postanowiła mnie "wykończyć"

30.01.07, 10:57
jak przekonać byłą żonę, że pomimo rozwodu nie jestem jej wrogiem. Ona ciągle
dąży do tego żeby mi dokuczyć, zrobic krzywdę. zabrania kontaktów z dzieckiem,
nie pozwala córce dzwonić do mnie, odbierać telefony, straszy, że zabierze jej
telefon i takie tam.... wypisuje donosy, o oskarża o cora nowe przestępstwa -
ciągle muszę się tłumaczyć na policji z jakichś spraw o których dowiaduję sie
sam pierwszy raz. czy to jej kiedys minie? nie chcę mieć z nia nic wspólnego,
zalezy mi tylko na dziecku. co z tym zrobić?
    • tricolour Zwyczajnie odczep sie od niej. 30.01.07, 11:09
      Zniknij z jej życia, a nie sadzę, by wtedy latała na policję. Dziecko nie
      umrze, gdzy straci kontakt z Tobą, a Ty będziesz mógł w przyszłości łatwo
      wytłumaczyć swoje zachowanie - jesli zona jest rzeczywiscie taka wredna.
      • jacekplacek66 Re: Zwyczajnie odczep sie od niej. 30.01.07, 11:21
        wyprowadziłem sie 2 lata temu- nic to nie dało. oddałem klucze od mieszkania.
        śledzi mnie, robi zdjęcia, i dostarcza sądowi coraz nowych dowodów...a przy tym
        odwołuje się od wszystkich postanowień sądu, od badań w RODK, chciała nawet
        zmiany składu sędziowskiego. łatwo powiedzieć zniknij kiedy żyje się w tym samym
        mieście..dziecko pewnie nie umrze, ale jaką będzie miało psyhcikę, jakie zycie
        je czeka.
        • tricolour To co Ty takiego wyprawiasz, że jak zrobi zdjecie. 30.01.07, 11:23
          ... to można z nim leciec do sądu?

          Ja bracie pracuję, jeżdzę samochodami, jem, śpię, smieje się i można mi robic
          zdjecia do woli - tylko nikt nie chce. A jak nawet ktoś zrobi, to zapraszam do
          sądu... bedzie ubaw.
          • jacekplacek66 Re: To co Ty takiego wyprawiasz, że jak zrobi zdj 30.01.07, 11:31
            jest psychiczna nic więcej, ale może w ten sposób przeciągać sprawę rozwodową
            bez końca. i chyba o to chodzi. nie moge nic zrobić( inwestować w firmę, kupic
            mieszkania itp)
      • ona_niepokorna Re: Zwyczajnie odczep sie od niej. 30.01.07, 13:28
        tricolour napisał:

        > Zniknij z jej życia, a nie sadzę, by wtedy latała na policję. Dziecko nie
        > umrze, gdzy straci kontakt z Tobą, a Ty będziesz mógł w przyszłości łatwo
        > wytłumaczyć swoje zachowanie - jesli zona jest rzeczywiscie taka wredna.

        Tricolour!....dziecko nie umrze???? nie słyszałeś o tym że każde dziecko
        potrzebuje obojga rodziców....nawet jeśli nie są razem?! to nie jest wyjście
        ...może ma powody takiego zachowywania się? myślę że powinni się
        dogadać...porozmawiać jak dorośli , odpowiedzialni ludzie..wiem że to nie takie
        proste.....ale wg mnie na pewno nie znikać z życia dziecka
        • bursztynowe Re: Zwyczajnie odczep sie od niej. 30.01.07, 13:46
          To sa chore zachowania, a z taka osobą nie da się racjonalnie rozmawiać. Skądś
          to znam. Kobieta najwyraźniej nie potrafi sobie poradzić z rozstaniem, a jej
          nadrzędnym celem stała się teraz zemsta.

