nanga.nanga
09.02.07, 23:01
Przyszła wczoraj do mnie znajoma po linii zawodowej, pomóc w robocie, którą
mnie zarzuciły Crazysoma i Pho, z pomocą Crazyrabbit i Marka (Kochani,
jeszcze raz bardzo, bardzo dziekuję, opowiem jak się zobaczymy, bo to troche
jak z bajki się zrobiło).
Wyjełam powidła przyrządzone przez Next, co zawsze mnie bardzo cieszy ilekros
je jem czy serwuje gosciom.
Pani wyjela flaszke wina porzeczkowego domowej roboty.
Jak juz troche wypilysmy i ze spraw słuzbowych zeszłysmy na prywatę, okazało
się, ze wino robi jej Ex i dostarcza w ilosciach nieograniczonych.
Opowiedziała tez taka historię:
Jakis czas po naszym rozstaniu pojechałam do Exa (mieszka w innym miescie) po
syna. Ex odebrał mnie z pociagu, kiedy jechalismy do niego dość drżącym
głosem, uciekajac wzrokiem powiedział: Ale wiesz, w domu jest N. (next
znaczy). Nie bedziesz zła?
A ja na to: Dlaczego miałabym byc zła? Jeśli człowiek, ktorego bardzo
kochałam, lubię, szanuje, ułozył sobie szczęśliwie zycie, to ja moge się
tylko cieszyc.
Napisała mi czas jakis temu Sbelatka, ze ludzie spotykaja w zyciu podobnych
do siebie. Chodziło chyba o faceta, ale to juz szczegoł - bo jak sie okazało,
jednak prawda.
Upiłam sie wczoraj tym winem (porzeczkowym). Dobre bylo. Powidła tez dobre.