pomimo1
14.01.07, 12:32
I znow dopada mnie taki irracjonalny strach o przyszłość:
-w życiu nie będzie mnie stać na kredyt na wymarzony domek za miastek
-co,jak strace prac, a my z synem nie mamy oszczędności ani zabezpieczenia
-co,jak wymówią nam to mieszkanie, które teraz wynajmujemy?
-co,jak syn zapyta: dlaczego zdecydowałas za mnie i pozbawiłaś mnie domu z
obojgiem rodziców?
-co,jak zachoruję na raka , a ex jak zawsze będzie w rejsie?
-co,jak ex zalozy nowa rodzine, urodzi mu się dziecko i bedzie miał w nosie
naszego syna?
-co,jak umrze mój tata,a ja nie mam rodzeństwa ani mamy?
-co bedzie ,jak syn pewnego dnia powie: nie chce mieszkac z Toba - wole tate.
-co , jak juz do konca zycia bede tego durnego exa kochac.....??????
-co,jak juz nigdy nie poczuje takiej stabilizacji i odpowoedzialnosci za
siebie i dziecko przeniesionej poniekąd na silniejsze barki meżczyzny?
-co, jak mlody pojdzie do 5-6 klasy, zachce mu sie wszystkich dodatkowych
zajec swiata,a mnie nie bedzie zwyczajnie na to stac?
-co, jak przy moich dochodach nie uda mi sie zaciagnac kredytu na swoje kiedys
moze wlasne mieszkanie ?
-co,jak do konca zycia bede "dylać" za średnią krajową?
-co,jak moje 3 kierunki studiow na nic mi sie nigdy nie przydadza?
Wiecie co? ja ja PANICZNIE boje zycia i odpowiedzialnosci za siebie i dziecko....