może macie dobre rozwiązanie

04.02.07, 14:34
mam trójkę, najstarsze 5,5 lat i bliżniaki 2,2 latka. tatuś interesuje się
tylko najstarszą, maluszków nie bierze. właściwie
jego rodzina w ten sposób postępuje, jego matka i siostra tak samo.
no i mam problem, maluchy jak to dzieci są rozgarnięte i pytają się, gdzie
najstarsze?, wyraźnie mówią, że chcą też do babci i do tatusia.
jak pozwole zabierać najstarszą, to źle odbije się na malcach, jak będę
robiła problemy nieszcześliwa będzie najstarsza? jestem w kropce, boję się,
że w przyszłości to poróżni moje dzieci, za wszystko pewnie obarczą winą
mnie. powinnam pewnie poradzić się psychologa dziecięcego, ale niestety na
razie brak gotówki.
mnie samą stresuje to koszmarnie i pewnie dlatego jestem znowu w dołku, może
macie sensowne wyjście z tej sytuacji?
on teraz ma nowe małe - 3 miesięczne, wiem że to utrudnia życie, ale moje też
są jego i nawet jak jeszcze kolejnego dziecka nie było na świecie zachowywał
się tak samo, chyba tylko mogę się łudzić, że on coś sam zmieni.
gdy pytam kiedy weźmie nasze maluchy odpowiada - myślimy nad tym. ja powoloi
zaczynam wpadać w panikę, ale może za wcześnie, może dać mu jeszcze czas?
    • jezowska15 Re: może macie dobre rozwiązanie 04.02.07, 14:47
      do psychologa możesz iść na kasę chorych musisz mieć skierowanie od lekarza np.
      od pediatry a ztym nie powinno być problemu
    • kruszynka301 Re: może macie dobre rozwiązanie 04.02.07, 14:48
      jeśli taka jest sytuacja - to niech bawi się z całą trójką dzieci u Ciebie w domu. Sytuacja, kiedy tata zabiera jedno dziecko, a dwójkę młodszych zostawia, jest nie do przyjęcia.
      Co do 3-miesięczniaka, to chyba eks robi sztuczny kłopot, mój eks również ma kilkumiesięczne dziecko, zresztą trzecie z kolei, ale nigdy nie było to przeszkodą w odwiedzinach.
      • mira_pb nie chce być u nas 04.02.07, 16:47
        staram się jak bierze starsze, żeby posiedział i z małymi, ale trwa to tylko
        godzinę, nigdy dłużej (staram się, żeby atmosfera była miła, częstuje go kawą,
        a swój nastrój chowam do kieszeni). Najczęściej jednak nie chce zostawać bo się
        spieszy. Ja staję na głowie żeby był u nas jak najdłużej, także żeby odwiedzała
        dzieci jego matka, ale oni najnormalniej w świecie nie chcą, nie mam już siły.
        Wiem, że swoim nowym dzieckiem potrafi się zająć, na widok kupy naszego prawie
        wymiotował, młodszymi nie zajmował się nigdy, (zostałam sama jeszcze w ciąży).
        Rani mnie to, choć wiem, że nic mi do jego życia teraz. Rozmawiałam z nim znowu
        na ten naszych dzieci, powiedział, że myślał, że weźmie je latem na działkę,
        już dłużej tak nie mogę.
        Co do wizyt u mnie, proponawałm mu, żeby przychodził ze swoją matką do nas do
        domu, a ja będę wychodziła jeśli czują się skrępowani(choć to chyba przesada),
        ale to też nie odniosło skutu. Dawno temu wpadłam nawet na despreracki pomysł,
        żeby przychodził ze swoją dziewczyną (między innymi dla której nas zostawił),
        nie zareagowali i chyba dobrze bo chyba bym jednak tego nie przeżyła, wycofałam
        się z propozycji.
        Mam nie dawać najstarszej???????? To będzie dla niej straszne, ona ich bardzo
        kocha i potrzebuje, mnie pewnie za to znienawidzi.
        • kruszynka301 Re: nie chce być u nas 04.02.07, 17:06
          Taka sytuacja, jaka jest teraz, jest niedopuszczalna - faworyzowanie jednego dziecka kosztem pozostałych.

          Przypuszczam jednak, że jednorazowa odmowa wydania starszej córeczki zaowocuje zabraniem całej trójki - tylko musisz być konsekwentna.
          Wcześniej porozmawiaj z córeczką - 5,5 lat to wcale nie jest tak mało (sama mam córę 6,5 letnią) - wytłumacz jej dlaczego tak postępujesz, powiedz, że jej braciszkom jest bardzo smutno, kiedy tata tylko ją zabiera.
          • maza15 Re: nie chce być u nas 04.02.07, 18:13
            Też mam córkę w tym wieku,i uważam,że rozmowa z nią niewiele Ci pomoże.To nie
            jej wina,że ojciec nie zabiera chłopców.Może odebrać to jako karę,będzie jej
            przykro,że z jej powodu braciszkom jest smutno.
            • akacjax Re: 04.02.07, 18:42
              Mój ex jednego syna zauważa, drugiego nie. (Moi już dorośli.) Oczywiście wywołuje to frustracje u tego, z którym się sporadycznie spotyka. Na szczęście to mądry chłopak i nie służy ojcu za informatora o sprawach młodszego.
              Natomiast młodszy obecnie mówi-od zawsze miałem tylko jednego rodzica-matkę. (Ojciec wyprowadził się niecały rok temu).

              Wniosek-żeby przetrwać trzeba się tylko poddać terapii-siebie i dzieci. Może mądrzejsi podpowiedzą jak wybrnąć z tego.
              Skutki objawią się w szkole, w życiu osobistym dziecka itp.
              • sbelatka Re: 05.02.07, 08:43
                Mira,

                słuchaj.

                Nie wiem jaki jest ten ex...pewnie nie za zby skoro zosatwil Cie w ciązy.

                Ale może MIMO WSZYSTKO rozmowa w stylu...rozumiem, ze to dla ciebie trudne...

                pewnie probowalas ale - moim zdaniem - nie masz innego wyjscia jak prpobowac
                jeszcze i jescze...

                Pojawilo mi sie wazne pytanie big_grinLACZEGO on chce sie spotykac ze starsza a z
                mlodymi nie???

                moze mysli, ze nie ejgo? albo, ze go "wrobiłas"
                albo, ze mu sie stala kzrywda z powdu ich przyjścia na śwuiat..

                Myśle, że - jesli nie wiesz, ale myśle, ze wiesz... - koniecznie powinnas sie
                nad tym zastanowic.

                I o tym powiedziec mężowi.


                Rzoumie, ze spotykanie sie Twoje z mlodszszymi jest trudne dla Ciebie bo...

                To zapewne trudne dla Ciebie bedzie i dla niego...
                ale muysle, ze jedynie nazywanie spraw po imieniu może w takich sytuacjach COS
                zmienic.

                Oczywiście moze a nie musi.

                w sprawie - nie wydac starszej jak sie nie spotlka z mlodymi...
                ryzykowne mi sie to wydaje.
                Choc moze zadziala...
                czy rozmawiac z corka w stylu - tatus sie z tOba chce spotkac z bracmi nie - to
                Ty zrezsygnuj ze spotkan z tataze wzgledu na nichg...
                nie wiem czy to nie ZBYT wieleki wymagania dla kilkulatki...

                Naprawde trudna sytuacja...

                Najbezpieczniejsze wydaje mi sie rozmawianie z exem.
                i ostatecznie chyba to moze przyniesc najlepsze efekty..

                czy pzryniesie?
                nie mam pojęcia.

                Faceci to takie dziwwne stwory.
                faceci w poczuciu winy - jeszcze dziwniejsze
                albo w poczuciu krzywdy...
                • mira_pb Re: 05.02.07, 21:21
                  Nie ukrywałam, że chcę mieć drugie dziecko. Ale odkładałam to w czasie, mówiłam
                  o tym. my najzwyczajniej w świecie wpadliśmy, oczywiście zostało to ujęte, że
                  wpadłam specjalnie, a dokładniej, że to mój spisek z moją mamą. Totalny
                  idiotyzm.
                  Nigdy nie byłam zwolenniczką przytrzymywania kogoś na siłę i nadal nie jestem.
                  Jak tylko zorientowałam się, że mój wtedy mąż woli : ode mnie, naszego
                  3-letniego dziecka i maluszków w brzuchu; imprezować i spotykać się z panienką,
                  którą był zauroczony jakieś dwa lata wcześniej (zauroczony-jego słowa, kiedyś
                  prosił o szansę, było dziecko – dałam mu ja), natychmiast się wyprowadziłam, on
                  nie zrobił nic żeby naprawić sytuację. To oczywiście duży skrót.
                  myśle, że on teraz czuje wszystko na raz, że go wkopałam, krzywdę , to on
                  przecież jest ten pokrzywdzony (to wersja jego i jego matki - tylko nie wiem
                  dla kogo)itd. choć jak sądzę powinien być im wdzięczny, jest teraz w końcu ze
                  swoją ukochaną, ma nową rodzinę itd, a jeśli ma problemy to niech idzie na
                  terapię.
                  Ja teraz próbuję rozwiązać problem moich, a właściwie naszych dzieci, choć on
                  się nie poczuwa. A terapię proponowałam mu zanim odeszłam, po naszym rozstaniu,
                  i jeszcze raz żeby dogadać się w sprawie dzieci tuż przed rozwodem, i nic.
                  Myślę, że ten problem będę jak zwykle musiałą rozwiązać sama, a jest o co
                  walczyć, bo chodzi mi o dobro moich dzieci, całej trójki, a nie jednego
                  Co do rozmowy, sprawa jest trudny, on nie chce rozmawiać, zawsze był z tym
                  problem, a od kiedy dowiedział się, że jestem w ciąży całkowicie przestał mówić
                  do mnie i inetresować się tym co ja mam do powiedzienia.
                  Faceci to rzeczywiście dziwne stwory, ten np. w styczniu wyznawał mi miłość (co
                  prawda po pijaku), a już w marcu miał mnie dość bo rósł mi brzuch.
                  PS, on wie, że dzieci są jego
                  • sbelatka Re: 06.02.07, 13:11
                    Mira

                    Czuje, ze jestes w bardzo trudnej sytuacji.

                    Ale naprawde uwazam, ze jEDYNIE zmian jego nastawienia do synow moze zaowocowac
                    zmiana jego zachowania..

                    Znasz go.
                    zastanow sie CO moze spowodowac zmiane jego nastawienia.
                    I zrob to.
                    Kierujac sie dobrem dzieci.

                    To jedyne co mi przychodzi do glowy.

                    choc rozumiem, ze to Ty czujesz sie skrzywdzona...mozliwe, ze bedziesz zmuszona
                    wybrac miedzy swoimi uczuciami a tym co uwazasz, ze dobre dla dzieci.

                    spojrz - tak na chwile - na cala sytuacje jEGO oczami. Posluchaj kogos kto moze
                    ci naswietlic jego sytuacje w tej sytuacji.
                    zrozumienie pobudek innych ludzi ulatwia komunikowanie sie z nimi.
                    To jest pewne!

                    powodzenia.
Pełna wersja