orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku

14.01.07, 00:11
Ciekawi mnie, czy sądy orzekają w ten sposób? Czy godzicie się na to? Ile
spośród Was usłyszałao takie orzeczenie? Nie chodzi mi rzecz jasna o jakieś
skrajne zachowania kobiety lub o jej przyznanie się do zdrady. Pozdrawiam smile
    • tricolour Dziękuję za pozdrowienia... 14.01.07, 00:48
      ... i Ciebie też pozdrawiam.

      Piszesz jaką pracę i potrzebujesz materiału?
    • crazysoma Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 01:03
      Ale, ze co? Ze to jak ruletka? Pani (Sedzina) kreci kolkiem czy tam, nie wiem
      jak sie to nazywa i jej wypada "wina kobiety". Bam - czy pani sie godzi?
      Nieeee. Krecimy dalej. Moze wypadnie wina mezczyzny? Ruletka w sadzie? Byle
      nie rosyjska. Hm.
      • monamam Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 09:32
        szalony mój jeszcze mąż sformułował taki szalony pozew, "tri..", pracy nie
        piszę, jeno ciekawi, czy to takie zagranie jjego adwokatki, żebym sie na coś tam
        zgodziła, czy taka zwyczajna treśc pozwu wink
        • tricolour A Ty winna jesteś czy nie? 14.01.07, 10:43
          Bo słowem nie piszesz, że pozew jest kłamliwy i obrażający Ciebie. Że wszystko
          wyssane z palca...

          Może to nie jest zagranie jego adwokatki tylko rzeczowe ujęcie sprawy w treść pozwu?
    • majkel01 Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 10:36
      Sady jak najbardziej orzekaja wine kobiet, dlaczego mialy by tego przeciez nie
      robic. Wylaczna wina kobiety orzekana jest jednak raczej rzadko bowiem faceci z
      reguly az tak zaciekle nie obstaja przy ustalaniu winy kobiety.
      Glownymi przyczynami rozwodow jest alkohol, przemoc i zdrada. Ze zrozumialych
      wzgledow wiec przypadkow rozwodow z winy kobiet jest mniej poniewaz mniej z nich
      naduzywa alkoholu. Trudno rowniez uwierzyc w przypadki znecania sie kobiet nad
      rodzina. Pozostaje wiec ten trzeci glowny motyw czyli zdrada.
      Rozwody tez sie koncza orzeczeniem winy obu stron i o tym tez warto pamietac.
      • akacjax Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 10:47
        Myślę, że sąd oczekuje dowodów, lubią tam świadków-ale naciągani-bywają niewiarygodni i to czasem gołym okiem widać.
        A autorka wątku-czuje się jedyną winną?

        Mieliśmy na forum chyba taki przypadek-jedyna winna, ale nie wiem, jak poszedł pozew-ona napisała nam że jest jedyną winna-w skali zewnętrznej, ale jak to czasem bywa-drugie dno-jakoś nie rozwijało się małżeństwo, a raczej wysychało.
        • monamam Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 22:22
          czy czuję się winną? burzliwy związek, wzloty a po nich upadki z plaskiem, mąż
          chadzający zbyt własnymi drogami, zbyt wiele i długo zajęłoby opowiadanie,w
          wielkim skrócie: on miał wirtualno- wyjazdowe "przyjaciółeczki" (pojawiały się
          one szybko po naszych kłótniach i jego wyprowadzkach ),niestety namacalnie nic
          nie udowodnię, dorwałam tylko smsy; ja po 3 latach słuchania: "znajdź sobie
          innego" poznałam "przyjaciela" i ...mąż od razu poleciał do sądu z pozwem o
          rozpad z mojej wyłącznej winy. Szukał pewnie pretekstu, żeby skończyć i
          dokopać...Każdy potrzebuje ciepła, nie winię się za to że on mi ciepła nie dał.
          • notting_hill Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 22:42
            No, ale dla sądu liczą się dowody. Jeśli on ma dowody na Twoją zdradę, to sąd
            może orzec o twojej winie.
            Żeby od teh winy się uwolnić musiałabyś przedstawić własnych świadków lub inne
            dowody na to, że on wcześniej Cię zaniedbywał i miał kochanki.

            Jesteś świadoma, że gdyby sąd orzekł Twoją winę, Twój mąż może wystąpić o
            alimenty dla siebie???
            • monamam Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 23:00
              notting...,wiem o obowiązku alimentacyjnym względem niego, gdybym przegrała,
              istnienia kochanek nie udowodnię, jedynie sms,gg i to, jakim był
              nieodpowiedzialnym facetem,hm zobaczymy
          • jarkoni Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 22:46
            Pomijając już wszystko inne, łącznie z "meritum sprawy", podoba mi się
            tekst : "dorwałam tylko jego sms-y"...
            Uwielbiam kobiety "dorywające" nie swoje smsy, bilingi, wyciągi z kart
            kredytowych, albo coś, co "przypadkowo" wypadło z portfela męża...
            Ja tam nie grzebałam, przypadkowo wypadło przecież, tylko się schyliłam...
            Cytat z "Misia": Przechodziliśmy akurat przypadkiem...Z tragarzami?? Tak,
            akurat przypadkiem z tragarzami...
            • monamam Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 22:54
              jarkoni, nikt oszukiwanym być nie lubi, ale trudno nie zajrzeć do komórki z
              którą sypia mąż i chodzi do toalety, ot tak dreszczyk emocji i ociupinka
              adrenaliny wink
            • gastaira Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 23:00
              uwazasz, że zona powinna biernie i cierpliwie czekać uśmiechając się czule
              wyrozumiale jak tabula rasa, aż mąz się zdecyduje czy Fruzie, Józię, Kasię,
              Manię, Olusię, Izię, Iwonkę, czy może jednak Kalinkę przedstawi jej wreszcie
              osobiście? jako tę która zajmie jej miejsce?
              a jak było u ciebie?
              • jarkoni Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 23:23
                gastaira napisała:

                > uwazasz, że zona powinna biernie i cierpliwie czekać uśmiechając się czule
                > wyrozumiale jak tabula rasa, aż mąz się zdecyduje czy Fruzie, Józię, Kasię,
                > Manię, Olusię, Izię, Iwonkę, czy może jednak Kalinkę przedstawi jej wreszcie
                > osobiście? jako tę która zajmie jej miejsce?
                > a jak było u ciebie?

                A Ty uważasz, że dobrą drogą i dobrym i hmm uczciwym rozwiązaniem jest
                szperanie po kieszeniach męża, czytanie sms-ów w tel męża, otwieranie listów do
                męża, przeszukiwanie jego teczki...
                To gratuluję dobrego samopoczucia...
                Wynajmij po prostu detektywa, po co się sama męczyć..
                • gastaira Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 14.01.07, 23:28
                  a ty uwazasz, ze zona ma siedziec cicho, morda w kubeł, oczy zamkniete,
                  przyjmowac każdy kit i kłamstwo za pewnik jego niewinności, żeby tylko mąż mógł
                  beztrosko seksic się pozamałżeńsko z kimkolwiek zechce? uczciwy ten mąż
                  prawda? jemu sie pochwała należy, tylko zona bezczelna, ze chce znać prawdę.
                • tricolour Tajemnica korespondencji... 14.01.07, 23:33
                  ... jest dobra z zasady - nie wolno czytac listów, maili, SMSów.

                  Problem w tym, że zdradzający mąż depcze wszelkie zasady. Zdradzana ma prawo do
                  obrony swojej godności traktując zdrajcę tak, jak na to zasługuje - czyli jak
                  się żonie podoba.
                  • gastaira Re: Tajemnica korespondencji... 14.01.07, 23:37
                    ja wierzyłam, nie sprawdzałam, mimo ze symptomy były to wierzyłam w uczciwość,
                    na zasadzie jesli ja postępuje uczciwie to zakładam, ze druga strona względem
                    mnie też. i wyszłam na największą naiwniaczke w okolicy smile
                    ślepota powinna być leczona we wczesnym stadium, a teren małżeństwa jest
                    terenem wspólnym i jak jedna strona go depcze to daje drugiej prawo do
                    interwencji.
          • marek_gazeta Re: orzeczenie o winie kobiety za rozpad związku 15.01.07, 08:40
            > ja po 3 latach słuchania: "znajdź sobie innego" poznałam "przyjaciela"
            ...a może trzeba było się najpierw rozwieść?
    • tricolour Nie bój się procesu. 14.01.07, 23:30
      Po prostu opowiedz jak było - że byłas zaniedbywana przez lata, że mąż miał te
      swoje przyjaciółki, ale dostwał od Ciebie szanse, które marnotrawił.
      Że poznałaś przyjaciela, bo też chcesz byc kochana i kochać, a tego od lat nie
      było w małżeństwie - były za to wielokrotne zdrady męża.

      Małe szanse, by sąd uznał Cię za jedyną winną.
      • monamam Re: Nie bój się procesu. 15.01.07, 00:01
        tak też myślę i mam nadzieję, że się "dogadamy", ale kazdy wie, że dobry adwokat
        potrafi skutecznie kota ogonem pookręcać, dziękuję za otuchę
        • z_mazur Re: Nie bój się procesu. 15.01.07, 08:43
          Twój mąż musiałby udowodnć, że Twój "przyjaciel" był przyczyną rozpadu
          małżeństwa, a nie skutkiem. Obawiam się, że może mieć z tym problemy.
          • chalsia Re: Nie bój się procesu. 15.01.07, 14:47
            smsy i gg to TEŻ SĄ DOWODY. Przynajmniej świadczące o tym, że nie jesteś jedyną
            stroną winną rozwodu.
            Chalsia
Pełna wersja