widzenia ojca z dzieckiem

13.01.07, 21:56
witam, jest to temat, który na pewno nie raz pojawiał sie na tym forum, ale
wierzę, że otrzymam od was odpowiedź na nurtujące mnie pytania.
jestem w trakcie sprawy rozwodowej, dość "kulturalnej", bez orzekania o
winie, jedynym problemem jest widzenie się ojca z dzieckiem. syn nasz ma
niecałe dwa lata i sąd nie wyraził zgody na spędzanie nocy u ojca ze względu
na jego wiek, może natomiast spędzać jeden dzień weekendu. i tu zaczynają się
schody, mąz nie dotrzymuje terminów odbierania i odwożenia małego, oddaje go
głodnego, zmęczonego podróżami w samochodzie. nie mam nic do męża, martwię
się o dziecko i do rozprawy następnej nie chcę dawać mu dziecka. chcę aby sąd
zdecydował o dokładnym wiedzeniu, godzinach i tak dalej. nie ma jeszcze
żadnego postanowienia i zastanawiam się jakie mogą być konsekwencje prawne
mojej decyzji. proszę o wasze komentarze.

pozdrawiam.
    • majkel01 Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:16
      jesli Sad nie wydawal jeszcze zadnego orzeczenia w tej sprawie (np.
      postanowienia o zabezpieczeniu kontaktow) to nic ci nie grozi. Jesli jakies
      orzeczenie by bylo to na upartego mozna cie ukarac grzywna za niewykonywanie
      orzeczenia Sadu ale nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem by tak bylo. Jesli
      by ponadto bylo orzeczenie to maz moze wziac tytul wykonawczy i ewentualnie na
      tej podstawie domagac sie kontaktu z dzieckiem i przyjsc np. z policja.
    • maza15 Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:16
      Witaj!Szkoda,że sami nie możecie dogadać sie w sprawie odwiedzin,tylko tak
      szczegółowo musi ustalić to sąd.Nie utrudniaj jednak tych odwiedzin,to dla
      dziecka bardzo ważne!Nawet jak będzie trochę zmęczony,czy głodny.Na temat
      godzin odbierania i odwożenia porozmawiaj z mężem stanowczo.Te wizyty ojcow po
      rozwodzie chyba zawsze są problematyczne,ale dla dzieci bardzo
      potrzebne.Pozdrawiam
      • marek_gazeta Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:20
        > Nie utrudniaj jednak tych odwiedzin,to dla
        > dziecka bardzo ważne!Nawet jak będzie trochę zmęczony,czy głodny.
        Cieszy fakt, że są kobiety, które to rozumieją.
    • marek_gazeta Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:17
      Niepunktualność można chyba wyeliminować, a co do głodu i zmęczenia - czy nie ważniejsze dla dziecka jest to, jak przeżywa spotkania z ojcem? Coś się stanie dwulatkowi, jeśli raz w tygodniu nie dostanie zwykłego, domowego obiadku?

      Litości... facet dojeżdża, jest mu trudniej, sam sobie nie gotuje. Moje dzieci na widzeniach ze mną jedzą bułki, z masłem albo bez (jak wolą), czasami McDonald. Są starsze, oczywiście, ale jakoś się nie skarżą. Ojcu jest trudniej, pamiętaj. Trochę więcej tolerancji, trochę więcej dobrej woli.

      QUIZ: Dlaczego sąd nie zezwolił na noclegi u ojca?
      ODPOWIEDŹ: Bo sędzia po bliższych oględzinach okazał się babą smile
    • misbaskerwill Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:25
      znowu popieram Markawink

      Zamiast pośrednio krzywdzić dziecko (w końcu chcesz je pozbawić kontaktów z
      ojcem przez najbliższe parę tygodni/miesięcy), "przeszkol" męża:

      - daj mu karteczkę z opisem, co dziecko lubi jeść, a czego zdecydowanie nie może
      i o której godziniewink
      - na tej karteczce zapisz też godzinę powrotu i godzinę, o której dziecko
      powinno zasnąć wieczorem.