          Może postrasz ją że oskarżysz ją o nękanie i szykany. Zbierz dowody i wyślij
          pozew do prokuratury. To drastyczne wyjście, ale być może jedyne skuteczne.
          Poza tym wnieś do sądu o konsultacje w RODK, a potem złóż pozew o pozbawienie
          praw rodzicielskich, ew. przyznanie opieki na dzieckiem Tobie. Nie ma to
          wielkich szans, ale niekiedy daje to niektórym osobom do myślenia. Bierność, czy
          skłonność do kompromisu czasami prowokuje agresję.

          Tri: słyszłem o sprawie rozwodowej, która ciągnęła się latami. Majątek
          podzielony, dzieci dawno juz dorosłe a oni ciągle cyrki odstawiali. Ale tam
          najwyraźniej oboje czerpali z tego jakis fun. Najbardziej zadowoleni byli
          adwokaci. Gdy jedno chce normalności to juz jest problem.
        • markus_wak Re: Zwyczajnie odczep sie od niej. 01.02.07, 11:22
          To nie jest takie proste, t. zn. dogadanie się. Kobiety bardzo skutecznie
          zapętlaja się emocjonalnie i facet nie ma z kim się dogadywać. Przerabiam to na
          co dzień. I nie tylko na własnej skórze, ale także na "zaprzyjaźnionej". W
          rezultacie - tak na logikę - nie da się dojść do żadnej konkluzji. Dogadywanie
          się z kobietą w rozwodzie to jak gra losowa. Nawet jak zrobisz to samo co
          wczoraj efekt może być całkiem odmienny.

          Spróbuj zaciągnąć żonę i pójdźcie wspólnie do psychologa. Są tacy co pomagają w
          "ustawieniu" relacji po rozwodzie.

          Z dzieckiem nie odpuszczaj pod żadnym pozorem. To jest bardzo trudne, ale
          możliwe. Sam przypłaciłem nie odpuszczanie kolosalnym stresem, z problemami
          somatycznymi włącznie. Teraz jest lepiej.

          Co za idiotyczny komunał, ze matka najlepiej rozumie i dba o interesy dziecka.
          Te wszystkie zawłaszczające matki są skończonymi idiotkami. Mam takie marzenie -
          sądy powinny odbierać prawo do opieki nad dzieckiem matkom po stwierdzeniu
          szykanowania relacji dziecko-ojciec. Oczywiście to jest kolosalnie uproszczone
          spojrzenie na problem. Nie mniej to co wykonują takie matki to jest ewidentna
          przemoc psychiczna stosowana wobec dziecka. Dlaczego nie podlega to ściganiu
          przez prawo?!!!

          U mnie sprawdziło się plotkarstwo - puściłem w obieg fakty, to była jedyna
          obrona przeciwko hipokryzji z jaką się zetknąłem. Ale u nas nie przybrało to tak
          kuriozalnych rozmiarów, no i mojej żonie zależy na opinii w środowisku. No i
          pomogło.

          Trzymaj się. Markus

    • sbelatka Re: postanowiła mnie "wykończyć" 30.01.07, 13:39
      Jacek, no trochę kaszanka...

      Moze warto zebys sobie odpowiedzial PO CO ona to robi?
      PO CO chce przewlekac sprawe rozwodową?

      moze czegos od ciebie po prostu chce i moze moglbys jej to dac?

      zupelnie nie wiem czego? Kasy? twojej uwagi? przyznania sie do winy...moze chce
      cie ukarac... prawdopodony jest kazdy z tych powodow albo cudne polaczenie.

      jednego jestem pewna - to co napisal TRi nt. odcięcie sie od dziecka - to
      bzdura.

      mala moze kiedys zrozumie, moze nie...
      i nie o to chodzi.
      jesli zalezy cI na dzicku ( i dobrze!) to spotykaj sie z dziciekm, rob co
      mozesz zeby nie udalo sie zonie zerwac waszej więzi.

      Moze faktycznie moglbys sprobowac sie z nia porozumiec?
      Bo o cos jej chodzi. To pewne....

