alicjaaleksandra
11.01.07, 13:26
badz placicie???
pytam, dlatego ze m,alzonek postanowil wymierzyc mi karę w postaci kolejnej
obnizki alimentów i chcę skierowac sprawę do sądu.
Placil dotąd dobrowolnie - raz nie zaplacil, wyrównal pozniej, teraz zaplacil
z opoznieniem i mniej.
A od maja począwszy placil (dobrowolnie) po 1 tys zl, potem po 800 a teraz
zszedl do 600. Nie bez znaczenia jest fakt, ze dalej wiedzie zycie bon vivanta
więc ma malo kasy po prostu (puby, kluby, przezenty dla panny - np. na swieta
wiem ze kupil jej perfumy za 300, stac go tez bylo na Sylwestra w klubie,
przedtem na wyjazdy z panna, etc.).
Syn ma 5 lat - ogolem mysle ze wydaje na niego jakies 1400 zl m-c.
(przedszkole, psycholog, leki, koszty utrzymania, itp)
Malzonek twierdzi ze mam sie z nim rozliczac i udowadniac "faktycznie
poniesione wydatki", sugeruje ze moze wydaje kase na mieszkanie ("masz takie
duze mieszkanie"), poza tym uzywa argumentow ponizej wszystkiego ("martwie sie
o syna").
Powodem bezposrednim ataku furii jest to, ze wyrzucilam mu to, ze stac go na
perfumy i ekskluzywne prezenty dla panny a spoznia sie z alimentami.
Zarabia a raczej zarabial ok 4 tys netto co na warunki trojmiejskie jest ok.
Ja zarabiam podobnie ale na zasadzie (etat + dzialalnosc gosp.), co oznacza,
ze naprawde pracuje sporo i do tego jeszcze przeciez opiekuję się synem. Nie
widze powodu dla ktorego:
1. standard zycia dziecka mialby sie obnizyc z powodu fanaberii ojca
2. nie dzielimy sie rowno obowiązkami więc nie musimy lozyc na utrzymanie
dziecka 50:50
3. więcej pracowac juz po prostu nie mogę.
Z gory przepraszam wszystkie dziewczyny, ktore nie dostaja kasy wcale lub
200-300 zl.