      Taka aluzja powinna pomóc, chyba że nie podoba Ci się "kulturalność" Twojej
      sprawy rozwodowejwink.
      • marek_gazeta Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 22:38
        Coś mi się zdaje, że chodzi o utratę kontroli nad dzieckiem na CAŁY dzień.

        Gdyby moja była wiedziała, co robiliśmy z chłopakami nad morzem... Chyba bym ich już nie zobaczył smile
        • markus_wak Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:11
          A jakbys był " na łonie" i chłopcy sypnęli, ( moja młodzież zawsze mnie sypała)
          to co najwyżej awanturka lub migrena łóżkowa.
          Odchodząc dajemy żonom poteżne narzędzie szantażu. Aż strach sie bać smile
    • markus_wak Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:06
      No nie rób tego. Na podstawie postu nie da się ocenic sytuacji ale:
      1. Jeśli podróżuje i spędza czas z ojcem to nic dziwnego że jest zmeczony.
      Dzieci z ojcami męczą się najbardziej, z mamami znacznie mniej, a z babciami
      wcale bo siedza przed telewizorem. ( dzisiaj moje dziecie ziewało ze zmęczenia
      oddane po raptem 4 czy 5 godzinach z tatusiem, akurat dzisiaj ze mną nie jadło,
      ale to nie jest problem - Makłowiczem nie jestem, ale sobie radzę lepiej niż
      mama wink )
      2. Jedzenie - weź pod uwagę, że nie jest z ojcem na codzień. Siłą rzeczy
      dochodzi do głosu stres, podekscytowanie. Apetyt wtedy nie jest najlepszy. Ty
      myślałabys wtedy o jedzeniu? A ojciec w ciągu tych paru godzin próbuje nadrobic
      wszystko i zrobić wszystko czego na codzień nie może. Jak mały nie garnie się do
      jedzenia to odpuści. No bo co, ma spędzić 50% czasu na zmuszaniu i być
      kojarzonym nie tylko z tym który odszedł ale jeszcze przykrości robi? No chyba
      że to olewus jest i spotyka się z dzieciakiem dla porządku.

      Nie ograniczaj widzeń. To jest także w twoim interesie. Zajrzyj do książki która
      polecam parę postów wcześniej. Autor skupia się na dzieciach i ich potrzebach,
      nie pomijając problemów dorosłych.
      • monamam Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:37
        Jestem co prawda przed (za 4 dni) rozwodem. Było już wcześniej wiele
        paromiesięcznych rozstań moich z Meżem. I wiem, że dzieci tęsknią za nim, choć
        nic nie mówią tęsknią. Obecnie nie utrudniam, przychodzi prawie codziennie,
        spędza z dziećmi czas, czasem bierze córke na jej basen,jutro tylko syna do
        kina, jest dla nich. Staram się, by dzieci często z nim przebywały, zresztą ma
        on tak szalone pomysły na spędzanie z nimi czasu, o jakie się nie podejrzewam.
        Na poczatku wkurzało mnie, byłam rozgoryczona, kiedy wychodził zaraz po ich
        uśnięciu. Jakoś przepracowałam to w sobie i eraz ciesze się radością moich
        dzieci. Wiem, ze kiedyś ON sobie ułoży życie z kimś innym, a póki co dzieci
        małe niech przychodzi często, przynajmniej zakupy zrobi i z psem wyjdzie, a
        ostatnio z radości że mu pozwalam na takie częste widzenia zatankował mi
        samochód. Wiec, zobacz, same plusy, wszyscy sie cieszą! wink A Exa przeszkol co i
        o której godz ma synek jeść, albo sama mu zrób kanapki wink Buziaki
        • markus_wak Twoim dzieciom gratuluje rodziców. 14.01.07, 22:15
          Jesli ja jestem nienormalny, to Wy tez i tylko jakos by trzeba wymyślec metode
          zarazania innych. smile)))Od razu mi lżej. Pozdrawiam
    • in77 Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:45
      dziękuję.