      Moze proste wytlumaczenie, ze jest pscyhiczna to zbyt malo.

      a moze faktycznie ma jakas chorobe psychiczna - tego tez nie mozna wykluczyc.

      Ale naprawde sie zastanow - PO CO ona to robi i co TY mozesz zrobic, zeby jej
      przeszlo...

      powodzenia.
      dziecka nie porzucaj. NiGDY!

    • menab Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 07:12
      Czasami niektórzy tak mają.Muszą mieć ciągle adrenalinę, żeby funkcjonować i
      utrudniać innym życie.To ich trzyma przy życiu.Szarpanie się to ich sposób na
      życie, zwłaszcza normalne dla ludzi konfliktowych.
    • tricolour Bo dziecko rzeczywiście nie umrze... 31.01.07, 09:24
      ... gdy nawet na pięć lat straci kontakt z ojcem. I nie ma co się tak oburzać,
      bo jest tu wiele kobiet, których byli mężowie tak się właśnie zachowują i to nie
      dlatego, że są w konflikcie z matką.

      Nie chodzi, by tata w ogóle zapomniał o dziecku, ale by sytuacja między
      rodzicami trochę znormalniała.
      • nieide Masz rację, tricolour, że dziecko nie umrze... 31.01.07, 10:14
        ... z powodu braku kontaktu z ojcem. Jestem przekonany, że to jest główny cel
        każdego rodzica, żeby dziecko było żywe. Nie ważne w jakim stanie emocjonalnym,
        z jak rozrytą psychiką, w jakim stanie zdrowia, czy też jak wykształcone. Ważne,
        żeby było żywe.

        Hmm... Ja nawet jeżeli chodzi o rybki w akwarium to mam większe aspiracje niż
        tylko takie, żeby były żywe. Ale ja to pewnie jakiś dziwny jestem.
        • tricolour Jak się nie chce zrozumieć... 31.01.07, 10:25
          ... co jest napisane w wątku, to się nie zrozumie.

          Facet wyraźnie pisze, że żona oskarża go o morderstwo czy gwałt. Jest to objaw
          kompletnie złych stosunków, które doszły do granicy absurdu.
          Mówienie w tym przypadku o dobru dziecka, to pomyłka i wyraz wybiórczego
          czytania tekstu - bo jakie dziecko wychowasz? Niedoszłego mordercę czy kogoś
          niesłusznie oskarżającego o najgorszą zbrodnię?

          Zaproponowałem rozstania na długi okres czasu, by emocje opadły i pojawiła się
          chęć porozumienia oparta na SPOKOJU, a nie wojnie.

          Nie pisz mi o głównym celu rodzica-mordercy, bo masz jakieś doświadczenia w tym
          temacie?

          smile)
          • nieide OK. Już rozumiem... 31.01.07, 13:35
            Najważniejszy jest spokój własny. W tym celu można nawet odseparować się od
            dziecka i zostawić je pod opieką matki-wariatki na "niewiadomojak" długo.

            BTW - Ty masz jakieś dzieci? Jeżeli tak to mam jakieś niewyraźne przeczucie, że
            jakby szkoda mi ich.
            • tricolour Mam prawie dorosłą córkę... 31.01.07, 17:05
              ... a szerzej piętro niżej odpowiadam także Pomidorowej.
      • pomidorowa5 Re: Bo dziecko rzeczywiście nie umrze... 31.01.07, 12:30
        tricolour napisał:

        > ... gdy nawet na pięć lat straci kontakt z ojcem. I nie ma co się tak oburzać,
        > bo jest tu wiele kobiet, których byli mężowie tak się właśnie zachowują i to ni
        > e
        > dlatego, że są w konflikcie z matką.-

        - masz racje tak sie zachowuja a nie powinni , chociaz coraz czesciej widze i
        zdaje sobie sprawe z tego,ze ojcowie kochaja inaczej dzieci, inna jest ta wiez
        emocjonalna i tesknota , matce raczej nie miesci sie to w glowie by na "5 lat "
        stracic kontakt z dzieckiem.
        To nie jest wyjscie.
        Przez te 5 lat mamuska moze pozbawic tatusia praw rodzicielskich.

