i tak przez kolejne 14 lat???

14.02.07, 02:00
no kurde wiem że dziecko najważniejsze...

ale gdzie w tym wszystkim jestem ja!!!! po to sie rozwodze aby nie
musiec czuć sie manipulowana..odpytywana i sprawdzana przez tego
człowieka-exa
chyba mam prawo. tym barzdziej ze nagłe odkrycie że jest tel( opis
w watku halo halo to ja....) i można porozmawiac z dzieckiem...w
okresie miesiąca przed ostatnia sprawa ...to troche traca cynizmem i
pozoranctwem!!!
życie kobiety z dzieckiem w trakcie/ po rozwodzie... w takim
układzie jak ja - to koszmar!!!! ja nie chce nawet mysleć że mam to
wszystko znosic i przeżywać jeszcze z 14 lat....ja chce sie oderwać
od tego człowieka ..zerwać kontakt,,nie patrzeć nie słuchac nie
mysleć o nim.... ale jest dziecko..mały ma prawo i potrzebe bycia z
nim i kontaktu.....jak to wszystko wypośrodkować!!!??????jak zrobic że
by mały miał poczucie ze ma ojca ż e jest kochany...a jednoczesnie
jak ja mam sie w tym odnaleśc....starsznie mnie boli że na razie
jestem porzuconą ..zdradzona oszukaną ..czesciowo zrozpaczpona sytuacją
kobitą....na którą spadło tyle nieszczęść..upokorzeń , która musi
samodzielnie rozwiazywac wszystkie problemy ,borykać sie z bólem ,
rozpacza ..strachem..być dyspozycyjna odpowiedzialna i wzorowa
matką..nie popełnić zadnego błędu...i na kazde wezwanie byłego pana i
władcy stać na bacznosc..i piać z zachwytu organizując widzenia czy
rozmówy telefonmiczne ojca z synem!!!...
.a on zadowolony... z nowa laska u boku... z domem, autem... bez
potrzeby pracy...widzacy dziecko nie kiedy musi a kiedy chce..bez
obowiązków, problemów.
ktos by powiedział ..." to podziel obowiazki ..to wdroż go w
wychowywanie dziecka" ale ja mam tyle złych doswiadczeń z tym
człowwiekiem ..że nawet nie mam mowy aby ktoś taki miał wychowywac
i dłużej przebywąć z małym....miedzy innymi przez to sie rozwodze!!!!
jednym słowem jak!!!!! normalnie funkcjonowąć ...skoro ex nie może
po prostu znikna ć .....musze miesc wszystko ustalone z góry( sadownie)
dzieki temu moje zycie szybciej wroóci do stabilizacji ...a ustalone
spotkania stana sie regułą i falktem do którego bede musiała sie
przyzwyczaić!!
ach jakie to wszuystko trudne!!!
    • amflandia Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 08:53
      POmyśl, że jak to uporządkujesz, stanie się mniej trudne.Przyzwyczaisz się.
    • sbelatka Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 10:22
      Spokojnie! tylko spokojnie!

      NIWE MUSISZ byc dyspozycyjna a juz na pewno na każde zawołanie męża!!!
      Od tego zacznijmy!!!.

      Za rok, a najdalej za 3-4 lata Twoje dziecko będzie na zupelnie innym poziomie
      rozwojowym ... żadne tam 14!!!!
      TY nie mozesz sprawić, że maly będzie sie czuł kochany przez ojca.
      Ale możesz sprawic, że mały będzie sie CZUL KOCHANY przez CIEBIE

      I skup sie na tym na co masz wpływ.!!!!!

      i jeszcze jedno!!!!
      Owszem.
      Masz robic co możesz.
      Ale MASZ PRAWO popełniac błędy!!!
      I nie musisz byc IDEALNĄ matką.
      Wystarczy, że będziesz DOBRA matką!

      Wiec spokojnie!

      No, pozdrawiam.
      Czekam na maila. Wrocilam.
      Pa pa
    • bursztynowe Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 17:16
      Alexolo, sama się ustawiasz w takiej pozycji.

      Wstań z kolan i mniej przejmuj się eksem, tym co mówi i robi oraz z kim to robi.
      Najlepiej wcale się nie przejmuj. Inaczej nabawisz się zaawansowanej nerwicy. A
      dziecku potrzebna jest pogodna i zadowolona (przede wszystkim z siebie) matka.

      Poza tym, wcale nie musisz występować o sądowe ustalenie kontaktów. Po prostu
      sama ustala kiedy i jak może się widywać, oczywiście w granicach zdrowego
      rozsądku (daj mu to na piśmie) i twardo to egzekwuj. Poza wyznaczonymi przez
      Ciebie terminami - totalny szlaban, sorry... Traktuj to jako szykany wobec
      Ciebie i dziecka. A jak mu się nie podoba, to niech sam wystąpi o ustalenie
      kontaktów.
      Zapisuj w jakimś kajecie wszystkie epozody, daty, godziny itp, co obiecał, a co
      dotrzymał. Potem w sądzie przyda się jak znalazł.

      Jeszcze jedno.
      Pamiętaj, że sąd nie przydzieli Ci policjanta, który będzie pilnował terminów i
      formy kontaktów. Co najwyżej możesz wystąpić o nadzór kuratora podczas kontaktów
      z dzieckiem, ale jaka jest skuteczności tego typu pomocy (na szczęscie) nie wiem.
      Tak naprawdę to Ty jesteś na wygranej pozycji.

      Btw, taka historyjka mi się przypomniała. Znajoma miała eksa, który przychodził
      dosyc nieregularnie do swojej córki. Ciągle się o to żarli, dziewczyna (matka)
      dostawała piany na jego widok, a widzenia kończyły się awanturami. Kiedyś, po
      namowach, żeby jakoś unormować kontakty z dzieckiem, przyjęła go spokojnie,
      zaproponowała herbatę, miło nawet pogawędziła. Zero awantur.
      Eks już sie więcej nie pokazał.
      • phimamdosc Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 23:26

        > Btw, taka historyjka mi się przypomniała. Znajoma miała eksa, który
        przychodził
        > dosyc nieregularnie do swojej córki. Ciągle się o to żarli, dziewczyna (matka)
        > dostawała piany na jego widok, a widzenia kończyły się awanturami. Kiedyś, po
        > namowach, żeby jakoś unormować kontakty z dzieckiem, przyjęła go spokojnie,
        > zaproponowała herbatę, miło nawet pogawędziła. Zero awantur.
        > Eks już sie więcej nie pokazał.

        mój były przychodził codziennie po pracy przez kilka tygodni od wyprowadzki. z
        dziecmi nawet nie musiał się widzieć. chodziło li i jedynie o zdenerwowanie
        mnie. wychodził uśmiechnięty, kiedy się rozpłakałam, nawrzeszczałam, albo co
        najmniej widać było po mnie negatywne nerwowe emocje. to mu dawało siłę, wiecie?
        do czasu, w którym dotarło do mnie, że mogę go zwyczajnie nie wpuścić do domu i
        że nic nie może mi zrobić.
        już nie pozwalałam wprowadzać się do pokoju, gdzie zamykał drzwi i opowiadał
        swoje teorie mniej lub bardziej przykre. wszelkie jego wizyty są przy kimś,
        najczęściej przy dzieciach. już nie ośmielił się mnie przy nich tknąć ani
        zelżyć. poza tym ja nie jestem słaba. już nie.
        uśmiecham się, jestem szczęśliwa, mimo problemów zadowolona z życia, pelno
        ludzi naokoło mnie.
        automatycznie przestało sprawiać mu przyjemność przychodzenie. teraz on się
        wkurza. a jego wizyty... smile))) mało ich, maleńko smile
    • nahana Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 19:45
      Czuję się dokładnie tak samo. Chciałabym o nim zapomnieć, nie widzieć, nie
      słyszeć. Każda rozmowa z nim nawet półminutowa wzbudza we mnie strach, jestem
      cała mokra, ręce mi się trzęsą, cała dygocę. Ale nie mogę, bo sa dzieci. O które
      jest szarpanina, bo tatuś udaje że mu na nich zalezy, pokaze isę od czasu do
      czasu i straszy sądem. I tez ma dom, auto, pieniadze, kochankę, a ja sama, Bez
      mieszaknia, pieniędzy,pracy za to z dwójką dzieci, które muszę wychować, muszę
      się nimi zając zawsze czy mam na to ochotę czy nie. I wyć mi się czasem chce!
      Rozwód gdy są dzieci to gehenna. Człowiek zamiast uciec, zapomnieć musi być co
      rusz konfrontowany z dawnym oprawcą, eksem, itd. Też mnie to przeraża.
      • alexolo Re: i tak przez kolejne 14 lat??? 14.02.07, 23:01
        dokładnie tak ....."konfrontacja z oprawcą "

        choc jestem co raz silniejsza... i juz nie kosztuje mnie to tyle
        emocji ...to jednak...
        dokladnie tak sie czuje

        jestem sytuacją zmuszona do konfrontacjij z oprawcą !!!!!!
        nieeeeeeechhchchcchcęęęęęęęęę!!!!

Pełna wersja