natall
23.01.07, 09:01
Witam wszystkich. Pierwszy raz zdecydowałam się napisać coś o sobie. 3 lata
temu odkrylam ,że mój mąż ma kochankę. Wyprowadził się z domu bo honor tak mu
nakazywał. Panna po jakimś czasie dała mu kopa w dupę. Próbował szczęścia na
czacie - z jakim skutkiem nie wiem. Odwiedzał mnie i synka dosyć często,
żeby się wykąpac i zrobić pranie. W koncu odebrałam mu klucze i odmówiłam
świadczenia tego rodzaju usług. Przeżycia jak u was - depresja, rozpacz,
psychiatra, minus 20 kilo na wadze. Presja rodziny, żeby go przyjąć
olbrzymia. No i wrócił po pół roku szaleństw. Moja głupota i naiwność
doprowadza mnie teraz do łez i wściekłości. Kilka miesięcy temu dowiedziałam
się, że mam jednak na imię KATASTROFA. Zaczęło się wychodzenie na imprezy nie
wiadomo z kim i gdzie. Wczotaj nie wytrzymałam i otworzyłam jego rachunek
telefoniczny. I to co zobaczyłam przeszło moje najśmielsze oczekiwania. SMS w
liczbie kilkunastu dziennie wysyłane od 4 rano d 1 w nocy. Ten sam numer
należący do pewnej kobiety, chyba w jakimś związku bo nie ma żadnych połączeń
więc pewnie też w konspiracji. Mój mąż twierdzi, że to znajoma, która ma
depresję tak jak on i tak sobie gadają, a poza tym on tylko odpisuje a nie
pisze. Mimo wściekłości i rozpaczy zaczęłam się śmiać na głuppotę tego
tłumaczenia. Poprosiłam, zeby się wyprowadził bo spotkamy się w sądzie.
Odmówił, straszy mnie konsekewncjami finansowymi i represjami(mamy kredyt
mieszkaniowy). Moja mama bardzo mnie "wspiera" tłumacząc, że powinnam też go
zdradzić i zyć dalej dla dobra dziecka. Nie mam już siły przechodzic tego
ponownie i przez następne lata zastanawiać się, kto tym razem leczy duszę
mojego wrażliwgo małżonka. Najwyraźniej vaginoterapia bardzo mu słuzy a jakoś
trudno mi popierać tę metodę leczenia