        P.S. I mam pytanie do Ciebie Tri. Masz dzieci ? Jesli tak to bylbys w stanie ot
        tak przestac sie z nimi kontaktowac przez kilka lat?
        Jak bys sie czul gdyby po paru latach dziecko zamiast tato powiedzialo do Ciebie
        wujek?
        >
        >
        • tricolour Spójrz na to szerzej... 31.01.07, 17:12
          ... przecież ci ludzie są w stanie wojny. Czy wyobrażasz sobie oskarżyć
          bezpodstawnie kogoś o próbe morderstwa i gwałt? Do czego musi dojść w związku,
          by tak postępować?

          I w takim kontekście wydaje mi się zupełnie naturalne odseparowanie się i
          osiągnięcie jakiegoś spokoju, bo inaczej każdy kontakt, to znów bedzie jakieś
          podejrzenie przestępstwa (autor wyraźnie o tym pisze).

          Dlatego na Twoje pytanie, czy ja bym odseparował się od dziecka na 5 lat
          odpowiem TAK. Tak JEŚLI była żona oskarży mnie o gwałt i próbę morderstwa. Tak,
          bo będę ratował własną skórę przed może nawet dożywociem, a na pewno długoletnim
          więzieniem.
          • nieide Teraz Ciebie rozumiem. 31.01.07, 21:46
            Wolabyś zostawić dziecko w rękach osoby niezrównoważonej psychicznie która może
            mu po prostu zaszkodzić i zniszczyć psychikę niż powalczyć o nie, tylko po to,
            żeby mieć święty spokój. Twoja córka może i jest dorosła. I dobrze dla niej.
            Może sama o siebie zadbać i nie musi już na ojca liczyć.
            Bez uraz, ale Twoja postawa przypomina postawę kogoś, kto nie ma jaj... Ale
            Twoja córka skądś się wzięła?
            • tricolour A skąd wiesz, że matka... 31.01.07, 22:25
              ... która jest w stanie wojny z ojcem musi być niedobra dla dziecka?

              Ty, bracie, rzucasz oskrżenia bardzo łatwo. Nawet piszesz o mojej postawie, choć
              nigdy mnie na oczy nie widziałeś, a sam o sobie nic... Może zammiast oceniac
              mnie, to napiszesz, co Ty byś zrobił w podobnej sytuacji. Krytyka jest znacznie
              łatwiejsza od propozycji i myślenia.

              I jeśli piszesz jakieś sugestie o mojej córce (co jest gówniarstwem do
              kwadratu), to nie pisz kretyńsko "bez uraz".
              • nieide Re: A skąd wiesz, że matka... 31.01.07, 23:00
                tricolour napisał:

                > ... która jest w stanie wojny z ojcem musi być niedobra dla dziecka?

                Noo... nie musi, ale najwyraźniej to robi. Skoro oskarża ojca bezpodstawnie o
                najgorsze przestępstwa (najgorsze - nie jest w tym przypadku w przenośni), a
                córka już wobec ojca zachowuje się "dziwnie" (o czym autor wątku pisze w innych
                swoich postach) to nie jest to bez wpływu na psychikę dziecka. Jest to dla
                dziecka szkodliwe.

                > Ty, bracie, rzucasz oskrżenia bardzo łatwo.
                Hmmm... Nie sądzę, żebyś był moim bratem... Ale zapytam rodiców przy okazji.
                Może o czymś nie wiem.

                > Nawet piszesz o mojej postawie, choć
                > nigdy mnie na oczy nie widziałeś,
                Piszę o postawie reprezentowanej przez Ciebie w Twoich postach. Nie muszę w tym
                celu Cię oglądać. Ty również wprosiłeś mi się do rodziny nie widząc mnie nawet.

                > a sam o sobie nic... Może zammiast oceniac
                > mnie, to napiszesz, co Ty byś zrobił w podobnej sytuacji.

                Służę radą:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=56411731&a=56478155
                > Krytyka jest znacznie
                > łatwiejsza od propozycji i myślenia.

                Już się trochę namyślałem i o własną córkę walczę. Autor wątku może sam sobie
                swoje konkrety poukładać, ale zniechęcanie kogokolwiek do walki o dziecko trudno
                mi już jakkolwiek nazwać.

                > I jeśli piszesz jakieś sugestie o mojej córce (co jest gówniarstwem do
                > kwadratu), to nie pisz kretyńsko "bez uraz".

                OK. Przepraszam. Chciałem w sumie zobaczyć, czy Cię to urazi. Jak widać po
                emocjonalnym stylu i wtręcie o "gówniarstwie" uraziło. Czyli nie jest Ci córka
                obojętna? To dlaczego innym miałby byc obojętny los ich dzieci i mieliby je
                odstawiać na boczny tor tylko dla własnej wygody?
                Chyba, że nie uraziła Cię myśl o córce a jedynie Twoja męska duma poczuła się
                urażona?
                • tricolour No i bardzo dobrze... 31.01.07, 23:18
                  ... że Ty masz takie zdanie, a ja inne. To normalna sprawa, a JacekPlacek zrobi,
                  co uzna za stosowne.

                  Rozumiem, że problemy z dziećmi po rozwodzie są bardzo emocjonujące. U mnie też
                  tak było i ja właśnie na długi okres (bo ze dwa lata) usunąłem sie w cień.
                  Właśnie za namową psychologa dziecięcego usunąłem się, ale nie zniknąłem
                  całkowicie. I było to korzystniejsze niż gdybym walczył o dziecko.

                  Może nie powinienem się chwalić (bo może przesadzam), ale podejrzewam, że mam
                  lepszy kontakt z córką niż niejeden ojciec z nierozbitej rodziny. Bo bardzo miłe
                  jest, gdy córka idąc ze swymi znajomymi i spotykając mnie nagle w mieście łapie
                  za szyję i przytula...
                  • jacekplacek66 Re: No i bardzo dobrze... 31.01.07, 23:32
                    cholera , a nie mogło by byc normalnie? chcesz się widzieć z dzieckiem- proszę
                    bardzo, chcesz je zabrać na wakacje- bierz, dlaczego wszystko musi być ustalane
                    przez sądy a i tak sie tego nie przestrzega. mój kontakt z dziećmi jest
                    wyśmienity i mogę się tym pochwalic.... dowód- syn wolał być ze mną (chociaż
                    przez swoją decyzję stał się wrogiem mamy)a psycholodzy mówią , zebym nie
                    dopuścił do zerwania kontaktów z dzieckiem (może uznać, ze jest winne )
                    • tricolour A dlaczego normalnie... 31.01.07, 23:35
                      ... ma oznaczać szybko i bez problemów? Może właśnie normalnośc masz zbudować od
                      podstaw, by była solidna i stabilna?
                • jacekplacek66 Re: A skąd wiesz, że matka... 31.01.07, 23:25
                  jeśli mogę się wtrącić: co rozumiemy przez określenie "dobra matka" daje jeść,
                  pierze, sprząta, ubiera
    • misbaskerwill Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 11:03
      Uważam, że nie ma co demonizować tego, że ojciec nie spotyka się z dzieckiem...
      Bo jeśli za każdym razem ma się bać, że matka wezwie policję, zacznie kłótnie
      przy dziecku, ale wymyśli inne świństwo... to może lepiej, żeby takich kontaktów
      nie było, przynajmniej jak sąd nie ustali jakiegoś bezpiecznego trybu spotkań.
      Choć przy chorej matce, żaden

      Też przeszedłem coś podobnego - z donosami żóny na policję i prokuraturę, z
      matką żony, która wyszarpnęła mi i poraniła swojego własnego wnuka tylko po to,
      by zwalić winę na mnie i donieść o tym na policję...

      U mnie trwało (?) to krócej - bo żona jest łasa na kasę, więc nagle postanowiła,
      że podpiszemy ugodę. Ale bardziej chyba zadziałało to, że wniosłem o orzekanie o
      jej winie i odwołałem się od jej naciąganych orzeczeń lekarskich - a to mogło
      oznaczać nawet jej kłopoty z prokuraturą...

      Ale wracając do sedna....masz dwa rozwiązania:
      -wyjechać hen daleko, olewać rozprawy i zacząć żyć (może żonka w końcu odpuści,
      jak nie będzie Cię miała jak "złapać")
      -rozpocząć otwartą wojnę - czyli pokazać żonie znaczenie przysłowia "nie rób
      innym, co tobie niemiłe".

      Oba rozwiązania, by "nie dać się wykończyć", są drastyczne, ale cóż...nie musisz
      nic robić, zawsze można jeszcze usiąść i płakać.
    • nieide Jeżeli jest tak jak piszesz to... 31.01.07, 12:15
      ... ona sobie już nagrabiła.
      Więc po kolei:
      Jeżeli "wypisuje donosy, o oskarża o cora nowe przestępstwa" - to złóż
      doniesienie o skłądaniu fałszywych zeznań do prokutratury czy na policję (nie
      wiem, gdzie to się robi) i wytocz sprawę karną.

      Jeżeli "zabrania kontaktów z dzieckiem, nie pozwala córce dzwonić do mnie,
      odbierać telefony" - to złóż zażalenie o utrudnianie kontaktów z dzieckiem.

      Jeżeli Cię śledzi, robi zdjęcia itp. to złóż zażalenie o zakłócanie prywatności.

      A najlepiej powiedz o wszystkim prawnikowi i ustal z nim "co i jak". Zaatakuj "z
      grubej rury" od razu na wszystkich frontach a potem w sądzie rodzinnym każ
      przebadać mamuśkę u psychiatrów i zażądaj żeby sąd Tobie przyznał opiekę
      jednocześnie ograniczając prawa rodzicielskie matce. Masz duże szanse na wygraną
      mając wariatkę po drugiej stronie.

      Powodzenia.
      • jacekplacek66 Re: Jeżeli jest tak jak piszesz to... 31.01.07, 13:55
        czytam, czytam i czytam- wyaśniam: sprawa u kontakty była ukarano ja grzywna 700
        zł(nie pomogło) syn 16 letni mieszka ze mną(sam napisał list do sądu ze chce
        mieszkać z ojcem)od roku mama nie skontaktowała sie z nim ani razu, a nawet i
        jego oskarżyła o kradzież jakiegoś aparatu fot. załozyłem jej tez sprawę o
        znęcanie psychiczne (nic z tego) bo oskarżenia o morderstwo to jej osobiste
        odczucia- a tego jej nie mozna zabronić, a policja jest od tego zeby przyjąc i
        wyjaśnić. sprawa rozwodowa jest z mojego powództwa więc nie moge jej olewać - bo
        to w moim interesie- trwa już prawie 2 lata bo moja "żona" od wszystkiego sie
        odwołuje wszystko trafia do sadu apelacyjnego (i wszystkie jej skargi są
        oddalane) ale rozwodu jak nie było tak pewnie szybko nie bedzie.córkę kocham i
        ona mnie też- więc nie potrafię ot tak sobie o niej zapomnieć, a po roku braku
        kontaktów z córką nie tylko bedzie mówiła na mnie wójek ale wogóle nie będzie
        chciała mnie widzieć bo mama jej odpowiednio naświetli sprawę. wszelkie ugody
        nie wchodzą w rachubę- na nic się nie zgadza. sytuacja w zasadzie bez wyjścia
        • misbaskerwill Re: Nawet z psycholami można.. 31.01.07, 18:31
          > chciała mnie widzieć bo mama jej odpowiednio naświetli sprawę. wszelkie ugody
          > nie wchodzą w rachubę- na nic się nie zgadza. sytuacja w zasadzie bez wyjścia

          Jak powiedział mój dobry kolega - "przecież nawet z psycholem się można dogadać".
          I mówił mi to w kontekście mojej małżonkiwink. I też twierdziłem to samo, co Ty.