      przeszkolić męża nie jestem w stanie, wszelkie próby spełzły na niczym...a jego
      niepunktualność doprowadza do tego, że syn zasypia o 1 nad ranem, bo wyśpi się
      w samochodzie, a powrót do domu po 20:00 nie służy dwulatkowi.sad - dla jego
      taty jednak nie to jest ważne, ważne, że ja się denerwuję i on czerpie z tego
      olbrzymią satysfakcję. obiadki? pal licho, nie one najważniejsze...czekam na
      orzeczenie sądu, bo może wtedy mój mąż zda sobie sprawę z tego, że w tym
      wszytkim chodzi o malca, nie o nas.
      • chalsia Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:54
        dla Panów powyżej - bywa i tak, że rozmowy i argumenty NIC nie dają. Mój eks
        notorycznei spóźniał się (i nadal to robi) z przyjeżdżaniem do dziecka i po
        dziecko, jak równiez z jego odwożeniem (raz się spóźnił o prawie dobę).

        A do autorki - powyższe rzeczy ojciec mojego dziecka robi pomimo istniejącego
        postanowienia sądu (prawomocnego) w sprawie kontaktów. Więc nadzieja, że wyrok
        coś zmieni moze się okazać płonną.
        Chalsia

        PS. to, że sąd nie wydał zgody na noclegi dwulatka u ojca uważam za absolutnie
        słuszne. Moje dziecko też to przeżyło (jeszcze przed sprawą o kontakty, o
        której w innym watku pisałam) i naprawdę źle to się na nim odbijało. Na
        szczęście trwało to wtedy krótko (jakieś 6 weekendów w ciągu 3 miesięcy).
      • monamam Re: widzenia ojca z dzieckiem 13.01.07, 23:58
        Na pewno sąd ustali widzenia co do godziny, jeśli Tatuś nie rozumie potrzeb
        dziecka to sąd mu je wytłumaczy, na pocieszenie synek będzie coraz starszy> znam
        rozgrywkę,o której piszesz- im bardziej sie wkurzysz tym większa jego chora
        satysfakcja, może nie poruszaj tematu punktualności na kolejnych widzeniach,
        moze się cos zmieni? Mój mąż ambicjonalnie podchodzi do zajmowania się dziećmi,
        ale im bardziej mu "pozwalam" tym częsciej on ze mną cokolwiek konsultuje, a
        przez to mam mikro wpływ na niego, ale kiedy wcześniej "się czepiałam", to
        robił wszystko zeby mi dokopac...
        • marek_gazeta Re: nie kumam 14.01.07, 00:16
          > znam rozgrywkę,o której piszesz- im bardziej sie wkurzysz tym większa jego
          > chora satysfakcja
          To bardzo smutne, co piszesz. Przeczytaj to jeszcze raz. Dlaczego on ma czerpać z tego satysfakcję? Nie rozumiem. Taka czysta, jednostronna, niewymuszona złosliwość? Po co? A mama oczywiście 100% w porządku, anioł w białej sukni?

          Pamiętaj, że o ile ojciec powinien punktualnie odbierać dziecko, nieco trudniej jest odwieźć je co do minuty. Inna rzecz, że powinien uprzedzić.

          Dlaczego to życie jest takie popier...ne?
          • monamam Re: nie kumam 14.01.07, 00:22
            ja w sumie też tego nie kumałam, ale na szczęście odpuściłam sobie "czepianie
            się" i dopiero teraz jest w miarę ok, wszyscy happy
          • sonrisa3 Re: nie kumam 14.01.07, 09:23
            > Pamiętaj, że o ile ojciec powinien punktualnie odbierać dziecko, nieco
            trudniej jest odwieźć je co do minuty. Inna rzecz, że powinien uprzedzić.

