maggie11
30.01.07, 11:57
Rok temu o tej porze pozew byl w sadzie, maz wyprowadzony i na poczatku nowej
drogi zycia z inna pania, ja wychodzilam na prosta. Dwa miesiace pozniej maz
byl z powrotem, pozew wycofany a pani poszla w odstawke. Zdecydowalismy sie
sprobowac jeszcze raz. Od tamtej pory minelo 10 miesiecy.
Czy bylo warto – nie wiem. Teoretycznie jest dobrze, staramy sie, jestesmy
dla siebie mili, dziecko szczesliwe. Ale to wszystko traci jakas taka
sztucznota, ktora wychodzi na wierzch jak tylko pojawia sie jakis problem.
Wtedy jest awantura i przekreslanie wszystkiego. Najlepiej jest jak
bezwarunkowo wszystko akceptuje i nie mam zastrzezen. Jak cos mi sie
przestaje sie podobac to juz nie jestem fajna zona tylko osoba ze skrzywiona
psychika. Po czym jak przejdzie zlosc to znowu jest milosc i wiosna. Tylko ja
juz sama nie wiem jak jest naprawde. On moze robic to na co ma ochote, ja
teoretycznie tez. Teoretycznie bo jak mam wychodne to po powrocie zastaje syf
w domu (to akurat jestem w stanie przezyc) i glodne dziecko - bo nie chcialo
kolacji (niespelna 4 lata). Powrot z firmowej imprezy – tatus spi a dziecko
chlipie w lozeczku bo nie ma mamy.
Slyszalam od kogos madrego, ze rola mezczyzny jest stanie na piedestale ale
to od kobiety zalezy kogo na ten piedestal postawi. Ja mam wrazenie, ze
spieprzylam swoje zycie. Zostawilam po wielu latach kogos, z kim mialam
wspolne cele i taki sam system wartosci, dla wielkiej fascynacji i motyli w
brzuchu. Motyle polecialy w cholere i niewiele zostalo. Ciagle trzeba
pracowac nad tym, zeby bylo dobrze, uwazac, zeby nie wywolac burzy. Nie ma
przyjazni i poczucia bezpieczenstwa wewnetrznego. Sa krotkie chwile szczescia
i cudowne dziecko bardzo z ojcem zwiazane i chyba dlatego w tym tkwie. Bo
przez wlasna glupote i brak doswiadczenia zmarnowalam cos, co juz raczej mi
sie drugi raz nie trafi.
Nie wiem co robic, nie wiem co byloby najlepsze. Bo jezeli chodzi o proporcje
czasowe to oczywiscie tych zlych chwil jest mniej ale ich ladunek
emocjonalny jest duzo wiekszy niz tego czasu dobrego.
Chcialabym sie napic „wodki” w towarzystwie SKSu jezeli przyjmuja niedoszle
rozwodki.