Przyczyny rozwdou mogą być różne

01.02.07, 13:51
Mąż przegrał żonę w pokera
asz2007-01-31, ostatnia aktualizacja 2007-01-31 15:58

Pewien Rosjanin z Murmańska zamiast gotówki do pokerowej puli dorzucił własną
żonę, Tatianę. I przegrał. O sprawie napisał portal metro.co.uk.

Rozgrywka była tak zacięta, że Andriej Karpow, który stracił już wszystkie
pieniądze, zdecydował się na dorzucenie żony do puli. Grę wygrał przeciwnik
Karpowa, Siergiej Brodow. Sama zainteresowana, kiedy dowiedziała się o
wszystkim, wpadła we wściekłość i wystąpiła o rozwód.

Cała historia zakończyła się dość nietypowo. Tatiana zostawiła pechowego męża
i poślubiła szczęśliwego zwycięzcę. - To było upokarzające. Wiedziałam, że
muszę odejść. Siergiej jest bardzo przystojny i czarujący. Jestem z nim
szczęśliwa - cytuje Tatianę portal metro.co.uk.


Źródło: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,3887778.html

Komentarz:
A mówią, że jak ktos nie ma szcześcia w kartach, to ma szczęscie w miłości. I
odwrotnie. Cos mi tu się nie zgadza. smile))
    • phimamdosc Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 14:15

      > jak ktos nie ma szcześcia w kartach, to ma szczęscie w miłości. I
      > odwrotnie.

      komentarz nieco poza:

      w remika zawsze wygrywam. psia mać. i wszystko jasne.
      • z_mazur Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 14:19
        > komentarz nieco poza:
        >
        > w remika zawsze wygrywam. psia mać. i wszystko jasne.

        No to nie pozostaje Ci nic innego, jak wziąść przykład z tego faceta.
        Musisz znaleźć jakąś koleżankę z fajnym mężem i ograć ją zmuszając do tego żeby
        dorzuciła do puli swojego męża. smile)))
        W sumie to dosyć prosty sposób na zdobycie partnera(rki). smile))))
        • phimamdosc Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 14:24
          o nie, nie, nie smile
          żonaci są poza zasięgiem.
          ustawa o ochronie itd. itp.
          nie namawiaj mnie do złego, niedobry Facecie!

          • pomidorowa5 Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 15:03
            Komentarz:
            A mówią, że jak ktos nie ma szcześcia w kartach, to ma szczęscie w miłości. I
            odwrotnie. Cos mi tu się nie zgadza. smile))-

            a ten Siergiej to jakies podwojne szczescie ma smile i w kartach i w milosci
            i gdzie tu sprawiedliwosc? wink
            • z_mazur Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 15:07
              pomidorowa5 napisała:

              > Komentarz:
              > A mówią, że jak ktos nie ma szcześcia w kartach, to ma szczęscie w miłości. I
              > odwrotnie. Cos mi tu się nie zgadza. smile))-
              >
              > a ten Siergiej to jakies podwojne szczescie ma smile i w kartach i w milosci
              > i gdzie tu sprawiedliwosc? wink

              Eeee tam, pewnie to zła kobieta była i wszystko się w tym momencie wyjaśnia.
              Jeden przegrał w kartach i pozbył się kłopotu (cwany wiedział co robi. smile)) ),
              drugi wygrał, no to ma teraz kłopot na głowie. smile)))
              • bursztynowe Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 15:19
                Boje sie, że nie masz racji. Nie dość że gość wygrał kupe kasy, to fajna laskę
                podłapał.

                Tak to juz jest w życiu...
                Buuu...
                • z_mazur Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 15:21
                  bursztynowe napisał:

                  > Boje sie, że nie masz racji. Nie dość że gość wygrał kupe kasy, to fajna
                  laskę
                  > podłapał.
                  >
                  > Tak to juz jest w życiu...
                  > Buuu...

                  No właśnie taki lajf.
                  Ale tak sobie po cichu czasem myślę, że jest jakaś taka elementarna
                  sprawiedliwość i w tym przypadku własnie zadziałała.
                  To napewno wstrętna materialistka zapatrzona w kasę tego nowego faceta... i
                  tego się będę trzymał. smile)))))
                  • bursztynowe Re: Przyczyny rozwdou mogą być różne 01.02.07, 15:29
                    Ale skoro gość uzdolniony karciano, to nie jest dla niego żaden problem. Byleby
                    nowa żonka miła była i figlarna.
                    Przeciez i tak nie będą ze sobą rozmawiać w czasie gry.
    • weekenda Hmmmm 01.02.07, 15:48
      biorąc pod uwagę ostatnio tekst, który dzisiaj usłyszałam (fruwają w powietrzu
      takie tematy czy co?):

      "kiedyś zajmowałem się moją bryką ale teraz ważniejsza stała się dla mnie żona"

      to w zasadzie czy mogę się dziwić?

      Bryka vs kasa z wygranej vs kobieta... hmmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm
      • bursztynowe Re: Hmmmm 01.02.07, 15:55
        Czyżby kupił Toyotę, najmniej usterkowa markę?

        Btw, we współczesnych samochodach nie da juz nic naprawić za pomoca młotka i
        śrubokręta. Trzeba serwisować i w ten sposób więcej czasu dla żonki zostaje.
        Jest jest jednak jakiś pozytyw postepu technicznego.

        Pytanie pomocnicze, czy chodziło mu o własną żonę?
        • brzoza75 Re: Hmmmm 01.02.07, 16:01
          Czyżby kupił Toyotę, najmniej usterkowa markę?

          Od razu widac że Chmielewskiej nie czytasz smile
          • bursztynowe Re: Hmmmm 01.02.07, 16:05
            No to fakt. Nie lubie książek, których nigdy nie czytałem. A jak nie lubie to i
            nie czytam, bo po co się męczyć, prawda?
            • brzoza75 Re: Hmmmm 01.02.07, 16:15
              nie martw się całe życie przed Tobą nadrobisz !
        • ladyhawke12 też mi nowina... 01.02.07, 16:10
          Jakieś 15 lat temu, mój znajomy przegrał po pijaku swoją żonkę. Wrócił do domku i jej to powiedział, a ona jak to usłyszała, zapytała o adres faceta który ja wygrał, ten oczywiście powiedział jej. Ta spakowała się, wsiadła w taxi i pojechała do tego gościa co ja wygrał. Skonczyło sie to rozwodem, kobieta do dzis jest z tym coja wygrał, a zwycięzca przestał grać w pokera. Znam faceta i tą kobitękę. Gościu do dziś pluje sobie w brodę też przestał garc i pić, do dziś mówi, że myslał że ona żartuje, i się nie przeprowadzi.
          • bursztynowe Bingo 01.02.07, 16:26
            Mówisz, że sa razem do tej pory??? 15 lat. Hmmmm

            Więc może to jest właśnie sposób na udany związek...
            Trzeba tylko (wy)grac żonkę w w karty.
            • ladyhawke12 tak 01.02.07, 16:41
              Są ze soba 15 lat, i co jest dla mnie najdziwniejsze w tym wszystkim, oni są jak ogień i woda, powiedziałbys że nie pasuja do siebie, a tak świetnie sie rozumieja mimo to. krąg znajomych do dzis nie rozumie co sie tak naprawde stało, łącznie z przegranym, 15 lat autentycznego żału, i jest sam do tej pory.
              • bursztynowe Re: tak 01.02.07, 18:17
                powinien znowu zagrać, może mu sie uda...
              • bursztynowe Ladyhawk12 01.02.07, 20:41
                Wiesz co mi przyszło do głowy. Że oni są ze sobą, ale nie przechodzili tego
                durnego i generalnie ogłupiającego etapu ajlawki (jak jak sobie przypomnę co
                wtedy wyrabiałem, paaanieee, aż wstyd wspominać). Że to jest jakis klucz. Gdzies
                tam czytałem, że małżeństwa kojarzone jeszcze w dzieciństwie, przez swatów lub
                rodziny, potem okazywały się zadziwiająco zgodne i harmonijne. Oni nie zaczynali
                od miłości, ale na niej kończyli (żywoty).

                Więc NIE NALEŻY SIE ZAKOCHIWAĆ! bo to bardzo przeszkadza i w ogóle źle wróży. A
                potem płacz i zgrzytanie zębów.

                Można wygrać w karty, jak na załączonym obrazku, wygrać na loterii szkolnej,
                cokolwiek. Coelho twierdzi, że wszechświat dąży do realizacji naszych marzeń,
                więc zdajmy się na Los. Na najbliższym spotkaniu, wrzucimy do kapelusza nasze
                nicki i będzie losowanie. Albo zagramy w butelkę. Z tym ostatnim artefaktem nie
                będzie problemu...
                A potem się zobaczy.
                • z_mazur Re: Ladyhawk12 01.02.07, 23:04
                  bursztynowe napisał:

                  > Gdzies
                  > tam czytałem, że małżeństwa kojarzone jeszcze w dzieciństwie, przez swatów lub
                  > rodziny, potem okazywały się zadziwiająco zgodne i harmonijne. Oni nie zaczynal
                  > i
                  > od miłości, ale na niej kończyli (żywoty).

                  Też coś takiego czytałem. Że zakochanie się nie jest najlepszym sposobem doboru w pary. Kiedyś dawno temu to jedynie w romansach na scenie kochankowie żyli długo i szczęśliwie. Pary dobierane były na zasadzie wspólnoty interesów rodów itp. i w dłuższej perspektywie to silniej wiązało takie pary niż coś takiego jak uczucie. smile))))
                • weekenda Masz rację 01.02.07, 23:05
                  tzn moim zdaniem ofkors. Zresztą dzisiaj rano napisałam o tym w jakimś z wątków
                  tutaj acha! w tym o tym artykule o tej naszej winie.

                  Miłość, ta pierwsza tzw. potocznie chemiczną przesłania nam wsio. Chyba wszyscy
                  tutaj to znamy. Nawet jeśli ktoś by mi wtedy walił w łeb wszystkie mądrości i
                  przykłady świata - nikogo bym nie słuchała. Nie było na to siły.

                  A gdyby w naszej tradycji były małżeństwa układane przez rodziny? czy rozwodów
                  byloby mniej czy więcej? Nie wiem. Wiem, że większej rangi nabrałyby tzw
                  agencje towarzyskie. I to dla obu płci.
        • weekenda własną :) 01.02.07, 19:30

          • bursztynowe Re: własną :) 01.02.07, 20:29
            Czyli, Drogie Panie, są takie przecudaczne egzemplarze rodzaju męskiego, w
            których oczach małżonka rodzona zyskuje na wartości wraz z upływem czasu. I
            chwała im za to!
            • weekenda No bo jak wino! 01.02.07, 20:57
              ha! zawsze mówiłam, że kobieta jak wino im starsza tym cenniejsza! ;p

              tylko jakoś tak trochę mi w duszy kwaśno, że dla płaci przeciwnej zawsze
              jesteśmy na tym samym poziomie postrzegania co inne wartości jakie posiadają...
              kobieta=samochód=dom=rodzina... bo se zycie poukładał.... ech sad
              • bursztynowe Re: No bo jak wino! 01.02.07, 21:57
                Może dorósł chłopak. Pomyślał, że kto mu szklankę z protezą poda na stare
                lata... Pamersa-seniora wymieni... No i inwestuje.

                Wiem, cynik ze mnie wyłazi, ale teraz to tak muszę. Nie sorruję.
                • weekenda Re: No bo jak wino! 01.02.07, 22:26
                  nie sorruj smile

                  Chyba wszyscy tak macie. Piszę chyba bo wszystkich nie znam.

                  Ostatnio mój ex jak rozmawialiśmy dwa dni temu, to na moje stwierdzenie "lubisz
                  mieć, chcesz otoczyć się luksusem posiadania" odpowiedział: "tak, mnie
                  wystarczy, że mam". haha... Syndrom posiadania... Pan i władca.
                  • 374.4w Re: No bo jak wino! 01.02.07, 22:44
                    najpierw trzeba mieć męża, który nas przegra
                    • bursztynowe Re: No bo jak wino! 01.02.07, 22:52
                      To wystarczy pierwszy lepszy, liczy się ten wygrany.
                      • ladyhawke12 Re: No bo jak wino! 02.02.07, 07:33
                        To smutne ze trzeba dobieracpartnera, bez emocji, a moze to sie dobrze skonczy. Jedno wiem że trzeba najpierw byc przyjaciólmi, a potem moze to będzie trwalsze uczycie, nie ma przepisów i nie ma recept na szczęście w jakim kolwiek związku. Co do kobiet im starszych tym cenniejszych, dla exa byłam tak bezcenna(czytaj stara) że mnie wymienił na młode winko, tańsze i mozna dzieki temu wiecej wypić. Skojazyło mi się wino marki wino lub jabol tanie to było i chyba nadal jest, pijesz zeby sie upic a nie smakować bukiet. niektórzy faceci poprostu musza stale byc "pijani", innaczej ich zycie jest takie jałowe, i bez barw, nie maja czasu na wykwintne wina.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja