wasze największe marzenie

03.02.07, 10:35
Macie takie jedno (a moze wiecej) marzenie, ktore jakby sie spełnilo, to
byście chyba pękli ze szcześcia?
moje marzenie, to mały domek. Taki nawet 80-100 m kwadratowych z
mikroskopijnym ogródkiem. miałabym w ogródko grządkę z ziołami, piłabym kawę
na tarasie, zawiesiłabym w kuchni firankę robioną na szydełku (nie przeze
mniesmile)))
marzenie to jest nierealne. za mało zaramian, wynajmuję mieszkanie.
A najzabawniejsze jest to,ze jako mezatka bylam ciagle namawiana na dom i
budowe i wcale tego nie chciałam!!!!!! Chciałabym dom teraz. Dom dla mnie,
mojego syna ...
Ale sie rozmarzyłam. A Wasze marzenia jakie są?
    • alicja611 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 10:47
      ja dom mam, udalo mi sie mojego ex namowic i pociagnelam temat-z ogrodkiem i
      kawa na tarasie.....raj dla mnie i dziecka......i materialnie sobie swietnie
      poradze, bo nie jestem gorsza od innych i bede walczyc poki sil starczy...
      marzy sie o tym co jest trudno osiagalne dla kogos, a ja marze o tym jedynym,
      ktorego pokocham z wzajemnoscia, ktory bedzie mnie wspieral w codziennym zyciu i
      pokocha moje dziecko, ktory obejmie mnie silnym ramieniem....oddam to marzenie
      za wszystkie moje noce rozkoszy spedzone ze wspanialymi kochankami, ktorzy sa i
      beda tylko substytutem prawdziwego, glebokiego szczescia.smile
      • a.niech.to Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 14:29
        Namiot...i niech będzie extremalnie. Jakby się kto uparł... czemu nie.
    • tricolour Mam podobne marzenie... 03.02.07, 11:01
      ... choć nie nazywam domu "marzeniem". Marzenia, to coś nierealnego, co może
      istnieć tylko w wyobraźni.

      W każdym razie tej wiosny zaczynam realizować plan.

      smile)
    • nanga.nanga Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:07
      też uważam, ze marzenia a plany to dwie rożne rzeczy.
      Moje najwieksze?
      Latać na miotle. Naprawdę.
      • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:22
        nanga, no nie mogesmile)))))) hahahahaha, az taka z ciebie jedza? baba jaga?

        to marzenie z domkiem nie moze byc planem,bo plan,to cos realnego,co mozna
        dokonac w okreslonym czasie. nie wiem, ile musiałabym zarabiać, by sama z
        dzieckiem dostać kredyt na 450 tys (działka plus dom) i go spłacacsmile Pewnie z
        5-6 tys zł...
        To na razie nierealne.
        • nanga.nanga Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:02
          pomimo1 napisała:

          > nanga, no nie mogesmile)))))) hahahahaha, az taka z ciebie jedza? baba jaga?

          No widzisz - wyszło szydło z worka.
          Pare razy mi sie śniło.
          Za pierwszy leciałam na ksiezyc, ale za bardzo nie umiałam. Jakaś inna kobieta
          powiedziała: Nie martw się, nikt od razu nie umie, na pewno sie nauczysz. I
          wiedzialam,, ze tak bedzie.
          Najpiekniejszy był sen, kiedy lecialam na tej miotle w czerwonej sukience,
          najpierw nad polami, a potem przez las, bałam się okropnie, ze wpadne na
          drzewo, ale jakos je omijałam.
          Psychoanalityk to by miał duzo do powiedzenia o tych snach, juz sobie
          wyobrazam - ale w końcu nic złego smile))



          > to marzenie z domkiem nie moze byc planem,bo plan,to cos realnego,co mozna
          > dokonac w okreslonym czasie. nie wiem, ile musiałabym zarabiać, by sama z
          > dzieckiem dostać kredyt na 450 tys (działka plus dom) i go spłacacsmile Pewnie z
          > 5-6 tys zł...
          > To na razie nierealne.

          Na razie - ale moze kiedyś, kto wie.
          Goraco Ci tego zyczę smile)))
          • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:17
            dżizas, ale się uśmiałam z tego Twojego snu. Twoi przyjaciele powinni Ci zakupić
            na urodziny po prostu miotłęsmile
            A to latanie w czerwonej sukience jest takie obrazowe i poetyckie. powiewający
            jedwab czerwonej sukni i latająca miotła....smile) Ja nienawidzę snów, w których
            latam, spadam czy cos takiego.
            Zyczę ci kiedyś jakiejś dzikiej przejażdżki balonem,bo w tę na miotle raczej nie
            wierzęsmile) przepraszamsmile
          • grzanka23 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:19
            Ja mam duzo marzen.Najwieksze to
            1.Schudnad okolo 10 kg.
            2.Znalezc prace stala.
            3.Miec fajnego mezczyzne i 2 dziecko.
            4.Miec domek z ogrodkiem.
      • wiewiorka29 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:37
        Eureka. Wszystko w tym momencie się wyjaśniasmile) Moj ex zawsze mowił, ze jestem
        jego najwiekszym marzeniem, ze marzy żebysmy razem byli, itd... W ogole był
        niezły w ilości marzeń jakie miał.. A ja niedouczona najwyraźniej-brałam słowa
        na poważnie, mysląc, że on ma plany ze mną związane... , a to były przyjemne
        marzenia marzyciela jedynie smile))

        Co do moich założeń długookresowych- to chcialabym miec 1.fajnego faceta,
        2.dziecko, 3.szczesliwa rodzine, i 4. domek z ogródkiem-a jakże. Zobaczymy na
        ile marzenia się zrealizują- i które z 4 punktów się spełnią, razem lub
        pojedynczo, bo chyba najłatwiej to będzie z ostatnimsmile.

        A z marzeń typowych marzeniowych- roczny platny urlop i włóczęga dookoła
        światasmile
        • a.niech.to Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 14:34
          wiewiorka29 napisała:

          > A z marzeń typowych marzeniowych- roczny platny urlop i włóczęga dookoła
          > światasmile
          Noo...Jeśli wziąć pod uwagę rentkę/emeryturkę/kredyt, mógłby to być plan.
    • crazyrabbit Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:34
      Zawsze marzyłam , że kiedyś pojadę do Australii..... Chcę zobaczyć te bezkresne
      przestrzenie , wściekłoniebieskie niebo (podobno wałaśnie takie jest hehe) ,
      kangury i inne endemity (Dżizassss... udało mi się zapamiętać to słowo!). No i
      Australia ma jeszcze jeden wieeeeelki plus - tam jest ciepło! A ja jestem
      ciepłolubnym królikiem , tu mi ciągle zimno jest. W tym roku cieszę się , że
      nie ma zimy.
      A z planów? Własny kąt. Chciałabym mieć taki malutki domek jak Judyta z "nigdy
      w życiu". Ten z filmu strasznie mi się spodobał.
      • bursztynowe Re: wasze największe marzenie 08.02.07, 00:05
        Crazy, to mamy niedalekie marzenia. Bo z Australii na archipelag Wysp Salomona
        już niedaleko. A tam jest Guadalcanal.
        To co, jedziemy razem?
        • crazyrabbit Re: wasze największe marzenie 08.02.07, 00:08
          Jedziemy Bursztynowe! Byle dalej stąd smile
          • crazyrabbit Re: wasze największe marzenie 08.02.07, 00:13
            ... chociaż co prawda nie wiem , dlaczego akurat tam... ale w końcu jestem
            blondynką , nie wszystko muszę rozumieć big_grin
    • panda_zielona Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:35
      trafić 6 w totkasmile
    • ona_niepokorna Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 11:46
      pomimo1 napisała:

      > Macie takie jedno (a moze wiecej) marzenie, ktore jakby sie spełnilo, to
      > byście chyba pękli ze szcześcia?
      > moje marzenie, to mały domek. Taki nawet 80-100 m kwadratowych z
      > mikroskopijnym ogródkiem. miałabym w ogródko grządkę z ziołami, piłabym kawę
      > na tarasie, zawiesiłabym w kuchni firankę robioną na szydełku (nie przeze
      > mniesmile)))
      > marzenie to jest nierealne. za mało zaramian, wynajmuję mieszkanie.
      > A najzabawniejsze jest to,ze jako mezatka bylam ciagle namawiana na dom i
      > budowe i wcale tego nie chciałam!!!!!! Chciałabym dom teraz. Dom dla mnie,
      > mojego syna ...
      > Ale sie rozmarzyłam. A Wasze marzenia jakie są?

      wink mam podbne marzenia........chociaż to nie jest dla mnie to najważniejsze.
      Chciałabym mieć szczęśliwą rodzinę , męża który byłby ze mną na dobre i na
      złe......do grobowej deski.Niby banalne...ale jak widać nie takie proste do
      osiągnięcia
      • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:22
        kurcze, zadzwiacie mnie. sporo z Was pisze o marzeniu pt.: mąż, stały partner do
        grobowej deski. Jakoś w ogole nie widzę w tych moich marzeniach faceta! domek,
        ja , synek, ogródek, zioła,ale faceta nie ma! pewnie to dlatego, ze ja zawsze
        byłam sama. ex pracowal zagranica i w roku spedzalismy razem jakies 3-4 m-ce.
        • anja_pl Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:44
          mam domek z ogródkiem, to było jedno z moich marzeń, wspaniałe dzieciaki,
          ciekawą pracę, mam różne marzenia, ale nigdzie w nich nie ma nowego faceta,
          nie buduję swojej przyszłości, na czymś tak bardzo zawodnym jak drugi człowiek,
          marzenia sa od tego, aby zycie nabierało rumieńcow, aby widząc jak sie powoli
          materializują, być szcęśliwym i mieć coraz to nowe ...
        • ona_niepokorna Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 13:00
          pomimo1 napisała:

          > kurcze, zadzwiacie mnie. sporo z Was pisze o marzeniu pt.: mąż, stały partner d
          > o
          > grobowej deski. Jakoś w ogole nie widzę w tych moich marzeniach faceta! domek,
          > ja , synek, ogródek, zioła,ale faceta nie ma! pewnie to dlatego, ze ja zawsze
          > byłam sama. ex pracowal zagranica i w roku spedzalismy razem jakies 3-4 m-ce.

          Można być w pełni szczęśliwym będąc samemu? bez kogoś kto będzie dzielił z Tobą
          radości i smutki?? może to zależy od charakteru danej osoby........wg mnie
          nie...mam cudownego synka, super pracę i radzę sobię świetnie....ale brakuje mi
          miłości......to naturalne chyba?
          • nanga.nanga Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 13:13
            ona_niepokorna napisała:

            >
            > Można być w pełni szczęśliwym będąc samemu? bez kogoś kto będzie dzielił z
            Tobą
            > radości i smutki?? może to zależy od charakteru danej osoby........wg mnie
            > nie...mam cudownego synka, super pracę i radzę sobię świetnie....ale brakuje
            mi
            > miłości......to naturalne chyba?


            Zdaje sie, ze zakladasz, ze mozna być szczęśliwym wowczas, gdy ma sie wszystko,
            czego sie potrzebuje.
            Pudło.
            Na szczęście smile
            • ona_niepokorna Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 14:06
              nanga.nanga napisała:


              > Zdaje sie, ze zakladasz, ze mozna być szczęśliwym wowczas, gdy ma sie wszystko,
              >
              > czego sie potrzebuje.
              > Pudło.
              > Na szczęście smile

              Nie można mieć wszystkiego....mam tego świadomość, to że nie wspominam o
              problemach nie oznacza że ich nie mam........po prostu myślę pozytywnie.Wg mnie
              ludzie są stworzenie do bycia rezam...i to chyba nie dziwne że o tym marzę?
              • nanga.nanga Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 14:23
                ona_niepokorna napisała:

                > nanga.nanga napisała:
                >
                >
                > > Zdaje sie, ze zakladasz, ze mozna być szczęśliwym wowczas, gdy ma sie wsz
                > ystko,
                > >
                > > czego sie potrzebuje.
                > > Pudło.
                > > Na szczęście smile
                >
                > Nie można mieć wszystkiego....mam tego świadomość, to że nie wspominam o
                > problemach nie oznacza że ich nie mam........po prostu myślę pozytywnie.Wg
                mnie
                > ludzie są stworzenie do bycia rezam...i to chyba nie dziwne że o tym marzę?
                >
                Oczywiscie ze to nie jestt dziwne. Tez - czsem - o tym marzę. (Własnie - marze
                a niekoniecznie planuje).
                ale bez tego tez mozna być szczęśliwą/szczęśliwym.
                To znaczy - szcześliwym jest się albo nie niezaleznie od okoliczności
                (oczywiscie wylaczam tragedie, które czasem każdemu sie zdarzają).
          • a.niech.to Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 14:41
            ona_niepokorna napisała:

            > brakuje mi
            > miłości......to naturalne chyba?
            Chyba tak. Rozwód zmienia optykę na podwójne życie.
            • 30-letnia Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 16:40
              to ja przyziemne mam, ale że nierealne, to pewne:
              żebym już nigdy nie musiała się depilować!!!!!
      • a.niech.to Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 14:39
        ona_niepokorna napisała:

        > Chciałabym mieć szczęśliwą rodzinę , męża który byłby ze mną na dobre i na
        > złe......do grobowej deski.
        Szczęśliwy wariant rodziny realizuję, odkąd zostałam rozwódką. Nie widzę
        konieczności uczestnictwa w nim jakiegoś obcego faceta.
    • kruszynka301 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:44
      kurczę, nie mam i nie miałam marzeń (no, kiedyś tak jak Nanga, miałam o lataniu, ale w jakiś sposób już je spełniłam - kiedy nurkuję, czuję, że latam, jestem w stanie nieważkości).
      Marzenia, tak jak napisał Tri, to coś nierealnego, a jak na razie wszystkie swoje plany wcielam w życie, to tylko kwestia czasu.
      • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:59
        respect kruszyna. serio! mnie z tym wcilaniem planów w życie różnie wychodzi.
        czasem sie czuje, jakby mnie ktos podłączył do takiego węża z wodą, z którego
        pod olbrzymim ciśnieniem płynie strumień, a ja na końcu latam razem z tą
        wodą.zero panowania nad złapanym wężem i tym ciśnieniemsmile))
    • chalsia Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 12:55
      żeby ojciec mojego dziecka współdziałał ze mną wychowawczo, by brał pod uwagę
      to co mówię o tym, jakie dziecko ma problemy, by poszedł ze mną w sprawie
      dziecka do psychologa dzieciecego.
      Chalsia
      • alicja611 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 13:04
        kurcze, mam dom z ogrodkiem, bylam w Australii, Azji, Ameryce....., mam
        skonczona dobra szkole i pozdawane wszystkie ciezkie egzaminy, wlasna
        firme....mam fajne dziecko.......mialam milosc teraz brak mi milosci....kurcze o
        czym ja moge jeszcze marzyc?
        • nanga.nanga Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 14:34
          Można jeszcze marzyc o tym, zeby nie miec niczego.
          Bo posiadanie ogranicza. Wszystkie wielkie religie o tym mówia.
        • phokara Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 14:36
          Ja mam takie marzenie, zeby ktos mnie wniosl na K2. Bo samej to mi sie nie chce
          wlazic, z pewnoscia bym padla z wycienczenia, haha. Popatrzylabym sobie wtedy z
          gory (z TEJ gory) przed siebie i znajac zycie a siebie zwlaszcza wypislabym z
          totalnego zachwytu jakies wielkie, pelne podziwu i siarczyste przeklenstwo. A
          potem oswiecona i uspokojona mysla, ze skoro sa takie gory to musza byc i takie
          doly, zlazlabym na dol. Zlazlabym juz sama, bo jakos po prostu wole schodzic
          niz wchodzic. I nosilabym juz zawsze w sobie wspomnienie tej wiecznej chwili na
          gorze gor. O!

          Natomiast z mrzonek planerskich to w ogole sprawa jest prosta. Widze siebie i
          moja dziewczyne Crazy w jakiejs toskanskiej winnicy, ktora kupilysmy nie wiem
          za co, ale ciagle mysle... haha. Swieci slonce, jest poludnie, jestesmy juz
          lekko nastukane i ciezko stukniete, jak zawsze. Lezymy na trawie, palimy
          papierosy i pieprzymy glupoty a z dzbana wyparowuje wino. W tle pieja koguty i
          slychac spiewanie Ju. Mamy wszystko w dupie, poza metafizyka zycia i ironia
          losu, ktora sprawia, ze jestesmy notorycznie niemozliwie zakochane, w sensie
          nieszczesliwie, co nas bardzo uszczesliwia wbrew pozorom i sprawia, ze
          codziennosc jest nasaczona sensem, jak dojrzale oliwki z tego oliwnego gaju, co
          to go mamy za plecami. Jak codziennosc jest nasaczona sensem to mozna gadac bez
          sensu, tak jak to kochamy najbardziej. Sielanka. Weekenda wpada do nas wracajac
          z Nepalu i wyglasza swoje madrosci i piecze swoje swinskie serniki, ktore
          zjadaja potem moje psy o rozesmianych pyskach. W ogole duzo dziwnych ludzi do
          nas przyjezdza na moment i zostaje na pol roku wnoszac swoj wklad w wiekopomne
          rozwazania filozoficzne i ten moj bestseller, co to go pisze w fantazjach
          sennych. Zakladamy w koncu nasz "Kabaret Zmulonych Roz" posrod tych toskanskich
          wzgorz (haha) i jest przepieknie. Ja jeszcze spelniam swoje odwieczne marzenie
          i otwieram 'centrum terapii smiechem'. Poczta pantoflowa slawa o tym dziwnym
          miejscu zatacza coraz szersze kregi i dnia pewnego sam George Clooney
          przyjezdza jakas fajna bryka z sasiedniej wiochy i z miejsca zakochuje w Crazy,
          ktora ma najpiekniejsze oczy na swiecie, w dodatku romantycznie-notorycznie
          zamglone od ilosci spozywanego alkoholu. Oczywiscie moja dziewczyna splawia go
          na drzewo bo sie niemozliwie kocha ... hmmm.... w jakims ksiedzu z pobliskiego
          opactwa zeby nie bylo za prosto, bo tak to my nie lubimy i nie mamy do tego
          powolania. Ale dzieki temu Georgowi sprzedajemy prawa do bestselleru, co to go
          kiedys napisze; mamy duzo pieniedzy i kupujemy nastepna winnice, bo z naszej
          wypilysmy juz przeciez cale wino. haha.
          I tak nam mija chwila, dzien i zycie. Na 'mentalnych wydmach wydr' posrod dolin
          i pagorkow, w rytmie przychodzenia i odchodzenia coraz to nowych ludzi, ktorzy
          przynosza do naszej winnicy jakas opowiesc i wynosza potem w swiat jakas nowa.
          Bestseller zycia pisze sie sam. Poezja i proza, zeby bylo po rowno.





          • phokara Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 14:46
            A ponad tymi toskanskimi wzgorzami lata Nanga na miotle, rozpedzajac chmury
            swoja cyganski, czerwona kiecka.
            Zapomnialam dopisac wyzej, ale to chyba oczywiste.
            • movisz Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 18:02
              Ja nie mam takich uwznioslonych marzen.
              Chcialabym chociaz przez 1 miesiac miec..... swiety spokoj. Zadnych telefonow,
              nikogo w domu, nie chodzic do pracy, nie martwic sie o nic tylko cisza i
              spokoj, blogie lenistwo. Jeden miesiac bez ludzi - to niemozliwe, za duzo zadam.
            • weekenda Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 05:11
              ja pierdolę... ja nie tylko z Nepalu! ja z samej Kandżendzongi... z samym
              świńskim sernikiem wanilią i samą sobą do was przyfrunę!

              Niech żyje SKS!

              a poza tym, mam wszystko w dupie
              Weekenda
              Ps
              i ja tez (pho, pho no i ch... nie umiem zribic na tym komputerze nic to ide

              co wy nienormalne jstescie???

              nie umiesz pisac Crazy
              kra kra kra crazy wam w duope zar4az da mniam ....

          • crazysoma Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 18:01
            Sie wzruszylam dmk. Okrutnie. I wiesz, poczulam zapach pomaranczy i wiatru,
            przesiaknietego zywica, który sobie lata miedzy nami przeganaiajc coraz to
            glupsze mysli. Ale lezymy, a nad glowami przesuwaja sie chmury i fruwaja
            dmuchawce i te koguty pieja a w oddali slychac dzwony w kosciele i perlisty
            smiech, bo wlasnie ktos, w wiosce opodal bierze slub... A my tak lezymy i
            pieprzymy i wzdychamy zakochane oczywiscie moze nawet ze wzajemnoscia ale
            zupelnie bez sensu...
            Tak, tak bedzie.
            dziekuje dmk.
            p.s. a jak to czytalam to spiewala mi do ucha katie melua.
            • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 19:27
              wiecie co, zrobiłam COPY do worda i PASTE. SAVE AS.... marzenie Pho.doc i
              zostawiłam na dysku w DOKUMENTY-----> prywatne... NAPRAWDE , wymiekłam!!!!!!! to
              teraz marzenia mam dwa..


              Moge posiac prywate? miałam kiedys przyjaciolke. w ogole w zyciu mialam 2
              przyjaciolki. jedna w wieku lat 15 (jadlysmy eklery na tarasie klubu
              osiedlowego jak wyjezdzalam na dlugie wakacje) a druga w wieku dwudziestu paru
              lat. ta druga byla z klasy z liceum. strasznie fajna ... zblizylysmy sie
              dopiero,jak sie "odzieciłyśmy". nasi mezowie byli przyjaciółmi z ławki. My obie
              też koleżanki z ławki. Mieszkamy od siebie parenaście kilometrów. Dzieci - 2
              lata różnicy.
              Ciagle sie we dwie spotykałyśmy . piłyśmy wino, pieprzyłyśmy. wyjeżdżałyśmy na
              eskapady rodzinne. ciagle nieszczesliwe, bo obie miałyśmy trudne związki. kiedyś
              na takiej eskapadzie od rana hamak, piwo , pieprzenie o Chopinie, zabawa,
              ucieczka na wydmy... kurde , było dziko. Wróciłyśmy o zmroku. zawiane, zabawowe.
              Maz mojej przyjaciolki pobil ja wtedy prawie do nieprzytomnosci. dzieci spaly za
              sciana. Moj maz udawal , ze nie slyszy, a ja plakalam ze strachu i wstydu za
              siebie w krzakach. nikt nic nie zrobil. ja tez. knamowilam ja na obdukcje.to nie
              byl pierwszy raz.

              potem kolejne proby o to jej i moje malzenstwo. spotykalysmy sie coraz czesciej,
              lezalysmy w lozku jej malzenskim i pieprzylysmy,ze jedziemy do Los Angeles.
              Praca, dzieci, wolnosc... ciagle gadalysmy,ze razem wynajmiemy mieszkanie.

              Wdala sie w romans. taki platoniczny,ale romans. ciche spotkania.kawa w hotelu.
              beznadziejnie zakochany w niej SWIETNY facet. namawialam, by skonczyla to
              malzenstwo, ja juz tez planowalam wolnosc.
              jej maz wynajal detektywow. lazili za nia wszedzie. ktas zaczal straszyc. ktos
              dzwonic po nocach. jej maz akurat byl zagranica.
              wrocil i ja ..porwal. pojechali do Zakopanego. romantyczny weekend.
              zadzwonilam po powrocie:
              -Nie chce sie juz z Toba spotykac. Zaczynam nowe zycie. K.zaproponowal,ze bedzie
              moim przyjacielem, bede w nim miala meza, przyjaciela,kochanka... nikogo juz nei
              potrzebuje. nawt do pracy pozwolil mi isc...
              Plakalam kilka dni. Potem dwa lata bez kontaktu. jej wybor. podobno spotyka
              jakis znajomych, podobno szczescliwa (nie wierze).
              ostatnio zadzwonila...do mojego ex i go zaprosila na kolacje.
              ja dzwonilam przez te dwa lata. zawsze odbieral K . i mowil: nie mozesz tu
              dzwonic. Odwal sie.

              Moj ex do nich pojechal. widzial moja ukochana przyjaciolke i triumfowal,ze oto
              ciagle jest przyjacielem domu.

              Nieodzalowana przyjazn. Malysmy naorawde piekne marzenia. Prawie jak o
              Toskanii.......
              Poryczałam sie
          • pomimo1 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 19:06
            to twoje marzenie polożyło mnie na łopatki. kompeltenie.

            winnica, ja lekko pijana w południe, leżę zakochana z wzajemnością lub
            bez...pieprzę głupoty. ja jeszcze widzę moje lekkie poderwanie i pęd do pieca.
            wstawiam danie. rukola, mozarella. piekę, przynoszę, popijam wino. rzucam się w
            trawę. odpycham bosą, brudną stopą naczynia. jest dobrze. zapomniałam,że ta
            sukienka, którą mam na sobie jednak się na randkę nie nadaje. muszę się
            przebrać. szal, dłuuuugi zwiewny. wiatr lekko powiewa, otulam się nim zalotnie.
            przecież nei jest mi zimno. udaję troszkę zakłopotaną, ale wiem,jak będzie
            póżniej. karafka wina, zapomniałam, że jestem tutaj. tak właśnei miało być.

            weźcie mnei ze sobą.
            • kruszynka301 Re: wasze największe marzenie 03.02.07, 19:52
              na początek polecam film "Pod słońcem Toskanii" - piękne zdjęcia, klimat podobny jak w Twoim poście - pośpiesz się, jeszcze dzisiaj zdążysz do wypożyczalni, po drodze kup dobre winko - och, kocham takie wieczory.........
    • marek_gazeta Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 08:01
      Kobieta... Proste. Więcej nie napiszę, bo mnie zaszczujecie.
    • akacjax Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 10:17
      Mam chyba podobne widzenie marzeń, jak Tri, Nanga, Kruszynka. A może ja tylko nie umiem marzyć?
      Zawsze pragnienie, które pojawia sie, dojrzewa we mnie-po prostu powoli zaczynam realizować.
      Nie wiem, czy cieszłyłoby mnie coś-co dostaje nagle, bez wysiłku włożonego w uzyskanie tego. No może duża kasa?
      Ale ja nie marzę o tej kasie-bo słowo marzę jest dla mnie symbolem utopijności, nieosiagalności.
      Wiem, że dla niektórych marzenie jest początkiem realizacji celu. Dla mnie początkiem jest pragnienie.
      Czyli moim najwiekszym pragnieniem jest by wszyscy ludzie byli dla siebie dobrzy. Czy wtedy jeszcze możliwe byłoby życie na ziemi, czy rozwijalibysmy sie, czy to byłby szczyt naszych możliwości? Nie wiem.
      • akacjax errata (zamień słowo;) 04.02.07, 10:20
        jest:
        Czyli moim najwiekszym pragnieniem jest by wszyscy...

        powinno być:
        Czyli moim najwiekszym marzeniem!! jest by wszyscy ...
        • nanga.nanga :) 04.02.07, 17:16
          a moim najwiekszym - po Twojemu, Akacjo - pragnieniem jest, zeby ludzie byli
          dla siebie choc odrobine lepsi. Dla siebie nawzajem i dla siebie samych.
          • akacjax Tak mi się przypomnialo... 04.02.07, 18:32
            że kiedyś w zakłądce marzenia było jedno. Wydawało się nierelane do spełnienia bez udziału cudu.
            I kiedyś się nagle spełniło.

            Uważaj nanga o czym marzysz-teraz jest zima-trochę może być chłodno latać w samej sukiencesmile)))
    • julka1800 Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 11:26
      wczoraj przeczytalam ten post i zastanawialam sie, co jest moim najwiekszym
      marzeniem, bo
      mam mala ale kochajaca sie rodzinke
      mam znajomych, krorzy przeszli probe "ognia", czyli rozwodu, i nadal sa ze mna
      jestem zdrowa jak ryba
      mam wlasne M, /ale moglabym miec wieksze/
      mam fajna prace
      bylam na wakacjach w cieplych krajach /moglabym pojechac raz jeszcze no ale
      uznaje ze to marzenie jest zrealizowane/

      wobec tego zostaje
      mam marzenie by pod koniec zycia powiedziec sobie: mialam fajne zycie

      oraz
      marzenie drugie, by znajezc mezczyzne ktory ogarnie mnie /i nie tylko/ swoim
      cieplym ramieniem
      • mja-1 Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 11:58
        Ja marzę o tym, by żyć, tak jak ja chcę.
        Żeby to zrealizować potrzebne sa pieniądze.
        Jednak te pieniądze chcę zarobić sama.(nie chcę ich od nikogo i niczego)
        Dopiero wówczas z satysfakcją mogłabym żyć TAK JAK CHCĘ i na własny koszt.
        Marzę też o zdrowiu dla całej rodziny i żeby dzieci wyrosły na przyzwoitych ludzi.
        Zakładam bowiem, że człowiek przyzwoity jest względnie szczęśliwy...(dzięki
        swoim przyzwoitym wyborom i decyzjom).
        Z innych marzeń: pokój, zdrowie, rozwój całej ludzkości a Polski i Polaków
        szczególnie.
    • fammoni Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 15:45
      nawet ostatnio mój terapeuta pytal mnie o..marzenia
      nigdy nie marzyłam o domku z ogródkiem..psie, gromadzie dzieci
      nie wróć
      o gromadzie dzieci marzyłam
      szczyty gór, morze, plaża, Australia, Ameryka...to jest dla mnie tak "możliwe",
      że nie kwalifikuje się w sferze marzeń

      mam jedno, niespelnione marzenie...chciałam mieć ....wspaniały operowy głos
      i śpiewać tak...żeby wszyscy mnie podziwiali
      la scala, metropolitan o.....
      śpiewać najgłośniej, najpiekniej, jak anioł
      unosić się w powietrzu, na skrzydłach...głos mnie "uskrzydla"

      to we mnie tkwi od zawsze
      • 374.4w Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 18:50
        Jedyne co mam to złudzenia
        Że mogę mieć własne pragnienia
        Jedyne co mam
        To złudzenia,że mogę je mieć

        Miałam siebie na własność
        Ktoś zabrał mi prywatność
        Co mam zrobić bez siebie,jak żyć
        Bez siebie jak żyć

        Miałam słowa własne
        Ktoś stwierdził, że zbyt ciasne
        Co mam zrobić bez słów, jak żyć
        Bez słów jak żyć

        Jedyne co mam...

        Miałam serce dla wszystkich
        Ktoś klucz do niego wymyślił
        Co mam zrobić bez serca, jak żyć
        Bez serca jak żyć

        Miałam myśli spokojne
        Lecz ktoś wywołał w nich wojnę
        Co mam zrobić teraz, jak żyć
        Jak teraz żyć

        Jedyne co mam...
        • libra22 Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 19:45
          Pho - to może ja znowu zacznę nieśmało wywirać nacisk i napiszesz tu wsród
          słoików dzieło, to i Toskania kurcgalopkiem do realnosci sie zblizywink

          Nango - żałuję, że tak rzadko mi się sni, ze latam, lubie ten sensmile

          Marek - jak chciałeś dopisac "dziki seks niekoniecznie z eks" to sądzę, że byś
          sie rozczarował brakiem zaszczuciawink

          374 - Czerwony Tulipansmile
          • pomidorowa5 Re: a ja bym chciala trafic szostke w totka ! 04.02.07, 20:51
            i to najlepiej z potrojna kumulacja smile wtedy spelnila bym swoje najskrytrze
            marzenia...
            • wania46 Re: a ja bym chciala trafic szostke w totka ! 04.02.07, 22:08
              a ja bym chciala wreszczcie zajac sie ceramika,siedziec,grzebac w glinie,uczyc
              sie warsztatu,eksperymentowac albo sprzedawac ladne skorupy.I zaden facet nie
              bedzie mi tym przeszkadzal)Amen
            • panda_zielona Re: a ja bym chciala trafic szostke w totka ! 08.02.07, 02:46
              byłoby pięknie,zabrałabym najbliższch i na zimę mogłabym sobie wyjechać np.na
              Thaiti,albo w inne równie egzotyczne i bajkowe miejsce.Na lato powrót do
              polskich krajobrazów echhh pomarzyć,dobra rzecz.
    • amflandia Re: wasze największe marzenie 04.02.07, 22:34
      O miłości marzę.I już.
      • ak70 Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 10:55
        A ja marzę, aby mój mąż potrafił odnaleźć w sobie tego faceta sprzed lat...
        ciepłego, wrażliwego.... żeby zburzył ten mur, który wokół siebie zbudował i o
        który ja i dzieci raz po raz rozbijamy sobie głowy...
        Marzę tez o tym, abym potrafiła wybaczyć... nie myśleć o tym co mi/nam zrobił
        złego... zaufać na nowo... poczuc się bezpiecznie... abym potrafiła znaleźć
        siłę, aby uwolnic sie od demonów domu rodzinnego... odnaleźć SIEBIE...
        Nie potępiajcie mnie... nie potrafie kochać nikogo innego... i nikt inny mnie
        nie chce... jestem za słaba by odejść w pustkę... jeszcze...
        • anja_pl Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 11:08
          a dlaczego i za co mamy Cie potępić?
          nie bardzo rozumiem,

          to że sie rozwiodłam z mężem nie znaczy, że równocześnie przestałam Go kochać,
          jedno z drugim nie ma niewiele wspólnego



          Nie myśl, że nie kocham,
          Lub że tylko trochę,
          Jak cię kocham, nie powiem, no bo nie wypowiem -
          Tak ogromnie bardzo, jeszcze więcej może
          I dlatego właśnie żegnaj,
          Zrozum dobrze, żegnaj

          Z nim będziesz szczęśliwsza,
          Dużo szczęśliwsza będziesz z nim.
          Ja, cóż -
          Włóczęga, niespokojny duch,
          Ze mną można tylko
          Pójść na wrzosowisko
          I zapomnieć wszystko.
          Jaka epoka, jaki wiek,
          Jaki rok, jaki miesiąc, jaki dzień
          I jaka godzina
          Kończy się,
          A jaka zaczyna.

          Ze mną można tylko
          W dali znikać cicho.

        • nanga.nanga Droga Ak 05.02.07, 12:03

          > Nie potępiajcie mnie... nie potrafie kochać nikogo innego... i nikt inny
          mnie
          > nie chce... jestem za słaba by odejść w pustkę... jeszcze...


          Żeby potępiać za to, ze się kocha i chce, żeby było dobrze z tym, którego
          kochamy, to juz chyba by trzeba na głowę upaść.
          Ale z lekka mnie niepokoi to "nikt inny mnie nie chce".
          --
          Naprawdę jestem wolnomyślicielką. Dopuszczam nawet istnienie Boga.
          • ak70 Re: Droga Ak 05.02.07, 14:13
            Nanga... a kto by chciał 37-latke z dwójką problematycznych dzieci?? Która - na
            domiar złego - ma problemy sama z soba i czasem zachowuje sie jak mała
            wystraszona dziewczynka? Jeszcze sie taki facet nie urodził... sad((
            • nanga.nanga Re: Droga Ak 05.02.07, 14:59
              ak70 napisała:

              > Nanga... a kto by chciał 37-latke z dwójką problematycznych dzieci?? Która -
              na
              >
              > domiar złego - ma problemy sama z soba i czasem zachowuje sie jak mała
              > wystraszona dziewczynka? Jeszcze sie taki facet nie urodził... sad((

              Tego to Ty nie wiesz. Ale może Naemi Ci powie, bo ona dziasiaj tutaj za Sybille
              robi.
              Mnie zaniepokoiło zreszta coś innego - bo albo kochasz meża, albo sie
              zastanawiasz, czy ktos inny Cie zechce. A nie tak - dwa w jednym. Miłość nie
              łupież.
              • ak70 Re: Droga Ak 05.02.07, 15:18
                Nan... bo tak naprawde to ja sama tego nie wiem... czy to jest miłość czy
                przyzwyczajenie i strach przed samotnością?
                Czy jest na to jakiś psychotest???! wink
    • brzoza75 Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 12:56
      Wiecie o czym pomyślałam czytając wasze marzenia?
      że one się pojawiły , mniej lub bardziej do spełnienia ale są,
      a przecież był czas kiedy nawet noga z łóżka nie chciało nam się wstać
      co dopiero zacząć marzyć i latać choćby na miotle, to dobra wróżba, tak myslę.
      Idę sobie pomarzyć.
      • 374.4w Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 14:49
        za oknem słońce, wiosenny powiew wiatru...chcę wsiąść do samochodu i jechać -
        Zielonki-Skała-Wolbrom-Pilca i spacer w najpiękniejszym miejscu na świecie...

        (ale, nie mam samochoducrying(), a największe jest we mnie, o nim sie nie mówi
        • verita75 Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 14:59
          A ja zdałam sobie sprawę, że nie mam marzeń. Ani planów. A zawsze bujałam w
          chmurach, miałam pełno nierealnych, ale fajnych marzeń. I planów. Bliższych,
          dalszych.
          Szkoda.
          • afryka75 Re: wasze największe marzenie 05.02.07, 15:35
            verita75 napisała:

            > A ja zdałam sobie sprawę, że nie mam marzeń. Ani planów. A zawsze bujałam w
            > chmurach, miałam pełno nierealnych, ale fajnych marzeń. I planów. Bliższych,
            > dalszych.
            > Szkoda.


            Omajgod, ja też... sad
            Czytam o Waszych marzeniach i zastanawiam sie nad swoimi i nic. Nie mam?


            • mala_mala Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 13:40
              ja tez... brak we mnie czegos teraz...
              bo to ze chcialabym byc szczesliwa nie wiem czy sie lapie... bo pomyslu jak
              mogloby wygladac moje szczescie nie mam... jakie warunki musialy by byc spelnione
    • misbaskerwill Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 14:09
      Zamieszkać razem z synem. Nie w domku, tylko w najprostszym, realnym mieszkankusmile.
      Żeby exia była szczera i prostolinijna (jak jej były mąż-frajer).
      Żeby nie obawiać się pełnej utraty kontaktów z dzieckiem i nieczystej gry ze
      strony exi, lub choćby prania przez nią mózgu dziecka.

      No i to są nierealne marzenia...
      • em120777 Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 16:49
        A ja to sobie mysle, ze nie miałam marzeń. Mój m. miał ich tyle, ze nie
        starczało miejsca i czasu na moje, zawsze marzyłam, zeby miec fajną rodzinę -
        kochającego, oddanego i opiekuńczego męża, cudowne dzieci.... Wydawało mi sie ,
        ze to dostałam od życia i ...prysło jak bańka.
        teraz marze inaczej - chciałabym szybko z tego wszytskiego wyjść, uwierzyć w
        siebie, dostać fajną prace, zacząć się uśmiechać tak nie na siłę, dać synowi
        oparcie i mimo wszytsko piękne dzieciństwo, pojechac na wakacje, odpocząć
        porzadnie i czerpac przyjemnośc z zajmowania się sobą... - na końcu marzy mi
        sie mężczyzna który pokocha mnie i moje dziecko, marzy mi się rodzeństwo dla
        synka, marzy mi się pogodzenie z sytuacją i umiejetnosc normalnego
        kontaktowania się z m. - ojjj jak sie rozmarzyłam smile)))
    • ivone7 Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 18:59
      zaczynam juz marzyc o milosci...o kims przy moim boku..z kim moglabym sie
      posmiac, poplakac poprostu pobyc..przytulic sie itd..o kims przy kim sie
      zestarzeje a on przy mnie...
    • nangaparbat3 co sie nigdy nie zisci, wiem 31.03.07, 19:04
      chcialabym pieknie spiewać. Songi Brechra (niektore).
    • fiducia_32 Re: wasze największe marzenie 31.03.07, 20:54
      bardzo bym chciala znalezc w sobie sile i odejsc. I uwierzyc ze mojej corce i
      mnie bedzie dobrze, spokojnie i bezpiecznie. Takie mam marzenie... smile
      • 374.4w Re: wasze największe marzenie 03.04.07, 18:54
        Mężczyzna. po prostu
    • tina73 Re: wasze największe marzenie 04.04.07, 13:42
      obudzic sie któregoś pięknego poranką obok mężczyzny ktory szczerze pokocha
      mnie i moje dziecko smile smilei budzic sie tak co rano .. ehhh marzenia ...dobrze ze
      za marzenia nie karają , dostala bym dożywocie smile
      • z_mazur Re: wasze największe marzenie 04.04.07, 13:56

        > ehhh marzenia ...dobrze ze
        > za marzenia nie karają , dostala bym dożywocie smile

        Boszzzz...., aż boję się zapytać o czym ty jeszcze marzysz, zabrzmiało lekko
        perwersyjnie. wink
        • ka-aktus Re: wasze największe marzenie 04.04.07, 21:30
          Kto nie ma marzeń - już umarł.

          Moje marzenie: zawsze mieć marzenia, zawsze mieć o czym marzyć i z kim.
          A niektóre mogłyby się czasami spełniać.

          Ale nie powiem głośno, bo nie chcę zapeszyć.
          wink
    • jacekplacek66 Re: wasze największe marzenie 04.04.07, 22:26
      działke pod dom mam, prace też, dzieci wspaniałe, kochającą mnie osobe też.
      ale zawsze marzyłem o spokoju, nie takim zwyczajnym ale o takim gdzie nie muszę
      o nic walczyc, zabiegać, gromadzić,może nie miec niczego do stracenia, żyć sobie
      i codziennie wieczorem powiedzieć, że mijajacy dzień nie był stracony.
      i chciałbym żeby moje dzieci zawsze były uśmiechnięte, żeby były dobrymi ludzmi
      i jeszcze jedno marze o mądrych politykach.... ale to jest chyba tylko marzenie
    • pszczolkalodz Re: wasze największe marzenie 05.04.07, 00:28
      a ja marze o lataniu, ale nie samolotem ani na lotni tylko marze o takim
      lataniu jak ptak, zeby wiatr mnie unosil, zebym czula zapach zieleni, wsi,
      marze o ciszy i spokoju, spokoju wewnetrznym, usmiechu w sobie, ale to sie
      stanie.. jeszcze troche. Marze tez zeby moje plany sie szybko zrealizowaly... i
      zebym mogla kiedys powiedziec ze jestem szczesliwa smile
    • emde74 Re: wasze największe marzenie 05.04.07, 21:06
      jak dobrze zaznaczył tri, marzenia to coś nieosiągalnego. ale można do nich
      dążyć. ja dążę do podróży dookoła świata. takiej kilkuletniej, by zobaczyć
      wszystko. a z tych bardziej realnych: praca odpowiadająca moim wymaganiom (a że
      szukam też za granicą to zbliżam się do zwiedzania światasmile)))
      no i miłość, TA miłość...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja