ile czasu dochodziliście do siebie "po"?

07.01.07, 12:46
Ja jestem ponad cztery lata po rozwodzie, spotykałam się w między czasie z
innymi mężczyznami, ale powiem Wam,że przychodzą takie momenty jak np.
wczoraj, kiedy znalazłam przypadkowo pudło z moimi starymi pamiętnikami,
siadlam na ziemi, zaczęłam wyrywkowo czytać któryś i ... morze łez i
rozpaczy, kiedy znowu przed oczami przeleciało mi,jak było kiedyś pięknie,
jakie miałam plany związane z tym człowiekiem, ile wspaniałych wyjazdów,
imprez, wspólnych wieczorów ze świeczuszkami, romantycznych weekendów itd. -i
co, dlaczego to wszystko się rozpieprzyło? dlaczego mnie wtedy zostawił, z
tym kilkumiesięcznym niemowlakiem, brakiem pieniędzy i rozbabranymi studiami??

Bylismy ze sobą 4 lata przed slubem,róznie bywało, ale raczej było
pozytywnie, z perspektywą na przyszłość... Jezu,jak można się tak pomylić?!

Niby się pozbierałam, skończyłam studia, mam pracę, kilku sprawdzonych
znajomych, rodzinę, na którą w razie czego mogę liczyć, ale...to nie jest to.
Czasami tak strasznie tęsknię za tym łajdakiem -a właściwie za tym jego
wcześniejszym wydaniem, kiedy było nam ze sobą naprawdę dobrze, cięzko w to
uwierzyć, ale naprawdę rozumieliśmy się bez słow...
Co, dziecko aż tak wszystko zmieniło?? Przecież on teraz bardzo małego
kocha,naprawdę TERAZ jest niezłym ojcem.

Spotykałam się juz po rozwodzie z tyloma facetami, nawet miałam ze 2-3
poważniejsze związki, ale czuję, że coś już we mnie umarło, ja nigdy juz
nikogo nie pokocham tak, jak kochałam mojego eksa -wiem,że to brzmi kiczowato
i jak z harlequina, ale tak jest. Razem z naszym rozstaniem znikła gdzieś
ta "iskierka",która nadawała takiego blasku i sensu byciu razem -za cholerę
nie umiem jej w sobie odnalezc, mimo ze bardzo chciałabym założyć nową
rodzinę, mieć kogoś bliskiego i byc kimś bliskim dla Kogoś...

Czy to "wewnętrzne wypalenie" mija? Też miałyscie/mieliście w sobie taką
emocjonalną pustkę?
Macie na to jakiś sprawdzony sposób?

Ja wiem,że nie ma magicznego lekarstwa, ale może jednak coś ktos podpowie,
zasugeruje...
    • tricolour Każdy tak ma. 07.01.07, 12:52
      Jeden dłużej, drugi krócej - a Ty bedzie miała do końca zycia jeśli nie
      wyrzucisz tego pudła z pamiętnikami. Pieknie pielęgnujesz w sercu nieistniejący
      związek, a chcesz budować nowy - no i nie udaje się, co jest zrozumiałe.
      • lacrimula Re: Każdy tak ma. 07.01.07, 13:24
        Mylisz się, nie pielęgnuje tamtego uczucia, a pamiętniki,jak
        napisałam,znalazlam przypadkiem, kilka lat do nich nie zaglądałam,nie wyrzucę
        ich,bo obiecałam sobie, że chcę mieć kiedyś (gdy będzie chciał) dowód dla
        mojego dziecka, ze nie chcialam zeby nasze zycie wyglądało tak,a nie inaczej -i
        moze to ważniejsze -żeby mogło przeczytać (o ile zechce i o to
        poprosi,naturalnie) jak bardzo było chciane i kochane, ze jego rodzice darzyli
        sie kiedys czymś naprawdę pięknym. Moze nie bedzie chcial, moze nigdy nie
        bedzie takiej sytuacji -ale mnie to uspokaja, ze one sobie gdzies tam spokojnie
        na dnie pudla w piwnicy leżą. Moze przyjdzie czas i miejsce,kto wie.

        A co do otwierania sie na nowe związki -to ja zaczynam mieć wrazenie,że wręcz
        za bardzo chcę, i nie chodzi mi o deklaracje na 2-giej randce o slubie i
        il;osci wespolnych dzieciwink, tylko raczej o to,że mam chyba tego pecha do
        spotykania na swojej drodze niedorosłych szczeniakow, zabawowych typków,
        maminsynków itd. -a ja chcę Partnera, a nie dużego dziecka do niańczenia -i
        jestem w stanie BARDZO dużo z siebie dla kogoś daćdla samodzielnie myslącego,
        energicznego Mężczyzny, a nie emocjonalnego smarkacza.

        Znajdz mi takiegowink
        • anula36 Re: Każdy tak ma. 07.01.07, 13:33
          moze za bardzo wchodzisz w role " kobiety matkujacej", albo tej silnej ktora ze wszystkim sobie poradzi?
        • tricolour No to do rzeczy. 07.01.07, 13:33
          Napisałaś "powiem Wam,że przychodzą takie momenty jak np. wczoraj..." Więc te
          monety PRZYCHODZĄ, a nie przyszedł jednokrotnie, jak chcesz teraz zasugerować.
          Zaczęłaś czytać pamiętnik (a po co?)i zaczęło się... dlatego radzę wyrzucić to
          pudło, a nie szukać wątpliwego wytłumaczenia dla jego istnienia.

          Co do mężczyzn - nie jest prawdą, że po świecie chodza same mamisynki i
          szczeniaki. Postaw sprawę odważniej i zapytaj siebie: jak to sie dzieje, że
          przyciągam niedojrzałych facetów? Jakimi kryteriami kieruję sie przy zgodzie na
          randkę? itp...
        • phokara Re: Każdy tak ma. 07.01.07, 13:38
          Daj spokoj, tacy to wygineli wraz z diniozaurami. Powaga.

          ps.
          Wiesz, mysle ze na tego 'jedynego' - drugiego czy trzeciego nie trafia sie tak
          od razu. Im bardziej sie chce tym bardziej sie nie trafia. Zwlaszcza, ze chyba
          w pewien sposob idealizujesz Exa. A w koncu skoro odszedl to nie mogl byc znowu
          taki idealny. W kazdym razie dla nexa trzeba zrobic przestrzen. W glowie przede
          wszystkim. Potem mozna robic miejsce w garderobie i sypialni.
    • alicja611 dokladnie czulam to samo:)-to minie 07.01.07, 20:45
      nie martw sie, ja wylalam fontanne lez, jeszcze dzis jak czasami jade samochodem
      i przypominaja mi sie dawne czasy to lzy ciurkiem leca, ta pierwsza milosc,
      zaczynanie od zera, cholera kochalam go najbardziej na swiecie (cholera teraz
      tez lzy naszly), a juz 2 lata od rozwodu minely.....ale to mija i miejsca na
      nowy zwiazek jest coraz wiecej, marze sobie juz o tym, ktorego pokocham,
      najwazniejsze jest , zebys otworzyla sie na przyjaciol , na nowy zwiazek, szukaj
      sil, zeby przetrwac, szukaj dobrych ludzi wokol siebie, czytaj madre ksiazki i
      staraj sie nie myslec o tych romantycznych momentach-to minelo, to przeszlosc,
      wszystko sie kiedys skonczy, nawet nasze zycie, do niego tez sie
      przyzwyczailismy...smile
      • monamam Re: chemia 08.01.07, 01:39
        Podpisuję się, już i niestety, jestem przed formalnym rozwodem, ale myśli
        nieznośn e o tym, czego nie udało nam się osiagnąć pomimo tego, że cel był tuż
        tuż wciąż mnie nachodzą. Spotkałam niedojrzałago faceta, no własnie "tricolor"-
        ma świętą rację: dlaczego zaradne kobiety przyciągają niedojrzałych mężczyzn lub
        w jakiiś sposób niedorobionych?, a potem cierpią przez nich. O ile łatwiej być
        takim facetem i gwizdać na wszsystko, na życie i dzieci, które przeciez w końcu
        sie jakoś przyzwyczają. Myślę, ze to co nas pociąga to czysta chemia, On pociąga
        mnie nieziemsko, choć uczucia między nami umierały długo, a obecnie balansujemy
        na krawędzi wrogości. Ot tak klasycznie od miłości do nienawiści. Ale wiem, ze
        nikt mnie nie będzie pociągał tak jak on, czasem zerkam na niego jak coś robi i
        tęsknię, ale chemia nie zastąpi rozsądku.Musi być równowaga.W szaleństwie żyłam
        ostatnie 6 lat. Pozdrawiam wszystkie chlipiące i zapisuję się do gron.
    • sbelatka az dziw jak sie zgadzam 08.01.07, 09:01
      ze wszystkim co ludzie Ci napisali..

      a szczegolnie z tym co napisal Tri..

      Zatrzymywanie przeszlosci, tego co "juz nam nie sluzy" - jestem przekonana - ze
      to błąd.


      robienie miejsca na nowe..
      rozwijanie siebie ( podobno mądre kobiety pzryciągaja mądrych mężczyzn)...

      to wszytsko przed nami.

      duzo tego i trudne

      ale mysle, ze moze sie udac.

      zycze Ci powidzenia.
      jak zreszta i sobie i jeszcze pewnie wielu osobom, ktore sa w podobnej do
      naszej sytuacji...



      • bursztynowe Re: az dziw jak sie zgadzam 08.01.07, 09:59
        Dopóki trzymasz "pamiątki", czy to pod łóżkiem, czy w pamięci - będzie wszystko
        wracać i bedziesz sie dreczyć. Skoro to sobie zostawiasz widocznie lubisz jak
        Cię boli.

        A nie ma caegoś takiego jak pech w trafianiu na nie-takich facetów. Sama ich
        wybierasz. A oni Ciebie.
Pełna wersja