          Nie ma sytuacji bez wyjścia. Tylko działanie z grubej rury tu pomoże, o czy już
          Ci pisano. Syn jest duży, ale może groźba całkowitego odebrania praw
          rodzicielskich małżonce ustawi ją do pionu (jest to możliwe, zwłaszcza gdy syn
          Cię poprze w sądzie).
          I niestety - dopóki ona się nie opamięta, musisz walczyć wszelkimi dostępnymi
          środkami. A więc - wniosek o psychiatrę, zawiadomienie prokuratury, etc.

          Nie słuchaj ludzi - zwłaszcza adwokatówwink, którzy powiedzą, że coś się nie uda,
          lub jest bez sensu... Połowa takich "bezsensownych i beznadziejnych rzeczy"
          okazała się w moim przypadku bardzo pomocna, zaś te sensowne - rzadziejwink.
          Jak masz jakiś atut w ręku - nie wyrzucaj go do kosza.

          Dopiero odpowiednio wytworzone ciśnienie może sprawić, że Twojej żonie bardziej
          _opłaci się_ dogadać niż walczyć.
        • rotszyld Re: Jeżeli jest tak jak piszesz to... 31.01.07, 20:06
          mam podobnie, bardzo podobnie. tyle ze moj rozwod (bez orzekania) po 2 latach
          dobiegl konca. tez byly sterty zazalen, odwolan, skarg. w apelacji zazadala
          jednak aby wina byla moja. zwolnila wczesniej adwokata, ktorego wczesniej
          jeszcze w malzenstwie przedstawiala mi jako swojego przyjaciela. miotala sie
          miotala i rzecz jasna przegrala. potem bylo jeszcze wiele jadu, prob odebrania
          mi prawa do widywania dziecka, az w koncu oskarzenie o pedofilie. i znowu
          dostala po nosie. nikt jej juz dzis w sadzie nie traktuje powaznie. kazdy moj
          wniosek np w sprawie kontaktow jest uwzgledniany pomimo ze ona ma pelnomocnika a
          ja dzialam sam.
          wiec sie nie przejmuj. przyjmij postawe wyczekujaca. kiedys cierpliwosc sie
          oplaci. bron boze nie rezygnuj ze spotkan z dzieckiem. ten caly tricolor to
          jakis szczeniak jest wiec nie wie co mowi.
          pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
        • akacjax Re: Jeżeli jest tak jak piszesz to... 31.01.07, 20:13
          A czy myślałeś, że ona jest typowym nękaczem?
          może tu coś znajdziesz dla siebie-to teks o nękaczu
          samoobrona.kobiet.webpark.pl/asertywnosc.htm
        • mira_pb Re: Jeżeli jest tak jak piszesz to... 31.01.07, 21:41
          nie mam dla Ciebie rozwiązania tylko przykład, który znam.
          mój bardzo dobry kolega miał podobną sytuację, może nie tak drastyczną,
          po rozwodzie jego ex wychowywała syna, nastawiała dziecko przeciwko ojcu , on
          wyjechał za granicę na kilka lat, spotykał się z dzieciaczkiem raz na pół roku,
          w tym czasie dziecko zostało bardzo zaniedbane, wrócił i walczył o nie w sądzie
          przez dwa lata. Teraz dziecko mieszka z nim, a tylko spotyka sie z matką.
          sielanki nestety i tak nie ma bo to dziwna kobieta, ale jest zdecydowanie
          lepiej i to on dba o dzieciaka. wytrwali wygrywają, czy chcesz walczyć o córkę?
    • julka1800 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 21:17
      ciagle i ciagle zadaje sobie pytanie dlaczego ludzie robia sobie takie rzeczy,
      przeciez ten jad musi zalewac cale ich zycie, czy nie lepiej skupic sie na
      dziecku /dzieciach?

      Jakie zdjecia i po co robi Ci Twoja zona? Masz cos do ukrycia ze mozna je
      przdstawic w sadzie i beda one dowodem na "cos"? dlaczego cie sledzi?
      Bo jesli nie to niech sobie sledzi i pstryka do woli az sie znudzi

      Natomiast co do dziecka to posluchaj wiekszosci. NIE WOLNO Ci zostawic dziecka,
      to nieprawda ze 3,4 lata bez ojca beda dla niego bez znaczenia.


      ps.Tri, prosze Ci nie mierz wszystkich swoja miara.
      • jacekplacek66 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 21:37
        zdjęcia- śmiechu warte jadę ze znajoma samochodem raptem na skrzyzowaniu ktoś
        wyskakuje z samochodu i cyka zdjęcia my sie usmiechamy machamy rączkami a ona
        cyka potem pluje na samochód a potem przynosi je do sądu i mówi ze to
        kochanka...Nie mieszkamy razem prawie 2 lata.sędzina się pyta a skąd pani wie?
        połowa społeczeństwa to kobiety- chce pani żeby nie utrzymywał kontaktów z
        połową w/w?to wszystko to nic- szkoda mi córki i szkoda czasu na te przepychanki
        w sądach- ona robi to złosliwie wie że im dłużej nie będe miał rozwodu tym
        gorzej dla mnie (wynajmowanie mieszkania, brak możliwości rozwoju własnej firmy,
        i inne sprawy)
        • julka1800 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 21:42
          zostawiles swoja zone dla innej kobiety?

          tak tylko sie pytam nie musisz odpowiadac
          • jacekplacek66 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 22:17
            nie - odszedłem bo nie mogłem dłużej wytrzymać (kiedy własnym dzieciom mówi się
            że ich ojciec to morderca i żeby uważały bo i im moge coś zrobić) nie ma juz
            innego wyjścia.teraz jestem w bardzo udanym (tak myślę) związku -partnerstwo,
            wspólne zainteresowania, pełna akceptacja przez mojego syna, szczęście i miłość.....
            • julka1800 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 22:27
              pytalam, bo kobiety potrafia naprawde byc .. jadowite gdy w gre wchodzi kolejna
              kobieta.

              Byc moze Twoja zona /jeszcze/ jest takim typem kobiety. I jesli wie, ze jestes
              w zwiazku i do tego udanym, to bedzie Ci dopiekac do zywego, poki sil jej
              starczy ...lub poki nie pozna innego mezczyzne, na ktorego przeleje wyszystkie
              swoje uczucia
              • jacekplacek66 Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 22:53
                hehe- modlę sie o to żeby poznała kogos...... chociaż szkoda mi tego faceta. a
                jeśli chodzi o jej uczucia- nie zyczę nikomu żeby przelewała na niego tej
                nienawiści i zazdrości.....
        • mira_pb Re: postanowiła mnie "wykończyć" 31.01.07, 21:51
          nie mam dla Ciebie rozwiązania tylko przykład, który znam.
          mój bardzo dobry kolega miał podobną sytuację, może nie tak drastyczną,
          po rozwodzie jego ex wychowywała syna, nastawiała dziecko przeciwko ojcu , on
          wyjechał za granicę na kilka lat, spotykał się z dzieciaczkiem raz na pół roku,
          w tym czasie dziecko zostało bardzo zaniedbane, wrócił i walczył o nie w sądzie
          przez dwa lata. Teraz dziecko mieszka z nim, a tylko spotyka sie z matką.
          sielanki nestety i tak nie ma bo to dziwna kobieta, ale jest zdecydowanie
          lepiej i to on dba o dzieciaka. wytrwali wygrywają, czy chcesz walczyć o córkę?
Pełna wersja