            No właśnie. My kiedyś ustalaliśmy jakieś godziny odwiezienia syna do domu ale
            to bardziej po to, żebym wiedziała do której mam "czas wolny" a nie na
            zasadzie - "ja tu rządzę, dziecko ci tylko wypożyczami na "widzenie" - brrr,
            okropne słowo! - a ty masz go odwieźć co do minuty". W końcu to jest jego
            ojciec. Rodzic, taki sam, jak ja.
            Ja dziecko mam praktycznie cały czas w domu więc jeśli oni chcą te spotkania
            (strasznie mnie RAZI słowo "widzenia" w tym kontekście) które się odbywają
            tylko dwa razy w tygodniu, przedłużyć, bo mają jakieś plany albo dobrze się
            bawią - nie widzę problemu. Byle bym była poinformowana o której dziecię zawita
            w rodzinne progi bo nie chcę się martwić, że coś się stało.
    • nangaparbat3 Re: widzenia ojca z dzieckiem 14.01.07, 01:40
      Wbrew postanowieniu sadu oddawalabym dziecko na noc.
      Zmeczenie to nic takiego, zachwiania w porze pojścia spać nie są dobre, ale
      kontakt z ojcem wazniejszy.
      Na Twoim miejscu staralabym sie kontrolowanie ojca ograniczyc do niezbednego
      minimum i wtracać się tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne. I pytać
      znajomych, co jest absolutnie konieczne, a co nie. Z boku lepiej widać.
      Grunt zeby dziecko miało odpowiedni fotelik, skoro je wozi. reszta to naprawdę
      szczegoł.
      Moj Ex spoźniał się zawsze, ale wszelkie proby korygowania tego skutkowały
      biernym oporem z jego strony. I nie było to złosliwoscia w stosunku do mnie,
      tylko czymś nad czym on sam nie panowal, dotyczyło absolutnie wszystkich, jakis
      jego problem. Moze w Waszym przypadku tez tak jest?
      • marek_gazeta Re: widzenia ojca z dzieckiem 14.01.07, 01:43
        Kolejna rozsądna kobieta, promyk nadziei.

        > Moj Ex spoźniał się zawsze, ale wszelkie proby korygowania tego skutkowały
        > biernym oporem z jego strony. I nie było to złosliwoscia w stosunku do mnie,
        > tylko czymś nad czym on sam nie panowal, dotyczyło absolutnie wszystkich,
        > jakis jego problem. Moze w Waszym przypadku tez tak jest?
        Tak, ja mam taki problem. Wrodzony optymizm - zawsze zdążę.
      • markus_wak Godziny powrotu 14.01.07, 22:35
        Kiedy byliśmy razem też czesto wracaliśmy do domu później niż było planowane,
        lub niż uwaza się ze jest "zdrowo". Zawsze był priorytet tego czy czas spędzają
        dobrze i czy nie będzie rano dramatu. Po mojej wyprowadzce zaczęły sie szykany
        wobec mnie i kontaktów z dziećmi. Każde spóźnienie było punktowane, manipulacje
        emocjami dzieci etc... Teraz jest nowy kurs - na zmęczenie - żadnych ograniczen
        i korzystam z tego. Młodsze jest mniej nerwowe, cieszy na dzień z tatą, a nawet
        na parę godzin. Nie chce chodzic do kina, bo szkoda czasu, skoro możemy wtuleni
        siedzieć w domu ogladając bajkę lub malować, wycinac, poznawać świat niewtuleni
        ale trzymając się za ręce. Wracamy zawsze w godzinach rozsądku, ale nigdy nie
        ustalam precyzyjnie godziny tylko przedział czasu. I wysyłam sms (telefonów i
        tak nie odbiera) z wyprzedzeniem ok 1 godziny - bo wtedy już wiem kiedy wrócimy.
        Dzieci u mnie nie nocują. Czekam kiedy same spytają czy moga zostać. Na razie i
        tak nie mam warunków na tyle dobrych by je namawiac.
Pełna wersja