Czas na refleksje...

29.12.06, 02:12
Niedługo koniec roku,czas podsumowań,czas nowych postanowień...
Zastanawiam sie,co zycie mi znowu przyniesie?
Co roku jestesmy starsi i bogatsi o nowe doswiadzczenia,i czy to ma jakies znaczenie i wplyw na nasze zycie,czy kazdy ma swoje "odgórne" przeznaczenie?
Czy warto sie zrywac do lotu,czy spokojnie sie poddac temu ,co zycie nam uszykuje...(?)
Podobno kazdy jest kowalem swego losu...,czyżby?
Boję się już marzeń i planów.
    • kara114 Re: Czas na refleksje... 29.12.06, 10:10
      A ja wierzę w to, że już gorzej być nie może, choć mój rozwód przypadnie na ten
      nowy rok, ale może jakoś to wszystko szybko pójdzie. Planów nie robię żadnych.
      Obecna moja sytuacja nauczyła mnie, że dalekosiężnie planować nie ma sensu, bo
      tak naprawdę cholera wie, co nas spotka za chwilę. Póki co chcę skupić się na
      tym, żeby nie czuć się jak ostatnia szmata, tylko nabrać przekonania o swojej
      wartości.
      • brzoza75 Re: Czas na refleksje... 29.12.06, 10:15
        właśnie ja też to powtarzam, gorzej to już być nie może
        wydaje mi się, że dna sięga się tylko raz i to z uderzeniem
        mocno w głowę a potem to tylko slad zostaje ale nigdy się
        nie powtórzy, w kazdym razie ja sie tego trzymam.
    • woman2005 Re: Czas na refleksje... 29.12.06, 10:57
      zgadzam sie.
      w zeszlym - tym roku mialam tyle planów. miało byc tak cudownie, wreszcie
      czulam ze zyje.
      az tu nagle ...
      teraz mysle sobie ze gorzej juz byc nie moze, ale jakos tez nie wierze w lepsze
      czasy dla mnie.
      nic nie planuje, o niczym juz nie marze, totalna pustka...
      • pudeleczko_75 Re: Czas na refleksje... 29.12.06, 11:02
        ja też w ubiegłym roku miałam inne plany, bardziej rodzinne, miałam też zacząć
        kolejne studia i... no cóz, na studia nie poszłam - bo nie było naboru - więc
        plan znów mam tym razem również z wyjściem awaryjnymsmile

        a rodzinne - cóz dupa blada, gdyby mi to ktoś opowidział rok temu nie
        uwierzyłabymsmile

        ale nie uwierzyłabym też pięć miesięcy temu, że będę miała znów plany, bedę się
        cieszyć z pierdółek i rzeczy istotnych a przede wszystkim, że na małżeństwie
        zycie się nie kończy.NA ROZWODZIE SIĘ ZACZYNAsmile)
Pełna wersja