maheda 12.02.07, 13:25 wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3912752.html ech... Biedne dziewczyny... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
z_mazur Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 13:57 Na tym forum to trochę prowokacyjny temat. Bo tutaj jednak też króluje przeświadczenie, że kobieta i matka to z natury rzeczy świetna opiekunka, która w genach ma zakodowaną dbałość o dobro dziecka. Odpowiedz Link
joasia69 Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:15 dbałość o dobro dziecka winni mieć zakodowane w równym stopniu i mamusia i tatuś. Kobieta ma to niejako wrodzone, Facet musi się tego nauczyć. Nie znaczy to jednak, że mamusie jedynie są świetnymi opiekunkami (patrz wyżej). Znam świetnych męskich opiekunów. Faktem jest jednak, że jest ich po prostu mniej. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:18 joasia69 napisała: > Kobieta ma to niejako wrodzone, Facet musi się tego nauczyć. No właśnie, z tym przekonaniem nigdy nie mogłem się zgodzić. Co to znaczy wrodzone??? Odpowiedz Link
ladyhawke12 Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:23 Wrodzone, bo nosi tego obcego w sobie przez 9 miesięcy, bo ja obcy kopie, nie daje spac itp sensacje. Wrodzone, bo po urodzeniu, albo ma te uczucia, albo ma wrodzony odrzut, a facet, jednak czy chce czy nie obserwuje obok, i uczy sie innaczej tego malego stworka kochac, nie znaczy gorzej, znaczy innaczej. Odpowiedz Link
maheda Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:24 To znaczy, że facet może pozwolić sobie na wyjście z domu na 8 godzin po urodzeniu dziecka, BEZ dziecka, a kobieta nie, bo piersi by jej rozerwało Więc jest niejako zmuszona przez własny organizm do zajęcia się dzieckiem - procesami fizjologicznymi i zmianą poziomu hormonów. A potem już leci. Faceci nie mają ani zmian fizjologicznych, ani hormonalnych w momencie urodzenia się dziecka, więc muszą się tej opieki nauczyć. Jasne? Odpowiedz Link
joasia69 Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:25 tzn. że od dzieciątka dają małej kobietce lale do zabawy, którymi ma się opiekować i je kochać......właśnie to znaczy wrodzone...przynajmniej dla mnie oczywiście no i gdzieś tam instynkt maciezyński jest jeszcze. O instynkcie ojcowskim nie słyszałam. Odpowiedz Link
z_mazur Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:30 Nie nadaję się dzisiaj do dyskusji, sorry. Ale nie czuję się przekonany. Wszystko o czym piszecie moje panie to jednak też w pewnym sensie odruchy nabyte, a nie wrodzone. Nie przekonuje mnie po prostu teza, że matka jest lepszym opiekunem dziecka tylko dlatego, że jest matką. Ta więź się musi tak samo wytworzyć jak w przypadku ojca, tylko właśnie te rzeczy o których piszecie (karmienie, noszenie w sobie) ułatwiają ten proces. Odpowiedz Link
maheda Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:38 > tylko właśnie te rzeczy o których piszecie (karmienie, noszenie w sobie) > ułatwiają ten proces. To nie jest "tylko", uwierz. I nie jest to nic, na co masz wpływ, co podlega decyzji. Ciało po prostu zachowuje się tak, a nie inaczej. Ja pamiętam, że pierwsze tygodnie po urodzeniu dziecka strasznie "odchorowałam". Miałam nieustanne poczucie zniewolenia, jakby ktoś mnie uwięził nagle, nie pozwalając mi na nic osobistego. Nie było ważne, czy jestem tak zmęczona, że padam na pysk, nie było ważne, że ból przy każdym poruszeniu rozrywa mi wnętrzności (cięcie cesarskie, pionowe). Ważne było tylko to, że trzeba było w pierwszej kolejności zająć się dzieckiem. Resztką sił trzeba było zająć się mężem - bo on przecież w takiej obcej sytuacji pozbawiony, więc żeby nie czuł się niekochany, etc... W efekcie czasu dla siebie nie miałam absolutnie wcale. To był w pewnym sensie dla mnie koszmar. Dlatego, skoro już przeszłam taki chrzest bojowy, mam do dziecka inny stosunek, niż ma ojciec. Pomijając już oczywiście ten konkretny, karygodny, przypadek ojca dziecka, które wychowuję i którym się opiekuję. Odpowiedz Link
374.4w Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:30 jak dają lale do zabawy to nie wrodzone tylko wyuczone Odpowiedz Link
joasia69 Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 14:38 eee tam wyuczone! dziewczynki od razu wiedzą, że lalki nie trzyma się głową w dół, ani za nogi, że nie wolno jej ciągnąc za głowę bo się urwie. Lale są kochane i przytulane. Ta miłośćjest wrodzona )) To tak jak z małym facetem....od urodzenia wie co należy robić z samochodem. To też jego zdolność wrodzona ))))) Odpowiedz Link
joasia69 a tak poważnie 12.02.07, 14:47 kobieta dziecko rodzi, ale nie znaczy to ze zawsze jest dla niego najlepszym opiekunem. Znam kilka przykładów, gdzie matka nie nadaje sie do tego, aby opiekować się dziećmi. Jesteśmy wtłoczone do worka z napisem "najlepsze opiekunki dzieci", ale nie zawsze wszystkie sie do tego nadajemy. Nigdzie nie jest napisane, że matka=dobra opiekunka. Ale mysle,że więcej jest dobrych opiekunek matek, niż dobrych opiekunów ojców. Odpowiedz Link
nanga.nanga Mahedo 12.02.07, 19:19 dlaczego tak obelzywie wyrazasz się o gazecie, ktorej gosciem jednak - przy całym zrozumieniu nieidentycznosci portalu z GW - w jakis sposob jesteś? Odpowiedz Link
tricolour Polska schizofrenia. 12.02.07, 19:26 Ma ona różne objawy: można malować sprayem ściany we własnym domu, można smrodzić papierosem pod własnymi drzwiami... Odpowiedz Link
maheda Re: Polska urawniłowka 12.02.07, 22:17 Ad sprayu we własnym domu - jeśli efekt jest ładny, nie widzę powodu, żeby tego nie robić, jeśli ktoś tak lubi. A co do smrodzenia papierosem pod drzwiami - jest wiele osób palących we własnych domach i nic mi do tego, dopóki palą u siebie. Odpowiedz Link
tricolour "Gazeta Wybiórcza" ma TYLKO pejoratywne... 12.02.07, 22:24 ... znaczenie. Można sie było przyznać do niefortunnego sformułowania i byłoby po krzyku. Ale skoro chcesz dowodzić, że jest to piekne i mądre określenie gazety, to narażasz się raczej na śmiesznośc niż zrozumienie. Bo działanie człowieka powinno być spójne i jeśli jesteśmy na kawałku serwisu tejże Wybiórczej, to pownniśmy być zadowoleni, że jest taki fajny serwis, a nie brudzić pod własne nogi. Odpowiedz Link
maheda Re: "Gazeta Wybiórcza" ma TYLKO pejoratywne... 12.02.07, 22:27 Otóż ja tego określenia NIE SŁYSZAŁAM jako obelżywego i NIE UŻYWAM jako określenia pejoratywnego. Jeśli tak jest, mogę co najwyżej przyznać się do niewiedzy, ale nie zarzucaj mi czegoś, czego NIE ZROBIŁAM. Odpowiedz Link
anja_pl Re: "Gazeta Wybiórcza" ma TYLKO pejoratywne... 12.02.07, 22:30 dla mnie tez jest to tylko pejoratywne znaczenie, tylko tak to słyszałam, ... Odpowiedz Link
tricolour No to właśnie usłyszałaś. 12.02.07, 22:33 Spróbuj czasem poczytać komentarze polityczne. Jest to ciekawe zjawisko, że przeciwnicy GW, a także jej opcji politycznej schodzą sie na portal Gazety, by udowadniac jaka jest sprzedajna, stronnicza i w ogóle powinno sie ją zamknąć. Niegdy nie reagują rzeczowo na pytanie: skoro ci sie tak nie podoba, to po co tutaj piszesz". Podejrzewam, że Nandze o to chodziło. Mnie też. Ja Ci nie zarzucam rzeczy, której nie zrobiłaś. Zarzucam, że popełniłaś gafę i zamiast uznać niefortunność (fakt - teraz to już zrobiłaś) chciałaś wykazać, że nic się nie stało. Odpowiedz Link
maheda Komentarzy politycznych 12.02.07, 23:08 nie czytam, ze względu na to, co napisałeś powyżej. Swoje poglądy mam, i niepotrzebne mi do ich wyrobienia jazgot żadnej ze stron. Odpowiedz Link
maheda Nanga?? 12.02.07, 22:15 A czemu obelżywie?! Ja nikogo nie obrażam. Określenie "Gazeta Wybiórcza" funkcjonuje od dawna i nieraz je słyszałam, niekoniecznie w sensie pejoratywnym. Nie zamierzam do niczego i nikogo podchodzić na klęczkach, w jedynie słuszny, określony przez kogoś sposób. Swoją drogą - za Słownikiem Języka Polskiego: wybiórczy, wybiorczy 1. «reagujący tylko na określone bodźce» 2. «obejmujący tylko niektóre elementy jakiejś całości» Nie ma w określeniu "wybiórczy" więc niczego obraźliwego, zwłaszcza, że GW, jak każda inna gazeta - dodam - funkcjonuje właśnie w ten sposób. Odpowiedz Link
nanga.nanga Re: Nanga?? 12.02.07, 22:30 Tak jak mowi Tri - a zauważ, ze na ogoł Tri i ja prezentujemy dokładnie przeciwstawne poglady - jest to bardzo obraźliwe okreslenie. Odpowiedz Link
nanga.nanga Re: No dobra 12.02.07, 23:58 maheda napisała: > ale DLACZEGO? Bo wyobraź sobie, ze dałam schronienie wedrowcom, i oni rozmawiajac miedzy sobą, a wiedząc, ze mogę ich slyszeć, mowia o mnie "Nałga". To ten mniej więcej poziom kurtuazji. Odpowiedz Link
maheda Re: No dobra 13.02.07, 01:35 Właściwie nie macie niczego na poparcie swojego stwierdzenia ponad to, że SŁYSZELIŚCIE to słowo używane wielokrotnie w kontekście więcej, niż obraźliwym. Ja też nie mam niczego na poparcie swojego stwierdzenia ponad to, że SŁYSZAŁAM to słowo używane wielokrotnie w kpiącym kontekście "z przymrużeniem oka". To, że Was jest więcej, daje Wam tutaj przewagę, ale wyobraźcie sobie, że stajecie pojedynczo w gronie tych, którzy używają tego słowa NIE obraźliwie, tylko kpiąco - i jak byście wyglądali ze swoim świętym oburzeniem? Rozumiem, że macie inne systemy wartości i słowo "wybiórcza" brzmi dla Was obraźliwie. Niemniej - Wasze reakcje były równie mocno - z mojego punktu widzenia - przesadzone, jak z Waszego mocno przesadzone było użycie tego słowa. Nasuwa mi się na myśl zdanie: "Piękno leży w oku patrzącego." Słowo "wybiórcza" samo z siebie WCALE nie jest obraźliwe, co najwyżej jest stwierdzeniem faktu (stwierdzenie faktu nie jest wszak obelgą), co więcej, słowo to odnosi się do absolutnie wszystkich periodyków i czasopism. Jeśli wg Was jest ono obelgą - cóż. Wasze prawo. Tak samo, jak moim prawem jest ocena skrajnie różna. Odpowiedz Link
tricolour Wyraźnie... 13.02.07, 08:43 ... mamy inne systemy wartości. Trafna uwaga w kontekście odnoszenia się do tytułu gazety... Odpowiedz Link
panda_zielona Re: Z pierwszej strony Wybiórczej 12.02.07, 21:16 maheda napisała: > wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3912752.html > ech... Biedne dziewczyny... Pewnie,że biedne.Ja bym jednak nie winiła tak bezkrytycznie tej matki(a takie odniosłam wrażenie)Przeszła zalamanie nerwowe,jak donoszą,które zaskutkowało ciężką chorobą psychiczną i takich zachowań.Dziwi mnie natomiast dlaczego sąd,policja instytucje do tego powołane nie zrobiły nic,aby sprawę wyjaśnić,choć były sygnały,ze dzieje się źle. Odpowiedz Link
jacekplacek66 jestem lepszym opiekunem od "mamy" :) 12.02.07, 23:31 tak o sobie myslę.... od urodzenia to ja myłem dzieci(ona się bała)karmiłem (za wyjątkiem karmienia piersią),wymyślałem i opowiadałem bajki (wszystkie "zaczarowane" misie i kotki mówiły moim głosem) woziłem na dodatkowe zajęcia (ona nie miała czasu, była zmęczona) a kiedy ja też nie mogłem dzwoniłem po mojego ojca chociaż ona pracowała 20 m od domu średnio 5h dziennie i dysponowała 2 samochodami, potrafiła zadzwonić z awantura , że mnie nie ma a dziecko wymiotowało i ona nie posprząta, często musiałem zostawiać wszystko i jechać do domu bo coś się działoa z czym ona nie potrafiła sobie poradzić, wszystko od zawsze było na mojej głowie. Teraz kiedy mieszkam z synem robie to co robiłem w domu (i sprawia mi to przyjemnośc) gotuję codziennie obiadki które zawsze staram się jeśc z synem, piore sprzątam, prasuje- jestem mamą i tatą w jednym i gdyby nie straszliwy brak córki która została z mamą byłbym najszczęśliwszym ojcem na ziemi. przesadzacie z tymi wrodzonymi matczynymi talentami - przynajmniej nie wszystkie "to" macie...... Odpowiedz Link
brzoza75 Re: jestem lepszym opiekunem od "mamy" :) 12.02.07, 23:48 Jacku placku tu się nikt nie musi chwalić swoimi umiejętnościami nabytymi jak to tu niektórzy twierdzą,zdaję sobie sprawę, że są kobiety które nie kochają własnych dzieci ale na tym forum ich nie znajdziesz. Czekam na dzień kiedy dzieci same będą mogły decydować z kim zamieszkać chcą po rozwodzie , powiedzmy po 13 roku życia to już całkiem świadome wybory mogą być i te dyskusje się zakończą a watpliwości polegną. Odpowiedz Link
jacekplacek66 eeee tam zaraz chwalić 13.02.07, 00:01 to jest stwierdzenie poparte dowodami- na chwalenie zbyt skromny jestem syn ma 16 lat i sam zdecydował...... nie mam więc wątpiwości co do stwierdzenia. Odpowiedz Link
chalsia Re: jestem lepszym opiekunem od "mamy" :) 13.02.07, 00:01 zawsze było na mojej głowie. Teraz kiedy mieszkam z synem robie to co robiłem w > domu (i sprawia mi to przyjemnośc) gotuję codziennie obiadki które zawsze stara > m > się jeśc z synem, piore sprzątam, prasuje- jestem mamą i tatą w jednym i gdyby > nie straszliwy brak córki która została z mamą byłbym najszczęśliwszym ojcem na > ziemi. przesadzacie z tymi wrodzonymi matczynymi talentami - przynajmniej nie > wszystkie "to" macie...... Ja np. nie gotuję codziennie obiadów, nie piorę, nie sprzątam, nie prasuję. Czy to znaczy, że "tego" nie mam (i w domyśle - czyni mnie złą kobietą, złą matką albo własciwie - jak napisałeś - NIE CZYNI mnie matką) ? Chalsia Odpowiedz Link
jacekplacek66 Masz "to " z cała pewnością 13.02.07, 00:23 wypowiedzi dotyczyły opieki nad dziećmi ( w tym przypadku moimi)- stąd moje stwierdzenie. daleki jestem od wszelkich uogólnień a jedynie stwierdziłem, ze nie wszystkie matki mają wrodzone umiejętności opiekuńcze. Odpowiedz Link
nanga.nanga Re: jestem lepszym opiekunem od "mamy" :) 13.02.07, 00:22 mamusia nie ma wrodzone, to juz udowodniono na malpach kilkadziesiat lat temu, mamusia nauczyla sie od swojej mamusi (babci, niani, cioci, a czasem od tatusia), a ta od swojej, a ta od swojej. Albo sie nie nauczyła. Mam znajoma, która wynosząc nocnik swojej dwuletniej coreczki teatralnym gestem zatykała nos i krzyczała, wykrzywiajac przy tym twarz "Nie zniosę tego smrodu". Tez mamusia. ale tez znam tatusiów, ktorzy nic, ale to literalnie nic przy dziecku nie zrobią. I taka rodzinę, w której zona przez pół roku nie pozwalała meżowi dotknać dziecka (które on, zresztą lekarz, na niej wymusił). A podobno znane były nawet przypadki karmienia piersia przez mężczyzn, i to niekoniecznie ojców. Swoja drogą, Jacku (Placku), to Cie podziwiam, jesli naprawdę jest jak piszesz, to ten syn ma z Toba dobrze. Znałam jednego (słownie: jednego) młodego człowieka wychowanego przez samotnego ojca - pod pewnymi wzgledami o głowę przewyzszał swoich rowiesnikow, jakaś taką dojrzałością, spokojną męskoscią, odwagą cywilną. ale - Odpowiedz Link
jacekplacek66 wychowanie- to inny temat 13.02.07, 00:55 tu sa problemy- wzorce rodzinne długo jeszcze będa kładły sie cieniem na zycie mojego syna- dają o sobie znać w relacjach z innymi ludzmi (On- jego dziewczyna)czasem patrząc na syna widzę jego mamę.i tak jest lepiej jak 6~8 miesięcy temu i mam nadzieje, ze jeszcze potrafię wyprostować pewne skrzywienia. Odpowiedz Link
nanga.nanga :))) 13.02.07, 01:09 jacekplacek66 napisał: > tu sa problemy- wzorce rodzinne długo jeszcze będa kładły sie cieniem na zycie > mojego syna- dają o sobie znać w relacjach z innymi ludzmi (On- jego > dziewczyna)czasem patrząc na syna widzę jego mamę.i tak jest lepiej jak 6~8 > miesięcy temu i mam nadzieje, ze jeszcze potrafię wyprostować pewne skrzywienia > . Tylko uwazaj, zeby nie zaczął chodzic jakby kij połknął. I zeby sie nie poczul jak w gorsecie. A ze Ci przypomina swoja mame - to kogo, do diaska, ma Ci przypominać - sąsiadkę? W koncu dla jakichs powodow te jego mame wybrałeś na matke Twoich dzieci. Widac nie samo zlo w niej bylo, prawda? Odpowiedz Link
jarkoni Re: :))) 13.02.07, 01:27 Cieszę się, że Tri już jest, bo jakieś poszukiwania były...Swoją drogą widać na tyle mało bywam, że moje zniknięcia mało zauważalne są ) A co do meritum, w pełni się zgadzam z opinią, że matka nie zawsze oznacza najlepsza opekunka dla swojego dziecka, choć zazwyczaj tak jest.. Co w wielu sądowych procesach jest, zauważcie, mało sprawiedliwe.. Śmiem przypuszczać, że w Polsce ta z artykułu "austriacka" matka dostałaby pełne prawa opieki nad dziećmi, mimo podejrzeń, że coś jest nie tak..No bo w sumie wypielęgnowany dom na przedmieściach, ona mówiłaby jaka jest wspaniała.. Chyba, żeby były dowody na to, co robi.. Inaczej facet przegrywa w przedbiegach, z ogólnego założenia: matka dostaje dziecko, ojciec ma płacić i nie gadać... I nie krzyczcie, był tu jakiś kiedyś facet na "p" co to miał tony urazów do kobiet i płacenia (Plathless?), ja nie o tym.. Fakty są takie, że jak na filmie z Lindą, jest nikła szansa, żeby po rozwodzie dziecko zostało z ojcem...Czemu? Odpowiedz Link
libra22 hmmm 13.02.07, 13:40 Może nie do końca na temat, ale słuchając róznych historii rozwodowych odniosłam wrażenie, że większość mężczyzn na ogół nie chce zostać z dziećmi, a kobiety tak. I jeszcze jedno spostrzeżenie: niektórzy męzczyzni odchodząc próbują w jakims momencie zaszantażowac zonę, że odbiorą jej dziecko lub wmawiać, że jest ona bardzo złą matką. Sądzę, ze jest to element zmniejsza swojego poczucia winy i próby zastraszenia emocjonalnego. Nawet mój całkiem fajny mąż na samym początku rzucił taki durny tekst, że jakbym go w czasie małżeństwa zdardziła, to by mi zabrał syna. Jakby moja ewentualna zdrada miała coklowiek do tego, ze byłam bardzo dobrą matką (a on prawie się małym nie zajmował) Odpowiedz Link
maheda Re: hmmm 13.02.07, 14:44 > I jeszcze jedno spostrzeżenie: niektórzy męzczyzni odchodząc próbują w jakims > momencie zaszantażowac zonę, że odbiorą jej dziecko lub wmawiać, że jest ona > bardzo złą matką. Sądzę, ze jest to element zmniejsza swojego poczucia winy i > próby zastraszenia emocjonalnego. Uhum, osoba, z którą się rozwiodłam, też takimi aluzjami sypała z rękawa przez kilka lat, ale w końcu dał sobie spokój. Dziecko zresztą po dwóch dniach pobytu tam wraca do domu, czyli do mnie, niemal całując próg. A i tak - wyjeżdża raz na kilka miesięcy, częściej nie chce za żadne skarby! Odpowiedz Link
phimamdosc nie sztuką jest robić wszystko za dziecko 13.02.07, 14:48 pierzesz, sprzątasz, prasujesz, gotujesz itd a syn ma 16 lat. pięknie... gdybym była wredna, powiedziałabym, że wiedział, co robi, matka zagoniłaby go do sprzątania jak nic. obieranie ziemniaków czy tym podobne rzeczy pewnie też by musiał - biedny - robić. ale nie jestem wredna i powiem tylko - wiedział, co robi. moje dzieci - 9 i 12 lat bez problemu wrzucają ciuchy do pralki. czasem rozwieszają na kaloryferach. ze mną lub same. mój syn potrafi powiedzieć - mamo, przeprałem sobie skarpetki - i być z tego dumny. z przyjemnością chodzą po zakupy nawet, jeśli nie zostaje kasy, którą mogliby wydać na słodycze często mówią - mamo, wezmę ze swoich na bułki, nie dawaj mi. pomagają mi przy robieniu posiłków. często w weekendy sami robią śniadanie, a wtedy słyszę tylko - mamo, będziesz coś jadła, robimy śniadanie. chcesz kawę czy herbatę? i to nie dlatego, że ja nie mam na to czasu czy nie chce mi się owego śniadania robić, tylko dlatego, że .. nie wiem. no po prostu. kochamy się, jesteśmy rodziną, czujemy się ze sobą dobrze i bezpiecznie i miło jest razem coś robić.. wbrew temu, co może myślisz, Jackuplacku, dzieci w tym wieku nie są mimozami, za które trzeba wszystko robić. nie sztuka zrobić coś za nie, sztuka przygotować je do życia, pozwalając na robienie prostych codziennych czynności i uczyć je tego. Odpowiedz Link
jacekplacek66 Re: nie sztuką jest robić wszystko za dziecko 14.02.07, 08:06 nie powiedziałem, że robie wszystko sam i za syna, pomaga i wyręcza mnie w codziennych czynnosciach również gotuje obiady- do tego dochodzą zajęcia dodatkowe treningi (5 razy w tygodniu), język, basen. Jestesmy szczęsliwi w swojej 2 osobowej rodzinie, dobrze się rozumiemy i nawzajem pomagamy. Odpowiedz Link
brzoza75 z onetu Mężczyzna jako ojciec 14.02.07, 16:48 dla wielbicieli statystyk , badań, opinii. kobieta.onet.pl/1374686,felietony.html Odpowiedz Link