              tego kolejnego identyfikatora...
                          • crazysoma Re: No ale w czym problem? 28.12.06, 22:52
                            >Ja dyplom mam wrzucony do szuflady i nie oglądałam go już z
                            > kilka ładnych lat. Mam nadzieję, że tam dalej jest...

                            A ja na moj dyplom sie natknelam pol godziny temu, bo szukalam takiej jednej
                            rzeczy. I znalazlam tez indeks, a w indeksie zdjecie. A na zdjeciu "zbuntowany
                            aniol", czyli ja 10000 lat swietlnych temu. smile O mamo...
                            • weekenda Re: No ale w czym problem? 28.12.06, 23:08
                              big_grinDD

                              to schowaj ale tak co byś znalazła! ja chcę zobaczyć!!!! tego Anioła wink
                              • crazysoma Re: No ale w czym problem? 28.12.06, 23:24
                                To sobie doczep do mnie wlosy, takie do lopatek smile (dziwnie, nie?) Reszta sie
                                przeciez nic nie zmienila. tongue_out Pokaze. Sie posmiejemy. Z tego zbuntowanego
                                wzroku. Takie pudelko to skarbnica wiedzy wszelakiej. Listy do eksa tez
                                znalazlam. I "pamietnik", ktory pisalam po urodzeniu Starszej.
                                • weekenda Re: No ale w czym problem? 28.12.06, 23:28
                                  CUUUUDO!!! patrz gdzie to kładziesz! ;D

                                  mówię to z własnego podwórka bo przedwczoraj gdzieś wsadziłam jeden papierek i
                                  oczywiście przepadł... moge bez niego żyć ale fajnie by było jakby się
                                  odnalazł smile
                                  • aykaa Re: dzieki :-D 29.12.06, 07:59
                                    weekenda jestes swietna!
                                    Dzieki! Naprawde.
                                    No bo faktycznie masz racje!
                                    A tak sie "szarpalam", bo myslalam (mysle?) o zmianie i miejsca pracy i miejsca
                                    zamieszkania.
                                    Myslalam, ze to trzeba jakos formalnie wszystko na papierku zmieniac.
                                    Alem ciemna baba!
                                    dzieki raz jeszcze i Dobrego Roku 2007 !!!!!!!!
                                    Dla Was wszystkich spelnienia marzeń, planów, duuuuużo uśmiechu i przede
                                    wszystkim zdrowia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja