Czy ktoś uratował swój związek?

04.02.07, 14:42
Na szali mam 5 lat małżeństwa i dwójkę dzieci po jednej stronie a wygodnictwo
i potworny egoizm po drugiej
Jest mi tak smutno, że nawet nie macie pojęcia (albo i macie)
Obwinianie go o wszystko wprowadza mnie w jeszcze gorszą frustrację...
    • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 14:46
      Obwinanie go o wszystko jest faktycznie frustrujace bo u podstaw lezy
      swiadomosc bledu z zalozenia. Zwiazek tworza DWIE osoby. Rozpieprzaja tez.
      • jezowska15 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 14:55
        Jak chciałam z nim porozmawiać co ma mi do zarzucenia i co jest nie tak to był
        zażenowany tą rozmową jakby nie mieściło mu się w głowie, że można na ten temat
        rozmawiać.
        Jedyne czego się dowiedziałam to to, że jestem gruba i nie chcę schudnąć tzn
        nie potrafię bo już kilka razy próbowałam i to też jest moja wada, że jestem
        niekonsekwentna sad
        I myślę, że jest przekonany, że od niego nie odejdę bo jestem uzależniona: nie
        mam pracy i nie mam dokąd pójść
        Tylko jak ja odejdę to nie wiem czy będę kiedykolwiek chciała wrócić a mi
        zależy na tym związku bo mimo tysiąca przykrych sytuacji było i kilka tysięcy
        tych dobrych
        • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:00
          Czyli klasyka. Kompletny krach komunikacji w zwiazku. Terapia.

          > I myślę, że jest przekonany, że od niego nie odejdę bo jestem uzależniona:nie
          > mam pracy i nie mam dokąd pójść

          To jest doskonaly przyklad. Ty myslisz (wymyslasz raczej) o czym on jest
          przekonany i tworzysz w swojej glowie rozliczne fantazje. A dialogu zero.
      • crazysoma Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 14:57
        No, tak samo jak obwinianie SIE o wszystko moze byc frustrujace.

        Pho, a wiesz, ze widzialam juz cokolik Twojego pomnika w okolicach PAN-u, no bo
        gdzie indziej, przeciez nie kolo kurii?
        • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:02
          Mdk,
          a Ty tak sobie spacerujesz.... z komputerem???

          haha.
          • crazysoma Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:04
            Nie, z odkurzaczem spaceruje, ale sie zmeczylam i siadlam na chwile, rozumiem
            dmk, ze Ty u rodzicow sie zalogowalas? "Haha"
            • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:08
              No wiesz... ja sie ZBIERAM. Hmmm.... Rozumiesz. Odkurzac juz skonczylam wiec
              szukam innego pretekstu do nie wyjscia z domu. haha.
              • crazysoma Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:11
                Poczekaj, moze zacznie padac. Bo tak jakos cos wyglada.
                Wiesz co, kopne Cie w dupke zaraz. Na szczescie... na rozped, a nie, zeby Ci ja
                zmiazdzyc...
                BUTY ZAKLADAJ, cholera pho no!
                • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:15
                  > Wiesz co, kopne Cie w dupke zaraz. Na szczescie... na rozped, a nie, zeby Ci
                  > zmiazdzyc...

                  Hmmm... nasza pierwsza scena narzeczenska. Od razu z kopaniem... haha.
                  Tez Cie kocham.
                  Paaaaa.
                  • crazysoma Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:18
                    Paaaaaa.
    • z_mazur Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 14:54
      Komuś się napewno udało uratować.
      Tylko obawiam się, że na tym forum nie znajdziesz takich osób.
      Nawet jeśli komuś udało się uratować, to raczej znika stąd, bo na tym forum nie znajdzie odpowiedzi na nurtujące go pytania. Tematem forum mimo wszystko jest jednak: "Rozwód.. i co dalej?", a nie: "Rozwiązywanie problemów małżeńskich"
      • jezowska15 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 14:59
        Czytam tutaj wypowiedzi facetów bo może zrozumien postępowanie mojego
        Na innych forach nic konkretnego nie mogę wyczytać a może ktoś zna jakieś
        sensowne forum, niekoniecznie w tym portalu?
        • jezowska15 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:02
          phokora, nie wymyślam sam mi to powiedział
          • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:10

            > phokora, nie wymyślam sam mi to powiedział

            No dobrze, a co Ci jeszcze powiedzial? W sensie - jakie sa jego zapatrywania na
            Wasz zwiazek?
        • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:06

          > Czytam tutaj wypowiedzi facetów bo może zrozumien postępowanie mojego

          Nie.

          Nie zartuj.
          Od czytania w necie nawiedzonych ludzi nie uczy sie dialogu z wlasnym mezem. To
          jest fikcja. Mowie Ci, jak chcesz sensownie cos zrobic to idzcie na terapie.
          Moze pomoze (ja mam w to malo wiary ale to JA). Jak sie nie nauczycie ze soba
          rozmawiac, to skorzystaj z wyszukiwarki i znajdz sobie nowego meza. Tak bedzie
          najprosciej.
          • jezowska15 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:11
            A któś z was był na takiej terapii?
            Gdzieś konkretnie trzeba się zgłosić?
            • crazysoma Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:13
              Pewnie do jakiejs Przychodni. Albo prywatnie. W googlach powinni wiedziec...
              • jezowska15 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:18
                Jak tu coś napisać, jak jesteście niepoważne/niepoważni
                na brak komunikacji to wy chyba nie możecie narzekać
                • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:24
                  Wlasnie, ze jestesmy powazne. Crazy ma racje - wrzuc w google 'terapia
                  malzenska' i znajdz najblizszy dla Was osrodek. Co tu jest niepowaznego?

                  Piszesz lakoniczne posty i na co liczysz? Ze dostaniesz przepis na magiczna
                  miksture ratujaca Wasz konkretny zwiazek? NIE MA TAKIEJ. Wszyscy, co tu pisza
                  juz maja tego swiadomosc. I ta wiedza mozemy sie z Toba podzielic z czystym
                  sumieniem. Cala reszta bedzie belkotem, z ktorego nic konkretnego nie wynika.
                  Po prostu.
                  • ela1975 Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:26
                    to jak można nazwać te posty z odkurzaczem?!
                    • phokara Re: Czy ktoś uratował swój związek? 04.02.07, 15:31
                      > to jak można nazwać te posty z odkurzaczem?!

                      belkotem.
                      Tak, jak napisalam wyzej.

                      Jak ktos tego nie rozumie, to znaczy, ze ma problem. On - nie ja. Ja mam
                      problem z zapchanym workiem i faktem, ze odkurzacz nie wciaga. To tyle.
                  • phokara I jeszcze cos. 04.02.07, 15:27
                    Jak on nie bedzie chcial ratowac tego zwiazku to sama NIC nie zrobisz. Nie ma
                    szans. Naszarpiesz sie tylko, naplaczesz, sfrustrujesz do kwadratu a i tak nic
                    z tego nie bedzie.
                    Ale zaczac nalezy od tego jak oboje widzicie sens bycia razem. I do tego
                    potrzebny jest dialog, w ktorym obie strony mowia i sluchaja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja